Strona 1 z 1

jude iverson

: śr kwie 08, 2026 12:04 am
autor: Jude Iverson
jude iverson
Fedor Litovchenko
homeprofilebiopermits
Obrazek
data i miejsce urodzenia
2/04/1993, Peterborough, Kanada
zaimki
on/jego
zawód
chirurg ogólny
miejsce pracy
Mount Sinai Hospital
orientacja
biseksualny
dzielnica mieszkalna
Distillery District
pobyt w toronto
od około piętnastu lat
umiejętności
pracuje dobrze pod presją - lubi, kiedy adrenalina przesącza się w siatkę naczyń, ma talent do obserwacji różnych wątłych szczegółów, jest drobiazgowy, czasami nawet przesadnie; posiada rozległą wiedzę z zakresu medycyny i ostrych stanów chirurgicznych; uzdolniony manualnie, wprawnie uczy się nowych rzeczy w tym zakresie; ambitny, nie potrafi odpuścić; roztacza światło charyzmy, ma w sobie pewien magnetyzm, zwierzęcy niemal, pierwotny, który przyciąga do niego określone typy ludzi; zdał egzamin na prawo jazdy typu G; jest dosyć wysportowany, potrafi pojedynkować się na pięści
słabości
ukrywa w sobie nienawiść; jest bardzo skłonny do gniewu, wybuchowy; szybko frustruje się, kiedy coś nie wydaje się przebiegać zgodnie z jego zamierzeniem; potrafi być arogancki i krótko mówiąc n i e d o b r y, podgryza innych swoimi uwagami; nie umie być dostatecznie wyrozumiały dla pacjentów; niestały w swoich emocjach, traktuje bliskość o wiele bardziej jako formę ekspresji, trwającej tutaj i teraz, nie poświęcając jej szczególnego przywiązania; uzależniony od palenia papierosów
trigger warning
zaburzenia osobowości, przemoc rówieśnicza

Znowu śnił o tym samym; pod cienkim welonem powiek, na szwie wąskiego przedziałka wyznaczonego pomiędzy piętrzącą się świadomością a podszerstkiem instynktów dostrzegał zbliżony obraz. Przebieg jest identyczny, jakby ktoś wcisnął przycisk na projektorze i puścił od nowa film. Nie ma w nim żadnej myśli, jest tylko ciężarem ciała, jest wzrokiem wpuszczonym w przestrzeń, jest kłębem nici oddechów. Światło, które obmywa salę operacyjną wydaje się trupio blade; dociera na nią umyty, drzwi ustępują przed nim, wydając niemrawy szmer. Podchodzi w kierunku ciała, nie wkłada żadnych rękawic, nie pozwala zakleszczyć się fartuchem. Wyrywa w jednej chwili ze stołu instrumentariuszki największe ostre narzędzie, jakie jest w stanie znaleźć i wbija w podatny brzuch. Słyszy, jak inni krzyczą, ale nie może przestać.


Nie
zatrzymuje
się.


Nigdy na pierwszym miejscu nie robisz tego dla innych. Nie wiesz, czym jest niezwykłe oraz niemal biblijne powołanie. Robisz to w dużej mierze dlatego, bo może posklejać chaos. Robisz to, bo inaczej...


Obudzi się z przerażeniem, dysząc przez chwilę ciężko jak nędzny, przegrzany pies. Wystrzeli przed siebie dłonią po omacku i włączy niewielką lampkę, wyczekującą niemal posłusznie na ten moment… i zacznie przytomnieć w drobnej, pełgającej poświacie rozchodzącej się z wyspy szafki nocnej. Zakrztusi się i wysunie spod pogniecionej kołdry. Co znowu jest z nim nie tak? W myślach zobaczy krew. Przez większość swojego życia widzi krew i wnętrzności poskręcane jak niezliczone, wymowne znaki zapytania. Nie umie nic odpowiedzieć. Możliwe, że wciąż nie dorósł, a rusztowanie ciała wezbrało, rozpraszając się niczym niewłaściwie dobrana marynarka. Wnętrze jest takie samo. Nic się w nim nie zmieniło; możliwe, że wciąż nie dorósł, że nosił ciężar przeszłości, kosmate, warczące zwierzę szczerzące perłowe sople swoich kłów. Po części był nadal chłopcem z niewielkiego miasteczka, który chciał je opuścić zamknięty w klatce splecionych ciasno znajomości, w warkoczach licznych pogłosek i stwierdzeń jakie powściągliwie muskały jego plecy. Pamiętał moment, w którym zaatakował tamtego dzieciaka z klasy kiedy zaczął wyśmiewać jego matkę; rozdzielono ich siłą, a on wie dobrze do dzisiaj, że byłby w stanie to zrobić, gdyby rzeczywiście nie zdołali ich rozdzielić, dokończyłby to, nie słuchając próśb wyrzuconych spomiędzy spuchniętych warg. Nigdy nie chciał być słaby; ludzie myśleli, że stawał w obronie innych podczas przeróżnych bójek, ale to nie jest prawda, bo robił to mając tylko na względzie samego siebie; ten gniew sterujący nim sprawiał, że zachowywał się dokładnie w taki sposób. Dopiero, gdy uświadomił sobie, jak mogło się to zakończyć, wydawał się oprzytomnieć. Spłoszony pod wpływem własnej impulsywności rozpoczął pracę nad sobą. Ukrywał się, tworzył maski. Przykładał się do nauki, uzyskał różne stypendia, zakończył wstępne kształcenie. W świecie, który wymagał oschłej decyzyjności nad polem operacyjnym, który tętnił od przekleństw i tłumionego pod skórą niepokoju, wydawał się tworzyć zgodną, wspaniale dobraną całość. Mógł być kimś innym, choć tak naprawdę nie przeżył nawrócenia.

