Strona 1 z 1

I don't ever want that problem to ever go away

: pn sty 19, 2026 6:24 pm
autor: Venus Carrington
   Znała kod do mieszkania Marsa, ale nie korzystała z niego niezapowiedziana, tylko wtedy, kiedy jej brat ją zaprosił albo go uprzedziła. Nie przepadała za czekaniem, na cokolwiek, również na to, aż ktoś otworzy jej drzwi. Niecierpliwiła się zdecydowanie za bardzo, szczególnie po ciężkim dniu. Mogłaby nad tym popracować, ale nie miała czasu na terapię, chociaż podobno regularnie widywała się z psychoterapeutą, ale w rzeczywistości większość spotkań odwoływała, głównie przez pracę.
   Weszła do środka, jak do siebie. Zdjęła płaszcz, odwiesiła go na wieszak, a potem wysunęła stopy z wysokich szpilek i stanęła pewnie na ocieplanej podłodze. To był dobry pomysł, aby namówić na nią brata. U siebie też tak miała i bardzo to lubiła. Odwróciła się i zanim się obejrzała trzasnęła Marsa niewielką torebką gdzieś w okolicę twarzy, może głowy. Wydała z siebie dźwięk zaskoczenia i rozszerzyła oczy zdumiona, dopiero po chwili zdając sobie sprawę, że to przecież Mars.
   一 Zwariowałeś? Boże, czemu się tak zakradasz? 一 zapytała wysokim tonem, a potem odetchnęła, przykładając dłoń do klatki piersiowej, w którą serce uderzało teraz chyba kilka razy szybciej, niż zazwyczaj. Odetchnęła głęboko i dopiero teraz się mu przyjrzała. 一 Nic ci nie zrobiłam, wszystko w porządku? 一 spytała, sięgając dłońmi do jego głowy i przyciągając ją niżej, zmuszając mężczyznę, żeby się pochylił, żeby mogła obejrzeć czy nie nabiła mu guza albo nie rozcięła skóry zamkiem torebki. Zacmokała z dezaprobatą, chociaż poczuła ulgę, że jednak nic mu się nie stało. Cóż, niewielka damska torebka to wcale nie jakaś super broń.
   一 Nalej mi lampkę wina i włącz jakieś HBO, żeby cokolwiek leciało w tle, potrzebuję filmu akcji albo głupiej komedii, żeby poczuć się chociaż chwilę jak człowiek 一 mruknęła ze zmęczeniem w głosie i poszła do salonu, gdzie opadła miękko na kanapę i ułożyła na niej od razu stopy, trochę wyżej, żeby odpoczęły.
   一 Opowiadaj o tych walentynkach ze śmierdzielem. Nie mogłam się doczekać na tę rozmowę, odkąd przeczytałam to w smsach. Powiedz mi wszystko. Kto to jest, gdzie byliście, co jedliście, co robiliście i dlaczego, na Boga, tak bardzo go teraz nienawidzisz 一 mówiła, gestykulując lekko dłonią i co jakiś czas poruszać stopami, jakby chciała rozluźnić mięśnie. Wzięła od niego lampkę wina i upiła łyka, a potem westchnęła. 一 Dziękuję. Jeżeli chcesz, to dla odwagi opowiem ci o moich zeszłych walentynkach. Otóż… Pracowałam. Pewnie wiesz, że kocham pracę, więc ten dzień był naprawdę bardzo udany 一 wyjaśniła i uśmiechnęła się rozbawiona, jakby żartowała. Prawda była taka, że nie. Nie żartowała.

mars carrington