Strona 1 z 2

Aroma de Calma

: śr mar 25, 2026 10:34 pm
autor: Alvaro Salvatierra
Po wizycie gości, po tym jak wrócili jeszcze do stołu, zjedli dokładkę - chyba wszyscy z nieco lżejszymi barkami, więc jadło im się jakoś lepiej - i koniec końców pożegnali się, Alvaro częściowo ogarnął typowy, po-kolacyjny bałagan: naczynia zgarnął ze stołu i wrzucił do zmywarki, butelki po winie wyrzucił, prosząc wcześniej Santiago, żeby zerknął na małego. Zapakował Tiago do łóżeczka, przebierając go oczywiście uprzednio w służące za piżamkę śpioszki i zakładając mu czystą pieluszkę; zadaniem de la Serny było przede wszystkim posiedzenie chwilę przy łóżeczku w swoim fotelu i poczekanie, aż ten zaśnie. Mały uwielbiał obu swoich ojców, ale Santiago miał to do siebie, że z tym swoim głosem - niskim, wibrującym, ale wciąż balansującym gdzieś na granicy szeptu i normalnej mowy, potrafił go bardzo szybko, niemal ekspresowo uśpić. Nic dziwnego zresztą, Alvaro też zawsze uwielbiał ten głos i mógłby pójść o zakład, że żony Tiago również. Ale nie, nie chciał myśleć o jego żonach, chociaż uwaga Salazara przy stole uświadomiła mu też coś, nad czym specjalnie się nie zastanawiał - że ostatnia, piąta żona jego ukochanego, która nie wie o tym, że ten żyje... wciąż pozostaje jego żoną. Starał się jednak wyrzucić to z głowy.
Gdy maluch już spał, obaj poszli do łazienki, żeby ogarnąć się po tym ciężkim dniu. Alvaro, który starał się jak najbardziej ułatwiać życie Santiago, przygotował mu kąpiel, pomógł mu znaleźć się w wannie i nawet umył mu plecki, bez względu na to, czy ten o to prosił, czy nie. Potem poszedł pod prysznic, po jakichś piętnastu, może dwudziestu minutach wychodząc z kabiny i wycierając się ręcznikiem. Gdy już był w miarę suchy, nie licząc wilgotnych włosów, naciągnął na siebie bokserki i spodnie od piżamy (luźne, wygodne i różowe).
- Zawołaj mnie, jeśli będziesz potrzebował pomocy przy wyjściu albo w czymkolwiek innym - rzucił jeszcze na odchodne, zrobił mu "papa" zginając i prostując palce, jak to miał w zwyczaju robić od dzieciaka, po czym poszedł do sypialni.
Uczepił się myśli o masażu, która wpadła mu do głowy jak jeszcze Martinezowie u nich byli i ta myśl nie chciała go opuścić, więc uznał, że pomysł, skoro już jest taki genialny, to trzeba go zrealizować. Zakupione wcześniej olejki wypakował z torby i usiadł sobie z nimi na łóżku po turecku, odkręcając każdy po kolei i sprawdzając po pierwsze jak pachnie, a po drugie w jaki sposób reaguje ze skórą, żeby już być chociaż odrobinę przygotowanym. Nie zamierzał jednak poganiać Santiago, chociaż nasłuchiwał też w razie czego, żeby mu pomóc, jeśli ten faktycznie go zawoła.

