Strona 1 z 2
heads will roll
: pt mar 13, 2026 6:07 pm
autor: Prince Williams
Cora Marshall
Dlaczego on się na to zgodził? Szczerze miał powoli dosyć współpracy z Corą. Dla niego Daniel był skończonym chujem, od którego trzeba było trzymać się z daleka. Nie zliczył, ile razy zakręcił się dookoła kobiet, a one tak po prostu mu się dawały. Namawiał je do alkoholu, narkotyków i ktoś mógłby pomyśleć, że niczym się między sobą nie różnili. Wbrew pozorom i ogólnej opinii Prince miał serce. Jasne, lubił przelotne romanse, w trakcie których nie musiał się zbytnio angażować. Tyle nigdy nie udawał, że jakiejś kobiety nie znał. Owszem, zdarzało mu się, o niektórych kobietach zapominać, ale co najważniejsze nigdy nie komentował seksu i ciała kobiet z kumplami. To właśnie ich różniło.
Jednak skoro panienka Marshall, aka Lala, chciała go na ich festiwalu, to kim on był, żeby się na to nie zgodzić? Chwilę ponarzekał jej w SMS'ach, ale zgodził się. Chciała go namówić, to proszę bardzo. Byle nie zbliżyła się do niego za mocno, wtedy straci do niej resztki szacunku. Tego wieczoru podjechał po nią uberem, niczym prawdziwy dżentelmen, którym wbrew pozorom był (sic!).
— Mogłaś ubrać się... — żadnego cześć, siema, nie zesraj się, tylko krótkie zlustrowanie jej wzrokiem. Wyglądała pięknie dobrze, z chęcią zdarłyby z niej ubrania. Tylko w jego głowie pojawiła się jedna niebezpieczna myśl. Co jeżeli Lala spodobałaby się Danielowi? Aż westchnął teatralnie, nie byłby na to gotowy — z większym gustem, wiesz? — zagadnął, wzdychając ciężko. Za krótkie szmaty miała na sobie, ledwo cokolwiek zasłaniały, a co dopiero kryło się pod jej płaszczem? Zdecydowanie zbyt mocno analizował jej ubiór. Musiał ją nastawić negatywnie na Daniela, bo na pewno na nią poleci. Gdyby jej nie znał, też by poleciał.
— Nie polubisz się z Danielem — pierwsze wiadomości musiały zabrzmieć odpowiednio — to chuj, większy ode mnie — no chyba, że mu się Cora spodoba, ale na samą myśl poczuł przedziwny skurcz. Ciekawe, jak on ją przechrzci. To ich łączyło, przezwiska i muzyka — stwierdził, że żadnym szmaciurom nie będzie pomagał — niech to głośno wybrzmi. Prince jaki by nie był pomagał z serca, może też odrobinę z własnej satysfakcji irytowania Marshall. Uwielbiał patrzeć na nią wściekłą, kiedy iskierki ognia tańczyły w jej oczach.
heads will roll
: pt mar 13, 2026 8:52 pm
autor: Cora Marshall
outfit
Cora z kolei poczuła powiew wiatru w żaglach, gdy zaczęła pracować nad organizacją festiwalu. Nawet postać Williams jej nie przeszkadzała aż tak bardzo. Nie patrzyła jakoś skrupulatnie czy dzielą się po równo pracą, bo nie czuła nawet, że pracuje. Pierwszy raz w życiu czuła, że robi to co naprawdę się jej podoba, a nie innym. Miała głowę pełną pomysłów, znacznie więcej niż dla Northand Power. Cały czas siedziała z nosem wlepionym w laptopa albo z iPadem pod pachą. Chyba nikt ani nic nie potrafiłby teraz zabrać jej tej radości.
Nawet jeśli Prince próbował. Najpierw się pytał czy pomoże, a potem nagle zmienił narrację uważając, że jej się nie uda namówić Daniela. Blondynka jednak była zbyt dużą optymistką i zbyt bardzo zaczęło jej zależeć na tym festiwalu, aby ot tak zrezygnować. Wiedziała, że Daniel przyciągnie i sponsorów i publiczność- był w końcu obecnie jednym z najpopularniejszych muzyków. Jeżeli nie uda się jej go przekonać do współpracy, to nie nazywa się Cora Marshall.
Sądziła raczej, że Prince jej poda datę i adres imprezy, a nie podjedzie po nią. Trochę ją tym zaskoczył, ale po ostatnim spotkaniu w studiu uznała, że już się jej nie chce z nim patyczkować. Starała się pozytywnie nastawić, bo przecież cel dla jakiego pracowali był niesamowity, czyż nie?
- A to niby dlaczego?- spytała wzdychając głośno, gdy ledwie co założyła nogę na nogę. Na czarną sukienkę założyła w tym samym kolorze płaszcz, który kończył się tuż na kolanem. - To jego mam namówić do współpracy, nie Ciebie- przypomniała mu dosadnie i bezczelnie obrzuciła go spojrzeniem. - I ja przynajmniej nie wyglądam jak jakiś obdartus- dodała wyciągając telefon z małej czarnej torebki i zaczęła wymieniać wiadomości. Cokolwiek byleby na niego nie patrzeć. Cokolwiek byleby rozmawiać z nim jak najmniej. - Serio? Da się?- prychnęła pod nosem nawet na niego nie patrząc.- Nie muszę się z nim polubić. Nie o to tutaj chodzi- nie szukała przyjaciela, a gwiazdę na jej festiwal, która zwiększy ilość sprzedanych biletów. - Tak powiedział Tobie, zobaczymy co mi powie- wzruszyła ramionami i ani razu nie podniosła głowy znad telefonu. Pisała cały czas, co jakiś czas uśmiechając się do samej siebie.
