Dr. Joshua "Josh" Rhodes
: pn lut 16, 2026 1:00 pm
Dr. Joshua "Josh" Rhodes

data i miejsce urodzenia
14/06/1992 | London, Ontario, Kanadazaimki
on/jegozawód
Lekarz psychiatra, psychoterapeuta - rezydentmiejsce pracy
Centre for Addiction and Mental Health (CAMH)orientacja
heteroseksualnydzielnica mieszkalna
York Millspobyt w toronto
Od rozpoczęcia studiów i rezydentury (ok. 12 lat)umiejętności
Medyczna diagnostyka psychiatryczna i prowadzenie psychoterapii. "Złota rączka", czyli zaawansowane majsterkowanie i renowacja domowa - w domu odnawia dziecięce mebelki i walczy z instalacją elektryczną. Zarządzanie finansami i planowanie długoterminowe. Mediator i dusza towarzystwa - błyskawicznie zjednuje sobie ludzi humorem, co w połączeniu z medycznym autorytetem czyni go naturalnym liderem zespołu w CAMH. Mistrzowska strategia w grach planszowych. Prawo jazdy typu G.słabości
Kompleks wybawcy i brak asertrywności sprawiają, że bierze na siebie co drugi dyżur w CAMH, lub pomaga znajomym w przeprowadzkach w swój jedyny wolny weekend przez co często wraca do domu jako cień człowieka. Altruizm kosztem siebie - stawia potrzeby innych (zwłaszcza Erin) nad własne zdrowie, co pcha go prosto w stronę wypalenia zawodowego. Dziecięca rywalizacja i trudność ze znoszeniem porażek - potrafi naburmuszyć się jak chłopiec. Niepoprawny optymizm i nadmierna kontrola przez opiekę - ma tendencję do „naprawiania” bliskich na siłę, nawet wtedy, gdy potrzebują oni po prostu w spokoju posmutnieć. Joshua Rhodes to facet, który pachnie dobrą kawą, szpitalnym antyseptykiem i świeżo ciętym drewnem. Z jednej strony dusza Piotrusia Pana, z drugiej lekarska ambicja i profesjonalizm. To specyficzna mieszanka, która definiuje go lepiej niż jakikolwiek dyplom na ścianie. Wychowany w London w Ontario, większość dzieciństwa spędził w warsztacie ojca, podając gwoździe i ucząc się, że każdą rzecz – od pękniętej nogi od krzesła po najbardziej rozsypaną ludzką duszę – da się naprawić, jeśli tylko poświęci się jej odpowiednią ilość czasu i precyzji. Obserwując przy pracy ojca stolarza i matkę pielęgniarkę, nasiąkł przekonaniem, że życie to konstrukcja, o którą trzeba dbać ze szczerym oddaniem i rzemieślniczym zacięciem.
Psychiatria w CAMH stała się dla niego czymś więcej niż tylko prestiżowym zwieńczeniem studiów; to jego osobista misja układania w spójną całość ludzkich światów, które zderzyły się ze ścianą. Wierzy w „naprawianie” umysłów z taką samą pasją, z jaką inni wierzą w cuda, choć on sam woli ufać empatii wspartej twardą nauką.
Nowy Orlean miał być w jego życiorysie tylko przypisem – krótkim oddechem po morderczym egzaminie lekarskim - hałaśliwym, dusznym i krótkim przystankiem przed powrotem do sterylnej, zaplanowanej rzeczywistości Toronto. Nie szukał miłości, szukał oderwania od styranej codzienności i dobrego jazzu. Kiedy Erin dosłownie wpadła mu w ramiona, jego instynkt opiekuńczy i serce zabiły w szalonym rytmie. Przez lata rezydentury w Toronto każdą nadgodzinę i każdego zarobionego dolara odkładał na loty do Luizjany, budując fundamenty pod ich wspólną przyszłość w Kanadzie.Ta artystyczna burza wywróciła jego uporządkowany świat do góry nogami, ucząc go, że najpiękniejszych momentów nie da się wyliczyć co do centa. Czasem wystarczy po prostu żyć.
Ostatnie lata spędził na budowaniu bezpiecznego pomostu nad dzielącą ich odległością, walcząc o każdą wspólną chwilę. Gdy jednak okazało się, że miłość jego życia tworzy drugą miłość jego życia, musiał postawić wszystko na jedną kartę. Zakup rezydencji w York Mills był jego najbardziej strategicznym ruchem – to jego sposób na powiedzenie „kocham cię” w języku stabilizacji i luksusu na jaki odkładał przez całe życie, jeszcze zanim do koperty oszczędności "przyszłość" dołożył specjalną kopertę pt. "Erin". No, może do luksusu troszkę brakowało, bowiem ostatnimi właścicielami posiadłości było starsze małżeństwo, które nieco zaniedbało posesję, dzięki temu udało się wynegocjować atrakcyjną ofertę sprzedaży. Pragnął jednak dać Erin i ich dziecku azyl, w którym południowy luz spotyka się z domowym ciepłem, a on sam może po godzinach wcielać się w rolę „złotej rączki”, wygłuszając ściany pod próby muzyczne Erin i skręcając kołyskę.
Teraz, rozdarty między ciężkimi dyżurami w CAMH a przygotowywaniem domu na nowy rozdział, Joshua stara się udowodnić ukochanej, że Toronto też potrafi mieć swój rytm. I choć czasem gubi go przy próbie tłumaczenia jej, dlaczego budżet domowy to najważniejsza partytura, jaką przyjdzie im wspólnie zagrać, robi to z niezniszczalnym uśmiechem kogoś, kto w końcu odnalazł swoje miejsce na ziemi.
* W garażu zaś ma więcej profesjonalnych narzędzi stolarskich niż ubrań w szafie.
