Strona 1 z 2

Fireball!

: czw mar 26, 2026 9:33 pm
autor: Iris Valentine
Okej… jeszcze jakiś czas temu Valentine raczej nie byłaby podekscytowana wizją wyjścia na koncert PitBulla. Do pewnych rzeczy się jednak dorasta i nagle masz trzydzieści lat i dochodzi do ciebie, że wcale nie musisz być taka dorosła i możesz się ekscytować takimi głupimi rzeczami, wypić parę drinków, ubrać garnitur i założyć czepek, żeby wyglądać na łysą… bo wszyscy tak robią! Przynajmniej wszyscy, którzy idą na ten koncert i zamierzają się dobrze bawić. A Iris Valentine miała serdecznie dość wszelkiego rodzaju dramatów i niepowodzeń – chciała się po prostu bardzo dobrze bawić. Nie trzeba było jej do tego nawet namawiać! Tym bardziej, że miała tam iść ze swoją ulubioną strażaczką.
Spotkały się z Teddy pod areną, żeby w miarę sprawnie przejść te wszystkie procedury weryfikacyjne i znaleźć swoje miejsca. Bo szanujmy się… w tym wieku na bank miały miejsce na trybunach, żeby w razie czego móc usiąść. Mogło to być nawet widzimisię Iris, ale była pielęgniarką, robiła dwunastogodzinne zmiany podczas których czasami nie siadała nawet na chwilę, więc teraz chciała mieć chociaż taką możliwość. Nawet jeśli z niej nie skorzysta!
Poza tym wejście na arenę było trochę surrealistycznym doświadczeniem! Głównie przez to jak wszyscy wyglądali, a wyglądali… tak samo. I tak samo głupio! Więc automatycznie powodowało to szeroki uśmiech na twarzy Valentine i właściwie nie mogła przestać szczerzyć zębów w szerokim uśmiechu.
- To jest tak idiotyczne, że nie mogę w to uwierzyć. – rzuciła podśmiechując się pod nosem i oglądając się na grupkę dziewczyn, a właściwie kobiet, które wszystkie były zaangażowane w motyw przewodni! – Jednocześnie dawno nic mi tak nie poprawiło humoru. – rzuciła swobodnie, wzruszając ramionami – Idziemy po piwo? – zaproponowała jednocześnie wskazując na kierunek, gdzie znajdowała się tutejsza gastronomia, a przede wszystkim alkohol – April nie chciała przyjść? – bo czy na takie imprezy nie chodzi się z dziewczynami? Albo chociaż z dziewczynami i przyjaciółkami?! No ona tam nie wiedziała, więc się upewniała.


teddy darling

Fireball!