Gdy dojechali na miejsce od razu ruszyła do szatni, przed którą ściągnęła swój płaszcz. Czy wybór sukienki był przypadkowy? Nie. Czy chciała trochę zagrać na nosie Williamsowi? Może trochę. Wkurzył ją po ostatnim spotkaniu i nie zamierzała się upominać o jego szacunek. Nie będzie pierwszą lepszą lalą, która mu wskoczy do łóżka. On nie musi jej szanować, żeby ona szanowała sama siebie. - Słuchaj, przedstaw nas sobie i możesz się zawinąć. Miałeś swoją szansę, żeby go przekonać i nie udało Ci się, więc teraz nie wtrącaj się tylko jak ja będę z nim rozmawiać. Dzisiaj gramy do jednej bramki. Mam nadzieję, że to dla Ciebie jasne?- powiedziała zwracając się w końcu prosto do niego. Pierwszy raz odkąd się spotkali dzisiaj w taksówce na niego spojrzała i poczuła dziwny dreszcz na plecach, dlatego odwróciła się rozglądać po tłumie z szerokim uśmiechem.- To gdzie jest ten mój Danielek? Bridget jest gotowa na łowy- dodała poprawiając włosy i ramiączka sukienki.
Prince Williams
heads will roll
: ndz mar 15, 2026 9:06 pm
autor: Prince Williams
Cora Marshall
A to niby dlaczego? Chyba lustra nie miała w domu, skoro zadawała takie pytanie. Teatralnie wywrócił oczyma. Zdawała sobie sprawę, jak się ubrała, a mu się to kompletnie nie podobało. Gdzieś w głębi zaczęło mu zrzytać, że ubrała się tak dla innego. Nie dość, że nie lubił się z Danielem, to jeszcze będzie łasił się do Cory. Dramat.
— Wyglądasz, jakbyś chciała dać mu dupy — skwitował krótko, mierząc ją od stóp do głów. Może właśnie oto jej chodziło? Zagrać mu na nosie. Danielek był łatwy i z pewnością nie zatrzymałby się, gdyby tylko spróbowała go sprowokować, a ten ubiór... prowokował sam w sobie. Sam z chęcią by się dowiedział, co dokładnie kryło się pod tą czarną sukienką — bo co? Bo mam kurtkę skórzaną, jeansy i rozpiętą koszulę? Przynajmniej masz na co popatrzeć — faktycznie obdardus. Zwłaszcza kiedy eksponował swój tors. Daniel mógłby pomarzyć o ciele, który on budował. Pewnie to kwestia kumpli sportowców, którzy raz na jakiś czas musieli zabrać go na imprezę.
— Da się. — mruknął pod nosem, krzywiąc się na samą myśl. Irytowała go. Nawet przez krótki moment na niego nie spojrzała, a szykowała się na łowy życia. Może był dupkiem, zgodziłby się z tym, ale co tak właściwie miałby jej powiedzieć w tym momencie? Cora, daj spokój, typ jest oblechem? Jakby to zabrzmiało z jego ust.
— Nie zostawię Ciebie z nim samą — skwitował, patrząc jej prosto w oczy. Tego jeszcze potrzebował ich festiwal, by główną organizatorkę nazwano łatwą. Prince zdawał sobie sprawę, w jaki sposób Cora byłaby komentowana i absolutnie mu to nie pasowało — i z jego kumplami — dodał krótko, bo któryś z oblechów, na pewno by do niej wystartował. Powinien mieć na to wyjebane, ale nie byłby w stanie przyjąć do lekko. Była dziedziczką fortuny fotowalicznej, powinna ten tytuł nosić z prawdziwą dumą.
— No chodź — mruknął Williams w ogóle niezadowolony. Chwilę przebijali się przez tłum, aż zobaczył go — DANIEL! — typa niższego od Księcia z wąsem, który na pewno niejedną dupą trząsł. Twarz przeciętna, ale jego gadka bywała prawdziwym złotem.
— PRINCE! — krzyknął Daniel, a kiedy przywitali się głośnym zbiciem piąteczki, wzrok Daniela od razu padł na Corę. Zmierzył ją wzrokiem od dołu do góry, po czym oblizał usta. Wyglądała smakowicie.
— Dzięki za zaproszenie — w myślach już zaczął go wyzywać — dzisiaj zabrałem współorganizatoo- — Prince nawet nie zdążył się odezwać, bo typ już mu przerwał. Typowy Daniel — Nie rozmawiam o pracy — uniósł wysoko dłonie w geście przegranej — chyba, że nie napijesz się ze mną drinka? — w chuj mocnego, czasem nawet Prince miał ochotę się skrzywić — za długą masz tę spódniczkę. To jak mam Ciebie nazywać? — Williams aż musiał ukryć własne odruchy wymiotne. Typowy Daniel. Od razu przechodził do rzeczy.
