ODPOWIEDZ
27 y/o
For good luck!
188 cm
Raper we własnej wytwórni
Awatar użytkownika
a Canadian is somebody who knows how to make love in a canoe
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiShe/her
typ narracjiTrzecioosobowa
czas narracjiPrzyszły
postać
autor

Cora Marshall

Dlaczego on się na to zgodził? Szczerze miał powoli dosyć współpracy z Corą. Dla niego Daniel był skończonym chujem, od którego trzeba było trzymać się z daleka. Nie zliczył, ile razy zakręcił się dookoła kobiet, a one tak po prostu mu się dawały. Namawiał je do alkoholu, narkotyków i ktoś mógłby pomyśleć, że niczym się między sobą nie różnili. Wbrew pozorom i ogólnej opinii Prince miał serce. Jasne, lubił przelotne romanse, w trakcie których nie musiał się zbytnio angażować. Tyle nigdy nie udawał, że jakiejś kobiety nie znał. Owszem, zdarzało mu się, o niektórych kobietach zapominać, ale co najważniejsze nigdy nie komentował seksu i ciała kobiet z kumplami. To właśnie ich różniło.
Jednak skoro panienka Marshall, aka Lala, chciała go na ich festiwalu, to kim on był, żeby się na to nie zgodzić? Chwilę ponarzekał jej w SMS'ach, ale zgodził się. Chciała go namówić, to proszę bardzo. Byle nie zbliżyła się do niego za mocno, wtedy straci do niej resztki szacunku. Tego wieczoru podjechał po nią uberem, niczym prawdziwy dżentelmen, którym wbrew pozorom był (sic!).
Mogłaś ubrać się... — żadnego cześć, siema, nie zesraj się, tylko krótkie zlustrowanie jej wzrokiem. Wyglądała pięknie dobrze, z chęcią zdarłyby z niej ubrania. Tylko w jego głowie pojawiła się jedna niebezpieczna myśl. Co jeżeli Lala spodobałaby się Danielowi? Aż westchnął teatralnie, nie byłby na to gotowy — z większym gustem, wiesz? — zagadnął, wzdychając ciężko. Za krótkie szmaty miała na sobie, ledwo cokolwiek zasłaniały, a co dopiero kryło się pod jej płaszczem? Zdecydowanie zbyt mocno analizował jej ubiór. Musiał ją nastawić negatywnie na Daniela, bo na pewno na nią poleci. Gdyby jej nie znał, też by poleciał.
Nie polubisz się z Danielem — pierwsze wiadomości musiały zabrzmieć odpowiednio — to chuj, większy ode mnie — no chyba, że mu się Cora spodoba, ale na samą myśl poczuł przedziwny skurcz. Ciekawe, jak on ją przechrzci. To ich łączyło, przezwiska i muzyka — stwierdził, że żadnym szmaciurom nie będzie pomagał — niech to głośno wybrzmi. Prince jaki by nie był pomagał z serca, może też odrobinę z własnej satysfakcji irytowania Marshall. Uwielbiał patrzeć na nią wściekłą, kiedy iskierki ognia tańczyły w jej oczach.
25 y/o
LOVE IS IN THE AIR
160 cm
Spec. marketingu/PR | Wolontariuszka Northland Power | Sistering
Awatar użytkownika
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowy
czas narracjiprzeszły
postać
autor

