Shane Rogers
: śr kwie 08, 2026 1:51 pm
Shane Rogers

data i miejsce urodzenia
20.07.1990 I Kanada / Torontozaimki
jego, jemuzawód
wykładowca literatury angielskiejmiejsce pracy
University of Torontoorientacja
heterodzielnica mieszkalna
Greektownpobyt w toronto
od urodzenia z przerwamiumiejętności
> potrafi pisać, wiersze i książki, opowiadania, dusza artysty i dużo przekonania, piękne dobiera słowa i jest wrażliwy, uwielbia jeździć autem, jest dobrym kierowcą, kiedyś grał dużo w kosza, ma fioła na punkcie treningu i swojej sylwetki, umie wymienić stolice krajów w Europie, dużo studiuje literatury, jest wrażliwy i umie zagrać na emocjach, zamontuje ci szafkę albo naprawi kran w zlewie, uprasuje koszule, upierze coś, umie hiszpański i francuski język, lubi piesze wycieczki w góry, trochę surrvival, jazda na rowerze i strzelanie kościami w dłoni, palcachsłabości
> mówienie wprost o uczuciach, przerażają go pieluchy i dzieci, nienawidzi sierściuchów bo ma alergie na nich, nigdy nie był chyba poza krajem, nie lubi papierosów, fatalnie gotuje i nie umie obrać nawet ziemniaka, słaba głowa po alkoholu i skłonność do robienia głupot, pływa często w swoim świecie, trochę dziwak z przekonaniami i rytuałem przed snem, nadwrażliwość na duszące zapachy, je za dużo świństwa Bio: Shane Rogers
Age: 36
Job: Teacher/ Lecturer in English literature at University
Sex: Male
Jedyny motyw aby wyrwać się z otchłani to poszukiwanie siebie w tym chaosie pustki i poczucia bez wartości. Kiedy żyjesz i wiesz, że jesteś średni we wszystkim, przeciętny i niezauważalny, jak to brzydkie kaczątko. Powiedz mi co zrobisz? Bijesz się ze światem? Szukasz wytłumaczenia czy opuszczasz głowę?
Walka to przetrwanie, przetrwanie to ciągła walka. Życie to nie jest bajka, a bajka nie zostanie życiem. Kowalem swoich wyborów jesteś Ty sam, a nie ktoś inny.
W jego życiu nie było łatwo, chociaż może też i nie najgorzej. Shane urodził się w średniej rodzinie o średniej majętności. On sam zawsze był średni w nauce, średni w osiągnięciach i pośrodku wyboru wszystkiego co miał znaczenie. Był też średnio przystojny i atrakcyjny w młodzieńczych latach. Przeciętność to od zawsze była jego domena, nic więcej i nic mniej, po prostu On. Można by tu zamknąć temat bo już wiemy, że jest.... średni. Ale czy aby na pewno?
W pewnym momencie swojego życia, Rogers stanął na rozstaju dróg szukając dla siebie wyboru, pomysłu na życie. Od zawsze lubił czytać, lubił literaturę i pisanie krótkich opowiadań do szuflady. To on podrzucał dziewczyną miłosne wierszyki z kwiatkiem albo próbował przynajmniej.
To w nim zostało i chociaż każdy powtarzał mu, że nie ma w tym adrenaliny i zarobku to jednak chciał w to iść.
Na początku naprawdę chciał zostać pisarzem.
Wyjazd z Toronto do Detroit było jak zderzenie ze ścianą. Pierwsze wydanie jego powieści żarło, ale dalej było tylko gorzej. Tułał się po różnych spelunach, zarabiał tańcząc na panieńskich i wiódł istnie żałosne życie, poszukujących zarobku. Pióro to ciężki kawałek chleba, to ciągła walka o atencje, o sponsorów czy dobre wydawnictwo. Tego nie posiadał. W głowie miał jedyny ratunek dla siebie, a więc studia na najbliższym uniwersytecie, spróbowanie rozszerzenia swojego wykształcenia. Z pisania nie miał już takiego zarobku, a rynek połykał takich jak on. Mógł mieć jedną dobrą książkę przez całą karierę, a równie dobrze mógł nie wydać już nic więcej. Nie szukał pomocy w rodzinie czy w znajomych, Ci również szybko wylatywali z Toronto albo po prostu mieli określoną drogę, której się trzymali. On sam wiedział, ze chcę być dalej artystą, być blisko literatury i tego co kochał. Pasja została, ale wygaszona - na moment nauki i decyzji o zostaniu kimś więcej niż tylko pisarzem. Już pierwsi wykładowcy podrzucali mu, że ma to coś, że ma wiedzę i pasje aby nauczać o literaturze. Stąd więc wybrał tą drogę i zapasowy zawód na wypadek swojego powrotu do pisania lub dalszego niepowodzenia w tym kierunku.