Santiago de la Serna

Aroma de Calma

: śr mar 25, 2026 11:33 pm
autor: Santiago de la Serna
Stary Tiago (w przeciwieństwie do tego małego, który teraz spał w łóżeczku po tym, jak Santiago przeczytał mu bajkę, a później mruczał cicho jakąś kołysankę, z dłonią wetkniętą między szczebelki, żeby mały mógł go trzymać łapką za palec zasypiając) był naprawdę bardzo zmęczony dzisiejszym dniem, choć w ogólnym rozrachunku szczęśliwy, że spotkał się z Martinezami. Owszem, nie wyrzucił - i nie wyrzuci - z głowy tego, co mu powiedział Salazar, ale mimo wszystko cieszył się, że do tego spotkania doszło, że dużo rzeczy sobie wyjaśnili i przede wszystkim, że obaj zdecydowali się zostać w Toronto, ponieważ on tu był. Sam ten fakt podnosił go na duchu, bo tęsknił za nimi - oni również byli jego rodziną, podobnie, jak Alvaro, a życie "na wygnaniu", które sam wybrał, zdecydowanie mu nie odpowiadało i doprowadzało do załamania nerwowego. Zresztą już wybierając takie rozwiązanie zdawał sobie sprawę, że tak będzie, bo wiedział, jak bardzo rodzinnym typem jest i jak bardzo potrzebuje bliskich obok siebie, nawet jeśli ich odpychał od siebie sądząc, że tak będzie lepiej dla nich. Z Alvaro u boku było mu zdecydowanie lepiej i był mu niesamowicie wdzięczny za wszystko, co mężczyzna dla niego robił, mimo, że nie umiał tego wyrazić słowami - starał się jednak pokazywać mu tę wdzięczność w inny sposób, na tyle, na ile potrafił.
Ale dziś był dosłownie wykończony i pod koniec spotkania już był dość blady, ciężej mu się oddychało, a gdy wstał, żeby się pożegnać, zrobił to z trudem i podpierał się o stół. Było mu później głupio, że nie pomaga posprzątać ze stołu, ale naprawdę nie miał na to siły i czuł się z tym okropnie. Głupich naczyń nie miał siły zanieść do zlewu i pozmywać... Nie komentował tego jednak i miał nadzieję, że Alvaro to rozumie, że nie ma do niego pretensji o tę słabość.
Do wanny wszedł również przy jego pomocy, zaś gdy miał z niej wyjść, długo zbierał się w sobie, próbując zmusić się do tego, żeby zrobić to samodzielnie. Spróbował kilka razy, ale wreszcie opadł plecami na tylną ścianę wanny, odchylając głowę do tyłu z ciężkim westchnieniem. Mimo zwykłej sobie brawury uznał, że jednak w tym momencie takie próby byłyby zwyczajnym idiotyzmem, bo być może nawet by mu się udało ogarnąć samemu, ale bardziej prawdopodobne, że się poślizgnie i zrobi sobie krzywdę. Już zbyt wiele razy w podobnych przypadkach Alvaro zbierał go z podłogi, a kiedyś może nadejść i taki, że Santiago skręci kark. Nie chciał tego fundować Salvatierrze, więc ostatecznie zawołał go, wściekły na swoje ciało i przy pomocy partnera wyszedł, wytarł się i ubrał w piżamę, a później ruszył razem z nim do sypialni.
- O, a co to? - zapytał, unosząc brwi na widok tych wszystkich buteleczek rozłożonych na pościeli.

Alvaro Salvatierra

Aroma de Calma

: śr mar 25, 2026 11:57 pm
autor: Alvaro Salvatierra
Alvaro czuł, że ten obraz - Santiago z dłonią wetkniętą między szczebelki w taki sposób, żeby jego mały imiennik mógł go trzymać za palec - będzie go prześladował już do końca życia, ale wcale nie miał nic przeciwko temu. Zastał go w tej pozycji, gdy przyszedł do pokoju młodego po tym, jak ogarnął nieco rzeczy ze stołu i na ten widok serce mu się najpierw ścisnęło ze wzruszenia, a potem roztopiło. Nie skomentował tego jednak, uznając, że duży Tiago może różnie zareagować, gdyby spróbował coś na ten temat powiedzieć, a chyba obaj mieli stanowczo dość sprzeczek na najbliższe dziesięć lat.
Oczywiście, gdy tylko de la Serna go zawołał, Palermo poszedł do łazienki i pomógł mu przy wyjściu z wanny, pozwalając jednak, by ten sam się wytarł i ubrał - chyba że Santiago poprosił go również o to, sam nie chciał się narzucać - po czym wrócił do sypialni, tym razem już w towarzystwie ukochanego.
- To? - zrobił niewinną minę, wyglądając przez chwilę jak aniołek, wzruszył ramionami i usiadł na brzegu łóżka. - Olejki. Kupiłem ostatnio, bo uznałem, że masaż może się przydać na twoje mięśnie. - poklepał miejsce obok siebie na materacu, uśmiechając się do niego niepewnie. - Nie będę się narzucał, jeśli nie chcesz, ale... no, pomijając, że twoje mięśnie będą mi wdzięczne, to olejki działają też ogólnie uspokajająco i relaksująco, więc... - wzruszył lekko ramionami, wyciągając do niego rękę, by chwycić w końcu jego dłoń i spleść ich palce ze sobą.