heads will roll
: pn mar 16, 2026 12:50 am
autor: Cora Marshall
Słysząc jego odpowiedź, nie mogła się powstrzymać, aby na niego nie spojrzeć. Pytanie samo się jej nasuwało na usta. - A jeżeli chcę, to co? Jest to dla Ciebie jakiś problem?- spytała unosząc znacząco brew, bo nie powinna go to ani trochę obchodzić, komu daje dupy. - Może mam ochotę dzisiaj na jakieś bzykanko, więc czemu by nie skorzystać z okazji?- to pytanie było z kolei z rodzaju tych retorycznych, bo nie czekała na jego odpowiedź, ponownie wbijając wzrok w telefon. Prawdę rzecz biorąc miała ochotę spędzić dzisiejszą noc z mężczyzną, który odpowiednio zadbałby o jej potrzeby. Już od dawna z nikim nie była i tęskniła za męskim ciałem, które potrafiłoby ją rozpalić i dać chwilę zapomnienia. Momentami łapała się na tym, że chciałaby się wyłamać i to mężczyznę, z którym właśnie jechała, pójść do łóżka. Od momentu, gdy zacięli się w kantorku, nie może przestać o nim myśleć. O jego ustach i tym spojrzeniu, którym ją wręcz pożerał. O jego dłoniach na jej biodrach, które chciała żeby zabłądziły pod koszulką. Nie wspominając już o sytuacji w studiu, gdy siedziała na nim okrakiem i wystarczyły milimetry, aby poczuła smak jego ust. Jednak zachciało jej się słuchać brata i jego rad, żeby nie być łatwą. Może dla Prince’a warto byłoby znowu być tą łatwą chociaż jeszcze jeden raz? Jednak czuła, że jej duma została urażona. Nie okazywał jej żadnego szacunku, a uważała, że to jest minimum jakie powinna oczekiwać od faceta. Nawet jeśli ten facet ją cholernie pociągał, więc wolała gapić się w telefon niż zerkać w jego odkrytą klatkę, która przedstawiała twarde mięśnie. Pamiętała jeszcze jak całkiem niedawno czuła je pod dłońmi, gdy zapierała się o niego szepcząc mu do ucha. - Taaa skoro tak twierdzisz- mruknęła pod nosem, byleby już nie zmuszał jej do podnoszenia spojrzenia.
Z kolei gdy znaleźli się już w klubie, podjęła to ryzyko i spojrzała na niego. Jego ciemne oczy migotały w świetle jarzeniówek, a twarz spowijał półmrok nadając mu pewnej nuty tajemniczości. Tak jak jego słowa, że nie zostawi jej samej. - Dlaczego nie?-spytała szczerze oczekując prawdziwej odpowiedzi. Jej spojrzenie było intensywne, jakby obawiała się, że może spróbować ją okłamać. Jakiej odpowiedzi się spodziewała? Że pewnie boi się, że to spierdoli i nie uda jej się go namówić , całkowicie niszcząc możliwość jakiejkolwiek współpracy. Jakiej odpowiedzi natomiast oczekiwała? Że się o nią martwi. Nie była w stanie logicznie tego wytłumaczyć i wiedziała, że to jest marzenie ściętej głowy, ale chciała poczuć, że ktoś się o nią martwi. Chciała, żeby on się martwił.
Zaraz jednak ruszyła za nim przeciskając się przez ten tłum. W pewnym momencie złapała go instynktownie za dłoń, aby go zgubić z pola widzenia. To był miły dotyk i poczuła jak po zetknięciu się z jego ciałem, wzdłuż jej kręgosłupa przebiegł przyjemny dreszcz. Puściła go jednak po chwili, gdy tłum się przerzedził, chociaż niekoniecznie miała na to ochotę. Jednak dzisiaj przyszła tutaj w konkretnym celu - przekonać Daniela do występu na ich festiwalu. Gdy tylko zobaczyła swój cel, poczuła tym razem cholernie nieprzyjemny dreszcz. Nie sprawiał przyjemnego wrażenia. Jednak był popularny, więc ściągnięcie go, było dla niej bardzo ważne. Wszelkie obawy zrzuciła w kąt i weszła w swoją rolę. Uśmiechnęła się szeroko, ale nie za bardzo, pozostając przy tym nieco tajemnicza, nienachalna, ale wykazująca zainteresowanie. - Jestem Cora Marshall, ale dla ciebie mogę być Księżniczką- przedstawiła się podając mu dłoń, którą ujął w swoją, a następnie złożył na jej wierzchu niespieszny pocałunek . - W takim razie Księżniczko, rozumiem że pijesz razem z nami?- uśmiechnął się wymownie, przyglądając się jej i nie puszczając jej dłoni, jakby należała do niego. - Tak, ale dawaj lecimy w shoty- zaproponowała stanowczo, ale ze swoim czarującym uśmiechem. W takich sytuacjach wolała nie ryzykować, że ktoś jej dosypie czegoś do drinka. - Twoje życzenie jest dla mnie rozkazem Księżniczko- uśmiechnął się do niej ponownie całując wierzch jej dłoni, na co blondynka zareagowała uśmiechem, chociaż w środku ją nieco skręcało. Przerażał ją wzrok tego typa. Następnie zaczęli z chłopakami przygotowywać kieliszki i lać wódkę. - To w takim razie za Księżniczkę, oby znalazła dzisiaj swojego rumaka do ujeżdżania, bo jak wiemy prawdziwe księżniczki nie potrzebują żadnych rycerzy i książąt- Daniel spojrzał wymownie na Prince’a i roześmiał się głośno w czym Cora mu zawtórowała, bo faktycznie miał rację. - Oj Daniel, mój kobiecy instynkt przewiduje dzisiaj bardzo ciekawą noc- skomentowała zanim przechyliła kieliszek naraz krzywiąc się niemiłosiernie. Tuż po tym, Daniel polał jej jeszcze raz jako tzw.karniak za spóźnienie. Cóż, wolała się nie upijać, ale gdzieś przecież krąży tutaj Prince, prawda? Chociaż walczyła ze sobą ze wszystkich sił i nie rozglądała się za nim, ale świadomość, że gdzieś tutaj krąży była minimalnie pokrzepiająca. Dlatego wzięła się za realizację swojego zadania, siadając na kanapie z Danielem. Jego dłoń momentalnie zawędrowała na jej kolano, ale jak narazie tylko tam. Siedzieli zwróceni w swoim kierunku, opierając się o oparcie kanapy i wręcz szeptając sobie do ucha, by przekrzyczeć muzykę i pozostałe głosy. Z każdym kolejnym szotem jego dłoń wędrowała coraz wyżej, a jej śmiech był coraz częstszy. Serio był taki zabawny? Ciężko było jej to ocenić.
