need an adult
: wt kwie 07, 2026 8:59 am
Śmieszne było to żyćko czasami, nie? Żył sobie swoim chaotycznym życiem, zazwyczaj z imprezy na imprezę, praktycznie z nikim i nigdzie nie zostając na dłużej. Jedyną stałą dla niego była rodzina, za którą dałby się pochlastać; tak mówił, ale większość godzin z doby był pod wpływem czegoś. Bardziej lub mniej nielegalnego. Nie miał problemu.. Problem zaczynał się dopiero wtedy, kiedy impreza się kończyła, a w jego ciele panoszyła się trzeźwa pustka, nie? To był ten prawdziwy problem, a używki stały się łatwym, chociaż raczej kosztownym plasterkiem. A potem duch przeszłości dosłownie na niego wpadł, porwało go całkowicie nieobliczalne tornado zupełnie różnych pasji i skończyło się jak się skończyło; na odwyku. Kiedy tak siedział w tej kawiarence, czekając na Davida, przyglądał się swojej nowej, ulubionej błyskotce i.. Był idiotycznie szczęśliwy, przerażony, podekscytowany, ale też absolutnie sparaliżowany ogromem zmian w swoim życiu. Na swoją własną prośbę! Tak, bycie trzeźwym było wciąż nowe, trochę ponad miesiąc stażu to w gruncie rzeczy było nic. Dopiero co przyzwyczaił się do nowych antydepresantów i środków, które miały uspokoić go trochę na noc, pozwolić zasnąć jak człowiek. Przeprowadził się też nagle do kobiety z którą się ożenił, w Vegas, nie mówiąc nic nikomu i zabierając hajs bez pytania z budżetu rodzinnej restauracji. Wow, jeśli to nie było nie-trzeźwe zachowanie, to naprawdę nie wiedział, co nim było. Nie żałował. Kochał tą dziewczynę i jeśli miał szansę coś rzeczywiście zrobić ze swoim życiem, to tylko przy niej. Żadnej innej przyszłości dla siebie nie chciał; wiedział to doskonale i to nie w tym leżał jego stres i strach.. Praca. Cholera, bo przecież od zawsze pracował jako barman w swojej restauracji, a teraz.. A teraz szlag to wszystko miał trafić, bo nie mógł być w miejscu, w którym otaczał go alkohol. Innego wieczoru przeszedł na pół metra obok nawalonego człowieka wracającego z jakiejś imprezy, zapach wódy był ledwo zauważalny nad zapachem tytoniu, ale mimo wszystko wystarczył, żeby posłać Alexa do najbliższego kosza na śmieci, zwracając treść żołądka tamtego dnia. Nie mógł być barmanem. Pomijając nudności, prędzej czy później, stanie się zbyt pewny siebie w swojej trzeźwości i znów skończy się dokładnie tak samo..
- Heey. Co chcesz? Pójdę kupić. Cath już mnie zjebała kilka razy, swoją drogą, więc... No. - zmarszczył lekko brwi, pod koniec nerwowo obracając obrączkę na swoim palcu, nie wiedząc, czy jego nie-szwagier będzie miał ochotę też pojechać po Lexiem jak po burej suce za swój wyskok, czy może tym razem Bennettowi ujdzie na sucho.. Mógł na niego burczeć, warczeć, krzyczeć nawet mógł, bić się nie mogli, bo Alex mógłby tego nie przeżyć, ale mimo wszystko; potrzebował go jako osoby dorosłej której znał, której ufał, a która nie była jego starszą siostrą. Nawet jeśli z tą starszą siostrą sypiał i pewnie wszystko jej wygada, ale to taki drobny szczegół, który absolutnie się nie liczył.
David Harrison
- Heey. Co chcesz? Pójdę kupić. Cath już mnie zjebała kilka razy, swoją drogą, więc... No. - zmarszczył lekko brwi, pod koniec nerwowo obracając obrączkę na swoim palcu, nie wiedząc, czy jego nie-szwagier będzie miał ochotę też pojechać po Lexiem jak po burej suce za swój wyskok, czy może tym razem Bennettowi ujdzie na sucho.. Mógł na niego burczeć, warczeć, krzyczeć nawet mógł, bić się nie mogli, bo Alex mógłby tego nie przeżyć, ale mimo wszystko; potrzebował go jako osoby dorosłej której znał, której ufał, a która nie była jego starszą siostrą. Nawet jeśli z tą starszą siostrą sypiał i pewnie wszystko jej wygada, ale to taki drobny szczegół, który absolutnie się nie liczył.
David Harrison