Miles Howard
: czw mar 12, 2026 10:44 pm
Miles Howard

data i miejsce urodzenia
12/12/1986; Toronto, Kanadazaimki
on/jegozawód
chirurg urazowymiejsce pracy
Mount Sinai Hospitalorientacja
homoseksualnydzielnica mieszkalna
Financial Districtpobyt w toronto
od urodzeniaumiejętności
Większość umiejętności, które posiada, warunkują to, kim jest DZIŚ. Jest więc lekarzem o sprawnych dłoniach, który potrafi pracować pod presją czasu i w chaosie; przy obfitości krwi i z wieloma niezapowiedzianymi zmiennymi. Zdolność do powściągania emocji wychodzi jednak daleko poza szpital, np. gdy Miles skutecznie przemilcza niewygodne mu fakty, jak to, że mimo posiadania prawa jazdy, kiepski z niego kierowca. Prywatnie pozostaje nienagannym kochankiem, bo potrafi słuchać języka ciała i oddaje się bliskości całym sobą. Jest też typem funkcjonalnego sportowca: dba o ogólną sprawność fizyczną i atrakcyjność sylwetki, w tym o mobilność i zdrowie, choć ostatni z aspektów pozostaje dyskusyjny ze względu na paskudny nawyk palenia.słabości
Największą słabością Milesa jest perfekcjonizm i niezdolność do odpuszczania w tematach, które ewidentnie tego właśnie wymagają. Ponadto, mimo lojalności, ma problem z zaangażowaniem się w jakikolwiek romantyczny związek, w efekcie czego szybko zaczyna i szybko kończy wszystkie ewentualne relacje miłosne. Nie potrafi także mówić o słabościach, prosić o pomoc oraz szybko przebaczać. Bywa małostkowy i pamiętliwy, choć uznaje się przy tym za osobę tolerancyjną i otwartą, co według niego wyrównuje ten rachunek. Przyłapany na błędzie lub kłamstwie, zdarza się, że idzie w zaparte.Strata go dotyka, ale go nie łamie.
Brak cudzej obecności nie dociera do aorty serca, nie ślizga się w tunelach żył, kiedy nachylony nad pacjentem, zachowuje spokój. Tęsknota za rozmową i bliskością nie sięga również jego oczu, gdy na przerwie z filtrem papierosa, wetkniętym między usta, wyciąga z płuc powietrze. Pozwala chmurze nikotyny osiąść tuż nad jego głową, by ledwie po paru seriach pociągnięć papierosa obserwować zastygłą w pokoju mgławicę dymu, blednąco-szarą, przemgloną i niknącą w przestrzeni – zupełnie jak jego gasnące z czasem emocje.
Nie jest bezradny. W reakcji na cudze ucieczki jest stanowczo im przeciwny, mimo że sam ma tendencję do wycofywania się w kluczowych momentach. Pozostaje jednak niezauważalnie apatyczny i wyczulony na odejścia, bo od dziecka życie pokazuje mu, że wyjście z domu z nikłym słowem pożegnania, to nie dobroć względem porzuconego, a wyraz najwyższego tchórzostwa. Nie zwiastuje powrotu. Jego ojciec udowadnia mu to już trzydziesty piąty rok z rzędu, bo od tylu właśnie lat Miles nie widział jego twarzy i nie słyszał jego głosu.
Wychowany przez samotną matkę czasem zdaje się, że chwyta w obręcz wzroku wszystkie dobre cechy kobiet: empatię, troskę o pacjentów i wrodzoną pracowitość, wyrażaną w zbyt częstych nadgodzinach. Kiedy jednak przyjrzysz się mu bliżej, być może przy odrobinie szczęścia dostrzeżesz pod dumnym, męskim korpusem mrowiącą ciało samotność, dreszcz niepokoju i drganie uśmiechu na każdy z danych mu przez ludzi komplementów. W szczelnie zamkniętej klatce emocji, chowa bowiem zwątpienie, złość, żal i frustrację. Chowa również niepewność ducha – nabytą przez życie małą ułomność, która nakazuje mu ostrożnie podchodzić do uczuć i zobowiązań.
Przypomina spalony papier lub suchą ziemię, która smagnięta promieniami słońca, wchodzi gładko w nozdrza.
Ludzie wpierw myślą, że to dobrze: zapach jego obecności, podobnie jak woń skóry, zraszanej ledwie arganowym olejkiem po wieczornej kąpieli, jest subtelny, ciepły, głęboki. Dopiero później co niektórzy, po dłuższym czasie, zdają sobie sprawę z tego, że ten sam zapach obecności bywa potężny. Ma bowiem swoje sposoby, by uchodzić za stanowczego i stabilnego; pewnego siebie i charyzmatycznego, czym wyrywa z serca partnerów mocne uderzenie serca, gdy wciskając się boleśnie w nozdrza kochanków, pozostawia w nich zapach potu, wysiłku i płomiennej pasji, jaką na pewnym etapie związku darzy niemal każdego swojego wybranka.
Dymne pragnienie bliskości i duchota przenikają wszystko, co jeszcze żywe w nim – zdają się w pnącym napięciu ogarniać przestrzeń.
Ma w sobie spokój cichej wody i namiętny temperament, wtłoczony w siatkę żył. Siłę niemych argumentów, rozproszonych w minimalistycznych gestach i niewymuszonym milczeniu, które jakimś cudem zajmują gęsto przestrzeń. Potrafi przy tym przyjąć formę prawdziwego ascety – nawet wtedy, gdy w głowie, niezmiennie od miesięcy, popada w samotność i we własne szaleństwo.
Więc tak... strata go dotyka, ale go nie łamie.
Strata sprawia, że dziś jest, kim jest.
