I'd let the world burn
Let the world burn for you
This is how it always had to end
If I can't have you then no one can
I'd let it burn
I'd let the world burn
Just to hear you calling out my name
Watching it all go down in flames
Gdy ją tak obejmował, przypomniały mu się te wspólne noce, po których rano wyglądało to dokładnie tak, jak w tamtej chwili - chociaż David lubił też, gdy Cath jego obejmowała albo miała głowę na jego klatce piersiowej (i nie tylko głowę). Lubił głaskać ją po włosach, ramieniu, ogólnie po ciele.
Szok po usłyszeniu z kim piła Cath, towarzyszył Davidowi przez jeszcze kilka dobrych minut.
- Skąd mogłem wiedzieć, że nagle postanowisz pójść pić z moją siostrą? - odpowiedział zgodnie z prawdą. Poza tym jak miałby ją ostrzec, skoro... raz blokowała jego numer, a raz nie.
I weź tu człowieku bądź mądry i pisz wiersze. westchnął cicho.
- Nie mnie pytaj. - wzruszył ramionami.
- Zakuj mnie David. Błagam zrób to. Teraz. Tak mówiłaś. - powiedział, przytaczając słowa Bennett, które
o dziwopamiętał. Nawet teraz na samo to wspomnienie, przeszedł go przyjemny dreszcz. Naprawdę nie miał pojęcia, czy testowana była jego silna wola, czy może chodziło o całkowicie co innego. Nie pytał. Był zajęty sprawianiem przyjemności tej, dla której był gotów ukraść księżyc. I kiedyś prawie ukradł dla Cath... niewielki pluszowy
księżyc - a tak serio to zapomniał, że go wziął i przypomniał sobie, gdy przechodząc przez bramki, zaczęły one piszczeć. I ochroniarz zaczął go sprawdzać. Oczywiście Harrison wyjaśnił, że niczego nie kradł, tylko zwyczajnie zapomniał, że coś miał schowane do kieszeni.
Słysząc prośbą, jaką miała Cath, David stanowczo pokręcił głową.
- Nie tym razem Catherine. Nie tym razem. - odpowiedział, bo nie zamierzał mieć na swoim koncie zabójstwa. Chociaż po chwili przyłożył dłoń do szyi Cath tak, jakby jednak zmienił zdanie, lecz jedyne co ostatecznie zrobił, to tylko dotknął tejże szyi tak, jakby chciał ją pogłaskać - skarcił siebie za to w myślach i odskoczył od Cath jakby się właśnie poparzył.
- Nie ma za co. - odpowiedział tylko, nie kontynuując już tematu o zostawionych ubraniach -
David machnął ręką gdy usłyszał o sąsiadach bo halo, był u siebie w domu? Był. Wolnoć Tomku w swoim domku, a poza tym... przecież nie robili nic złego. Nie zabijali się.
- A przestań, nie przejmuj się. Kto wie, może ich zachęciliśmy. - zażartował, zabawnie poruszając brwiami i szczerze? Przecież mogło tak być. Wszystko było możliwe.
- Jeśli natomiast im przeszkadzało, to zawsze można użyć zatyczek do uszu. - dodał jeszcze, samemu doskonale pamiętając, jak gdy w poszukiwaniu zbiega, pojechał do innego miasta i spał w hotelu. Wszystko byłoby super, gdyby nie fakt, że za ścianą miał parę, która raczej nie zamierzała spać w nocy. Miał iść po zatyczki, lecz ostatecznie po prostu... zasnął. Zmęczenie wygrało.
Ciekawe kiedy teraz będę musiał szukać kogoś w innym mieście... Oby nie zbyt szybko.
Teraz natomiast czuł się doskonale - no dobra, prawie doskonale, ponieważ nie miał pojęcia, jak powinien interpretować to, co miało miejsce tej nocy oraz czy mógł uznać topór za zakopany tj. czy będą ze sobą normalnie rozmawiać, czy tak, jak w restauracji.
David dostrzegł co Cath miała na sobie i aż mu się kąciki ust uniosły.
- Pasuje Ci. - rzucił z uśmiechem - tak naprawdę to uważał, że wyglądała przeuroczo, niczym w piżamce. Oczywiście wyobraźnia mu zaczęła działać i oczyma wyobraźni wyobrażał sobie alternatywne uniwersum, w którym ściągał z Bennett wszystko, co na sobie miała. Łącznie z bielizną. Przełknął ślinę, bo zaczęło mu się robić o wiele cieplej. Natomiast gdy nagle usłyszał pytanie, pokręcił przecząco głową.
- Nie potrafię. Umiem coś tam upichcić i jajecznica do takowych należy. Na liście znajdują się także spaghetti i naleśniki. - odparł zgodnie z prawdą, wyliczając po kolei wymienione dania. Poza tymi co wymienił, nie miał też problemu ze zrobieniem kanapek, tostów czy wrzuceniem pizzy do piekarnika. Nie był wielkim fanem gotowania ani też nie bardzo miał czas - dlatego zazwyczaj jadł w biegu np. hot-doga na stacji paliw, zajeżdżał pod mcdrive'y lub wpadał by zgarnąć lunch na wynos do takich knajpek, do których wiedział, że nie będzie tam długo czekał na zamówienie.
Spojrzał na Cath będąc w szoku, że pamiętała taki szczegół o nim. Miał ochotę powiedzieć
tak, zacząłem jeść więcej warzyw i owoców... a! i tak, śniadania też jem. lecz już zaczął kręcić głową.
- Nic się nie zmieniło. Nie mam czasu jeść śniadań. - miałby, gdyby wstawał wcześniej, a że wolał pospać... no to już jego sprawa. Albo czasami po prostu leżał z przymkniętymi oczami czekając, aż zadzwoni budzik.
- Dzisiaj po prostu... - chciałem Ci zaimponować naszła mnie taka ochota. - [/b] rzucił pierwszą lepszą wymówką, jaka przyszła mu do głowy. Zaczął więc jeść jajecznicę. Po chwili jednak wstał od stołu, by zrobić kilka kroków do blatu, wziąć stojącą butelkę wody niegazowanej, a następnie postawił ją wraz z czystą szklanką -dzień wcześniej była w zmywarce - przed Catherine.
- Jak chcesz pić, to pij. Chyba, że chcesz herbaty, kawy, coli lub soku pomarańczowego. - wymienił wszystko, co znajdowało się w jego kuchni. Chociaż podejrzewał, że woda była tu wręcz najbardziej wskazana.
Catherine Bennett