: pt mar 27, 2026 1:47 pm
autor: teddy darling
041.
Czekała na ten koncert niemal rok, a dokładniej od chwili, gdy tylko ogłoszono trasę. Jak dziś pamiętała moment sprzedaży biletów, to nerwowe odliczanie i odświeżanie strony co kilka sekund. Razem z Iris dosłownie polowały na wejściówki, wiedząc, że znikną w mgnieniu oka. I tak właśnie się stało, bo wyprzedały się jeszcze tego samego dnia! Udało im się je zdobyć tylko dzięki uporowi, refleksowi i chyba odrobinie szczęścia, bez którego - umówmy się - nawet najlepszy plan potrafi zawieść.
Teddy znów musiała kombinować z grafikiem, już miała prosić (który to już raz?!) Jetta, żeby zamienił się z nią dyżurami, ale okazało się, że on również wybierał się na koncert Pitbulla, więc takie machlojki nie wchodziły w grę. Ostatecznie zlitował się nad nią sam kapitan, a to nie zdarza się zbyt często. Howie Whitmore zwykle bywał nieustępliwy i naprawdę trzeba zaskarbić sobie jego sympatię, żeby poszedł komuś na rękę. Najwyraźniej Darling miała ten swój urok osobisty, który działał nawet na prawie sześćdziesięcioletniego przełożonego.
Bała, że i tak przez to wszystko spóźni się na wydarzenie, ale pomimo korków i tak zdążyła dotrzeć pod arenę na czas. W płóciennej torbie miała czepki, okulary, białe i czarne marynarki dla siebie i Valentine, bo co to za zabawa, kiedy nie bierze się udziału w motywie przewodnim koncertu? Na tym właśnie to wszystko polegało!
Idiotyczne, czy nie, musisz to założyć — oznajmiła, wciskając przyjaciółce w ręce część garderoby. — No dalej! Dopiero wtedy pójdziemy po piwo — powiedziała, zrzucając z siebie kurtkę i koszulkę. Teraz stała w samym staniku, ale nie było to nic, czego Iris wcześniej nie widziała. A inni nie widzieli na pewno, więc Teddy dawała im teraz wspaniałe widoki do podziwu. — I pomóż mi z tym czepkiem — dodała, nakładając na głowę beżowe coś, co miało imitować łysinę Pitbulla.
Czy jej dziewczyna nie chciała przyjść? Jasne, że tak, ale odkupienie teraz biletów graniczyło z cudem. Poza tym, nie wszystko trzeba zawsze robić razem, prawda? Darling umówiła się na koncert z Valentine i nie miała niczego odwoływać, bo rok temu nie miała pojęcia, że będzie w związku. Wtedy na pewno rozegrałaby to inaczej. Oczywiście proponowała Finch, żeby z nimi poszła, ale ta miała inne sprawy na głowie i jakoś się rozminęły z tematem.
Nie, ale będziemy mieć inne towarzystwo — rzuciła tajemniczo, kiedy zapięła ostatnie guziki białej, dużo za dużej koszuli. Marynarka z kolei okazała się jakaś kusa w rękawach. Jak ona wybierała te rozmiary, to cholera wie.
To była doskonała okazja, żeby Valentine poznała w końcu z Donivanem, skoro dobierali się do siebie, jak pies do jeża. Niby mieli swoje numery, a jakoś ani jedno, ani drugie nie wyszło z inicjatywą spotkania, więc Teddy musiała przejąć sprawę w swoje ręce. W dodatku okazało się, że brat Jetta wystawił go dla jakiejś panny, więc nie mogły zostawić go tak na pastwę losu!

Iris Valentine

Fireball!

: pt mar 27, 2026 5:58 pm
autor: Iris Valentine
Nie zamierzała protestować. Na boga… nie po to zgodziła się na to wyjście, żeby teraz wymigiwać się przed tym idiotycznym przebraniem. Znaczy – okej, przebranie samo w sobie nie było złe, ale nie było na tej ziemi żadnej szansy, żeby Iris Valentine uznała, że będzie w tym wyglądać dobrze. Po prostu nie mogła. Czy to mogło ją powstrzymać? Oczywiście, że nie. Nie mogło. Nawet jeśli trudno było upchnąć wszystkie jej włosy pod ten idiotyczny beżowy czepek pływacki. Mruknęła pod nosem ciche przekleństwo, gdy zdała sobie sprawę, że Darling też się akurat z tym męczy.
- Trzeba było to zrobić jak ludzie w domu. Przed lustrem. – prychnęła, ale zła bardziej na samą walkę z kawałkiem gumy niż na cokolwiek innego. Trochę naciągania, trochę upychania, parę kolejnych przekleństw i czepek Darling również znalazł się na miejscu – Nigdy, przenigdy… nie próbuj golić głowy. Mówię ci to z czystej sympatii – poinformowała po chwili przyglądania się przyjaciółce w tym prowizorycznie łysym wydaniu. Czy o sobie mogła powiedzieć to samo? Sięgnęła po telefon, a przednia kamerka miała jej posłużyć za lusterko. Tak, ona też nigdy nie powinna golić się na łyso. Aż przeszedł ją dreszcz, ale nie dlatego, że była próżna i nie umiała się bawić, ale dlatego, że uświadomiła sobie jak wielkie miała szczęście, że nie straciła włosów podczas leczenia. Poprawiła się i wyszczerzyła kły do Darling, bo to nie był czas i miejsce na tego typu wspominki.
- Co to znaczy, że będziemy mieć inne towarzystwo? – spojrzała podejrzliwie na przyjaciółkę i naprawdę… była w tym tak oczywista, że wystarczyło jedno spojrzenie, żeby Iris ją rozpracowała – Żartujesz sobie ze mnie. – aż prychnęła pod nosem – Zdradzę ci tajemnicę… jak chcesz kogoś zeswatać to nie organizujesz mu randki w ciemno w momencie, gdy wygląda tak – wskazała na siebie, na swoja za dużą koszulę i czepek, który ewidentnie robił jej wodogłowie, gdy schowała pod nim włosy – Jesteś niereformowalna Darling, ale dobrze, masz szczęście, że cię kocham. Chodźmy… wisisz mi z tej okazji piwo. – zdecydowała i zaczęła wrzucać te wszystkie ich rzeczy do torby, w której Darling przyniosła ich przebrania, a którą mogły zaraz oddać w jakimś depozycie. Jeśli go tylko znajdą.


teddy darling

Fireball!

