Rosario Matilde Vargas-Martinez
: wt sty 27, 2026 10:37 am
Rosario Matilde Vargas-Martinez
hola hermoso Rosie
hola hermoso Rosie

data i miejsce urodzenia
27.01.1991/ Medellin - Kolumbiazaimki
ona/jejzawód
lekarz psychiatramiejsce pracy
prywatna praktyka + konsultacje w CAMHorientacja
biseksualnadzielnica mieszkalna
Parkdalepobyt w toronto
Trzy dni... Trzy długie, przesiąknięte wściekłością, dni, kiedy już znalazła tego estiércol.Ale chciałaby zostać, zmienić trochę środowisko, popracować w zawodzie, bo w Toronto ludzie są spokojniejsi niż w Puerto Rico.
umiejętności
Diagnozowanie zaburzeń psychicznych - szybko, pewnie, często zbyt powierzchownie.Farmakoterapia - zna leki, dawki, interakcje. Xanax wypisuje z taką łatwością, jakby był lekiem na wszystko.
Budowanie autorytetu - mówi spokojnie, rzeczowo, tonem, który robi z niej twoją najlepszą przyjaciółkę.
Manipulacja terapeutyczna - potrafi tak prowadzić rozmowę, by pacjent szybciutko doszedł do właściwego wniosku.
Maskowanie emocji - w gabinecie opanowana, wyważona, niemal mi-lut-ka.
Czytanie słabości ludzi - wyłapuje lęk, zależność, potrzebę aprobaty i potrafi to wykorzystać.
Utrzymywanie pozorów - perfekcyjny wygląd, nienaganna reputacja, idealne CV.
Prowadzenie terapii krótkoterminowej - skuteczna w gaszeniu objawów, fatalna w leczeniu traum.
Taniec towarzyski - salsa, tango, inne latino, porusza się z gracją, ale też tym ogniem, który buzuje w jej latynoskim sercu.
Język hiszpański i francuski - hiszpański świetnie, francuski słabiej, ale się dogada. Po angielsku też mówi.
Prawo jazdy - jeździ jak diabeł.
słabości
Nie potrafi:Regulować własnych emocji bez wybuchów agresji, walnięta jakaś.
Przyznać się do utraty kontroli, bo to ona musi rządzić.
Odróżnić pomocy od władzy, księżniczka.
Przestać przepisywać leki, nawet gdy widzi uzależnienie. Jakie uzależnienie?
Odebrać krytyki inaczej niż jako ataku. Nie pasuje - to spadówa.
Być empatyczna poza gabinetem. W pracy jest milutka.
Słabe punkty:
Agresja domowa - bije męża; racjonalizuje to jako - reakcję na prowokację, chwilową utratę kontroli, lub wzajemną toksyczność.
Podwójne standardy - to, co u pacjentów nazywa zaburzeniem, u siebie nazywa zmęczeniem lub stresem.
Uzależnienie od kontroli - im bardziej traci kontrolę nad sobą, tym mocniej kontroluje innych.
Farmakologiczna ucieczka - sama bierze leki, których wypisywanie krytykowałaby u kolegów po fachu. Prochy też nie są jej obce, na rozluźnienie.
Brak autorefleksji - zna wszystkie mechanizmy psychologiczne, ale nie stosuje ich wobec siebie.
Fatalna kucharka - na wszystkie posiłki jadłaby płatki z mlekiem.
Toronto - miasto, do którego nie przyjechała zaczynać od nowa. Przyjechała kogoś odzyskać, albo go zniszczyć. Bo by mu się należało za to co jej zrobił!
Rosario urodziła się w Puerto Rico, ale wychowała się w cieniu kolumbijskiej mentalności swoich rodziców - surowej, emocjonalnej, dumnej i bezlitosnej dla słabości. W domu uczono ją, że kontrola to forma miłości, a gniew to coś, co wybucha nagle, trawi wszystko dookoła. I nie ma zmiłuj. U nich w domu sprawy załatwiało się trzaskaniem drzwiami, wyzwiskami, czasem przemocą... U niej, w tym nowym domu też tak miało być.
