Mark Rosenhall
: czw kwie 09, 2026 10:51 pm
Markos "Mark" Rosenhall
data i miejsce urodzenia
24.09.1998 | OAKVILLE, Kanadazaimki
on/jegozawód
specjalista ds. sprzedaży nieruchomościmiejsce pracy
Ironcrest Developmentorientacja
heteroseksualnydzielnica mieszkalna
North Yorkpobyt w toronto
od 10 latumiejętności
nakłaniać klientów do kupienia nowej nieruchomości; jeździć na motorze (posiada prawo jazdy na motor); prawo jazdy na samochód także posiada; grać w golfa; boksować; rysować (inaczej nie projektowałby wnętrz, chociaż robi to zazwyczaj w specjalnym programie); zrobić pizzę; pływać; rozwiązywać sudoku i krzyżówki; wspinać się na ściance wspinaczkowej; grać na gitarze; słabości
boi się, że komuś z rodziny stanie się coś poważnego; boi się spadku wykresu dt. sprzedaży (ogólnie pogorszenia się wyników); jest niecierpliwy (często chce szybkich decyzji, efektów na już); nie lubi rozmawiać o swoich słabościach; nie lubi ananasa na pizzy i soku pomidorowego; Markos był tym typem dzieciaka, którego nie dość, że wszędzie było pełno, to w dodatku wiele rzeczy robił szybciej niż inni. Zanim ktoś zdążył pomyśleć o wejściu na drzewo lub zaproponować wspinaczkę, on już siedział na gałęzi. Zanim nauczyciel skończył tłumaczyć zadanie, on już miał je zrobione (nie zawsze dobrze, bo często próbował rozwiązywać wszystko po swojemu).
W Oakville wszyscy go znali. Nie dlatego, że był najgrzeczniejszy - wręcz przeciwnie. Był wszędzie: na boisku, na ulicy, u sąsiadów, czasem tam, gdzie nie powinno go być. Kilka razy, jeszcze jako nastolatek, wracał do domu posiniaczony. Wystarczyła chwila, jedno nieprzemyślane słowo albo zbyt szybka reakcja - łatwo było wytrącić go z równowagi, a on rzadko odpuszczał. Dopiero później uczył się, że nie każdą sytuację trzeba rozwiązywać siłą albo impulsem. Poza tym w wieku dwudziestu trzech lat zapisał się na boks i wszelką swoją frustrację wylewał właśnie na worku, waląc w niego z całej siły i wyobrażając albo tego, kto go wkurwił, albo kogoś, kogo bardzo nienawidził.
Szczerze powiedziawszy, nie miał żadnych konkretnych planów na swoją przyszłość. Nie był pewien, kim chciałby zostać ani nawet na jakie studia powinien pójść. Początkowo zdecydował się na logistykę na uczelni w Toronto, jednak kierunek szybko przestał mu odpowiadać, więc postanowił coś zmienić. I zmienił. Wybrał marketing i zarządzanie na Uniwersytecie Toronto Scarborough (UTSC) - nie dlatego, że był przekonany, iż jest to jego wymarzona ścieżka, ale po prostu postanowił spróbować i zobaczyć, bo A nuż może mi się spodoba.
Po drugim roku studiów poczuł jednak, że potrzebuje czegoś więcej niż zajęć, egzaminów i życia podporządkowanego planowi dnia. Zbyt długo działał bez zastanowienia, idąc z prądem. Dlatego podjął decyzję, która dla wielu wydawała się ryzykowna - zrobił sobie gap year. Wyjechał w podróż po świecie bez konkretnego planu. Chciał zobaczyć, jak żyją inni, sprawdzić siebie w nowych sytuacjach i być może w końcu znaleźć odpowiedź na pytanie, czego tak naprawdę chce od życia. Spakował walizkę, plecak i swoją podróż zaczął od Tajlandii, a skończył na Islandii - nie dał rady zwiedzić wszystkich państw, jakie miał na swojej liście, ale i tak wrócił wzbogacony o wiele wspomnień, zdjęć, filmów, a rodzinie przywiózł pamiątki. Szczerze? Ani przez chwilę nie żałował swojej decyzji o podróży. Poznał wiele osób, przeżył różne przygody i miał nadzieję, że w przyszłości uda mu się dotrzeć do tych państw, przy których nie postawił tzw. checka (ptaszka).
