Między jednym winem a drugim
: wt sty 20, 2026 5:22 pm
Z Cynthią i Marą znaliśmy się odkąd pamiętam i odkąd pamiętam trzymaliśmy razem. To była przyjaźń, w której wiedzieliśmy o sobie wszystko i pewnie, czasem patrzyliśmy na siebie oceniająco, ale ogólnie rzecz biorąc jedno za drugie i za trzecie wskoczyłby dosłownie w ogień. Nie wiem jak to się działo, że dogadywałem się z dwoma dziewicami, ale kiedyś facet od jogi powiedział mi, że mam w sobie dużo damskiej energii. Może to była prawda? Niemniej na zajęcia już nie wróciłem, bo ciągle czułem jego wzrok na swoim tyłku. W każdym razie mieliśmy z dziewczynami taką grupę na whatsupie gdzie gadaliśmy o wszystkim, czasem wysyłaliśmy memy i takie różne. W dorosłym życiu bywa tak, że choćbyś chciał się zesrać to i tak nie masz czasu dla przyjaciół, więc powiedzmy, że to dawało nam chociaż namiastkę bliskości, jednak były rzeczy ważne i ważniejsze, więc jak Cynthia napisała, że miała wypadek, to od razu zwołaliśmy prawdziwe spotkanie. Nie było przeproś, dosłownie rzucasz wszystko i stawiasz się na miejscu. Ja miałem blisko, bo dosłownie mieszkała piętro wyżej, ale Mara musiała do nas dotrzeć z greckiej dzielnicy. Mówię do Peach, że w razie czego jestem piętro wyżej, ale widzę, że mnie w ogóle nie słucha bo właśnie chyba wrzuca jakieś posty na Instagram, więc macham na nią ręką, biorę jakieś winko z barku i wychodzę. Dosłownie pół minuty później wbijam już Cynthii na chatę, nawet nie pukam, tylko wchodzę jak do siebie.
- Cynthia, żyjesz? - rzucam od progu. Przyszedłem do niej w kapciach, więc od razu wbijam wgłąb mieszkania - Co się stało? Jak się czujesz? - pytam, butelkę odkładam na kuchenny blat i mierzę przyjaciółkę wzrokiem, pobieżnie oceniając jej stan. Zdaje się, że ma wszystko na swoim miejscu, więc szczerze oddycham z ulgą - Mam wino, zrobię jakieś przekąski, co? - pytam, chociaż rządzę się jak u siebie. Znamy się tyle lat, że pewnie nawet nie zwraca na to uwagi, a wiadomo - pod winko trzeba też coś zjeść, więc zaglądam jej do lodówki patrząc co tu można na szybko zrobić. Lubię gotować i jestem w tym naprawdę dobry. Właściwie mogłem przygotować coś u siebie i tak byłbym pierwszy, ale po co, skoro można obeżreć przyjaciółkę? Jak następnym razem spotkamy się u mnie, to jej się zwróci, tak to zawsze działało w bliskich relacjach. Mam tylko nadzieję, że w lodówce nie miała jedynie światła, bo jeszcze bym musiał zlecieć na dół do sklepu, a nawet nie wziąłem portfela.
Cynthia A. Ward Mara Lakefield
- Cynthia, żyjesz? - rzucam od progu. Przyszedłem do niej w kapciach, więc od razu wbijam wgłąb mieszkania - Co się stało? Jak się czujesz? - pytam, butelkę odkładam na kuchenny blat i mierzę przyjaciółkę wzrokiem, pobieżnie oceniając jej stan. Zdaje się, że ma wszystko na swoim miejscu, więc szczerze oddycham z ulgą - Mam wino, zrobię jakieś przekąski, co? - pytam, chociaż rządzę się jak u siebie. Znamy się tyle lat, że pewnie nawet nie zwraca na to uwagi, a wiadomo - pod winko trzeba też coś zjeść, więc zaglądam jej do lodówki patrząc co tu można na szybko zrobić. Lubię gotować i jestem w tym naprawdę dobry. Właściwie mogłem przygotować coś u siebie i tak byłbym pierwszy, ale po co, skoro można obeżreć przyjaciółkę? Jak następnym razem spotkamy się u mnie, to jej się zwróci, tak to zawsze działało w bliskich relacjach. Mam tylko nadzieję, że w lodówce nie miała jedynie światła, bo jeszcze bym musiał zlecieć na dół do sklepu, a nawet nie wziąłem portfela.
Cynthia A. Ward Mara Lakefield