outfit

Cora z kolei poczuła powiew wiatru w żaglach, gdy zaczęła pracować nad organizacją festiwalu. Nawet postać Williams jej nie przeszkadzała aż tak bardzo. Nie patrzyła jakoś skrupulatnie czy dzielą się po równo pracą, bo nie czuła nawet, że pracuje. Pierwszy raz w życiu czuła, że robi to co naprawdę się jej podoba, a nie innym. Miała głowę pełną pomysłów, znacznie więcej niż dla Northand Power. Cały czas siedziała z nosem wlepionym w laptopa albo z iPadem pod pachą. Chyba nikt ani nic nie potrafiłby teraz zabrać jej tej radości.
Nawet jeśli Prince próbował. Najpierw się pytał czy pomoże, a potem nagle zmienił narrację uważając, że jej się nie uda namówić Daniela. Blondynka jednak była zbyt dużą optymistką i zbyt bardzo zaczęło jej zależeć na tym festiwalu, aby ot tak zrezygnować. Wiedziała, że Daniel przyciągnie i sponsorów i publiczność- był w końcu obecnie jednym z najpopularniejszych muzyków. Jeżeli nie uda się jej go przekonać do współpracy, to nie nazywa się Cora Marshall.
Sądziła raczej, że Prince jej poda datę i adres imprezy, a nie podjedzie po nią. Trochę ją tym zaskoczył, ale po ostatnim spotkaniu w studiu uznała, że już się jej nie chce z nim patyczkować. Starała się pozytywnie nastawić, bo przecież cel dla jakiego pracowali był niesamowity, czyż nie?
- A to niby dlaczego?- spytała wzdychając głośno, gdy ledwie co założyła nogę na nogę. Na czarną sukienkę założyła w tym samym kolorze płaszcz, który kończył się tuż na kolanem. - To jego mam namówić do współpracy, nie Ciebie- przypomniała mu dosadnie i bezczelnie obrzuciła go spojrzeniem. - I ja przynajmniej nie wyglądam jak jakiś obdartus- dodała wyciągając telefon z małej czarnej torebki i zaczęła wymieniać wiadomości. Cokolwiek byleby na niego nie patrzeć. Cokolwiek byleby rozmawiać z nim jak najmniej. - Serio? Da się?- prychnęła pod nosem nawet na niego nie patrząc.- Nie muszę się z nim polubić. Nie o to tutaj chodzi- nie szukała przyjaciela, a gwiazdę na jej festiwal, która zwiększy ilość sprzedanych biletów. - Tak powiedział Tobie, zobaczymy co mi powie- wzruszyła ramionami i ani razu nie podniosła głowy znad telefonu. Pisała cały czas, co jakiś czas uśmiechając się do samej siebie.
Gdy dojechali na miejsce od razu ruszyła do szatni, przed którą ściągnęła swój płaszcz. Czy wybór sukienki był przypadkowy? Nie. Czy chciała trochę zagrać na nosie Williamsowi? Może trochę. Wkurzył ją po ostatnim spotkaniu i nie zamierzała się upominać o jego szacunek. Nie będzie pierwszą lepszą lalą, która mu wskoczy do łóżka. On nie musi jej szanować, żeby ona szanowała sama siebie. - Słuchaj, przedstaw nas sobie i możesz się zawinąć. Miałeś swoją szansę, żeby go przekonać i nie udało Ci się, więc teraz nie wtrącaj się tylko jak ja będę z nim rozmawiać. Dzisiaj gramy do jednej bramki. Mam nadzieję, że to dla Ciebie jasne?- powiedziała zwracając się w końcu prosto do niego. Pierwszy raz odkąd się spotkali dzisiaj w taksówce na niego spojrzała i poczuła dziwny dreszcz na plecach, dlatego odwróciła się rozglądać po tłumie z szerokim uśmiechem.- To gdzie jest ten mój Danielek? Bridget jest gotowa na łowy- dodała poprawiając włosy i ramiączka sukienki.


Prince Williams
27 y/o
For good luck!
188 cm
Raper we własnej wytwórni
Awatar użytkownika
a Canadian is somebody who knows how to make love in a canoe
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiShe/her
typ narracjiTrzecioosobowa
czas narracjiPrzyszły
postać
autor