Po powrocie do Toronto wrócił na uczelnię i dokończył studia. Krótko po obronie dyplomu rozpoczął staż w jednej z agencji nieruchomości w Toronto jako asystent agenta nieruchomości. Na początku nie było w tym nic spektakularnego - dużo organizacji, telefonów, umawiania spotkań i obserwowania pracy bardziej doświadczonych osób. Z czasem jednak zaczął łapać rytm tej pracy. Uczył się, jak rozmawiać z klientami, jak czytać ich potrzeby i jak ważne są szczegóły, które na pierwszy rzut oka wydają się nieistotne. To właśnie tam po raz pierwszy poczuł, że może odnaleźć się w branży.
W 2024 stało się coś, co nie przypuszczał, że się stanie, a mianowicie jego starszy brat Leo miał wypadek. Mark specjalnie dla brata wybrał się do Belgii - wziął wolne w pracy - i siedział na trybunach, trzymając mocno kciuki. W pewnym momencie powstało zamieszanie; ludzie byli przerażeni, a auto prowadzone przez Rosenhalla płonęło. Mark miał ochotę przeskoczyć przez barierki i pobiec jak najszybciej do brata, lecz to było niemożliwe. Koniec końców dotarł do szpitala, samemu próbując uniknąć wypadku - choć w pewnym momencie niewiele brakowało. Nie mógł uwierzyć, gdy usłyszał, że jego starszy brat zapadł w śpiączkę. To sen. To na pewno tylko sen. powtarzał, lecz każde odwiedziny utwierdzały go, że to naprawdę się stało. No ale dużo czytał o śpiączce, by wiedzieć jak działa wtedy organizm i wierzył, że pewnego dnia, Leo otworzy oczy. Nie akceptuję innej opcji.
Jakże się uciszył, gdy pewnego dnia otrzymał informację, że jego brat pokonał śpiączkę. Oczywiście popędził czym prędzej, by przywitać brata, a potem pomógł mu się ogarnąć z rzeczami i zawiózł do domu.
Aktualnie Markos pracuje w firmie deweloperskiej Ironcrest Development i stara się jak najlepiej sprzedawać nieruchomości. Czasem wychodzi mu to lepiej, czasem gorzej, ale jeśli chodzi o statystyki -ma więcej sprzedaży niż porażek, co bardzo go cieszyło. Bardzo pilnował swoich wyników, bo doskonale wiedział, że jeśli „kreska” zacznie iść w dół, może mieć problem. Dlatego często siedział po nocach, obmyślając strategie sprzedażowe albo analizując oferty. Zdarzało się też, że z doskoku zajmował się projektowaniem wnętrz - lubił to od czasów pierwszego stażu. Czasem tworzył własne pomysły na układ pomieszczeń i przekazywał je koledze z pracy, żeby ten je przeanalizował i w razie potrzeby naniósł poprawki.
A we wtorkowe wieczory jeździł grać w golfa.
Ciekawostki
- Choć oficjalnie jest sprzedawcą, lubi projektować wnętrza mieszkań. Nie traktuje tego zawodowo, tylko raczej jako hobby;- przed ważnymi spotkaniami słucha ulubionych utworów z playlisty na Spotify'u - nie dla motywacji, tylko dla „wejścia w tryb pracy”;
- jest uzależniony od statystyk - nie w sensie finansowym, tylko wyników (ma nawet własne notatniki wraz z arkuszami, gdzie śledzi m.in liczbę zamkniętych sprzedaży, „utracone okazje” oraz tygodniową skuteczność);
- trenuje boks od 23 roku życia;
- zrobił sobie gap year na studiach by zwiedzić świat - zwiedził m.in. Filipiny, Tajlandię, Hiszpanię i Islandię;
- ciekawi go, czy kiedyś powstaną latające samochody oraz czy roboty humanoidalne się zbuntują (jak w grze Detroit Become Human);
- stara się regularnie odwiedzać brata, by pomóc mu z pensjonatem - choć czasem przez swój pracoholizm nie da rady;
- co wtorek jeździ na golfa - od roku zaczął się w niego bawić;
- od niedawna zaczął też interesować się rzutkami - planuje nawet zakup tarczy do domu, tylko jeszcze nie wie, czy ją powiesi na ścianie, czy kupi taką tarczę ze stojakiem;
- lubi podróże - małe i duże;
- umie coś tam pobrzdąkać na gitarze;
zgoda na powielanie imienia
niezgoda na powielanie pseudonimu
nieZgody MG
poziom ingerencji
wysokizgoda na śmierć postaci
takzgoda na trwałe okaleczenie
takzgoda na nieuleczalną chorobę postaci
niezgoda na uleczalne urazy postaci
takzgoda na utratę majątku postaci
takzgoda na utratę posady postaci
tak