Santiago de la Serna

Aroma de Calma

: czw mar 26, 2026 12:05 am
autor: Santiago de la Serna
Patrzył na to wszystko jeszcze chwilę zaskoczony, z malującym się na jego twarzy bezbrzeżnym zdumieniem, ale i rozczuleniem, nie bardzo wiedząc, jak na to zareagować i co właściwie o tym myśli, Był wzruszony tym gestem Alvaro, bo prawdę mówiąc, on sam nawet nie wpadł na to, że masaż może mu w jakikolwiek sposób pomóc. Owszem, chodził na rehabilitacje, od kiedy Alvaro go do tego zmusił i tam zdarzały mu się masaże (które przyjmował bardzo niechętnie, bo masaże rehabilitacyjne, wykonywane przez obcego typa, nie były niczym przyjemnym dla nie lubiącego okazywania słabości Santiago), ale to było co innego, niż to, co właśnie proponował mu jego ukochany. Gdy więc Salvatierra wyciągnął do niego rękę, Tiago wreszcie jakby otrząsnął się z jakiegoś letargu, przeniósł spojrzenie z buteleczek na mężczyznę i uśmiechnął się niepewnie, podchodząc do niego i chwytając jego dłoń. Usiadł obok niego na łóżku i wziął jedną z tych buteleczek do rąk, odkręcił i powąchał.
- Hm... Ładne.
Znów spojrzał na Alvaro i potarł brodę dłonią, zastanawiając się nad tą propozycją. Z jednej strony chciał takiego masażu, bo wyobrażał sobie, że to może być przyjemne; a z drugiej miał opory - te same, co zawsze i te same, jakie miał przed masażami rehabilitacyjnymi: ktoś miałby coś robić dla niego, dla jego słabości, miałby się komuś poddać. Wreszcie jednak podał buteleczkę Palermo i uśmiechnął się znowu niepewnie, trochę spięty, ale zdecydowany spróbować. Podrapał się zakłopotany w skroń i obrzucił łóżko spojrzeniem.
- To co, jak mam się położyć? - wymamrotał.

Alvaro Salvatierra

Aroma de Calma

: czw mar 26, 2026 12:18 am
autor: Alvaro Salvatierra
Uśmiechnął się nieco pewniej, gdy Santiago usiadł obok niego i powąchał jeden z olejków, stwierdzając, że jest ładny. No cóż, całe szczęście, bo jeśli zapach będzie przyjemny dla mężczyzny, to i cały masaż będzie mu się bardziej podobał - nikt chyba nie chciałby być smarowany czymś, co według nieco źle pachnie.
Widział, że jego przyjaciel zastanawia się nad tą propozycją i chyba jeszcze nie do końca był pewien, ale gdy w końcu podrapał się po skroni i zapytał jak ma się położyć, to uśmiech na twarzy Alvaro stał się jeszcze szerszy. Miał ochotę dopytać czy na pewno, ale uznał, że jak będzie dopytywał, to Santiago stwierdzi, że jednak nie i tyle będzie z przyjemnego masażu.
- Hm... myślę, że najlepiej na brzuchu - odpowiedział po chwili zastanowienia, przez chwilę również patrząc na łóżko, ale w końcu przeniósł spojrzenie na ukochanego i sięgnął palcami do guzików jego koszuli od piżamy.
- Mogę? - zapytał jeszcze tak pro forma, po czym przysunął się jeszcze bliżej niego, rozpinając powoli guziki. Zaczął od tych górnych, więc gdy odsłonił sobie trochę jego szyi przysunął do niej usta, muskając je czułym pocałunkiem. Podobne muśnięcie znalazło się chwilę później na ramieniu mężczyzny, potem jeszcze jedno, a kolejne wylądowało na piersi, mniej więcej tam, gdzie biło jego serce. W końcu rozpiął wszystkie guziki i odsunął się niechętnie, ale tylko odrobinę, spoglądając mu w oczy z iskierkami w swoich i z zachęcającym, ciepłym uśmiechem.
- Kładź się.