- Daniel, muszę ci się do czegoś przyznać- zaczęła wodząc palcami po jego torsie, czując ten szum w głowie. - Twoje piosenki sprawiają, że mam ciarki... O tutaj- zabrała jego dłoń z jej uda, aby przełożyć ją na swoje nagie ramię po którym sunął teraz palcami, nie spuszczając z niej wzroku.-Brzmi smakowicie- odpowiedział schodząc spojrzeniem na jej usta.
Prince Williams
heads will roll
: pt mar 20, 2026 9:02 pm
autor: Prince Williams
Cora Marshall
— Nie — wzruszył ramionami, choć delikatnie piekło go ego. Tyle że nie powinien przyzwyczaić się do jej wyzywającego ubrania? Miała w sobie pełen czar, ale myśląc o Danielu, zaczynała pękać mu żyłka, którą miał na czole. Zdecydowanie miał dosyć wszystkich dookoła, widząc oczami wyobraźni, co tam będzie się działo — twoja dupa do mnie nie należy — taki był z niego feminista. Skoro się tak ubierała, to wiedziała, jak działała na mężczyzn. Albo była głupia. Nie wiedział, co bardziej by go zirytowało.
— Podobno nie jesteś łatwa — mruknął, unosząc zawadiacko kącik ust. Czy rzucał jej wyzwanie nierzucenia się na Daniela? Całkiem możliwe, ale mężczyzna irytował go całym sobą. Nie zdążył go nawet zobaczyć, a już miał ochotę bombnąć mu pięścią w twarz. Może i blondynka go irytowała, wzniecała żar prawdziwej nienawiści, ale nie chciał zobaczyć jej w ramionach innego rapera. Sama wizja uwodzenia go, sprawiała, że żyłka zaczęła pulsować mu na czole. Tylko do niczego nie miał zamiaru się przyznać — chyba, że chcesz potwierdzisz moje zdanie na twój temat — prychnął, ruszając w stronę imprezy. Zaśmiał się krótko, czując jej dłoń. Pasowała do jego, właściwie nie przeszkadzało mu, żeby ten mały chochlik spędzał z nią coraz więcej czasu. Przystał na to. Przez krótki moment zacisnął palce na jej kruchej, delikatnej dłoni, ciągnąc ją do przodu. Puścił, kiedy znaleźli się przed imprezowymi typkami oraz Danielem.
Musiał strzelić oczyma, kiedy nazwała się księżniczką. Przy nim księżniczka? Jeszcze nie znalazła się taka, co by ją nazwał księżniczką. Irytowała go. Zwłaszcza kiedy Daniel zaczął komentować. Jedyne co to mógł chwycić za kieliszek i wypić go na raz. Na trzeźwo nie da rady tu usiedzieć.
— Zabawny jesteś Daniel — parsknął, słysząc o prawdziwych rycerzach i książętach — do księżniczki jej daleko, prędzej pasowałaby wariatka — może i by mu opowiedział o ich pierwszym spotkaniu, kiedy rzucała się na niego. Ledwo ją gniótł w koszu z ubraniami, a ta już sobie wyobrażała jego kutasa. Dużo mógł powiedzieć na jej temat, paplać całymi godzinami, ale finalnie się zamknął. Zmierzył ich krótko wzrokiem, skoro chciała babrać się z takim szambem to proszę bardzo.
— Idę Lala — stwierdził, wpatrując się w nią ostatni raz — powodzenia — tak właściwie to miał zamiar przeimprezować całą noc. Nic nie byłoby go w stanie zatrzymać w tym momencie. Nawet jeśli raz na jakiś czas zerkał na Core. Musiał zająć czymś głowę. Popatrzył raz w lewo, raz w prawo i znalazł idealne miejsce dla siebie.
Poszedł grać w beer ponga. Coś musiał robić, a nie miał zamiaru siedzieć bezczynnie i wpatrywać się w nich bezczynnie. Zirytowała go. Siedziała przy Danielu w mega krótkiej sukience, idealnie podkreślającej kształty jej ciała. Pasowała mu taka mała diablica. Chociaż jeden szczegół mu przeszkadzał w tym widoku. Daniel wręcz się obśliniający. Widział, jak pochyla się do ust, które on sam chciał skosztować. Prawie już miał ją pocałować, a wtedy Williams rzucił piłeczką. To podzieliło go od pocałowania Cory. Nie wiedział, czy to pierdolone szczęście, czy przypadek dupka.
— UPS — krzyknął Prince, totalnie olewając całe towarzystwo i zaraz rozsiadł się między Danielem a Corą. Praktycznie wcisnął się między nich, byle mieć pewność, że on nie skosztuje jej warg, zanim ona oto go nie poprosi — tak mi przykro — mruknął, zgarniając jej pełen kieliszek. Od razu go przechylił, rozkładając dłonie na kanapie tak, że delikatnie musnął Marshall. Tak, znaczył teren.
heads will roll
: pt mar 20, 2026 10:39 pm
autor: Cora Marshall
W duchu się zgodziła ze słowami Williamsa, że jej tyłek to jej własność i ani nie Prince’a ani nikogo innego. Ale nie powie mu na głos, że ma prawidłowe podejście w tej kwestii. Nigdy nie przyzna mu racji. Wystarczyło, że mam jej zdjęcie , gdy spaliła buraka odkrywając, że branża fotowaliczna nie istnieje i tak naprawdę to jest to fotowoltaiczna.