Tym właśnie skrytym mężczyzną.
Brak cudzej obecności nie dociera do aorty serca, nie ślizga się w tunelach żył, kiedy nachylony nad pacjentem, zachowuje spokój. Tęsknota za rozmową i bliskością nie sięga również jego oczu, gdy na przerwie z filtrem papierosa, wetkniętym między usta, wyciąga z płuc powietrze. Pozwala chmurze nikotyny osiąść tuż nad jego głową, by ledwie po paru seriach pociągnięć papierosa obserwować zastygłą w pokoju mgławicę dymu, blednąco-szarą, przemgloną i niknącą w przestrzeni – zupełnie jak jego gasnące z czasem emocje.
Nie jest bezradny. W reakcji na cudze ucieczki jest stanowczo im przeciwny, mimo że sam ma tendencję do wycofywania się w kluczowych momentach. Pozostaje jednak niezauważalnie apatyczny i wyczulony na odejścia, bo od dziecka życie pokazuje mu, że wyjście z domu z nikłym słowem pożegnania, to nie dobroć względem porzuconego, a wyraz najwyższego tchórzostwa. Nie zwiastuje powrotu. Jego ojciec udowadnia mu to już trzydziesty piąty rok z rzędu, bo od tylu właśnie lat Miles nie widział jego twarzy i nie słyszał jego głosu.
Wychowany przez samotną matkę czasem zdaje się, że chwyta w obręcz wzroku wszystkie dobre cechy kobiet: empatię, troskę o pacjentów i wrodzoną pracowitość, wyrażaną w zbyt częstych nadgodzinach. Kiedy jednak przyjrzysz się mu bliżej, być może przy odrobinie szczęścia dostrzeżesz pod dumnym, męskim korpusem mrowiącą ciało samotność, dreszcz niepokoju i drganie uśmiechu na każdy z danych mu przez ludzi komplementów. W szczelnie zamkniętej klatce emocji, chowa bowiem zwątpienie, złość, żal i frustrację. Chowa również niepewność ducha – nabytą przez życie małą ułomność, która nakazuje mu ostrożnie podchodzić do uczuć i zobowiązań.
Przypomina spalony papier lub suchą ziemię, która smagnięta promieniami słońca, wchodzi gładko w nozdrza.
Ludzie wpierw myślą, że to dobrze: zapach jego obecności, podobnie jak woń skóry, zraszanej ledwie arganowym olejkiem po wieczornej kąpieli, jest subtelny, ciepły, głęboki. Dopiero później co niektórzy, po dłuższym czasie, zdają sobie sprawę z tego, że ten sam zapach obecności bywa potężny. Ma bowiem swoje sposoby, by uchodzić za stanowczego i stabilnego; pewnego siebie i charyzmatycznego, czym wyrywa z serca partnerów mocne uderzenie serca, gdy wciskając się boleśnie w nozdrza kochanków, pozostawia w nich zapach potu, wysiłku i płomiennej pasji, jaką na pewnym etapie związku darzy niemal każdego swojego wybranka.
Dymne pragnienie bliskości i duchota przenikają wszystko, co jeszcze żywe w nim – zdają się w pnącym napięciu ogarniać przestrzeń.
Ma w sobie spokój cichej wody i namiętny temperament, wtłoczony w siatkę żył. Siłę niemych argumentów, rozproszonych w minimalistycznych gestach i niewymuszonym milczeniu, które jakimś cudem zajmują gęsto przestrzeń. Potrafi przy tym przyjąć formę prawdziwego ascety – nawet wtedy, gdy w głowie, niezmiennie od miesięcy, popada w samotność i we własne szaleństwo.
Więc tak... strata go dotyka, ale go nie łamie.
Strata sprawia, że dziś jest, kim jest.
Tym właśnie skrytym mężczyzną.
Ciekawostki
- Pochodzi z rodziny lekarzy. Jego matka jest stomatologiem, a ojciec znanym ortopedą, który wolał wyjechać za karierą do Australii, zamiast zająć się synem, gdy ten miał ledwie pięć lat. W efekcie nie znają się wzajemnie.
- Dzięki hojności matki studiował na Université de Montréal, dzięki czemu potrafi sprawnie posługiwać się językiem francuskim. Wybrał chirurgię urazową, bo najlepiej z rezydentów radził sobie w pracy pod presją czasu, wymagającą stalowych nerwów i szybkich decyzji.
- W zeszłym roku był o krok od wyjazdu na program Lekarzy Bez Granic. Powstrzymała go przed tym świadomość tego, jak bardzo ceni sobie wygodę życia w dużym mieście i poranki z gorącym prysznicem.
- Nosi obrączkę na palcu, w zasadzie tylko po to, by nie tłumaczyć się pacjentom z tego, czy jest singlem i z kim sypia (a te pytania zdarzało mu się słyszeć wcześniej).
- Posiada dwa dyskretne tatuaże na przedramionach, w zasadzie niewidoczne przy codziennym ubiorze, bo drobne i umiejscowione dość wysoko. Jeden z nich zawdzięcza matce, Irlandce: to obrys gwiazdy, w irlandzkich szpitalach, oznaczający szczęście. Drugi tatuaż to skrót S.L.R.S., którego nigdy nie rozwinął, ale twierdzi (prawdziwie lub nie), że to imiona osób, które miały znaczenie w jego życiu.
zgoda na powielanie imienia
takzgoda na powielanie pseudonimu
takZgody MG
poziom ingerencji
niskizgoda na śmierć postaci
niezgoda na trwałe okaleczenie
niezgoda na nieuleczalną chorobę postaci
niezgoda na uleczalne urazy postaci
takzgoda na utratę majątku postaci
niezgoda na utratę posady postaci
nie