Two lovers and apocalypse
: wt sty 06, 2026 2:52 am
outfit
Przyjemny zapach czosnku i pomidorów rozchodził się po mieszkaniu. Za oknami był już wieczór, a w tle rozstawione było mnóstwo świec, które były jedynym źródłem światła. Z gramofonu dochodziły dźwięki Cigarettes after Sex. Czuła powiew powietrza na gołych plecach, które odkrywała jej sukienka. Postarała się. Cholera. Pierwszy raz w życiu naprawdę się postarała. Pierwszy raz postarała się dla faceta. I została wystawiona.
Stała przy kuchence z telefonem w ręce , wpatrując się tępo w ostatni sms. Nie dam rady.Praca.Przepraszam. Poczuła ukłucie w sercu, które i ono pierwszy raz się pojawiło. Powinna poprzestać na tym co znała do tej pory, czyli luźne relacje, seks bez zobowiązań i żadnych głębszych uczuć wykraczających poza przyjaźń. Nie powinna słuchać siostry. Nie powinna iść za głupim głosem serca, które po kolejnych wspólnych tygodniach z Gavinem i nawet spędzeniu razem Sylwestra, podpowiedziało jej, żeby się nieco wykazała i wyszła z inicjatywą. Lubiła mu sprawiać niespodzianki, ale jeszcze nigdy dla nikogo nie postarała się aż tak. Godzinami wybierała odpowiedni przepis i nawet przygotowała dwa dania próbne! Zrobiła zakupy dzień wcześniej mając pewność, że dostanie wszystkie składniki i od rana stała w kuchni przygotowując kolację łącznie z deserem. W łazience też spędziła zbyt dużą ilość czasu nakładając na siebie kosmetyki, kręcąc włosy i wybierając sukienkę. Chciała żeby wszystko było dopracowane w każdym calu. Zazwyczaj jej tak nie zależało, ale uśmiech Gavina na jej widok za każdym razem przyprawiał ją o szybsze bicie serca. Chciała sprawdzić czy jest w stanie wywołać jeszcze większy.
Niestety nie będzie jej to dane, bo właśnie ją wystawił i to piętnaście minut przed czasem, gdy wszystko było już gotowe. Tak, nawet wyrobiła się ze wszystkim przed czasem. Była wkurwiona na niego. Była zażenowana swoją postawą. Było jej przykro, tak cholernie przykro, że nawet mu początkowo nic nie odpisała. Nie chciała jednak wyjść na rozgoryczoną, bo przecież to był luźny związek, prawda? Nie zapraszała go w żadne miejsce, a do siebie do domu. Nic specjalnego. Nie chcąc wyjść na jeszcze większą idiotkę w końcu mu napisała, że nic się nie stało i żeby wpadł po pracy, jeżeli miałby ochotę. To było też żałosne, ale zanim zdała sobie z tego sprawę, SMS został już wysłany.
Miała już odłożyć telefon, gdy nagle ponownie zawibrował jej w ręku. Tym razem była to wiadomość od jej przyjaciela, który zawsze był tylko przyjacielem dla niej, a ona dodatkowa dla niego doradczynią w związku. Znowu pokłócił się z dziewczyną. Znowu to on zjebał i potrzebował to przegadać z Corą. Skoro miała wolny wieczór i świeżo przygotowane jedzenie, to zaprosiła go do siebie. Całe szczęście, bo nieco uratował dzisiejszy dzień. Mogli spokojnie zjeść i pogadać przy winie. Ponarzekać na… on na swoją dziewczynę, a Cora na pewnego specjalnego przyjaciela. Nie wiedziała jak nazwać Gavina, ale alkohol nieco rozwiązał jej język i trochę z siebie wyrzuciła przed znajomym. Ostatecznie i ona dała mu cenne rady, które postanowił wdrożyć w życie jak najszybciej, więc uznał, że to już czas na pożegnanie. Gdy akurat otwierał drzwi, aby wyjść, im obojgu ukazał się Fraser. Blondynka była zaskoczona jego widokiem, bo było już późno i myślała, że raczej wróci do domu aniżeli zawita do niej. Jednak jej serce momentalnie przyspieszyło, a na twarzy pojawił się uśmiech. Poprzednia złość i frustracja poszły w niepamięć.
- O hej, nie sądziłam już, że….- zaczęła podchodząc do niego bliżej, ale wtedy zauważyła w jakim stanie była jego twarz. Do tej pory nie zdarzały mu się bijatyki w pracy. - Co się stało?- spytała zatroskana, ale z pewnym niepokojem i podejrzliwością w głosie. Delikatnie dotknęła jego twarzy, by obrócić sobie ją w swoim kierunku. Chciała się móc bliżej przyjrzeć jego ranom, ale jednocześnie była w tym nadwyraz czuła, aby nie sprawić mu dodatkowego bólu.- Ehm… to ja już pójdę. Dzięki Cora za miły wieczór i kolację, do następnego!- głos przyjaciela dochodził jakby z oddali, bo Marshall wpatrywała się w Gavina czekając na jego odpowiedź. Nie zauważyła nawet, że zostali już tylko oni we dwoje w progu do jej mieszkania.