Santiago de la Serna

Aroma de Calma

: czw mar 26, 2026 12:29 am
autor: Santiago de la Serna
Santiago zrobiło się cieplej już w momencie, gdy mężczyzna sięgnął do guzików jego koszuli od piżamy - lubił być rozbierany w taki sposób, więc jego serce natychmiast zabiło szybciej, a on mimowolnie przełknął ślinę. Odchylił nieco głowę, ułatwiając mu tym samym zadanie, a gdy poczuł na szyi jego usta, po jego skórze rozeszło się przyjemne mrowienie, podobnie, jak przy każdym kolejnym pocałunku złożonym na jego skórze. Odchylił głowę do tyłu jeszcze bardziej, a jego oddech stał się nieco cięższy. Przymknął oczy, pozwalając mu robić, co chciał; a gdy w dodatku usłyszał ten rozkaz położenia się, zakręciło mu się w głowie - w ten przyjemny sposób. Uśmiechnął się i zamruczał niskim, wibrującym głosem. Posłusznie zrobił, co Alvaro mu kazał, odłożywszy koszulę na krzesło w pobliżu łóżka. Ułożył się na brzuchu, ręce kładąc po obu stronach głowy i patrząc teraz na Palermo błyszczącymi oczami. Uśmiechnął się do niego, czując się coraz mniej niepewnie z tym pomysłem masażu - musiał przyznać, że sposób, w jaki Salvatierra się do tego zabierał, coraz bardziej mu się podobał.
Chyba do tej pory nikt go nie masował - nie w takich okolicznościach - bo Santiago nie był fanem żadnych SPA i dotykania go przez obce osoby; zresztą nadal nie rozumiał, jakim cudem ludzie czują się zrelaksowani, kiedy obce osoby widziały ich w negliżu i obsługiwały ich, dotykając ich ciał. To zdecydowanie nie była jego bajka i prędzej by rozwalił taki salon masażu, niż poczułby się tam dobrze; ale tu była zupełnie inna sytuacja, bo Alvaro nie był mu obcy, a sam jego dotyk uspokajał Santiago. Jakie więc cuda mógłby zdziałać takim masażem, do którego zresztą kupił olejki i najwyraźniej zaplanował całą operację już jakiś czas temu?
- Długo nad tym myślałeś? - zapytał z ciekawości.

Alvaro Salvatierra

Aroma de Calma

: czw mar 26, 2026 12:48 am
autor: Alvaro Salvatierra
Alvaro miał w sumie podobne podejście do masaży, chociaż zdarzało mu się, że masował go ktoś obcy - no, mniej lub bardziej obcy, bo czasem byli to jego partnerzy, ale że zwykle były to znajomości na jedną lub kilka nocy, to nie przywiązywał do tego większej wagi i też nie uważał tego za nie wiadomo jak przyjemne.
Zauważył, że mężczyźnie podobał się już sam proces przygotowania do masażu, a to sprawiło, że i jemu było... cóż, przyjemnie. Już tak miał, w przypadku Santiago właśnie, że sprawiało mu przyjemność samo to, że sprawiał przyjemność jemu, gdy widział, że jest mu dobrze, gdy widział przymknięte oczy, błogi uśmiech na ustach, reakcje jego ciała i gdy słyszał - jak teraz, chociażby - zadowolone pomruki. Starał się jednak teraz nie nakręcać za bardzo, w końcu miał go grzecznie masować, a nie się podniecać, więc odchrząknął krótko i gdy Santiago już się ułożył wygodnie na brzuchu Alvaro odkręcił buteleczkę, której zapach mężczyzna wcześniej ocenił jako ładny, po czym wylał sobie trochę zawartości na dłonie. Wiedział, że nie powinno się rozlewać bezpośrednio na ciało, bo to akurat będzie mniej przyjemne, w końcu olejek jest dość chłodny i ma lepką konsystencję, natomiast gdy znalazł się na dłoniach i gdy potarło się dłońmi o siebie, co też Alvaro uczynił, to olejek się przyjemnie rozgrzewał.
- Czy ja wiem... - wzruszył ramionami i przysunął się od niego na materacu, po chwili zastanowienia kładąc śliskie teraz dłonie na jego udach. Przesunął nimi po skórze mężczyzny, ściskając delikatnie jego spięte mięśnie i dociskając palce minimalnie bardziej, niż przy zwykłym głaskaniu. - W sumie to jak pracowałem nad tym trudnym projektem ostatnio, to jeden z inżynierów, który mi pomagał przy końcowej fazie, rzucił któregoś razu, że przydałby mu się masaż. Najpierw nie zwróciłem na to uwagi, bo pracowaliśmy długo i nie zdziwiło mnie to przesadnie, ale potem zacząłem o tym myśleć w kontekście tego, że wielu ludziom masaż faktycznie pomaga i że chciałbym spróbować zrobić ci taki w domu; ale nie taki, jak robią ci rehabilitanci, do których chodzisz. Zresztą, nie jestem specjalistą w tej dziedzinie. - po jakimś czasie delikatnego ugniatania jego ud rozsunął nogi Santiago i ukląkł pomiędzy nimi, żeby mieć lepszy dostęp do jego pleców, a dłonie Palermo znalazły się na bokach i dole pleców ukochanego. - Miałem po prostu nadzieję, że będzie ci... przyjemnie.

