Lilian
: śr kwie 08, 2026 2:00 pm
Lilian

data i miejsce urodzenia
WPISZ TU DATĘ (DD/MM/RRRR) I MIEJSCE URODZENIA (MIASTO, KRAJ)zaimki
ona, jejzawód
prowadzi pensjonatmiejsce pracy
WPISZ TU MIEJSCE PRACYorientacja
heterodzielnica mieszkalna
WPISZ TU WYBRANĄ DZIELNICĘ MIESZKALNĄpobyt w toronto
od 2023umiejętności
WYPISZ CO POTRAFI TWOJA POSTAĆ (np. umie tańczyć, posiada prawo jazdy typu G (kanadyjskie B), umie gotować)słabości
WYPISZ TU SŁABOŚCI POSTACI (np. czego się boi, co sprawia jej szczególną trudność)
Odkąd pamiętała marzenia o wielkim mieście pozostawały jedynie mrzonką. Najpierw matka i ojciec, a potem matka z babką, nieustannie powtarzali, że musi pomagać w rodzinnym biznesie. Mówili, że robią się coraz starsi i słabsi, a pensjonat coraz trudniej utrzymać w kilka osób, bo wciąż brakowało rąk do pracy. Z czasem w Lilian zakorzeniła się wizja pozostania w Oakville na stałe.
Mimo to uczyła się dzielnie i zdawała celująco wszystkie egzaminy. Po liceum zamierzała dołączyć na zaoczne studia w Toronto. Tylko na tyle mogła sobie pozwolić, bo z miesiąca na miesiąc presja rodziny, aby została na miejscu, stawała się coraz silniejsza. Nawet nie pamiętała, w którym momencie zaczęła zamieniać szkolny plecak na fartuch pokojówki. Dni ciągnęły się monotonnie, a ona, zwiedziona poczuciem obowiązku, sprzątała każdy zakamarek hostelu. Nie zmieniało to jednak faktu, że budynek marniał w oczach i wymagał gruntownego remontu, na który nie było ich stać.
Czuła się niedoceniona, jak Kopciuszek z bajki.
W drugiej klasie szkoły średniej zbliżyła się do pewnego chłopaka. Co dziwniejsze, wcześniej nigdy nie patrzyła na niego inaczej niż na zwykłego kolegę. Wszystko zaczęło od krótkich rozmów na przerwach, wspólnych powrotów ze szkoły, aż w końcu przeszli do chwil, gdy spotykali się celowo.
Zaczęli spędzać ze sobą coraz więcej czasu. Siedzieli obok siebie w ławkach, dzielili się notatkami, słuchawkami i kanapkami. Potrafili milczeć bez skrępowania, opierać się o swoje ramiona oraz przytulać. Przy nim po raz pierwszy pomyślała o sobie jak o kimś więcej niż tylko córce i wnuczce.
Podobało jej się wszystko, co było z nim związane. Jego szczery uśmiech, dołeczki w policzkach, gęste włosy i błyszczące, ciepłe oczy, w których dostrzegała własne odbicie. Lubiła sposób, w jaki chwytał jej dłoń zwłaszcza wtedy, gdy zaczynała w siebie wątpić i lubiła, jak łączył ich usta w nagłych pocałunkach.
Zawsze uważała, że był świetny w tych małych rzeczach. Mówił sąsiadom „dzień dobry” i „do widzenia”, pomagał starszym z zakupami, przytrzymywał drzwi, choć nikt tego od niego nie wymagał oraz poratował drobnymi. Czasem naprawił coś w hostelu, przyniósł drewno na opał, aby Lilian nie musiała niczego dźwigać i po prostu zostawał chwilę dłużej, gdy widział, że potrzebowała rozmowy.
Więc dlaczego pozwoliła mu odejść, kiedy mieli wspólny plan wyjechać do Nowego Jorku na studia?
Pan XXX ciężko zachorował i po długiej, wyniszczającej walce z nowotworem odszedł jeszcze przed końcem ostatniej klasy. Lilian potrzebowała czasu, aby uporać się z żałobą, a jednocześnie przygniatały ją coraz większe problemy w hostelu. Kolejne pokoje wymagały pilnej renowacji, goście byli rozczarowani stanem niezgodnym z ogłoszeniami i rezygnowali z rezerwacji, przez co zaczynało brakować pieniędzy. W dodatku kilka dni przed planowanym wyjazdem babcia złamała nogę, a bank coraz natarczywiej dobijał się do ich drzwi.
Nie mogła zostawić rodziny, więc w dniu wylotu nie pojawiła się na lotnisku.
Kolejne lata upływały pod znakiem niepewności. Matka i babka w końcu podjęły trudną decyzję o zamknięciu i sprzedaży rodzinnej spuścizny. Za uzyskane pieniądze spłaciły długi i przeniosły się do Toronto, gdzie otworzyły pensjonat. Był mniejszy, z uboższym zapleczem zieleni i położony z dala od ścisłego centrum. Mimo to inwestycja zaczęła przynosić zyski.