Za to obok jego kolejnych słów już nie mogła przejść obojętnie. Aż wywróciła oczami, bo już przez chwilę myślała, że może za tą piękną buźką był też intelekt, ale niestety się pomyliła. - Czyli jeżeli mam ochotę na dobry seks, to oznacza , że jestem łatwa?- spytała zaskoczona tak szowinistycznym podejściem. Pewnie jeszcze według niego jak facet miał wiele partnerek seksualnych, to był casanova, a kobieta mając wielu partnerów była szmatą? - Czy po prostu boli Cię, że nie udało Ci się mnie zaciągnąć do łóżka?- spytała przekornie i…‚trochę liczyła, że faktycznie może uraziła jego męską dumę, ale nie tylko. Siedząc wtedy na jego fotelu w wytwórni, miała ochotę go pocałować i nie tylko. Przechodziły przez nią przyjemne dreszcze, ale nie chciała tak łatwo dać mu za wygraną. Nie za te wszystkie wyzwiska. Nie chciała, żeby uważał ją za łatwą i wrzucił do worka z innymi laskami. Chciała… czego naprawdę chciała? Serio chciała się przespać dzisiaj z jakimś randomowym facetem?
Chwytając jego dłoń nie była już tego taka pewna. Kiedy zacisnął na niej swoje palce, zrobiło jej się cieplej na sercu i wpadła jej myśl, że w sumie nie chciałaby jej puszczać. Ale przecież piekło prędzej zamarźnie niż tych dwoje przestanie być tak upartym. - Oh taka szalona jesteś księżniczko? Jara mnie to jeszcze bardziej- Danielowi aż zapłonęły oczy z podniecenia, że może poszczęści mu się dzisiejszej nocy z kobietą, która nie ma żadnych hamulców. Cora już miała rzucić jakimś tekstem w stronę Prince’a, ale ten postanowił się zawinąć, czym sprawił jej pewien zawód. Poczuła uścisk w żołądku, gdy odchodził zostawiając ją samą z obcym facetem i jego kumplami. Przecież miał nie zostawiać jej samej, a się zawinął od razu. Taki był właśnie słowny i ona miała mu dać dupy? Niedoczekanie!
Danielowi również nie zamierzała. Miał coś w oczach, co nie pozwalało jej mu w pełni zaufać. Jednak alkohol robił swoje, więc ocena sytuacji była coraz gorsza. W dodatku przecież miała odpowiednio połechtać jego ego, aby go przekonać do występu, prawda? Dlatego wdzięczyła się do niego i już miała przejść do odpowiedniego tematu, gdy nagle w jego głowę strzeliła biała piłeczka, która chyba wzięła się znikąd.- Kurwa pojebało?!- raper az wstał krzycząc jak oszalały łapiąc się za miejsce, gdzie trafiła piłka. Cora ledwie powstrzymywała śmiech, bo to było akurat zabawne. I wtedy dostrzegła czyja to była sprawka. Uśmiech momentalnie je zrzedł, bo przecież zawsze jej wszystko popsuje. W dodatku jeszcze zaczął się wpychać na kanapę między nimi. Westchnęła głośno przesuwając się tyle , ile mogła by mógł zmieścić ten swój wielki seksowny tyłek. Nie było jej ani trochę wygodnie, ale wtedy poczuła lekkie muśnięcie jego dłoni na ramieniu. Momentalnie w tym miejscu pojawiła się gęsia skórka, którą z tej odległości mógł bez problemu poczuć. Czyżby spodobał się jej ten gest? Nie, tylko jej się wydawało. - Stary, nie wolisz się przesiąść na tamtą kanapę? Byliśmy z księżniczką zajęci rozmową- Daniel puścił jej oczko, ale jego wzrok co rusz padał na dłoń Prince’a. Tym razem jego spojrzenie nie było wygłodniałe, a bardziej drapieżne. Jakby poczuł wolę walki. Cora uznała, że skoro przyszedł współorganizator, to może to najwyższa pora przejść do rzeczy? Bo naprawdę nie zamierzała dać dupy za występ Daniela. Jej tyłek był wart znacznie więcej. - Mówiłam właśnie Danielowi jak świetną muzykę robi , która na dużych festiwalowych scenach brzmi epicko- nawet nie spojrzała na bruneta, uśmiechając się szeroko do Danielka. Williams nie musi wiedzieć, ile był wart jej tyłek. Może nawet powinna wzbudzić w nim zazdrość? - I to był mój shot. Skoro go wypiłeś, to może skoczyłbyś po kolejną butelkę i nam wszystkim polał?- dopiero teraz spojrzała na niego przelotem, dając mu do zrozumienia, że wolałaby aby wstał i stąd poszedł. Boże, czy ona się zaraz nie pogubi w tym czego od niego chce?! Nie powinna tyle pić. Zdecydowanie za dużo shotów w siebie wlała już, a noc była młoda. - Właśnie stary, przydałaby się nowa butelka, co by utrzymać odpowiednie nawilżenie- Daniel aż oblizał usta najwidoczniej podniecając się własnym tekstem, który z kolei prawie doprowadził Core do wymiotów. Ledwie powstrzymała przewrócenie oczami, ale uznała, że na ten moment za dużo testosteronu wisi w powietrzu, a w jej głowie błądzi za wiele sprzecznych sobie myśli. - Dobra, ja pójdę . I tak chciałam się przejść- powiedziała wstając zanim któryś z nich zaprotestował. Zapomniała oczywiście poprawić sukienkę, która jej się podciągnęła podczas siedzenia i ruszyła w poszukiwaniu butelki, ale raczej wody dla siebie. Czuła, że przy Danielu faktycznie powinna być bardziej świadoma. Dla własnego bezpieczeństwa.