Santiago de la Serna

Aroma de Calma

: czw mar 26, 2026 12:59 am
autor: Santiago de la Serna
Było mu dobrze i było to widoczne na jego twarzy. Po chwili masażu Tiago przymknął oczy, a po jego ustach wciąż błąkał się błogi uśmiech. Musiał tez przyznać, że faktycznie rozluźniało go to wszystko - jego mięśnie, które początkowo były spięte i dość twarde, pod wpływem dotyku dłoni Palermo rozluźniały się, a Santiago czuł, jak uchodzi z niego całe napięcie. Problemy jakimś cudem stawały się mniej problematyczne, a jego oddech się uspokajał.
- Ten twój kolega miał bardzo dobry pomysł - zamruczał czując się coraz lepiej. I tak, to prawda, że to miał być zwykły, grzeczny masaż, ale kiedy Albaro rozsunął jego nogi i ułożył się między nimi, żeby mieć lepszy dostęp do jego pleców, Santiago znów poczuł, jak serce bije mu mocniej, a krew szybciej krąży w żyłach. Zamruczał znowu jak zadowolona pantera.
Poczuł nagły, przemożny przypływ wdzięczności dla Alvaro - po raz kolejny - za to, co la niego robił. Miał poczucie, że sam robił dla niego za mało, że powinien się jakoś odwdzięczyć, ale nie bardzo wiedział, jak. Miał też pewność, że tak naprawdę nigdy nie zdoła się odwdzięczyć za to wszystko, co teraz dostawał, bo chociażby nie znajdzie szansy na wynagrodzenie mu tego półtora roku. Ale już nawet pominąwszy ten aspekt - czuł, że Alvaro bardzo się dla niego stara, wręcz staje na uszach, a on nie ma jak się zrewanżować, choć bardzo by chciał. Kochał tego człowieka całym sercem i miał nadzieję, że Alvaro pozostanie z nim już do końca, że nie pokłócą się i nie rozejdą albo że nie stwierdzi w pewnym momencie, że to dla niego za trudne, nie do zniesienia i że musi odejść. Potrzebował go dosłownie do życia - nie w sensie tego, że ten pomagał mu w braniu leków czy podtrzymywał go, kiedy Tiago ciężej się było poruszać. Potrzebował go do istnienia.
- Te quiero, Alvaro, lo sabes? - wymamrotał w pewnym momencie.