Była ambitna. Błyskotliwa. Zbyt inteligentna, by dać się zepchnąć na margines. Medycyna, a potem psychiatria, przyszły naturalnie, dawały język do nazywania cudzych problemów i zdiagnozowania ich u siebie. A przy tym udawnia, że nie istnieją. Rosario nauczyła się słuchać ludzi tak, żeby nigdy nie dopuścić ich zbyt blisko siebie. Pomagała. Diagnozowała. Uspokajała. I coraz bardziej wierzyła, że wie lepiej, za bardzo...
Ricardo znała od dziesięciu lat. Może więcej.
Długo byli blisko. Potem prawie razem. Aż w końcu - małżeństwo. Stabilizacja. Decyzja, która miała wszystko uporządkować, która miała ich określić. Ślub był szybki, intensywny, pełen emocji, jak wszystko w jej życiu. Miesiąc miodowy miał być nowym początkiem. Miał być czymś, co będzie wspominała do końca życia.
I na pewno będzie to kurwa wspominała.
Bo Ricardo uciekł.
Bez dramatycznych pożegnań. Bez rozmowy. Kolejnej kłótni. Po prostu zniknął - zostawiając za sobą milczenie, gniew i kobietę, zranioną kobiecą duszę. A zranione kobiety to dopiero wariatki.
Ten bastardos poleciał do kuzyna. Do Kanady.
Rosario dowiedziała się szybko.
I wsiadła w samolot niemal natychmiast.
Do Toronto przyjechała wściekła. Upokorzona. Zraniona. I absolutnie przekonana, że albo go odzyska, albo zniszczy. Mogła by go nawet zabić, tak ją to gryzło gdzieś pod skórą. Miasto było tylko tłem, chłodnym, obcym, idealnym, by rozegrać sprawę do końca. Jego końca?
Oficjalnie - chce porozmawiać z mężem.
Nieoficjalnie - nie znosi myśli, że ktoś ją zostawił. Że straciła kontrolę. Że ktoś wybrał ucieczkę zamiast niej. Jak on mógł?
W gabinecie Rosario jest perfekcjonistką. Jedyny jej problem to to, że za szybko może przepisuje różne leki.
Poza nim jest zupełnie inna, napięta jak struna. Agresywna. Nieprzewidywalna. Zdolna do przemocy, którą sama potrafi nazwać reakcją na stres. Zna wszystkie mechanizmy. Wszystkie diagnozy. Wszystkie usprawiedliwienia.
I używa ich bez wahania, względem swojej osoby.
x Zna na pamięć kryteria DSM, ale ignoruje je, gdy dotyczą jej samej.
x Wypisuje Xanax szybciej, gdy pacjent przypomina jej męża.
x W pracy mówi pacjentom, że sen to fundament zdrowia psychicznego. Sama śpi po trzy, cztery godziny, a resztę nocy spędza na przeglądaniu cudzych profili w social mediach.
x Potrafi być czarująca i ciepła w towarzystwie, zwłaszcza przy nowych ludziach. Z bliskimi traci tę wersję siebie bardzo szybko.
x Zdarzyło jej się uderzyć męża, a potem przez godzinę płakać, przepraszając i tłumacząc to reakcją stresową. Następnego dnia zachowywała się, jakby nic się nie stało.
x Zna dokładnie objawy uzależnień, ale nie rozpoznaje ich u siebie. Albo nie chce.
Rosario urodziła się w Puerto Rico, ale wychowała się w cieniu kolumbijskiej mentalności swoich rodziców - surowej, emocjonalnej, dumnej i bezlitosnej dla słabości. W domu uczono ją, że kontrola to forma miłości, a gniew to coś, co wybucha nagle, trawi wszystko dookoła. I nie ma zmiłuj. U nich w domu sprawy załatwiało się trzaskaniem drzwiami, wyzwiskami, czasem przemocą... U niej, w tym nowym domu też tak miało być.