* Wszystkie meble w pokoju dziecięcym pachną jego potem i pasją – zbudował je własnoręcznie, by dziecko miało w sobie „coś z dziadka stolarza”.
* Kiedy pacjent nie chce mówić, Josh wyciąga talię kart lub kości do gry; twierdzi, że mechanika rozgrywki obnaża ludzką naturę szybciej niż jakikolwiek test Rorschacha.
* Jest domowym skarbnikiem – potrafi wyliczyć koszt utrzymania domu co do jednego dolara, ale zawsze zostawia w budżecie „fundusz na niespodzianki dla Erin”.
* Wierzy, że dobra kolacja potrafi zdziałać więcej niż sesja terapeutyczna, pod warunkiem, że nikt nie wspomina o zakupach, o których zapomniano.
* Nie jest szefem kuchni, ale wyczaruje świetną kolację z trzech składników, gdy lodówka świeci pustkami.
* Ma ten specyficzny, zaraźliwy śmiech, który sprawia, że nawet najbardziej ponurzy pielęgniarze w CAMH na chwilę odpuszczają narzekanie na system.
Psychiatria w CAMH stała się dla niego czymś więcej niż tylko prestiżowym zwieńczeniem studiów; to jego osobista misja układania w spójną całość ludzkich światów, które zderzyły się ze ścianą. Wierzy w „naprawianie” umysłów z taką samą pasją, z jaką inni wierzą w cuda, choć on sam woli ufać empatii wspartej twardą nauką.
Nowy Orlean miał być w jego życiorysie tylko przypisem – krótkim oddechem po morderczym egzaminie lekarskim - hałaśliwym, dusznym i krótkim przystankiem przed powrotem do sterylnej, zaplanowanej rzeczywistości Toronto. Nie szukał miłości, szukał oderwania od styranej codzienności i dobrego jazzu. Kiedy Erin dosłownie wpadła mu w ramiona, jego instynkt opiekuńczy i serce zabiły w szalonym rytmie. Przez lata rezydentury w Toronto każdą nadgodzinę i każdego zarobionego dolara odkładał na loty do Luizjany, budując fundamenty pod ich wspólną przyszłość w Kanadzie.Ta artystyczna burza wywróciła jego uporządkowany świat do góry nogami, ucząc go, że najpiękniejszych momentów nie da się wyliczyć co do centa. Czasem wystarczy po prostu żyć.
Ostatnie lata spędził na budowaniu bezpiecznego pomostu nad dzielącą ich odległością, walcząc o każdą wspólną chwilę. Gdy jednak okazało się, że miłość jego życia tworzy drugą miłość jego życia, musiał postawić wszystko na jedną kartę. Zakup rezydencji w York Mills był jego najbardziej strategicznym ruchem – to jego sposób na powiedzenie „kocham cię” w języku stabilizacji i luksusu na jaki odkładał przez całe życie, jeszcze zanim do koperty oszczędności "przyszłość" dołożył specjalną kopertę pt. "Erin". No, może do luksusu troszkę brakowało, bowiem ostatnimi właścicielami posiadłości było starsze małżeństwo, które nieco zaniedbało posesję, dzięki temu udało się wynegocjować atrakcyjną ofertę sprzedaży. Pragnął jednak dać Erin i ich dziecku azyl, w którym południowy luz spotyka się z domowym ciepłem, a on sam może po godzinach wcielać się w rolę „złotej rączki”, wygłuszając ściany pod próby muzyczne Erin i skręcając kołyskę.
Teraz, rozdarty między ciężkimi dyżurami w CAMH a przygotowywaniem domu na nowy rozdział, Joshua stara się udowodnić ukochanej, że Toronto też potrafi mieć swój rytm. I choć czasem gubi go przy próbie tłumaczenia jej, dlaczego budżet domowy to najważniejsza partytura, jaką przyjdzie im wspólnie zagrać, robi to z niezniszczalnym uśmiechem kogoś, kto w końcu odnalazł swoje miejsce na ziemi.
Ciekawostki
* W swoim gabinecie w York Mills trzyma ponad sto planszówek, które są jedynym elementem chaosu w jego perfekcyjnie zorganizowanym życiu.* W garażu zaś ma więcej profesjonalnych narzędzi stolarskich niż ubrań w szafie.
* Wszystkie meble w pokoju dziecięcym pachną jego potem i pasją – zbudował je własnoręcznie, by dziecko miało w sobie „coś z dziadka stolarza”.
* Kiedy pacjent nie chce mówić, Josh wyciąga talię kart lub kości do gry; twierdzi, że mechanika rozgrywki obnaża ludzką naturę szybciej niż jakikolwiek test Rorschacha.
* Jest domowym skarbnikiem – potrafi wyliczyć koszt utrzymania domu co do jednego dolara, ale zawsze zostawia w budżecie „fundusz na niespodzianki dla Erin”.
* Wierzy, że dobra kolacja potrafi zdziałać więcej niż sesja terapeutyczna, pod warunkiem, że nikt nie wspomina o zakupach, o których zapomniano.
* Nie jest szefem kuchni, ale wyczaruje świetną kolację z trzech składników, gdy lodówka świeci pustkami.
* Ma ten specyficzny, zaraźliwy śmiech, który sprawia, że nawet najbardziej ponurzy pielęgniarze w CAMH na chwilę odpuszczają narzekanie na system.
zgoda na powielanie imienia
takzgoda na powielanie pseudonimu
takZgody MG
poziom ingerencji
średnizgoda na śmierć postaci
jeszcze niezgoda na trwałe okaleczenie
takzgoda na nieuleczalną chorobę postaci
takzgoda na uleczalne urazy postaci
takzgoda na utratę majątku postaci
takzgoda na utratę posady postaci
tak