Go, shawty, it's your birthday
: pt sty 16, 2026 11:24 pm
11
Bardzo starała się zachowywać normalnie. Odpisywała Teddy na wszystkie wiadomości, czasem nawet wysyłała jej jakieś idiotyczne TikToki. Trafiło się nawet kilka memów, do których dopisała jej kontekst, wiedząc, że są zdecydowanie zbyt głęboko w byciu chronicznie online, by przyjaciółka nadążała za tym, co właściwie było w nich zabawnego. Nadal jednak nie potrafiła przejść na tryb totalnie swobodny. Ciągle miała z tyłu głowy alarm, że coś jest zdecydowanie nie w porządku i tym czymś prawdopodobnie była ona. Ale sama siebie z siebie nie wyjmie, nie? Żeby nie musieć się nad tym zastanawiać, siedziała ciągle w pracy. Widziała biuro dużo częściej niż własną sypialnię. Angażowała się osobiście w każdy projekt, jaki odbywał się na jej piętrze. Nie musiała być z nim powiązana, po prostu chciała mieć zajęte myśli. Była gotowa jeździć po mieście i załatwiać wszystkim ich sprawunki, co spotykało się ze sporym entuzjazmem wśród współpracowników. Sypiała kiepsko, żyła dzięki kofeinie. Nie spędziła ani minuty w kuchni, bo wiedziała, że gotowanie ją tylko wkurwi, a nie, jak to zwykle bywało, zrelaksuje. Pamiętała, by regularnie jeść głównie dzięki codziennym przerwom na lunch w pracy. Wysyłała do Teddy swoje codzienne outfity, jak to czasem miała w zwyczaju, ale wszystkie fotki pochodziły z windy jej biurowca. Przynajmniej codziennie faktycznie miała na sobie coś innego! I zawsze dbała o to, by było to czyste. Bez żadnych szminek. Ale one i tak nie miały skąd się pojawiać. Zaniechała wszelkich kontaktów towarzyskich poza pracą, bo doprowadzały ją do szału. Znajomi, którzy wariowali z nią przez pierwsze dwa tygodnie, byli nieco zawiedzeni, ale to ich problem.
Miejsce wybrała jeszcze jesienią. Zasugerowała Teddy, że nie była tutaj sto lat i chętnie by wkroczyła w nową dekadę, po prostu z nią pijąc i obserwując nagie pośladki i kolorowe piórka. Nie chciała rezygnować z tego pomysłu, bo mogłoby to wyglądać jakoś dziwnie. Zjawiła się na miejscu przed umówioną godziną, zajęła jakiś stolik i założyła na głowę urodzinową czapeczkę. Zignorowała dziwne spojrzenie kelnerki i zamówiła potrójną Jaggerbombę, planując się chociaż trochę rozmiękczyć, zanim przyjdzie Teddy..
— Sto lat ja! Zobacz, jak ładnie wyglądam. I w ogóle nie zmarzłam, zupełnie jak nastolatka! — Podniosła się z miejsca, widząc zbliżającą się Darling. Wyszła na moment zza stolika, żeby się jej zaprezentować w pełnej krasie. Tak naprawdę to strasznie zmarzła. Nie pojmowała, jak mogła chodzić taka roznegliżowana w liceum. W styczniu? Straszny pomysł. Wtedy w ogóle ten chłód do niej nie docierał. Teraz żaden płaszcz nie pomagał na gołe nogi. Pewnie się jeszcze po tym wszystkim pochoruje. Strasznie jest być starą rurą.
teddy darling