Po studiach nie było dla niego miejsca w Detroit, nie umiał się tam odnaleźć, a tęsknota za rodzinnym miastem powodowała, że musiał wrócić. Zostawił wszystko tak jak zostawili go inni. Wyjechał gdy odeszła jego matka, nagle i niespodziewanie - zawał serca. Ojciec był zgryźliwy ale im bliżej było mu do starości tym bardziej potrzebował ratunku, drugiej osoby i opieki. Shane z racji bycia jedynakiem, był jedynym co pozostało staremu Rogersowi. I chociaż pół życia gryźli się jak pies z kotem, on nie zapomniał o tym, że ten człowiek go wychował i ogólnie dał mu życie. On nie był pamiętliwy ani zgryźliwy, wręcz przeciwnie - miał wrażenie, że traci przez swoją naiwność i bycie dobrym dla każdego, nawet dla tych którzy go ranili.
Shane nigdy nie był złym gościem, bad boyem czy facetem łamiącym serca. Z czasem dorósł do swojej pewności siebie, zadbał o swoje ciało i wygląd, przemieniając się z brzydkiej gąsienicy w pięknego motyla. To była ta chwila gdy wreszcie nabrał trochę masy, stał się bardziej atrakcyjny i w końcu z tego korzystał. To pewnego momentu miał siebie za przeciętnego, zakochanego w dawnej znajomej z dzieciństwa, pozostawiony w zawieszeniu z poczuciem załamania. Od powrotu do Toronto i zaczęcia pracy jako wykładowca na uczelni, zaczął prowadzić atrakcyjniejsze życie. Już nie był średni czy przeciętny, a największym problem zaczynały być oglądające się za nim... studentki.
Mimo wieku jednak nadal nie szukał stabilizacji, jakby nadal czekał na tą jedną i jedyną, jakby się łudził, że kiedyś się na nowo odnajdą. Był w końcu jej ramieniem, tym mankietem koszuli w którą płakała, przynosił zupę jak chorowała, gdy go po prostu potrzebowała po kolejnym zranieniu przez dupka. Czy to naiwne czekać na kogoś kto Cię nie chcę?
potajemnie kocham Giooo.
Age: 36
Job: Teacher/ Lecturer in English literature at University
Sex: Male
Jedyny motyw aby wyrwać się z otchłani to poszukiwanie siebie w tym chaosie pustki i poczucia bez wartości. Kiedy żyjesz i wiesz, że jesteś średni we wszystkim, przeciętny i niezauważalny, jak to brzydkie kaczątko. Powiedz mi co zrobisz? Bijesz się ze światem? Szukasz wytłumaczenia czy opuszczasz głowę?
Walka to przetrwanie, przetrwanie to ciągła walka. Życie to nie jest bajka, a bajka nie zostanie życiem. Kowalem swoich wyborów jesteś Ty sam, a nie ktoś inny.
W jego życiu nie było łatwo, chociaż może też i nie najgorzej. Shane urodził się w średniej rodzinie o średniej majętności. On sam zawsze był średni w nauce, średni w osiągnięciach i pośrodku wyboru wszystkiego co miał znaczenie. Był też średnio przystojny i atrakcyjny w młodzieńczych latach. Przeciętność to od zawsze była jego domena, nic więcej i nic mniej, po prostu On. Można by tu zamknąć temat bo już wiemy, że jest.... średni. Ale czy aby na pewno?
W pewnym momencie swojego życia, Rogers stanął na rozstaju dróg szukając dla siebie wyboru, pomysłu na życie. Od zawsze lubił czytać, lubił literaturę i pisanie krótkich opowiadań do szuflady. To on podrzucał dziewczyną miłosne wierszyki z kwiatkiem albo próbował przynajmniej.