Była ambitna. Błyskotliwa. Zbyt inteligentna, by dać się zepchnąć na margines. Medycyna, a potem psychiatria, przyszły naturalnie, dawały język do nazywania cudzych problemów i zdiagnozowania ich u siebie. A przy tym udawnia, że nie istnieją. Rosario nauczyła się słuchać ludzi tak, żeby nigdy nie dopuścić ich zbyt blisko siebie. Pomagała. Diagnozowała. Uspokajała. I coraz bardziej wierzyła, że wie lepiej, za bardzo...
Ricardo znała od dziesięciu lat. Może więcej.
Długo byli blisko. Potem prawie razem. Aż w końcu - małżeństwo. Stabilizacja. Decyzja, która miała wszystko uporządkować, która miała ich określić. Ślub był szybki, intensywny, pełen emocji, jak wszystko w jej życiu. Miesiąc miodowy miał być nowym początkiem. Miał być czymś, co będzie wspominała do końca życia.
I na pewno będzie to kurwa wspominała.
Bo Ricardo uciekł.
Bez dramatycznych pożegnań. Bez rozmowy. Kolejnej kłótni. Po prostu zniknął - zostawiając za sobą milczenie, gniew i kobietę, zranioną kobiecą duszę. A zranione kobiety to dopiero wariatki.
Ten bastardos poleciał do kuzyna. Do Kanady.
Rosario dowiedziała się szybko.
I wsiadła w samolot niemal natychmiast.
Do Toronto przyjechała wściekła. Upokorzona. Zraniona. I absolutnie przekonana, że albo go odzyska, albo zniszczy. Mogła by go nawet zabić, tak ją to gryzło gdzieś pod skórą. Miasto było tylko tłem, chłodnym, obcym, idealnym, by rozegrać sprawę do końca. Jego końca?
Oficjalnie - chce porozmawiać z mężem.
Nieoficjalnie - nie znosi myśli, że ktoś ją zostawił. Że straciła kontrolę. Że ktoś wybrał ucieczkę zamiast niej. Jak on mógł?
W gabinecie Rosario jest perfekcjonistką. Jedyny jej problem to to, że za szybko może przepisuje różne leki.
Poza nim jest zupełnie inna, napięta jak struna. Agresywna. Nieprzewidywalna. Zdolna do przemocy, którą sama potrafi nazwać reakcją na stres. Zna wszystkie mechanizmy. Wszystkie diagnozy. Wszystkie usprawiedliwienia.
I używa ich bez wahania, względem swojej osoby.
Ciekawostki
x Ma w domu więcej książek o kontroli gniewu niż jej pacjenci.x Zna na pamięć kryteria DSM, ale ignoruje je, gdy dotyczą jej samej.
x Wypisuje Xanax szybciej, gdy pacjent przypomina jej męża.
x W pracy mówi pacjentom, że sen to fundament zdrowia psychicznego. Sama śpi po trzy, cztery godziny, a resztę nocy spędza na przeglądaniu cudzych profili w social mediach.
x Potrafi być czarująca i ciepła w towarzystwie, zwłaszcza przy nowych ludziach. Z bliskimi traci tę wersję siebie bardzo szybko.
x Zdarzyło jej się uderzyć męża, a potem przez godzinę płakać, przepraszając i tłumacząc to reakcją stresową. Następnego dnia zachowywała się, jakby nic się nie stało.
x Zna dokładnie objawy uzależnień, ale nie rozpoznaje ich u siebie. Albo nie chce.
zgoda na powielanie imienia
niezgoda na powielanie pseudonimu
nieZgody MG
poziom ingerencji
niskizgoda na śmierć postaci
niezgoda na trwałe okaleczenie
niezgoda na nieuleczalną chorobę postaci
niezgoda na uleczalne urazy postaci
takzgoda na utratę majątku postaci
niezgoda na utratę posady postaci
nie