trust me darlin’
: ndz mar 01, 2026 10:08 pm
Wślizgnął się na miejsce w ostatniej chwili, gdy światła na widowni już gasły, a pierwsze dźwięki orkiestry wypełniały przestrzeń teatru. Blair już na niego czekała - wyglądała pięknie, siedząc na swoim miejscu w prywatnej loży na balkonie, w wieczorowej kreacji i z naszyjnikiem od Charliego na szyi. Gdy usiadł obok, oplótł jej palce swoją dłonią i uśmiechnął się do niej, jeszcze zanim pierwszy aktor pojawił się na scenie. Nie chciał się znów spóźniać, ale tym razem naprawdę zatrzymały go sprawy firmowe. Aktorka akurat była w trakcie monologu, gdy poczuł nagłe ukłucie w klatce piersiowej. Wyrzuty sumienia nie były dla niego nowością, ale dzisiaj smakowały wyjątkowo gorzko. Siedział tutaj, obok swojej narzeczonej, odgrywając rolę idealnego partnera, podczas gdy zaledwie kilka dni temu okłamał ją, by spędzić czas sam na sam z Ivy Harrison. Z tą samą Ivy Harrison, którą pod wpływem chwili i emocji pocałował w windzie. Z tą samą kobietą, której proponował romans zaledwie dzień później. Czuł się z tym źle? Oczywiście, że tak - po pierwsze, nie potrafił opanować swojego pożądania skierowanego w drugą kobietę, a po drugie... myśl o wyjawieniu prawdy przerażała go bardziej niż kłamstwo. Nie chciał ranić Blair, a przynajmniej tak sobie wmawiał. Próbował przekonać sam siebie, że milczenie było formą ochrony - że dopóki prawda nie padnie na głos, idealny świat Blair i Charliego pozostanie nienaruszony. Ze spektaklu nie zapamiętał absolutnie nic. Głosy aktorów zlewały się w jednostajny szum, a scenografia była tylko rozmytą plamą barw. Dopiero głośne oklaski wyrwały go z transu. Mechanicznie wstał i zaczął klaskać razem z innymi, bo tak wypadało. Zawsze robił to, co wypadało. Najwyraźniej oboje nie mieli ochoty wracać do domu, bo gdy Charlie zaproponował spacer, Mayfield zgodziła się bez wahania. Widział, że była nieswoja i w głowie pojawiła mu się niepokojąca myśl, że Blair domyślała się prawdy o jego kłamstwach. Jednak... nie mogła wiedzieć o Ivy, prawda? Patrzył, jak Blair powoli wkłada na swoje smukłe dłonie rękawiczki i... cholera, co on wyprawiał najlepszego? Miał u boku tak piękną, utalentowaną kobietę, mógł zdobywać z nią świat i mówić jej wszystkie swoje sekrety, a on szukał okazji, żeby spędzić czas na osobności z inną? Co miała Ivy, czego nie miała Blair? To było jedno z tych pytań, na które chyba znał odpowiedź. Choć patrzył na ciemne włosy Blair i czuł jej dłoń na swoim ramieniu, pod powiekami wciąż widział blask blond pasm, które kilka dni temu muskały jego twarz. Zapach perfum narzeczonej walczył o miejsce w jego pamięci z aromatem kawy z błękitnego termosu i świeżego siana. Potrzebował zimnego powietrza. Ruszyli w stronę najbliższego parku, powoli, krok za krokiem. Dawno nie byli tak po prostu... we dwoje. Może wszechświat podpowiadał mu w ten sposób, żeby się opamiętał? - Piękny wieczór, prawda? - zapytał, siląc się na spokojny ton, choć czuł się jak oszust. Nie mógł się skupić. Każdy metr tego spaceru był walką między mężczyzną, którym powinien być, a tym, którym stawał się przy Ivy Harrison. Blair trzymała go pod ramię, a na jej palcu lśnił pierścionek zaręczynowy - symbol obietnicy, którą Charlie składał każdego dnia, a którą jednocześnie tak brutalnie łamał w swojej głowie. Szli tak obok siebie: on w idealnie skrojonym garniturze, a Blair w oszałamiającej wieczorowej kreacji. Wyglądali jak para z eleganckiego, francuskiego magazynu. Może nie licząc min - on szczękę miał zaciśniętą, a Blair szła obok niego w zamyśleniu. Coś ją gryzło. - Wszystko w porządku? - spytał po chwili, nie przerywając spaceru. Nie chciał jej ranić, naprawdę. Chciał, żeby była szczęśliwa. Problem tkwił w tym, że... nie wiedział, co powinien teraz zrobić.
Blair Mayfield
Blair Mayfield