Cora Marshall

A to niby dlaczego? Chyba lustra nie miała w domu, skoro zadawała takie pytanie. Teatralnie wywrócił oczyma. Zdawała sobie sprawę, jak się ubrała, a mu się to kompletnie nie podobało. Gdzieś w głębi zaczęło mu zrzytać, że ubrała się tak dla innego. Nie dość, że nie lubił się z Danielem, to jeszcze będzie łasił się do Cory. Dramat.
Wyglądasz, jakbyś chciała dać mu dupy — skwitował krótko, mierząc ją od stóp do głów. Może właśnie oto jej chodziło? Zagrać mu na nosie. Danielek był łatwy i z pewnością nie zatrzymałby się, gdyby tylko spróbowała go sprowokować, a ten ubiór... prowokował sam w sobie. Sam z chęcią by się dowiedział, co dokładnie kryło się pod tą czarną sukienką — bo co? Bo mam kurtkę skórzaną, jeansy i rozpiętą koszulę? Przynajmniej masz na co popatrzeć — faktycznie obdardus. Zwłaszcza kiedy eksponował swój tors. Daniel mógłby pomarzyć o ciele, który on budował. Pewnie to kwestia kumpli sportowców, którzy raz na jakiś czas musieli zabrać go na imprezę.
Da się. — mruknął pod nosem, krzywiąc się na samą myśl. Irytowała go. Nawet przez krótki moment na niego nie spojrzała, a szykowała się na łowy życia. Może był dupkiem, zgodziłby się z tym, ale co tak właściwie miałby jej powiedzieć w tym momencie? Cora, daj spokój, typ jest oblechem? Jakby to zabrzmiało z jego ust.
Nie zostawię Ciebie z nim samą — skwitował, patrząc jej prosto w oczy. Tego jeszcze potrzebował ich festiwal, by główną organizatorkę nazwano łatwą. Prince zdawał sobie sprawę, w jaki sposób Cora byłaby komentowana i absolutnie mu to nie pasowało — i z jego kumplami — dodał krótko, bo któryś z oblechów, na pewno by do niej wystartował. Powinien mieć na to wyjebane, ale nie byłby w stanie przyjąć do lekko. Była dziedziczką fortuny fotowalicznej, powinna ten tytuł nosić z prawdziwą dumą.
No chodź — mruknął Williams w ogóle niezadowolony. Chwilę przebijali się przez tłum, aż zobaczył go — DANIEL! — typa niższego od Księcia z wąsem, który na pewno niejedną dupą trząsł. Twarz przeciętna, ale jego gadka bywała prawdziwym złotem.
PRINCE! — krzyknął Daniel, a kiedy przywitali się głośnym zbiciem piąteczki, wzrok Daniela od razu padł na Corę. Zmierzył ją wzrokiem od dołu do góry, po czym oblizał usta. Wyglądała smakowicie.
Dzięki za zaproszenie — w myślach już zaczął go wyzywać — dzisiaj zabrałem współorganizatoo- — Prince nawet nie zdążył się odezwać, bo typ już mu przerwał. Typowy Daniel — Nie rozmawiam o pracy — uniósł wysoko dłonie w geście przegranej — chyba, że nie napijesz się ze mną drinka? — w chuj mocnego, czasem nawet Prince miał ochotę się skrzywić — za długą masz tę spódniczkę. To jak mam Ciebie nazywać? — Williams aż musiał ukryć własne odruchy wymiotne. Typowy Daniel. Od razu przechodził do rzeczy.
25 y/o
LOVE IS IN THE AIR
160 cm
Spec. marketingu/PR | Wolontariuszka Northland Power | Sistering
Awatar użytkownika
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowy
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Słysząc jego odpowiedź, nie mogła się powstrzymać, aby na niego nie spojrzeć. Pytanie samo się jej nasuwało na usta. - A jeżeli chcę, to co? Jest to dla Ciebie jakiś problem?- spytała unosząc znacząco brew, bo nie powinna go to ani trochę obchodzić, komu daje dupy. - Może mam ochotę dzisiaj na jakieś bzykanko, więc czemu by nie skorzystać z okazji?- to pytanie było z kolei z rodzaju tych retorycznych, bo nie czekała na jego odpowiedź, ponownie wbijając wzrok w telefon. Prawdę rzecz biorąc miała ochotę spędzić dzisiejszą noc z mężczyzną, który odpowiednio zadbałby o jej potrzeby. Już od dawna z nikim nie była i tęskniła za męskim ciałem, które potrafiłoby ją rozpalić i dać chwilę zapomnienia. Momentami łapała się na tym, że chciałaby się wyłamać i to mężczyznę, z którym właśnie jechała, pójść do łóżka. Od momentu, gdy zacięli się w kantorku, nie może przestać o nim myśleć. O jego ustach i tym spojrzeniu, którym ją wręcz pożerał. O jego dłoniach na jej biodrach, które chciała żeby zabłądziły pod koszulką. Nie wspominając już o sytuacji w studiu, gdy siedziała na nim okrakiem i wystarczyły milimetry, aby poczuła smak jego ust. Jednak zachciało jej się słuchać brata i jego rad, żeby nie być łatwą. Może dla Prince’a warto byłoby znowu być tą łatwą chociaż jeszcze jeden raz? Jednak czuła, że jej duma została urażona. Nie okazywał jej żadnego szacunku, a uważała, że to jest minimum jakie powinna oczekiwać od faceta. Nawet jeśli ten facet ją cholernie pociągał, więc wolała gapić się w telefon niż zerkać w jego odkrytą klatkę, która przedstawiała twarde mięśnie. Pamiętała jeszcze jak całkiem niedawno czuła je pod dłońmi, gdy zapierała się o niego szepcząc mu do ucha. - Taaa skoro tak twierdzisz- mruknęła pod nosem, byleby już nie zmuszał jej do podnoszenia spojrzenia.
