(prawie) walentynkowe love story
: pn sty 19, 2026 4:50 pm
Walentynki…
Nienawidził tego święta. Może dlatego, że nie znosił w swoim życiu obłudy i fałszu. Nigdy nie rozumiał podejścia, w którym ludzie w tym jednym, magicznym dniu okazywali sobie miłość, zapominając o niej przez resztę roku. Jego relacja z June wyglądała całkowicie inaczej. Devon, który zawsze przypominał typa spod ciemnej gwiazdy, w ukryciu przed wszystkimi nie potrzebował specjalnego dnia, by rozpieszczać swoją partnerkę słodkościami czy przyjemnościami. Ten dzień był dla niego jedynie miłym dodatkiem , który chciał spędzić ze swoją miłością, by później nie musiała ze smutkiem wysłuchiwać opowieści koleżanek o ich randkach i spotkaniach właśnie w tym jednym… magicznym dniu.
Sam nie wiedział dlaczego, ale przy June zachowywał się inaczej niż zazwyczaj. Na studiach był tym podziwianym, uwielbianym, a czasem nawet chwalonym przez wielu studentem który sprzeciwiał się obecnemu systemowi nauczania, wchodzącym w konflikty nie tylko z wykładowcami, ale również z rektorami czy dziekanem. Nigdy nie ukrywał swojego podejścia, a ludzie, których ostatnio poznał, tylko utwierdzali go w jego przekonaniach. Nie zależało mu na sławie, zwłaszcza że większość studentów wydawała mu się osobami zmuszonymi do studiowania przez rodziców albo prymusami wierzącymi, że suche fakty i reguły pozwolą im zostać idealnymi prawnikami. I choć może to Devon źle myślał, bo jego podejście wyglądało jak z jakiegoś taniego serialu, tak od samego początku wiedział, kim chce zostać i jak do tego dojdzie, nawet kosztem możliwego wyrzucenia z listy studentów.
Ale…
Dzisiaj czuł się dziwnie. Został poproszony przez znajomych, by jeszcze został po zajęciach, ponieważ chcieli, żeby pomógł im przy wywiadzie do uniwersyteckiego wydania gazety, by przedstawił swoje zdanie na temat miłości. Problem polegał na tym, że June, z którą był umówiony, miała zaraz zjawić się pod uniwersytetem, skąd miał ją zawieźć do miejsca, w którym zaplanował dzisiejszą randkę. Nie wywodził się z bogatej rodziny, ale pieniądze zarabiane na boku pozwoliły mu nie tylko na zakup drogiej biżuterii, lecz także na rezerwację w restauracji, w której miejsca na walentynki należało rezerwować z kilkumiesięcznym wyprzedzeniem. Denerwował się, ponieważ nie było mu na rękę, by ludzie którym wmawiał, że nie potrzebuje w swoim życiu miłości, zobaczyli go u boku kobiety, dla której kompletnie oszalał. Prawdą było, że jego największą słabością była partnerka , dla której był gotów zrezygnować ze wszystkiego, byle tylko ją uszczęśliwić…
Tylko że… nie miał pojęcia, że June już tu była.
June Harrison
Nienawidził tego święta. Może dlatego, że nie znosił w swoim życiu obłudy i fałszu. Nigdy nie rozumiał podejścia, w którym ludzie w tym jednym, magicznym dniu okazywali sobie miłość, zapominając o niej przez resztę roku. Jego relacja z June wyglądała całkowicie inaczej. Devon, który zawsze przypominał typa spod ciemnej gwiazdy, w ukryciu przed wszystkimi nie potrzebował specjalnego dnia, by rozpieszczać swoją partnerkę słodkościami czy przyjemnościami. Ten dzień był dla niego jedynie miłym dodatkiem , który chciał spędzić ze swoją miłością, by później nie musiała ze smutkiem wysłuchiwać opowieści koleżanek o ich randkach i spotkaniach właśnie w tym jednym… magicznym dniu.
Sam nie wiedział dlaczego, ale przy June zachowywał się inaczej niż zazwyczaj. Na studiach był tym podziwianym, uwielbianym, a czasem nawet chwalonym przez wielu studentem który sprzeciwiał się obecnemu systemowi nauczania, wchodzącym w konflikty nie tylko z wykładowcami, ale również z rektorami czy dziekanem. Nigdy nie ukrywał swojego podejścia, a ludzie, których ostatnio poznał, tylko utwierdzali go w jego przekonaniach. Nie zależało mu na sławie, zwłaszcza że większość studentów wydawała mu się osobami zmuszonymi do studiowania przez rodziców albo prymusami wierzącymi, że suche fakty i reguły pozwolą im zostać idealnymi prawnikami. I choć może to Devon źle myślał, bo jego podejście wyglądało jak z jakiegoś taniego serialu, tak od samego początku wiedział, kim chce zostać i jak do tego dojdzie, nawet kosztem możliwego wyrzucenia z listy studentów.
Ale…
Dzisiaj czuł się dziwnie. Został poproszony przez znajomych, by jeszcze został po zajęciach, ponieważ chcieli, żeby pomógł im przy wywiadzie do uniwersyteckiego wydania gazety, by przedstawił swoje zdanie na temat miłości. Problem polegał na tym, że June, z którą był umówiony, miała zaraz zjawić się pod uniwersytetem, skąd miał ją zawieźć do miejsca, w którym zaplanował dzisiejszą randkę. Nie wywodził się z bogatej rodziny, ale pieniądze zarabiane na boku pozwoliły mu nie tylko na zakup drogiej biżuterii, lecz także na rezerwację w restauracji, w której miejsca na walentynki należało rezerwować z kilkumiesięcznym wyprzedzeniem. Denerwował się, ponieważ nie było mu na rękę, by ludzie którym wmawiał, że nie potrzebuje w swoim życiu miłości, zobaczyli go u boku kobiety, dla której kompletnie oszalał. Prawdą było, że jego największą słabością była partnerka , dla której był gotów zrezygnować ze wszystkiego, byle tylko ją uszczęśliwić…
Tylko że… nie miał pojęcia, że June już tu była.
June Harrison