: sob mar 28, 2026 5:25 pm
autor: teddy darling
Wolała nie ryzykować i postawić Iris przed faktem dokonanym. Istniało pewne prawdopodobieństwo, że w domu mogłaby zacząć się wymigiwać, a tutaj już nie było odwrotu. Z Teddy to była jednak przebiegła bestia, wszystko dokładnie zaplanowała! Kiedy przyjaciółka pomogła jej z czepkiem, wyciągnęła telefon i przejrzała się w przedniej kamerce.
Ej, wcale nie jest tak źle — powiedziała, nasuwając na nos ciemne, przeciwsłoneczne okulary. — Nie kochałabyś mnie, gdybym była łysa? — obruszyła się w żartach, bo przecież zgolenie się na zero nie definiowało tego, jakim Drling była wspaniałym człowiekiem. — Ty za to wyglądasz bosko z włosami i bez włosów — oznajmiła, jak na PRAWDZIWĄ przyjaciółkę przystało. Z Valentine to był jednak jakiś podrabianiec, bo przecież powinna uważać, że strażaczce ze wszystkim było do twarzy. Nawet z łysiną.
Uniosła pospiesznie ręce w obronnym geście i poprawiła przymałą marynarkę. Zdecydowanie liczyła na coś bardziej oversizowego, a nie na coś, co mogłaby ukraść starszemu bratu, którego nawet nie miała.
Czy ty do reszty zwariowałaś? — podeszła do Iris, żeby wygładzić jej kołnierzyk przy koszuli. — Miałabym cię z kimś swatać i jednocześnie robić za piąte koło u wozu? Za kogo ty mnie masz? — pokręciła głową z nieukrywaną dezaprobatą. — Jett miał iść z bratem, ale... Daj mi dokończyć! — uniosła palec, widząc, że Valentine otwiera usta, żeby coś powiedzieć. — Ale ten brat w międzyczasie znalazł sobie pannę i go wystawił. A że już dawno rozmawialiśmy o tym koncercie, to zapytał, czy może się podpiąć. Kto normalny chodzi sam na koncerty? Zresztą, co miałam zrobić? Kazać mu spierdalać? Wiesz, że taka nie jestem. Poza tym będziecie mieli okazję poznać się na neutralnym gruncie. Jeśli wpadniesz mu w oko w takim wydaniu, to już niczym go do siebie nie zrazisz — posłała przyjaciółce rozbawione spojrzenie i złapała ją przed ramię, żeby znaleźć jakąś szatnię.
To nie było takie trudne, wystarczyło iść za oznaczeniami, a przecież Darling miała genialną orientacją w terenie. Oczywiście nie byłaby sobą, gdyby nie zakodowała też wyjść ewakuacyjnych. To było pierwsze, co zawsze sprawdzała, po wejściu do jakiekolwiek budynku. Zwłaszcza do takiego, kiedy odbywały się imprezy masowe. Oddały torbę z resztą rzeczy i skręciły w stronę baru, gdzie musiały odstać swoje w kolejce, ale w końcu Teddy dopchała się do lady i poprosiła o dwa piwa, które barman przelał im do plastikowych kubków.
Donovan ma czekać zaraz przy schodach na trybuny — wyjaśnia, gdy znów utknęły w kolejce, która poruszała się w tempie konduktu pogrzebowego. — No już nie patrz tak na mnie — ściągnęła brwi, dostrzegając, że Valentine patrzy na nią spod zmrużonych powiek. — Naprawdę myślisz, że zrobiłam to z premedytacją? — Teddy spojrzała na nią pobłażliwie. Nie była aż tak durna, żeby ustawiać kogoś na randkę i iść na doczepkę.

Iris Valentine

Fireball!