Prince Williams
heads will roll
: sob mar 21, 2026 10:06 pm
autor: Prince Williams
Cora Marshall
Wywrócił oczyma, bo nie mógł się powstrzymać. Wizja jej w ramionach Daniela nie dawała mu spokoju. Z nim nie mogła, bo byłaby łatwa. Czym on różnił się od tego podrzędnego rapera? Miał w sobie większą klasę, był przystojniejszy, wiele mógłby wymieniać. Jednak to nie dla niego ubrała tę krótką sukienkę i to go irytowało.
— Jeśli wchodzisz na kutasa pierwszego-lepszego to tak — stwierdził, wzruszając ramionami. Wiele mógłby jej teraz powiedzieć, ale irytował go Daniel. Mógł być daleko schowany, mógł jeszcze nie spojrzeć na jego mordę, ale oczami wyobraźni widział, jak dotykał Corę i aż słabo mu się robiło na samą myśl — raczej Ciebie boli, że Cię nie pocałowałem, kiedy mogłem — spojrzał prosto w jej zielone tęczówki i prychnął krótko pod nosem — a miałem nie jedną, a dwie okazje — powtórzył cały czas na nią patrząc. Na szczęście zaraz przedzierali się przez tłum, a potem znaleźli się już u Daniela. Pech chciał, że znów musiał patrzeć na jego parszywą mordę.
Strzelił oczyma na słowa Daniela, ale jak chciała skakać na jego kutasie, to proszę bardzo. Widocznie jej typ to dupki. Nie żeby sam Williams z jego niewyparzoną gębą do nich nie należał. Odszedł od nich, bo nie byłby w stanie słuchać tego beznadziejnego pierdolenia. Ile kurwa można? Chwilę postał, a potem sam ruszył w rytm imprezy, ale cały czas ich obserwował. Sprawdzał, czy nikt jej niczego nie dosypuje. Była bezpieczna, o ile picie z ekipą facetów i picie z nimi na równo, można było uznać za bezpieczne. Tyle że zaraz siedział między nimi. Piłeczka idealnie zatrzymała zarażenie czymś panienki Marshall, a on siedział rozwalony jak Księciuniu. Nawet przejechał jej kilka razy palcem po ramieniu, znacząc teren.
— Taa, robi muzykę na poziomie prawdziwej sztuki — a tą sztuką było gówno w słoiku. Tak, niektórzy mieli to za rodzaj sztuki — za dużo już wypiłaś, Lala — skwitował to jej narzekanie na wypicie przez niego shota. Przecież widział, że w głowie jej szumiało. Może był dupkiem, ale jak miała się przelizać z Danielem to w pełni świadomości. Wtedy mógłby porzucić do niej resztki szacunku. Niewiele ich było, ale dalej coś tam siedziało. Już chciał protestować, by nie przynosić butelki, a wtedy Cora wstała. Za to on walnął soczystego facepalma. Chciał coś krzyknąć, ale zanim się zorientował, Daniel już za nią poszedł. On chwile przeczekał, obserwując go bacznie wzrokiem, po czym też wstał.
Kiedy Cora krążyła po imprezie, ktoś chwycił ją za dłoń i wciągnął do łazienki. Tyle z przewietrzenia się. Tyle że to nie był książę, a Daniel we własnej osobie.
— Cześć księżniczko — mruknął Daniel, popychając ją na ścianę i oblizując sobie wargi — tutaj będziemy sami — rzucił wyraźnie zadowolony, a w jego oczach dało się zobaczyć błysk. Doskonale wiedział, co chciał z nią zrobić — chciałbym wiedzieć, co kryje się pod tą sukienką, mogę? — tak pytanie zadał, ale jego ręka już zaczęła niebezpieczną wędrówkę po jej udzie, zahaczając palcami skrawek materiału — i tak już każdemu pokazałaś dupę — oczywiście, że patrzył na jej podwiniętą sukienkę i wyczekiwał momentu, w którym będzie mógł ją poznać bez ciekawskiego wzroku Williamsa. Wtedy właśnie drzwi otworzyły się głośno.
— Odsuń się od niej zboku — zdecydowanym ruchem odepchnął go na regał, odwracając się w stronę wyjścia — chodź Lala — wyciągnął w jej stronę rękę i czekał na decyzję.
heads will roll
: ndz mar 22, 2026 2:26 pm
autor: Cora Marshall
Odpuściła już z nim dalszą dyskusję. Po co był sens próbowania przekonać go, że nie jest łatwa? Najwidoczniej w jego oczach była, nawet jeśli nie dała mu się złamać nie raz, a dwa razy - jak sam dosyć trafnie zauważył. Dotychczas nawet jej się podobała muzyka Daniela, a sama jego osoba wydawała się ciekawa i była podekscytowana możliwością bliższego poznania go i spróbowania namówienia do występu. Czy przespałaby się z nim, żeby to osiągnąć? Oczywiście, że nie. Jej tyłek nie był na sprzedaż, a seks z nią był bezcenny. Czy gdyby Daniel wpadł jej w oko i okazał się naprawdę całkiem porządnym facetem, poszłaby z nim do łóżka? Tak. Zrobiłaby to dla własnych przyjemności, a nie korzyści festiwalowych. Ale nie chciała tego tłumaczyć Williamsowi. On jak widać miał już o niej wyrobione zdanie i nie było ono najlepsze.
Pewnie też dlatego od razu się zmył i zostawił ją samą. Mimo, że tego chciała i kazała mu zniknąć, to jednak poczuła pewien zawód. Tylko jego tam znała, tylko jemu ufała chociaż trochę i… trochę liczyła, że jego obietnica nie zostawienia jej samej jest pokłosiem tego, że chociaż minimalnie jest w jego oczach kimś więcej niż głupią blondynką, z którą pracuje. Ale przecież nie będzie się za nim rozglądać czy wyrywa jakieś dupy, bo na pewno to robił. Więc jej nie pozostało nic innego, jak po prostu zająć się Danielem i skupić na celu.
