a lie with a view
: czw lut 05, 2026 11:44 pm
063.
We didn’t come here to tell the truth.
We came for the view
We came for the view
Hotel był zjawiskowy, i chociaż Galen był tutaj już nie raz, to pewnie widząc ten kryształowy żyrandol, którego blask odbijał się w jej pięknych, dużych, ciemnych oczach, to też by to przyznał. Ale nie widział, bo meldował ich właśnie w pokoju. Najdroższym, tym, z którego korzystali ludzie tak wysoko postawieni, jak on właśnie. Obrzydliwie bogaci. Czy Gaspard też by się na takie coś odważył, za pieniądze swojego szefa? Wyatt wierzył, że tak. Teraz jeszcze musiała uwierzyć w to Nelly.
Wrócił do niej i na moment zatrzymał się ten krok za jej plecami, a jego niebieskie tęczówki również wodziły po akwarium, gdzie kolorowe rybki bawiły się pewnie w berka. Dał jej chwilę, żeby nacieszyć tym spojrzenie. Widział już tą rafę koralową w środku, ale i tak za każdym razem robiła na nim wrażenie, tym jak żyła, poruszała się, kusiła kolorami. Zupełnie tak jak Rowley kusiła go w tej krótkiej sukience, w szpilkach, które z każdym jej krokiem odbijały się echem o marmurowe posadzki. Galen lubił ten dźwięk. Dźwięk luksusu.
- Mamy - odpowiedział od razu na jej pytanie. Ale teraz to on wcale nie przemyślał sprawy. Ale prawda jest taka, że Galen Wyatt cały czas szukał dobrej sekretarki. Ale tego już się nie dało połączyć, bo Galen ze swoją sekretarką, jednak dużo czasu spędzał face to face...
- Ale nie wiem kogo oni właściwie szukają, jakiś dyrektorów - dodał zaraz, w sumie nie było to takie kompletne kłamstwo, bo pewnie niebawem będzie musiał szukać dyrektora logistycznego, bo ten jego okazał się psycholem i alfonsem. Ale to dopiero jak rozwiąże się ta cała sprawa z kontenerami.
Nie chciał sobie dzisiaj zawracać tym głowy.
Zwłaszcza, że weszli już do tego bajecznego pokoju. Galen dał jej chwilę nacieszyć oczy tym widokiem. Zachwycającym. Ale on też wyglądał jakoś tak dobrze, kiedy opierał się prawie o to ogromne okno, na tle wodospadu Niagara, z rękami utkwionymi w kieszeniach tej drogiej, dobrze skrojonej marynarki. A niebieskim spojrzeniem zawieszonym gdzieś na jej ślicznej twarzy. Kiedy podeszła bliżej, on nawet nie ruszył się z miejsca, jego spojrzenie też nie uciekło, patrzył jej w oczy z tą swoją typową pewnością siebie.
- Czyli chyba robi wrażenie? - zapytał powoli, kiedy powiedziała to, że chyba pierwszy raz w życiu zaniemówiła. Kłamstwem byłoby gdyby stwierdzić, że na to nie liczył. Na to, żeby zaniemówiła. Na razie za sprawą widoku.
Skinął głową na jej pytanie, czy pomoże z płaszczem, a zaraz zacisnął palce na materiale zsuwając go z niej powoli, tak samo wolno prześlizgując się spojrzeniem po jej skórze ukrytej pod seksowną sukienką. Odchrząknął, bo może się zbyt zagapił. A zaraz odsunął się, żeby odwiesić jej płaszcz i ten swój.
- Cały czas wymyślam wszystko na poczekaniu, lubię takie... spontaniczne akcje - powiedział od razu. Właściwie Galen lubił nawet bardziej spontaniczne, na przykład wezwanie prywatnego samolotu i lot do Europy. Ale Gasprad chyba sobie nie mógł na to pozwolić.
Zdjął też marynarkę, bo może mógł sobie pozwolić na odrobinę luzu? Chociaż ta nieskazitelna, biała koszula, która przylegała idealnie do jego ciała, wciąż nadawała mu szyku. Znowu stanął obok niej na tle tego piorunującego widoku na wodospad Niagara.
- Reszta będzie się rozwijała na bieżąco - uśmiechnął się do niej tajemniczo - na pewno białe, słodkie wino, a na co masz ochotę do tego Nelly? - zapytał przechylając na bok głowę. Wpatrując się w jej brązowe, piękne oczy - bo chciałbym zaprosić cię na kolację, ale... - zerknął na swój drogi zegarek na nadgarstku - na to jeszcze chyba mamy chwilę czasu - zrobił krok w jej kierunku, tak, że znowu znalazł się bardzo blisko niej - pięknie wyglądasz w tej sukience - na potwierdzenie swoich słów zjechał niebieskimi tęczówkami niżej, na jej dekolt, ale tylko na chwilę. Zresztą zaraz odwrócił się do niej bokiem, żeby spojrzeć na wodospad.
- Widziałem go setki razy, ale wciąż jest imponujący - stwierdził. Bo ten widok miał w sobie pewną magię, która potrafiła urzec.
Nelly Rowley