: pn mar 30, 2026 7:56 pm
autor: Iris Valentine
Umówmy się… Iris Valentine nie była najbardziej rozrywkową osobą w tym kraju i miewała kij w tyłku, ale nie aż taki głęboki! I jednak nie zawsze. Na dzisiejszy wieczór całkowicie go sobie odpuściła, bo przecież wiedziała na co się pisała. Nie żyje pod kamieniem!
- Oczywiście, że bym cię kochała… jakbyś nie miała rąk, nóg albo czegokolwiek innego też bym cię kochała. To po prostu bardzo przyjacielska rada. Żadnego golenia włosów! Mnie to też dotyczy. – bo absolutnie nie wierzyła w to, że wygląda bosko bez włosów. Jej mina przy tym jak Teddy to powiedziała – bardziej niż wymowne. Bo bujać to my, ale nie nas. Wyglądała jakby miała wodogłowie, ale brała to na klatę. Zresztą w momencie, gdy założyła na nos okulary przeciwsłoneczne i tak była całkowicie incognito.
Uniosła wymownie brwi, bo czy Teddy Darling wyglądała jak ktoś, kto zaryzykowałby bycie piątym kołem u wozu? Tak. Ale jednocześnie była w stanie przyjąć to wytłumaczenie, głównie dlatego, że miała na tyle dobre serduszko, że nie chciałaby, żeby kazała komukolwiek spierdalać. A już na pewno nie komuś, kto został wystawiony w takich okolicznościach. Więc tylko bardzo teatralnie westchnęła w odpowiedzi. Tyle musiało Teddy wystarczyć, przynajmniej do momentu, w którym nie dostała swojego piwa.
- Może nie zrobiłaś tego z premedytacją, ale chociaż mogłaś mi powiedzieć. Nie to, żebym miała się na to jakoś wielce przygotować, bo jednak no… – wskazała na ich outfity i wyglądały jak wyglądały, innej opcji nie było! – Ale chyba po prostu nie jestem fanką niespodzianek. – uśmiechnęła się pod nosem i wzruszyła ramionami, bo jednak faktycznie było już pozamiatane i nie było sensu się dąsać – Bo nie wierzę, że dowiedziałaś się dzisiaj. – o w to na pewno nie uwierzyła! Nikt nie mówi o takiej imprezie w dniu imprezy – I masz szczęście, że jednak nie ma z tobą April, bo to już byłoby bardzo podejrzane. – dodała i uśmiechnęła się pod nosem, upijając swoje piwo z plastikowego kubeczka.



teddy darling

Fireball!

: wt mar 31, 2026 2:59 pm
autor: teddy darling
Wiele można było jej zarzuć, ale na pewno nie tendencję do kłamstw! Naprawdę uważała, że Iris wyglądałaby dobrze bez włosów, a jeszcze jakby wytatuowała sobie coś na środku głowy, to już w ogóle bajka. Ale już dobrze, nikt w najbliższej przyszłości nie miał zamiaru golić łba czy ścinać się na jeżyka. Valentine miała dużo szczęścia, że podczas leczenia nie straciła włosów, ale gdyby jednak tak się stało, Darling pewnie solidarnie również zgoliłaby swoje, jak to robili ci ludzie na tych wszystkich smutnych filmikach z internetu.
Kochałabyś mnie w wersji kadłubka? To najmilsze, co kiedykolwiek powiedziałaś — przycisnęła sobie dłoń do piersi, udając wielce wzruszoną. Na Iris to jednak zawsze można było liczyć! Fajnie się składało, że Teddy miała jednak obie ręce i nogi, bo inaczej przyjaciółka musiałaby użerać się teraz z wózkiem. Albo dźwigać ją na plecach w nosidełku.
Wywróciła oczami, kiedy Valentine zaczęła doszukiwać się nie wiadomo czego. Czy wiedziała o tym, że Jett również będzie na tym samym koncercie? Wiedziała, bo coś tam jej wspomniał. Czy przywiązywała do tego większą uwagę? Nie, bo z początku miał bawić się na wydarzeniu z kimś innym. Tak, jak co najmniej dziesięcioro innych znajomych Darling, którzy zdążyli już opublikować relację na Instagramie. Kiedy zaproponowała Donovanowi, że mogą iść razem, jakoś nie wpadła na to, żeby poinformować o tym Iris. Była zabiegana i zapracowana, okej?
Przepraszam — powiedziała szczerze, nie chcąc, żeby przyjaciółka czuła się pominięta. — Totalnie wyleciało mi z głowy. Ale obiecuję, że będzie fajnie. I widzisz, nie musisz węszyć spisku, to nie jest podwójna randka — dodała, bo gdyby tak było, faktycznie zabrałaby ze sobą April. — O, tam jest! — wskazała podbródkiem na jedną z wyższych trybun. Jett też miał na głowie czepek, ale Teddy natychmiast rozpoznała go po wzroście i charakterystycznej pozie. Po prostu nie dało się go pomylić z kimś innym.
Pociągnęła za sobą przyjaciółkę, a kiedy już znalazły się na tyle blisko, żeby Donovan mógł je zauważyć, machnęła do niego na powitanie.
Oryginalny strój — rzucił, zbijając z Darling żółwia. A potem wyciągnął do Valentine rękę. — Ty musisz być Iris — stwierdził od razu. — Teds dużo o tobie mówiła. Bardzo dużo. Tak dużo, że gdybym nie wiedział, że jest w związku, to pomyślałbym, że się w tobie podkochuje — spojrzał wymownie na strażaczkę, która pokazała mu środkowy palec. Na pewno słyszał historię, jak to faktycznie na początku liceum czuła do Valentine mięte.