Alvaro Salvatierra

Aroma de Calma

: czw mar 26, 2026 1:17 am
autor: Alvaro Salvatierra
On z kolei nie czuł, że Santiago powinien robić dla niego więcej - starał się być dobry, przełamywał się dla niego, nauczył się prosić o pomoc, sprawiał, że Alvaro był po prostu szczęśliwy i w jego ocenie mężczyzna nie musiał robić niczego więcej. Nie musiał mu się jeszcze dodatkowo w jakiś sposób odwdzięczać; wręcz przeciwnie - w pewnym sensie to Salvatierra odwdzięczał się teraz jemu za to, że ten dał mu życie, całkiem dosłownie, bo może nie był ani jego ojcem ani w żaden sposób nie byli połączeni krwią, to jednak zaopiekował się nim, był dla niego czymś w stylu ojca i brata jednocześnie, przynajmniej początkowo, był opiekunem, mentorem, był tym człowiekiem, do którego Alvaro zwracał się zawsze, gdy potrzebował pomocy... Naprawdę był dla niego najważniejszą istotą we wszechświecie.
Starał się też nie wracać myślami do tego czasu, kiedy spędził bez niego półtorej roku - to były naprawdę mroczne czasy, w którym jedynymi jasnymi punktami byli jego przyjaciółka i synek, który niespodziewanie pojawił się najpierw w jej brzuchu, a potem także na świecie. Nie chciał więc wspominać tych czasów i na szczęście coraz rzadziej wracał do niego mrok, który go wtedy ogarniał i popychał do naprawdę złych, autodestrukcyjnych rzeczy.
Uśmiechnął się szeroko, gdy usłyszał wyznanie z jego ust. Zawsze się cieszył jak dziecko, gdy to słyszał; jasne, słyszał to też wcześniej, bo Santiago zdarzało się to mówić Alvaro, czy to gdy ten był dzieciakiem, czy trochę później, ale to jednak było co innego. Wtedy mówił o innej miłości - i choć pewnie z tamtej też coś pozostało, to był jeszcze inny aspekt, dodatkowy: romantyczny.
- Yo también te quiero. Muchísimo. - odpowiedział po chwili, wciąż masując jego plecy i pochylił się do niego bardziej, żeby pocałować go delikatnie w kark. - Powiedz mi, jeśli byłoby za mocno, czy coś... - wymruczał mu do ucha, mając na myśli oczywiście masaż. Oczywiście.

Santiago de la Serna

Aroma de Calma

: sob mar 28, 2026 3:50 pm
autor: Santiago de la Serna
trigger warning
wzmianki erotyczne
Parsknął śmiechem, ukazując zęby, kiedy usłyszał, że ma powiedzieć, gdyby było za mocno. Tak, usłyszał podtekst w jego słowach, tym bardziej, że przecież dobrze znał Alvaro i wiedział, że ten praktycznie wiecznie ma jakiś podtekst seksualny w swoich wypowiedziach - często nawet wtedy, kiedy mówił o swojej pracy, kiedy przedstawiał swoje wspaniałe projekty i pomysły. Teraz w dodatku, kiedy byli parą, te podteksty były mocniej kierowane do Santiago i stały się jakby wyraźniejsze. Czasami Tiago się nimi krępował, ale to raczej w momentach, gdy były rzucane w czyimś towarzystwie; choć też de la Serna coraz mniej "żywiołowo" reagował na takie rzeczy i powoli zaczynał się przyzwyczajać do tego, że ma prawo być w związku z mężczyzną. Zaczynał akceptować to w sobie i dawać sobie na to pozwolenie; coraz mniej się krępował tym faktem w miejscach publicznych, co zresztą było wyraźnie widoczne dzisiejszego wieczoru, kiedy siedząc w fotelu, tulił Alvaro do siebie, ukazując dobitnie, że są razem. Nie chodziło tylko o to, że byli w towarzystwie gejów, bo był pewien, że gdyby Alvaro kiedyś zabrał Tiago do baru lub klubu gejowskiego, to on jednak byłby nieco skrępowany (albo bardzo, gdyby takie wydarzenie miało miejsce na samym początku ich związku); ale generalnie coraz mniej się przed tym wzbraniał.
Pochylił nieco głowę, odsłaniając mu kark, gdyby mężczyzna chciał składać tam więcej pocałunków - przy nim Santiago uczył się wiele o samym sobie, bo jego relacje z kobietami były diametralnie inne, niż te z Alvaro. Kiedy był z kobietami, stawiał przede wszystkim na ich przyjemność (one zresztą robiły to samo, najwyraźniej przekonane, że facet, to wystarczy, że wejdzie i więcej mu nie trzeba, a to one potrzebują gry wstępnej i pieszczot), więc dopiero przy Alvaro odkrywał, co tak naprawdę lubi. Między innymi takie pocałunki w kark: nie doświadczył ich wcześniej; odkrył też, że dotyk na plecach, pocałunki składane w tamtym miejscu potrafią nieraz doprowadzić go do szaleństwa.
- Nie wiem, czy może być za mocno... - zamruczał czując, że ten masaż przynosi mu nie tylko rozluźnienie, zwłaszcza kiedy pomyślał o tym erotycznym aspekcie pytania Alvaro. Nie pomagał mu w ogarnięciu się fakt, że mężczyzna siedział teraz pomiędzy jego nogami, a Tiago był odwrócony do niego tyłem; choć prawdę mówiąc Santiago niejednokrotnie marzył również o tym, żeby to Salvatierra poczuł go w sobie.

Alvaro Salvatierra