jak dobrze mieć prawnika..
: ndz sty 25, 2026 2:56 pm
Nigdy nie gardziła chęcią pozyskiwania klientów, posiadania jakiejś zaufanej bazy czy po prostu bycia czyimś radca na dłuższą metę. Poczta pantoflowa robiła swoje i jeśli z danego kręgu ktoś był zainteresowany jej usługami to mógł śmiało czerpać niezłą opinie na jej temat od kogoś z pracy. Polowanie na grube ryby było jej celem, chciała złapać jak najwięcej grubych firm, które mogłaby obstawić swoimi usługami czy nawet osób prywatnych. Jej celem była własna kancelaria sygnowana własnym nazwiskiem, prężnie więc działała w tym kierunku. CBC Toronto też było jej targetem, kiedyś poszukiwała tutaj pracy jako doradca w kwestii prawniczego bełkotu, wtedy firma zastawiała się obecnie obowiązującą umową, ale co będzie kiedyś? Melanie lubiła wracać jak ta wstrętna mucha i nie dawała się tak łatwo odgonić.
Tak czy inaczej jeśli nie wyszło jej u szczytu „góry” to drążyła te mniejsze tunele, zostawiała całkiem przypadkiem swoje wizytówki czy szanowała ludzi, którzy tutaj pracowali. Tak trafiały jej się drobne rozwody, ktoś przejechał pod wpływem kilkanaście metrów, a ktoś jeszcze inny obawiał się ataku na siebie ze względu na zdobyte wiadomości czy bycie wścibskim reporterem. Od tak krążyła więc i miała kilka osób w tym budynku, którym to świadczyła usługi.
Dzisiaj także los poprowadził ją do budynku CBC, powitała ochroniarza który po małej dobrze klejącej się bajerce wpuścił ją na salony. To nie było jej miejsce rzecz jasna, ale ona nie zważała na to i za każdym razem miała dobrą mocną prawniczą gadkę. Szukała kogoś to chyba proste? Szukała swojego klienta, którym już jakiś czas temu został Shepherd. Poznali się całkiem przypadkiem gdy Campbell umawiała się za pewnie z którymś kamerzystą tej stacji, a to upoważniło do wzięcia udziału w bankiecie stacji czy innej uroczystości. Ten związek szybko jej minął ale znajomości, które dzięki temu uzyskała dawały jej pewne możliwości. Dzisiaj jednak nie o tym.
Pytając kogoś przelotem, w końcu dotarła do faceta, starając się przygotować go na tą dosyć trudną rozmowę. Nie chciała psuć mu humoru aferą z jego byłą, ani też nie chciała rozmawiać o tym przez telefon. Pismo, które dostała jako jego adwokat trzymała w garści, chcąc go z tym za chwilę zapoznać.
- Hej Max… – rzuciła na przywitanie, starając się delikatnie i przepraszającą uśmiechnąć. Nie chciała go odciągać od obowiązków ale sytuacja była nagła i lepiej było działać szybko zawczasu i własnego spokoju. - Niestety mam pewne pismo dla Ciebie, zgaduje że nie będziesz zachwycony. Wygląda to na przesyłkę prosto z Ameryki od Twojej byłej. Myślę, że wciąż ma do Ciebie niewyjaśniony… biznes? - nie chciała być wścibska i ingerować w życie swoich klientów jednak czasami sytuacja sama wymagała aby poznała pewne sekrety, pewne brudy. Tutaj jednak chodziło o głupotkę, o jakiś dziwny zapis który nagle ubzdurał się kobiecie, jakby mało jej było pieniędzy faceta…
Max Shepherd
Tak czy inaczej jeśli nie wyszło jej u szczytu „góry” to drążyła te mniejsze tunele, zostawiała całkiem przypadkiem swoje wizytówki czy szanowała ludzi, którzy tutaj pracowali. Tak trafiały jej się drobne rozwody, ktoś przejechał pod wpływem kilkanaście metrów, a ktoś jeszcze inny obawiał się ataku na siebie ze względu na zdobyte wiadomości czy bycie wścibskim reporterem. Od tak krążyła więc i miała kilka osób w tym budynku, którym to świadczyła usługi.
Dzisiaj także los poprowadził ją do budynku CBC, powitała ochroniarza który po małej dobrze klejącej się bajerce wpuścił ją na salony. To nie było jej miejsce rzecz jasna, ale ona nie zważała na to i za każdym razem miała dobrą mocną prawniczą gadkę. Szukała kogoś to chyba proste? Szukała swojego klienta, którym już jakiś czas temu został Shepherd. Poznali się całkiem przypadkiem gdy Campbell umawiała się za pewnie z którymś kamerzystą tej stacji, a to upoważniło do wzięcia udziału w bankiecie stacji czy innej uroczystości. Ten związek szybko jej minął ale znajomości, które dzięki temu uzyskała dawały jej pewne możliwości. Dzisiaj jednak nie o tym.
Pytając kogoś przelotem, w końcu dotarła do faceta, starając się przygotować go na tą dosyć trudną rozmowę. Nie chciała psuć mu humoru aferą z jego byłą, ani też nie chciała rozmawiać o tym przez telefon. Pismo, które dostała jako jego adwokat trzymała w garści, chcąc go z tym za chwilę zapoznać.
- Hej Max… – rzuciła na przywitanie, starając się delikatnie i przepraszającą uśmiechnąć. Nie chciała go odciągać od obowiązków ale sytuacja była nagła i lepiej było działać szybko zawczasu i własnego spokoju. - Niestety mam pewne pismo dla Ciebie, zgaduje że nie będziesz zachwycony. Wygląda to na przesyłkę prosto z Ameryki od Twojej byłej. Myślę, że wciąż ma do Ciebie niewyjaśniony… biznes? - nie chciała być wścibska i ingerować w życie swoich klientów jednak czasami sytuacja sama wymagała aby poznała pewne sekrety, pewne brudy. Tutaj jednak chodziło o głupotkę, o jakiś dziwny zapis który nagle ubzdurał się kobiecie, jakby mało jej było pieniędzy faceta…
Max Shepherd