Iris Valentine

Fireball!

: pn kwie 06, 2026 8:48 pm
autor: Iris Valentine
Spojrzała na Teddy wymownie, ale zaraz też parsknęła. Bo to nie tak, że ją sobie teraz w takim stanie wyobraziła… absolutnie, ale no. Było to abstrakcyjne! Prawie tak samo jak to, że miała wreszcie poznać legendarnego Jetta Donovana, o którym słyszała wiele i właściwie miała w telefonie jego numer, który dostała od Teddy, ale jakoś nie potrafiła wykonać pierwszego kroku. Ciągle z tyłu głowy miała to, że jest beznadziejna w randkowaniu i umawiając się z przyjacielem przyjaciółki… coś popsuje! Bo co jeśli Darling chciałaby zająć czyjąś stronę? A poza tym komu miałaby późnej narzekać? Gdyby Jett Donovan okazałby się taki sam jak zawsze (albo wcale nie i to ona by spieprzyła, ale koniec końców robiłaby z siebie ofiarę) to przecież marudziłaby na to właśnie Darling i oczekiwałaby, że ta będzie negatywnie nastawiona jak była do jej innych wyborów życiowych. Więc tak… trochę tchórzyła! I takie spotkanie, w którym właściwie nie miała żadnej możliwości ucieczki – trochę ją przerażało. No i była na tyle płytka, że jednocześnie wolałaby wyglądać trochę lepiej. No i generalnie nie lubiła być brana z zaskoczenia.
- Niech będzie… ale obawiam się, że jednak jedno piwo nie wystarczy na zadośćuczynienie. – mruknęła pod nosem, trochę bardziej do siebie niż do przyjaciółki, która zresztą i tak szukała wzrokiem Jetta. Nie protestowała, gdy ją tam pociągnęła, a gdy dotarła na miejsce nawet przestała kręcić nosem i po prostu się uśmiechała – bo potrafiła zachowywać pozory i robić dobre wrażenie. A poza tym była pod wrażeniem, bo Donovan je robił nawet w tym idiotycznym czepku. Chociaż jedno z nich dobrze wyglądało bez włosów!
Bo podkochuje. Albo raczej podkochiwała, gdy byłyśmy młode i głupie. – teraz były już tylko głupie! – Ale mogłabym powiedzieć to samo, Jett. Mówi o tobie tak często, że gdyby nie to, że jesteś facetem to pomyślałabym, że się w tobie podkochuje. – rzuciła swobodnie, uśmiechając się pod nosem, ale nie kłamała! Teddy mówiła o nim zdecydowanie często i pewnie nawet nie zdawała sobie sprawy jak! Wyszczerzyła kły do przyjaciółki, bo sama sobie była winna i te drobne złośliwości były karą za to, że jej nie uprzedziła wcześniej – Musimy znaleźć dobre miejsca, chcę coś widzieć.


teddy darling

Fireball!