To w nim zostało i chociaż każdy powtarzał mu, że nie ma w tym adrenaliny i zarobku to jednak chciał w to iść.
Na początku naprawdę chciał zostać pisarzem.
Wyjazd z Toronto do Detroit było jak zderzenie ze ścianą. Pierwsze wydanie jego powieści żarło, ale dalej było tylko gorzej. Tułał się po różnych spelunach, zarabiał tańcząc na panieńskich i wiódł istnie żałosne życie, poszukujących zarobku. Pióro to ciężki kawałek chleba, to ciągła walka o atencje, o sponsorów czy dobre wydawnictwo. Tego nie posiadał. W głowie miał jedyny ratunek dla siebie, a więc studia na najbliższym uniwersytecie, spróbowanie rozszerzenia swojego wykształcenia. Z pisania nie miał już takiego zarobku, a rynek połykał takich jak on. Mógł mieć jedną dobrą książkę przez całą karierę, a równie dobrze mógł nie wydać już nic więcej. Nie szukał pomocy w rodzinie czy w znajomych, Ci również szybko wylatywali z Toronto albo po prostu mieli określoną drogę, której się trzymali. On sam wiedział, ze chcę być dalej artystą, być blisko literatury i tego co kochał. Pasja została, ale wygaszona - na moment nauki i decyzji o zostaniu kimś więcej niż tylko pisarzem. Już pierwsi wykładowcy podrzucali mu, że ma to coś, że ma wiedzę i pasje aby nauczać o literaturze. Stąd więc wybrał tą drogę i zapasowy zawód na wypadek swojego powrotu do pisania lub dalszego niepowodzenia w tym kierunku.
Po studiach nie było dla niego miejsca w Detroit, nie umiał się tam odnaleźć, a tęsknota za rodzinnym miastem powodowała, że musiał wrócić. Zostawił wszystko tak jak zostawili go inni. Wyjechał gdy odeszła jego matka, nagle i niespodziewanie - zawał serca. Ojciec był zgryźliwy ale im bliżej było mu do starości tym bardziej potrzebował ratunku, drugiej osoby i opieki. Shane z racji bycia jedynakiem, był jedynym co pozostało staremu Rogersowi. I chociaż pół życia gryźli się jak pies z kotem, on nie zapomniał o tym, że ten człowiek go wychował i ogólnie dał mu życie. On nie był pamiętliwy ani zgryźliwy, wręcz przeciwnie - miał wrażenie, że traci przez swoją naiwność i bycie dobrym dla każdego, nawet dla tych którzy go ranili.
Shane nigdy nie był złym gościem, bad boyem czy facetem łamiącym serca. Z czasem dorósł do swojej pewności siebie, zadbał o swoje ciało i wygląd, przemieniając się z brzydkiej gąsienicy w pięknego motyla. To była ta chwila gdy wreszcie nabrał trochę masy, stał się bardziej atrakcyjny i w końcu z tego korzystał. To pewnego momentu miał siebie za przeciętnego, zakochanego w dawnej znajomej z dzieciństwa, pozostawiony w zawieszeniu z poczuciem załamania. Od powrotu do Toronto i zaczęcia pracy jako wykładowca na uczelni, zaczął prowadzić atrakcyjniejsze życie. Już nie był średni czy przeciętny, a największym problem zaczynały być oglądające się za nim... studentki.
Mimo wieku jednak nadal nie szukał stabilizacji, jakby nadal czekał na tą jedną i jedyną, jakby się łudził, że kiedyś się na nowo odnajdą. Był w końcu jej ramieniem, tym mankietem koszuli w którą płakała, przynosił zupę jak chorowała, gdy go po prostu potrzebowała po kolejnym zranieniu przez dupka. Czy to naiwne czekać na kogoś kto Cię nie chcę?
potajemnie kocham Giooo.
zgoda na powielanie imienia
niezgoda na powielanie pseudonimu
nieZgody MG
poziom ingerencji
niskizgoda na śmierć postaci
niezgoda na trwałe okaleczenie
niezgoda na nieuleczalną chorobę postaci
niezgoda na uleczalne urazy postaci
takzgoda na utratę majątku postaci
takzgoda na utratę posady postaci
tak