Lilian, która ostatecznie porzuciła marzenia o jakichkolwiek studiach, w pełni zaangażowała się w pracę w budynku i z czasem odnalazła w tym sens. Lubiła rozmawiać z ludźmi i służyć im pomocą. Lubiła wczesne poranki, wspólne posiłki i oprowadzanie gości po Toronto, które permanentnie skradło jej serce.
Nawet bez miłości, odnalazła cel.
Mimo to uczyła się dzielnie i zdawała celująco wszystkie egzaminy. Po liceum zamierzała dołączyć na zaoczne studia w Toronto. Tylko na tyle mogła sobie pozwolić, bo z miesiąca na miesiąc presja rodziny, aby została na miejscu, stawała się coraz silniejsza. Nawet nie pamiętała, w którym momencie zaczęła zamieniać szkolny plecak na fartuch pokojówki. Dni ciągnęły się monotonnie, a ona, zwiedziona poczuciem obowiązku, sprzątała każdy zakamarek hostelu. Nie zmieniało to jednak faktu, że budynek marniał w oczach i wymagał gruntownego remontu, na który nie było ich stać.
Czuła się niedoceniona, jak Kopciuszek z bajki.
W drugiej klasie szkoły średniej zbliżyła się do pewnego chłopaka. Co dziwniejsze, wcześniej nigdy nie patrzyła na niego inaczej niż na zwykłego kolegę. Wszystko zaczęło od krótkich rozmów na przerwach, wspólnych powrotów ze szkoły, aż w końcu przeszli do chwil, gdy spotykali się celowo.
Zaczęli spędzać ze sobą coraz więcej czasu. Siedzieli obok siebie w ławkach, dzielili się notatkami, słuchawkami i kanapkami. Potrafili milczeć bez skrępowania, opierać się o swoje ramiona oraz przytulać. Przy nim po raz pierwszy pomyślała o sobie jak o kimś więcej niż tylko córce i wnuczce.
Podobało jej się wszystko, co było z nim związane. Jego szczery uśmiech, dołeczki w policzkach, gęste włosy i błyszczące, ciepłe oczy, w których dostrzegała własne odbicie. Lubiła sposób, w jaki chwytał jej dłoń zwłaszcza wtedy, gdy zaczynała w siebie wątpić i lubiła, jak łączył ich usta w nagłych pocałunkach.
Zawsze uważała, że był świetny w tych małych rzeczach. Mówił sąsiadom „dzień dobry” i „do widzenia”, pomagał starszym z zakupami, przytrzymywał drzwi, choć nikt tego od niego nie wymagał oraz poratował drobnymi. Czasem naprawił coś w hostelu, przyniósł drewno na opał, aby Lilian nie musiała niczego dźwigać i po prostu zostawał chwilę dłużej, gdy widział, że potrzebowała rozmowy.
Więc dlaczego pozwoliła mu odejść, kiedy mieli wspólny plan wyjechać do Nowego Jorku na studia?
Pan XXX ciężko zachorował i po długiej, wyniszczającej walce z nowotworem odszedł jeszcze przed końcem ostatniej klasy. Lilian potrzebowała czasu, aby uporać się z żałobą, a jednocześnie przygniatały ją coraz większe problemy w hostelu. Kolejne pokoje wymagały pilnej renowacji, goście byli rozczarowani stanem niezgodnym z ogłoszeniami i rezygnowali z rezerwacji, przez co zaczynało brakować pieniędzy. W dodatku kilka dni przed planowanym wyjazdem babcia złamała nogę, a bank coraz natarczywiej dobijał się do ich drzwi.
Nie mogła zostawić rodziny, więc w dniu wylotu nie pojawiła się na lotnisku.
Kolejne lata upływały pod znakiem niepewności. Matka i babka w końcu podjęły trudną decyzję o zamknięciu i sprzedaży rodzinnej spuścizny. Za uzyskane pieniądze spłaciły długi i przeniosły się do Toronto, gdzie otworzyły pensjonat. Był mniejszy, z uboższym zapleczem zieleni i położony z dala od ścisłego centrum. Mimo to inwestycja zaczęła przynosić zyski.
Lilian, która ostatecznie porzuciła marzenia o jakichkolwiek studiach, w pełni zaangażowała się w pracę w budynku i z czasem odnalazła w tym sens. Lubiła rozmawiać z ludźmi i służyć im pomocą. Lubiła wczesne poranki, wspólne posiłki i oprowadzanie gości po Toronto, które permanentnie skradło jej serce.
Nawet bez miłości, odnalazła cel.
Ciekawostki
WYPISZ, JEŚLI CHCESZ
zgoda na powielanie imienia
tak/niezgoda na powielanie pseudonimu
tak/nieZgody MG
poziom ingerencji
wysoki/średni/niskizgoda na śmierć postaci
tak/niezgoda na trwałe okaleczenie
tak/niezgoda na nieuleczalną chorobę postaci
tak/niezgoda na uleczalne urazy postaci
tak/niezgoda na utratę majątku postaci
tak/niezgoda na utratę posady postaci
tak/nie