: śr kwie 08, 2026 6:40 pm
autor: teddy darling
I właśnie dlatego arena koncertowała była doskonałym miejsce na pierwsze spotkanie. Skoro zarówno Iris, jak i Jett nie potrafili wykonać pierwszego kroku, Teddy zrobiłą to za nich. Nie ma za co! Ale czy to nie była doskonała miejscówka? Nie trzeba było zbyt wiele rozmawiać, bo zamiast wdawać się w dyskusje, wystarczyło zabujać biodrami. No i naprawdę uważała, że jeśli poznają się w takich strojach, nic już ich do siebie nie zrazi! Z tej Darling to był jednak szczwany lis! Co z tego, że w rzeczywistości wieczorek zapoznawczy był czysto przypadkowy, przyjaciółka powinna wynieść z niego jak najwięcej. Teraz już nie było odwrotu. I bardzo dobrze! Inaczej Valentine zaczęłaby coś kombinować i dałaby nogę, a tak to nie miała dokąd uciec. To znaczy, mogła po prostu odejść na drugi koniec trybun albo wrócić do domu, ale to byłoby strasznie durne.
Teddy dała jej spojrzeniem do zrozumienia, że kupi jej jeszcze piwo. A nawet jeszcze dwa, byle już przestała jojczeć. Dobrze, że Donovan miał taki wspaniały urok osobisty i Iris rozchmurzyła się, jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki.
Czyli to ty byłaś tą, która złamała jej nastoletnie serce? — pokręciła głową z udawanym brakiem aprobaty.
Tak — wtrąciła od razu Teddy. — Nie mogłam potem pozbierać się przez cały tydzień. A w ramach jasności - to Jett się we mnie podkochiwał, a nie ja w nim — oskarżycielsko wymierzyła w kumpla palcem. — Szybko jednak zrozumiał, że gramy do tej samej bramki. No, teoretycznie — dodała, bo po tym, jak przekazała mu wieść o swojej orientacji, jeszcze długo smolił do niej cholewki. Ale co Darling mogłaby poradzić na to, że była tak świetna pod każdym względem? W alternatywnej rzeczywistości byli z Donovanem po ślubie i mieli gromadkę purchląt.
Jett wywróciła jedynie oczami i skupił swoją uwagę na Iris.
Czyli mówi o mnie same fajne rzeczy? — upewnił się z figlarnym uśmiechem. — Takie, które zrobiły na tobie ogromne wrażenie? — dopytywał niestrudzenie, kiedy wspinali się na trybunę i przeciskali przez grupkę ludzi, która stała na schodach. — O, tam powinno być dobrze — wskazał ręką na następny, nawet nie aż tak zatłoczony rząd z wolnymi miejscami siedzącymi.
Teddy wyminęła go i ruszyła przodem, wcale nie zostawiając tej dwójki nieco z tyłu, żeby mogli przez ułamek sekundy pobyć sami. Jeszcze chwila, a rzuci straż pożarną i zostanie zawodową swatką!
Tutaj, czy jeszcze dalej? — zerknęła przez ramię, żeby sprawdzić, czy aby na pewno za nią podążają. Nie było nic gorszego niż gubienie się w tłumie.

Iris Valentine

Fireball!

: śr kwie 08, 2026 11:40 pm
autor: Iris Valentine
Nie zrezygnowałaby z koncertu przez faceta. Mogła nie być najostrzejszą kredką w piórniku, ale nie była głupia… i nie bała się facetów samych w sobie. Wręcz przeciwnie. Uwielbiała ich. Dużo gorzej za to szło jej z relacjami z mężczyznami i o tym Teddy już doskonale wiedziała. Niemniej chciała zrobić dobre pierwsze wrażenie… i to bardziej dlatego się rozpromieniła. Chodziło o jej urok osobisty, a nie jego. Ten jeszcze nie zdążył zadziałać, chociaż wystarczyło kilka pierwszych sekund z Donovanem, żeby wiedzieć, że mu go nie brakuje.
- No cóż… nie biorę za to odpowiedzialności jeśli zrobiłam to nieświadomie. – wzruszyła beztrosko ramionami i już chciała powiedzieć, że to był po prostu początek jej historii łamania ludziom serc, ale ugryzła się w język, bo to zdecydowanie nie byłaby dobra reklama – I teoretycznie zrozumiał, czy teoretycznie gracie do tej samej bramki? – wolała się jednak upewnić! A poza tym wyszczerzyła kły do Darling, bo oczywiście, że rozumiała DLACZEGO Donovan się w niej podkochiwał. Zupełnie mu się nie dziwiła! Dziewczyna w straży? I to jeszcze ładna? Tego nie można było tak po prostu zostawić.
- Oczywiście… jeśli będziesz się kiedyś wybierał na randkę w ciemno, albo zakładał profil na portalu randkowym albo szedł do jakiegoś durnego programu telewizyjnego… Teddy powinna pisać twoją wizytówkę. – potwierdziła, bo oczywiście, że Darling mówiła o nim same dobre rzeczy. Chociaż… - Zresztą myślisz, że powiedziałabym ci, gdyby okazało się, że obrabiała ci tyłek i narzekała? – wyszczerzyła kły wspinając się za nimi. Tak, za nimi. Bo chociaż nie należała na kondycję (chociaż utraciła swoją dawną) to jednak nie była strażaczką, nie miała takiego doświadczenia w spinaniu się po schodach – No chyba, że się odwdzięczysz i powiesz jakie głupoty opowiadała o mnie. Bo hej, Darling! – zawołała za Teddy, patrząc na nią bardzo wymownie, bo jak na kogoś, kto oburzył się na sugestię, że to ustawiona randka w ciemno – strasznie gnała do przodu – Dobrze wiem, że musisz opowiadać jakieś głupoty! Nie wierzę, że jesteś TYLKO miła. I tu jest dobrze. – potwierdziła, bo jeszcze trochę będzie musiała się wspinać to dostanie zadyszki, a tego jednak wolałaby uniknąć, bo wstyd.