Gavin Fraser
Przyjemny zapach czosnku i pomidorów rozchodził się po mieszkaniu. Za oknami był już wieczór, a w tle rozstawione było mnóstwo świec, które były jedynym źródłem światła. Z gramofonu dochodziły dźwięki Cigarettes after Sex. Czuła powiew powietrza na gołych plecach, które odkrywała jej sukienka. Postarała się. Cholera. Pierwszy raz w życiu naprawdę się postarała. Pierwszy raz postarała się dla faceta. I została wystawiona.
Stała przy kuchence z telefonem w ręce , wpatrując się tępo w ostatni sms. Nie dam rady.Praca.Przepraszam. Poczuła ukłucie w sercu, które i ono pierwszy raz się pojawiło. Powinna poprzestać na tym co znała do tej pory, czyli luźne relacje, seks bez zobowiązań i żadnych głębszych uczuć wykraczających poza przyjaźń. Nie powinna słuchać siostry. Nie powinna iść za głupim głosem serca, które po kolejnych wspólnych tygodniach z Gavinem i nawet spędzeniu razem Sylwestra, podpowiedziało jej, żeby się nieco wykazała i wyszła z inicjatywą. Lubiła mu sprawiać niespodzianki, ale jeszcze nigdy dla nikogo nie postarała się aż tak. Godzinami wybierała odpowiedni przepis i nawet przygotowała dwa dania próbne! Zrobiła zakupy dzień wcześniej mając pewność, że dostanie wszystkie składniki i od rana stała w kuchni przygotowując kolację łącznie z deserem. W łazience też spędziła zbyt dużą ilość czasu nakładając na siebie kosmetyki, kręcąc włosy i wybierając sukienkę. Chciała żeby wszystko było dopracowane w każdym calu. Zazwyczaj jej tak nie zależało, ale uśmiech Gavina na jej widok za każdym razem przyprawiał ją o szybsze bicie serca. Chciała sprawdzić czy jest w stanie wywołać jeszcze większy.
Niestety nie będzie jej to dane, bo właśnie ją wystawił i to piętnaście minut przed czasem, gdy wszystko było już gotowe. Tak, nawet wyrobiła się ze wszystkim przed czasem. Była wkurwiona na niego. Była zażenowana swoją postawą. Było jej przykro, tak cholernie przykro, że nawet mu początkowo nic nie odpisała. Nie chciała jednak wyjść na rozgoryczoną, bo przecież to był luźny związek, prawda? Nie zapraszała go w żadne miejsce, a do siebie do domu. Nic specjalnego. Nie chcąc wyjść na jeszcze większą idiotkę w końcu mu napisała, że nic się nie stało i żeby wpadł po pracy, jeżeli miałby ochotę. To było też żałosne, ale zanim zdała sobie z tego sprawę, SMS został już wysłany.
Miała już odłożyć telefon, gdy nagle ponownie zawibrował jej w ręku. Tym razem była to wiadomość od jej przyjaciela, który zawsze był tylko przyjacielem dla niej, a ona dodatkowa dla niego doradczynią w związku. Znowu pokłócił się z dziewczyną. Znowu to on zjebał i potrzebował to przegadać z Corą. Skoro miała wolny wieczór i świeżo przygotowane jedzenie, to zaprosiła go do siebie. Całe szczęście, bo nieco uratował dzisiejszy dzień. Mogli spokojnie zjeść i pogadać przy winie. Ponarzekać na… on na swoją dziewczynę, a Cora na pewnego specjalnego przyjaciela. Nie wiedziała jak nazwać Gavina, ale alkohol nieco rozwiązał jej język i trochę z siebie wyrzuciła przed znajomym. Ostatecznie i ona dała mu cenne rady, które postanowił wdrożyć w życie jak najszybciej, więc uznał, że to już czas na pożegnanie. Gdy akurat otwierał drzwi, aby wyjść, im obojgu ukazał się Fraser. Blondynka była zaskoczona jego widokiem, bo było już późno i myślała, że raczej wróci do domu aniżeli zawita do niej. Jednak jej serce momentalnie przyspieszyło, a na twarzy pojawił się uśmiech. Poprzednia złość i frustracja poszły w niepamięć.
- O hej, nie sądziłam już, że….- zaczęła podchodząc do niego bliżej, ale wtedy zauważyła w jakim stanie była jego twarz. Do tej pory nie zdarzały mu się bijatyki w pracy. - Co się stało?- spytała zatroskana, ale z pewnym niepokojem i podejrzliwością w głosie. Delikatnie dotknęła jego twarzy, by obrócić sobie ją w swoim kierunku. Chciała się móc bliżej przyjrzeć jego ranom, ale jednocześnie była w tym nadwyraz czuła, aby nie sprawić mu dodatkowego bólu.- Ehm… to ja już pójdę. Dzięki Cora za miły wieczór i kolację, do następnego!- głos przyjaciela dochodził jakby z oddali, bo Marshall wpatrywała się w Gavina czekając na jego odpowiedź. Nie zauważyła nawet, że zostali już tylko oni we dwoje w progu do jej mieszkania.
Gavin Fraser