Tkwił dalej w tym samym miejscu.
Narzucił tylko łańcuchy.


Ciekawostki
- studiował na University of Toronto. Od początku przejawiał chęci w kierunku medycyny zabiegowej. Nie tak dawno zdał swój egzamin specjalizacyjny
- jest znany z kilku rzeczy w szpitalu; po pierwsze, że nie należy do najmilszych osób na jakie można się natknąć na jego korytarzach, podobnie jak wiele zabiegowców potrafi skracać dystans w relacjach międzyludzkich, ma szorstkie, mało wybredne poczucie humoru i frustruje się przy najmniejszych opóźnieniach. Po drugie, że przynosi nieszczęście, bo na jego dyżurach zazwyczaj dzieje się bardzo dużo. Po trzecie, że nie boi się pracy i nie odkłada zabiegów operacyjnych, nie boi się brać na siebie odpowiedzialności
- nigdy nie opowiada o wspomnieniach z dzieciństwa. Pochodzi z rodziny obciążonej genetycznie chorobami przewlekłymi. Jego matka zmaga się z agresywną postacią łuszczycy skóry i stawów. Wychowywała go samotnie. Nigdy nie mogła liczyć na zrozumienie sąsiadów i rówieśników; śmiała się czasami, że są po prostu przeklęci i muszą się z tym faktem pogodzić. Kiedy miał kilka lat, również zdiagnozowano u niego łuszczycę skóry, ale w łagodnej formie. Jeśli tylko ma zmiany, stara się je możliwie najszybciej leczyć i zakrywać. Boi się, że na pewnym etapie choroba zajmie mu stawy i przekreśli jego plany zawodowe. Popada czasem w paranoję, dopatrując się bólu swoich rąk, obrzęku, sztywności palców. Sumiennie dba o paznokcie
- nie powinien, ale i tak pali papierosy, chociaż twierdzi, że stara się ograniczać ich ilość do maksymalnie kilku dziennie
- można odnieść wrażenie że jakby na przekór postrzeganiu rodzinnego schorzenia jako czynnika który tylko oszpeca, zajmuje się hodowlą gadów. W jego mieszkaniu znajduje się kilka terrariów, którym poświęca dużą część swojego wolnego czasu
- interesuje się literaturą. Ma talent do rysowania, choć ogranicza to zazwyczaj do kilku luźnych, komiksowych szkiców wciśniętych w gardło szuflady
- w przeszłości trenował boks. Obecnie regularnie spędza czas na siłowni; stara się dbać o swoje zdrowie i sylwetkę
zgoda na powielanie imienia
nie
zgoda na powielanie pseudonimu
nie dotyczy
Zgody MG
poziom ingerencji
średni
zgoda na śmierć postaci
nie
zgoda na trwałe okaleczenie
tak, po wstępnym uzgodnieniu ze mną
zgoda na nieuleczalną chorobę postaci
jak wyżej
zgoda na uleczalne urazy postaci
tak
zgoda na utratę majątku postaci
tak
zgoda na utratę posady postaci
tak

jude iverson

: sob kwie 11, 2026 12:49 pm
autor: Maple Hearts
Witamy na forum Jude Iverson
Dobra wiadomość – Twoja karta postaci została zaakceptowana i możemy powitać Cię po tej stronie kanadyjskiej granicy! Przypominamy, że na rozpoczęcie rozgrywki masz 7 dni! W temacie kto zagra? możesz znaleźć użytkowników, którzy chętnie Ci w tym pomogą. Jednocześnie zachęcamy do założenia relacji, kalendarza i informatora. Powodzenia w Toronto!

jude iverson

: sob kwie 11, 2026 12:50 pm
autor: Maple Hearts
ZDOBYTE TROFEA
ZDOBYTE NAGRODY


WYKORZYSTANE



ODZNAKI SPECJALNE
txt
Obrazek
txt
txt
Obrazek
txt