teddy darling

Fireball!

: ndz kwie 12, 2026 5:06 pm
autor: teddy darling
Doskonale znała słabość Iris do mężczyzn. Czy ją rozumiała? Nie, bo nie miała pojęcia, jak można się nimi ekscytować, ale w pełni to akceptowała! Jeszcze gdyby przyjaciółka brała sobie do serca jej wspaniałe rady, to wtedy byłaby całkowicie usatysfakcjonowana. Przynajmniej były zgodne co do tego, że Jett Donovan był fajnym facetem. Bo były, prawda? Od razu wyczułaby, jeśli coś byłoby nie tak, w końcu napatrzyła się na mimikę Valentine przez te wszystkie lata znajomości.
Istniałaś. To wystarczyło — rzuciła Teddy, ale na tamten moment, tak to działało. Na początku szkoły średniej nie miała zbyt wielu wymagań. Wystarczyło, że jakaś dziewczyna była ładna i poświęcała jej nieco więcej uwagi niż inne koleżanki. No i wtedy w mniemaniu Darling wszystkie dziewczyny również lubiły dziewczyny. Dopiero później prawda okazała się dobitnie bolesna! — Jettowi wprawdzie trochę zajęło, żeby zrozumiał, że stoimy po tej samej stronie barykady, ale trzeba mu to wybaczyć, jest facetem — odwróciła się, żeby trzepnąć Donovana w ramię.
Wychodziła z założenia, że koledzy z jednostki podkochiwali się w niej, bo była JEDYNĄ kobietą w remizie. W dodatku spędzali ze sobą dużo czasu, więc pewnie na co dzień nie mieli styczności zbyt dużą ilością innych dziewczyn. Nie licząc tych, którzy mieli żony, ale ci stanowili rzadkie przypadki. Większość z nich nawet już nie pracowało w straży.
Jett zmrużył oczy, przyglądając się podejrzliwie najpierw Iris, a potem Darling. W końcu pokiwał głową, jakby dokładnie rozumiał, co Valentine miała na myśli.
Oczywiście, że nie — zgodził się z nią natychmiast. — A myślisz, że powiedziałbym ci, jeśli to ciebie zaczęłaby obgadywać? — uniósł z rozbawieniem brwi. Jak widać, ich solidarność wobec Teddy działała identycznie. Jak widać, strażaczka starannie dobierała sobie przyjaciół i wiedziała, z kim się trzymać. — O nie, nie ma mowy, nic ci nie powiem — zastrzegł natychmiast, twardo stojąc przy swoim. — Możesz mnie torturować. Nacinać kawałek po kawałku i posypywać rany solą, a ja i tak nie puszczę pary z ust — zapierał się dalej z szerokim uśmiechem.
Darling poprawiła czepek na głowie i spojrzała w kierunku sceny. Faktycznie tutaj powinno być dobrze.
Już zaczynam żałować, że jednak spotkaliśmy się we trójkę — westchnęła z udawanym rozczarowaniem. — Może od razu znajdźcie sobie pokój, co? — dodała z małą złośliwością i przebiegłym uśmieszkiem. No co? Od razu widać, że między tą dwójką iskrzyło? Nie ma co się czarować! Jak po tym koncercie nie umówią się na PRAWDZIWĄ randkę, to Teddy będzie poważnie rozczarowana!


Iris Valentine