lightheaded and drunk for you
: pn lut 09, 2026 11:15 pm
032.
Po skończonej zmianie padła propozycja, żeby wyskoczyć do ulubionego baru — tego z kręglami, automatami do gier i wystrojem, który zdecydowanie pamiętał lepsze czasy. Był trochę obskurny, ale miał fajny klimat i właśnie dlatego wszyscy tak bardzo lubili tam chodzić. No i był całkiem blisko remizy. Wprawdzie Teddy miała na wieczór inne plany, nie do końca sprecyzowane, ale bezpośrednio związane z April, którą mogła przecież zaprosić na drinka w towarzystwie chłopaków z jednostki. Finch zdążyła poznać niektórych z nich na jednej ze strażackich imprez, innych znała głównie z opowieści, więc to był doskonały moment, aby to zmienić! A że tak się
Wychodząc z remizy, wysłała April wiadomość z pinezką do lokalizacji, dołączyła kilka serduszek, dając znać, że dzisiaj imprezują na mieście. I że na nią czeka i tęskni! Dopiero wtedy schowała telefon do kieszeni jeasnów i dogoniła chłopaków.
Do lokalu wpadli całą grupą, jeszcze w połowie drogi zdejmując kurtki i przekrzykując się nawzajem. Neonowe światła odbijały się w popękanej, lakierowanej podłodze, a w środku pachniało piwem i frytkami. W powietrzu unosi się dźwięk charakterystyczny dla kul sunących po torach i elektroniczne pikanie automatów. Z głośników leciał kawałek The Doors, a Jim Morrison śpiewał o tym, że ludzie są dziwni.
Bez dłuższego zastanowienia zajęli ulubiony stolik przy oknie, który z łatwością mieścił osiem osób, ale zawsze był trochę za mały, gdy wszyscy naraz chcieli gestykulować. Kurtki wylądowały na oparciach krzeseł, ktoś przysunął taboret, ktoś inny już przywołał kelnera. Zamówienia poleciały chórem. Kilka shotów na start. Na rozruch, jak to skomentował Jett. Chwilę później na stole wylądowały kieliszki z wódką. Teddy sięgnęła po swój, chłodne szkło dobrze leżało w dłoni. Spojrzała po reszcie, uśmiechnęła się i bez zbędnych toastów wypili jednocześnie. Alkohol zapiekł w gardle i rozgrzał klatkę piersiową, a Darling poczuła, jak resztki zmęczenia dnia znikają gdzieś pomiędzy śmiechem a stukotem szkła o blat.
— Teds — Jett wskazał na podbródkiem w kierunku drzwi, przez które przeszła April. — Dlaczego nie wspomniałaś, że umawiasz się z Finch? — wybałuszył na nią oczy, jakby było to większym sensacją, niż ten wisielec, którego zdejmowali dzisiaj z wysokiego drzewa na przedmieściach.
— Bo nie pytałeś — odparła i poderwała się z miejsca, żeby spotkać się z nią w połowie drogi. Taka prawda, Donovan nie zapytał wprost, tylko robił jakieś dziwne podchody. A potem temat się urwał, bo dostali wezwanie.
Teddy absolutnie nie robiła z tego tajemnicy. Miała najpiękniejszą, najfajniejszą i najzabawniejszą dziewczynę w całym kosmosie, dlaczego miałaby to ukrywać przed światem? Pękała z dumy i nawet nie śmiałaby tak pomyśleć! Dlatego kiedy tylko zbliżyła się do April, od razu ujęła jej twarz w obie dłonie. Uśmiechnęła się promiennie i pocałowała ją namiętnie, zostawiając na ustach posmak alkoholu.
April Finch