Celu, który oczywiście został przerwany przez Księcia we własnej osobie. Nie była pewna jak odczytać jego palce na swoim ramieniu, ale musiała przyznać, że to było miłe uczucie. Znacznie milsze niż wtedy, gdy ręka Daniela była na jej udzie. Może gdyby byli teraz z Prince’m sami na tej kanapie, sprawy potoczyłyby się zupełnie inaczej, ale w pewnym momencie czuła się jak zwierzątko, które każdy z mężczyzn chciał zagarnąć tylko dla siebie. Wiedziała już, że żaden nie jest wart jej tyłka.
- A Ty jesteś moim ojcem, że mi wyliczasz, ile wypiłam i kiedy mi starczy?- spojrzała na niego nieco skonsternowana, ale i oburzona, że w ogóle miał czelność jej zabraniać czegokolwiek. W końcu jej ciało nie należało do niego, prawda?
Dlatego zostawiła facetów samych, bo już oboje ją zaczynali równo wkurzać. Musiała się przejść, może przewietrzyć, ale niestety za daleko nie zaszła. W pierwszej chwili myślała, że była już tak pijana, że się zatacza, ale nie - to ktoś ją wciągnął do łazienki. Widząc postać Daniela, od razu miała złe przeczucia. Nie chciała z nim być sam na sam. Nie chciała jego dłoni na swoim ciele. - Daniel, daj spokój- próbowała go odepchnąć próbując jeszcze po dobroci. Ale jego dłoń błądzące po jej ciele wprowadzała ją w coraz większe przerażenie. Strach ją sparaliżował. - Przecież oboje wiemy, że dajesz dupy na prawo i lewo, więc teraz przynajmniej będziesz mogła się pochwalić, kto jeszcze Cię zaliczył- zadrżała, a jego słowa odbiły się w jej głowie jak echo. - Zostaw mnie- wyjęczała błagalnym tonem.- Zalecałaś się do mnie cały wieczór, wiem że tego chcesz- czuła jak przesuwa palcami po wnętrzu jej ud natrafiając na skrawek mocno wyciętych stringów. W momencie, gdy przejeżdżał palcami po materiale bielizny, jej serce stanęło , a do oczu napłynęły łzy. Chciała krzyczeć. Chciała go odepchnąć. Chciała stąd uciec. A nie mogła się ruszyć. Strach przygwoździł ją w miejscu dając Danielowi możliwość zrobienia z jej ciałem, czego tylko chciał.
Zamknęła oczy i wtedy nagle jego dłoń zniknęła i usłyszała znajomy głos. Spojrzała na Prince’a z przerażeniem wymieszaną ulgą. Gdy powiedział, żeby do niego podeszła ona już była w drodze, aby złapać go za dłoń, a drugą chwycić się jego ramienia. Momentalnie poczuła się bezpieczniej, chociaż wciąż czuła jak drży. Nie oglądała się za siebie, tylko szła wręcz wczepiona w Williamsa jakby bez niego miała zginąć. I całkiem prawdopodobne, że bez jego czujności sprawy mogłyby się potoczyć znacznie gorzej. Kiedy tylko znaleźli się gdzieś z boku tłumu, niechętnie ale puściła go, chociaż wciąż stała blisko jego. Traktowała go trochę jak tarczę przed spojrzeniami innych, których wzrok się wydawało jej, że jest zwrócony na nią i jej obnażone ciało. Założyła ramiona wyglądając pewnie jak obrażona dziewczynka, ale w rzeczywistości chciała się po prostu zakryć, bo nagle po słowach Daniela poczuła się naga. - Wydaje mi się, że chyba mamy już komplet artystów. Nie wciśniemy już nikogo innego, co o tym sądzisz?- spytała unikając kontaktu wzrokowego i wpatrując się w czubek obcasa, którym teraz zażarcie stukała w podłogę. - Bez sensu tutaj przyjeżdżaliśmy- przewróciła oczami podnosząc głowę i za wszelką cenę ani nie przyznając mu racji ani nie dziękując. Nie chciała do tego wracać, ale spodziewała się zaraz wylewu jego monologu i wyzwisk jaka to jest głupia, łatwa i nierozważna i pewnie chciała skakać na kutasie Daniela. Dlatego oddalała to w czasie ile mogła.
Prince Williams
heads will roll
: ndz mar 22, 2026 6:58 pm
autor: Prince Williams
Cora Marshall
Wariatka. To jedyne słowo, które odbijało mu się w głowie, kiedy próbował wyjść z imprezy. Ludzie przechodzący obok łazienki, wpatrywali się wielkimi oczyma w Daniela, leżącego na podłodze, a on ciągnął ją do przodu. Cholera, dlaczego zawsze musiał mieć rację? Ta Lala była całkowicie bezbronna, nierozsądna. Cokolwiek by myślał na jej temat, nie chciałby, żeby stała się ofiarą Daniela. Nabrał głębokiego oddechu, wpuszczając tlen do płuc. Mógłby wrócić i skwasić raperowi mordę. Następnym razem powinien to zrobić.
Zaciskał palce na jej małej dłoni, nic nie mówiąc. Dopiero kiedy go puściła, jego wzrok padł na nią. Zmierzył ją wzrokiem i nie mógł ukrywać własnego rozbawienia. Naprawdę miała zamiar udawać, że nic się tego wieczoru nie stało? Miał pierdoloną rację. Daniel był największym bufonem, jakiego widział na własne oczy. Nie bez powodu nie miał zamiaru go długo namawiać. Nie tylko przez własną niechęć, a plotki, które krążyły wokół niego za kulisami.