Z kolei gdy znaleźli się już w klubie, podjęła to ryzyko i spojrzała na niego. Jego ciemne oczy migotały w świetle jarzeniówek, a twarz spowijał półmrok nadając mu pewnej nuty tajemniczości. Tak jak jego słowa, że nie zostawi jej samej. - Dlaczego nie?-spytała szczerze oczekując prawdziwej odpowiedzi. Jej spojrzenie było intensywne, jakby obawiała się, że może spróbować ją okłamać. Jakiej odpowiedzi się spodziewała? Że pewnie boi się, że to spierdoli i nie uda jej się go namówić , całkowicie niszcząc możliwość jakiejkolwiek współpracy. Jakiej odpowiedzi natomiast oczekiwała? Że się o nią martwi. Nie była w stanie logicznie tego wytłumaczyć i wiedziała, że to jest marzenie ściętej głowy, ale chciała poczuć, że ktoś się o nią martwi. Chciała, żeby on się martwił.
Zaraz jednak ruszyła za nim przeciskając się przez ten tłum. W pewnym momencie złapała go instynktownie za dłoń, aby go zgubić z pola widzenia. To był miły dotyk i poczuła jak po zetknięciu się z jego ciałem, wzdłuż jej kręgosłupa przebiegł przyjemny dreszcz. Puściła go jednak po chwili, gdy tłum się przerzedził, chociaż niekoniecznie miała na to ochotę. Jednak dzisiaj przyszła tutaj w konkretnym celu - przekonać Daniela do występu na ich festiwalu. Gdy tylko zobaczyła swój cel, poczuła tym razem cholernie nieprzyjemny dreszcz. Nie sprawiał przyjemnego wrażenia. Jednak był popularny, więc ściągnięcie go, było dla niej bardzo ważne. Wszelkie obawy zrzuciła w kąt i weszła w swoją rolę. Uśmiechnęła się szeroko, ale nie za bardzo, pozostając przy tym nieco tajemnicza, nienachalna, ale wykazująca zainteresowanie. - Jestem Cora Marshall, ale dla ciebie mogę być Księżniczką- przedstawiła się podając mu dłoń, którą ujął w swoją, a następnie złożył na jej wierzchu niespieszny pocałunek . - W takim razie Księżniczko, rozumiem że pijesz razem z nami?- uśmiechnął się wymownie, przyglądając się jej i nie puszczając jej dłoni, jakby należała do niego. - Tak, ale dawaj lecimy w shoty- zaproponowała stanowczo, ale ze swoim czarującym uśmiechem. W takich sytuacjach wolała nie ryzykować, że ktoś jej dosypie czegoś do drinka. - Twoje życzenie jest dla mnie rozkazem Księżniczko- uśmiechnął się do niej ponownie całując wierzch jej dłoni, na co blondynka zareagowała uśmiechem, chociaż w środku ją nieco skręcało. Przerażał ją wzrok tego typa. Następnie zaczęli z chłopakami przygotowywać kieliszki i lać wódkę. - To w takim razie za Księżniczkę, oby znalazła dzisiaj swojego rumaka do ujeżdżania, bo jak wiemy prawdziwe księżniczki nie potrzebują żadnych rycerzy i książąt- Daniel spojrzał wymownie na Prince’a i roześmiał się głośno w czym Cora mu zawtórowała, bo faktycznie miał rację. - Oj Daniel, mój kobiecy instynkt przewiduje dzisiaj bardzo ciekawą noc- skomentowała zanim przechyliła kieliszek naraz krzywiąc się niemiłosiernie. Tuż po tym, Daniel polał jej jeszcze raz jako tzw.karniak za spóźnienie. Cóż, wolała się nie upijać, ale gdzieś przecież krąży tutaj Prince, prawda? Chociaż walczyła ze sobą ze wszystkich sił i nie rozglądała się za nim, ale świadomość, że gdzieś tutaj krąży była minimalnie pokrzepiająca. Dlatego wzięła się za realizację swojego zadania, siadając na kanapie z Danielem. Jego dłoń momentalnie zawędrowała na jej kolano, ale jak narazie tylko tam. Siedzieli zwróceni w swoim kierunku, opierając się o oparcie kanapy i wręcz szeptając sobie do ucha, by przekrzyczeć muzykę i pozostałe głosy. Z każdym kolejnym szotem jego dłoń wędrowała coraz wyżej, a jej śmiech był coraz częstszy. Serio był taki zabawny? Ciężko było jej to ocenić.
- Daniel, muszę ci się do czegoś przyznać- zaczęła wodząc palcami po jego torsie, czując ten szum w głowie. - Twoje piosenki sprawiają, że mam ciarki... O tutaj- zabrała jego dłoń z jej uda, aby przełożyć ją na swoje nagie ramię po którym sunął teraz palcami, nie spuszczając z niej wzroku.-Brzmi smakowicie- odpowiedział schodząc spojrzeniem na jej usta.



Prince Williams
ODPOWIEDZ

Wróć do „⋆ Po Kanadzie”