Can i offer you a drink?
: czw mar 12, 2026 12:53 am
Looking for the answers in the pouring rain
You wanna find peace of mind
Looking for the answer
Dryfowała między stolikami i ludźmi opartymi o bar, odurzona muzyką, THC i alkoholem. Ciało zrobiło się ciężkie, ruchy wolniejsze. Przez chwilę czuła się tak, jakby opuściła własne ciało, a świat oglądała z trzeciej perspektywy. Uśmiechała się do ludzi. Niektórych rozpoznawała — nie pierwszy raz widziała ich w tym miejscu. Barman skinął jej głową na powitanie, ktoś przy sąsiednim stoliku uniósł szklankę. Nie była tutaj na chwilę, zjawiła się z konkretnym celem. Często tu przychodziła, zawsze wtedy, gdy myśli robiły się zbyt głośne i musiała czymś je zagłuszyć. Zapijanie smutków było wygodniejsze niż zmierzenie się z czymkolwiek, co obecnie ją dręczyło. Na niektóre sprawy nie miała żadnego wpływu i to przez nie piła najwięcej. Nie lubiła uczucia bezsilności. Miała wrażenie, że dawno temu straciła swoją sprawczość. Złe rzeczy po prostu działy się w jej życiu, a ona była zmuszona się z tym pogodzić. Zacisnąć zęby i żyć, dzień po dniu. To miejsce jednocześnie pomagało i szkodziło. Było miło dopóki barman dolewał alkoholu. Było źle gdy budziła się rano z bólem głowy.
Wyszła zapalić, zaczerpnąć świeżego powietrza. Nie zapinała płaszcza, wystawiając ciało na mróz. Było jej duszno, potrzebowała ochłonąć. Dłonie miała zaczerwienione i odrętwiałe, gdy próbowała odpalić blanta. Przeklinała pod nosem, szukając zapasowej zapalniczki. Rozejrzała się za sklepem, który mógłby być czynny o tej godzinie i miał w ofercie chociaż zapałki. Wtedy ją dostrzegła.
Pani Wallace — bo chyba jeszcze nigdy nie zwróciła się do niej po imieniu — była osobą, która w jej życiu pojawiała się dość często. Zawsze oficjalnie, zawsze towarzyszyła jej podczas większych i mniejszych tragedii. Uśmiechnęła się mimowolnie, a ilość spożytego alkoholu dodała jej tylko odwagi. Nie miały chyba nigdy okazji porozmawiać poza szpitalnymi ścianami. Czuła się niekomfortowo z dysproporcją informacji, jakie posiadały na swój temat. Kobieta zdecydowanie wiedziała o niej więcej niż ona o niej, a to było bardzo niewygodne — wręcz niesprawiedliwe. Gdzieś w tej pijanej głowie pojawił się pomysł, że najwyższa pora to zmienić. Los sam dał jej okazję, głupio byłoby z niej nie skorzystać.
Pomachała jej nieśmiało, gdy ich spojrzenia się spotkały. Podeszła bliżej, wciąż trzymając w dłoni nieodpalonego blanta.
— Hej — przywitała się. Nie była nawet pewna, czy wypadało wchodzić z nią w interakcję, ale chwilowo nie myślała o konsekwencjach. Zawsze doceniała to, jak łatwo można było z nią nawiązać kontakt. Rozmowa z nią nie była tak niezręczna i sztywna jak z innymi specjalistami, których miała okazję poznać. W dodatku była cholernie atrakcyjna — uderzało ją to za każdym razem, gdy się widziały. Teraz jeszcze bardziej. Spojrzała na bar, z którego przed chwilą wyszła. Przechodziła obok czy właśnie dotarła do celu? Otworzyła usta, by po chwili je zamknąć. Nie wiedziała, co powiedzieć. Powtórzyła tę czynność kilka razy, ale nic mądrego nie przychodziło jej do głowy. W końcu zaśmiała się nerwowo. — Chciałam się odezwać, żeby jakoś od słowa do słowa zaprosić cię na drinka, ale mnie zatkało — przyznała. Schowała blanta do paczki papierosów. Musiała wyglądać głupio, tak go trzymając. Chętnie by się podzieliła, gdyby tylko kobieta miała na to ochotę. Dopiero wtedy dotarło do niej, co właściwie powiedziała. Przetarła twarz dłonią, zmieszana sytuacją. — Przepraszam. Zapewne gdzieś idziesz, może jesteś z kimś umówiona, a ja cię tylko zatrzymuję.