— Mogłabyś nie zgrywać twardzielki? — spytał wprost, parskając na całą jej reakcję. Po co jej to było? Teraz zamiast do domu powinien zabrać ją do terapeuty, albo na policję. Ta próba udawania, że wszystko jest w porządku tylko go zirytowała — ile ty masz, Lala? — przechyli głowę, garbiąc się, by móc wbić w jej zielone oczy spojrzenie. Poszukiwał w nich swego rodzaju słabości, jakiegoś sygnału, że go potrzebowała. Faktycznie, zmarnowali czas. Zgodziłby się z nią, a zamiast tego westchnął przeciągle. Nawet racji mu skubaniutka nie chciała przyznać, no tak, przecież dla niej był dupkiem. Chociaż na miano króla wśród dupków nie zasługiwał.
— Wiesz co powiem jedno — zaczął ze zadziornym uśmiechem na twarzy — a nie mówiłem — nie wierzył, że zamienił się w osobę, która moralizowała innych ludzi. Może zdążył polubić tę wariatkę. Kiedy nie rzucała się na niego z pazurami i nie próbowała wmówić mu nieistniejące dyrdymały.
— Ubierz to — mruknął, rzucając w jej stronę jego skórzaną kurtkę. Był większy, lepiej zbudowany, na pewno będzie dłuższa od jej sukienki — i popraw sukienkę, prawie cała impreza widziała twoje pośladki — on też widział. Całkiem fajny tyłek. Jedyne co mu w nim przeszkadzało to fakt, że widział go każdy na imprezie. Dupa to dupa. Tu nic nie było do podziwiania, chociaż w tych stringach... Dobrze, że ją obserwował.
heads will roll
: ndz mar 22, 2026 9:50 pm
autor: Cora Marshall
Wybawca. To jedyne słowo jakie się odbijało w jej głowie na myśl o mężczyźnie, który teraz trzymał jej drobną dłoń, a jego silne ramię było dla niej niczym największa broń przed innymi. Szła tuż przy nim będąc spokojna w miarę, że jest znowu bezpieczna. Prince był chujem, debilem, cepem…. Ale nigdy nie czuła się przy nim, jakby groziło jej niebezpieczeństwo. Nigdy. Ilekroć byli sami i próbował ją pocałować, zawsze ostatecznie szanował jej granice. To, że do tego był piekielnie przystojny, Cora już sama nie była pewna czy to działało na jego korzyść czy nie. Łatwiej jej by było go całkowicie nienawidzić, kiedy nie miałaby ochoty go pocałować. A tak w połączeniu z jego dzisiejszą postawą wysuwał się jej wniosek, że może wcale nie był taki zły jak sądziła..
Dopóki się nie odezwał. Czego teraz oczekiwał od niej? Żeby się popłakała i pokazała mu to jak bardzo wciąż jest przerażona i roztrzęsiona po tym, co przeżyła? Wciąż mając w głowie obrazy jak mogłoby się to potoczyć, gdyby nie przyszedł do tej łazienki?? Przecież nie mogła mu pokazać swojej prawdziwej twarzy. - Dwadzieścia pięć- odpowiedziała patrząc na niego spode łba, bo akurat na to pytanie przecież mogła odpowiedzieć. Za to on najwidoczniej dalej musiał ciągnąć ten temat. Aż wywróciła oczami słysząc to słynne A nie mówiłem . Była już pewna , że będzie jej to powtarzał przy każdej możliwej okazji. - Ja pierdolę, lepiej Ci?- jęknęła przestępując z nogi na nogę. Brzmiał teraz jak… jak (jej) ojciec. Stanowczy, ale opiekuńczy. W ten dziwny pokręcony sposób. Może też dlatego wciąż stała obok i jakoś się wcale nie awanturowała. Wprost przeciwnie - wzięła od niego tą kurtkę i bez problemu ją założyła. Zrobiła to nawet z wyraźną ulgą mogąc się okryć. Chociaż wciąż czuła przeszywający ją chłód. Jednak czuła się lepiej będąc teraz zakryta przynajmniej w najbardziej strategicznych miejscach, a zapach jaki unosił się z niej męskich perfum podziałał niezwykle kojąco na nią. Były to przyjemne perfumy - pociągające, kuszące. Tak jak Prince.
Lecz on w przeciwieństwie do perfum miał głos, który wykorzystywał, żeby wbijać jej kolejne szpile. - Nie musisz mi tego przypominać. Daniel dał mi to wyraźnie już do zrozumienia- aż się wzdrygnęła na samo wspomnienie i poczuła gulkę pojawiającą się w gardle. Przełknęła ją powstrzymując łzy, które chciały się pojawić w jej oczach. Za to jednak wbiła palec w jego tors i spojrzała mu prosto w oczy. - I mówiłeś tylko, że jest chujem. Słowem się nie zająknąłeś, że jest pierdolonym drapieżcą, a kobiety w jego towarzystwie są w niebezpieczeństwie- i takiego artysty tym bardziej nie chciała na swoim charytatywnym festiwalu. Zaraz jednak obróciła się na pięcie i ponownie założyła ręce na piersi. - Możesz już wracać na imprezę, leć przeleć jakąś dupę- syknęła pod nosem i z automatu włożyła ręce do kieszeni w poszukiwaniu telefonu. Wtedy zdała sobie sprawę, że jej torebka z telefonem została na stoliku przy kanapie…- Kurwa- rzuciła pod nosem zdając sobie sprawę, że musi tam po nią wrócić i na samą myśl , że na pewno ponownie spotka Daniela, była jeszcze bardziej przerażona. Ale przecież nie poprosi Williamsa o pomoc. Nigdy w życiu! Dlatego niepewnym krokiem ruszyła w kierunku imprezy.
Prince Williams