Are you serious?
: sob kwie 11, 2026 4:04 pm
Rudowłosa nerwowo postukiwała palcami o drukarkę, w zamyśleniu, z zagryzioną wargą wpatrując się w nią, jakby była dla niej zagadką. Zajrzała dziś do pokoju ksero, żeby przygotować się na zbliżające się spotkanie. Bardzo ważne spotkanie, na którym miała przedstawić pierwszy większy projekt i strategię, od której zależało, w którą stronę pójdzie Ironcrest. W ostatnim czasie pracowała nad tym do późnych godzin, co na szczęście wizualnie jako tako nie było widoczne dzięki stosowaniu maseczek regenerujących. Z drugiej strony pulsowanie w jej krwi tony kawy wpływało na jej nieco większe pobudzenie i kotłowanie się w głowie myśli. Czy sobie poradzi? Czy jej pomysł przypadnie do gustu ojcu? Czy doceni, jak ogromną robotę odwaliła, i to bez niczyjej pomocy?
Wyświetlacz na drukarce mimo przyciskania włącznika ani drgnął. Westchnęła ciężko.
— Co jest, do cholery? - mruknęła pod nosem, ściągając brwi. - Zadziałasz dzisiaj? - dodała zaraz, starając się ukryć rosnące sfrustrowanie. Najwyraźniej wszystko na tym świecie było przeciwko niej.
W końcu zajrzała za drukarkę, a lwia zmarszczka na jej twarzy uległa wyraźnemu powiększeniu, gdy zobaczyła zwisający kabel. Aż w niej zawrzało i przewróciła oczami.
— Nosz, kurwa, ciekawe, kto to taki mądry - znowu warknęła do siebie, sięgając po kabel i podłączając go w odpowiednie miejsce, po czym włączyła guzik i aż uśmiechnęła się do siebie na dźwięk warkoczącego sprzętu. - Bingo. - Zadowolona sięgnęła po swój pendrive odłożony wcześniej na blat i kątem oka dostrzegła jakieś poruszenie w drzwiach.
Wystraszona podskoczyła i cofnęła się o krok, z przerażeniem patrząc w stronę drzwi, ale gdy tylko zobaczyła znajomą twarz, odetchnęła głośno. Zaraz jednak zirytowała się ponownie.
— Boże, Ree! Tyle razy mówiłam Ci, żebyś się nie skradał! Dosłownie jak deadliny, o których wiecznie zapominasz - fuknęła, przewracając przy tym oczami. Poprawiła swoją ołówkową spódnicę, starając się przywrócić do porządku i wróciła do drukarki. - To miłe, że postanowiłeś zawitać na spotkanie. Tata się ucieszy - starała się, naprawdę starała się zabrzmieć naturalnie, ale wraz z ostatnimi słowami z jej ust wydobyło się niewielkie westchnięcie. Oczywiście, że Thomas będzie zadowolony z faktu, że jego ukochane dziecko pojawiło się na tak ważnym spotkaniu. To teoretycznie powinno wskazywać na to, że Ree zależało, prawda? - Potrzebujesz czegoś konkretnie? - dopytała, manipulując klawiaturą przy wyświetlaczu, żeby dać drukarce odpowiednie polecenie. Niestety coś jej ciągle przeskakiwało. Chyba za szybko się ucieszyła.
Reece Covington
Wyświetlacz na drukarce mimo przyciskania włącznika ani drgnął. Westchnęła ciężko.
— Co jest, do cholery? - mruknęła pod nosem, ściągając brwi. - Zadziałasz dzisiaj? - dodała zaraz, starając się ukryć rosnące sfrustrowanie. Najwyraźniej wszystko na tym świecie było przeciwko niej.
W końcu zajrzała za drukarkę, a lwia zmarszczka na jej twarzy uległa wyraźnemu powiększeniu, gdy zobaczyła zwisający kabel. Aż w niej zawrzało i przewróciła oczami.
— Nosz, kurwa, ciekawe, kto to taki mądry - znowu warknęła do siebie, sięgając po kabel i podłączając go w odpowiednie miejsce, po czym włączyła guzik i aż uśmiechnęła się do siebie na dźwięk warkoczącego sprzętu. - Bingo. - Zadowolona sięgnęła po swój pendrive odłożony wcześniej na blat i kątem oka dostrzegła jakieś poruszenie w drzwiach.
Wystraszona podskoczyła i cofnęła się o krok, z przerażeniem patrząc w stronę drzwi, ale gdy tylko zobaczyła znajomą twarz, odetchnęła głośno. Zaraz jednak zirytowała się ponownie.
— Boże, Ree! Tyle razy mówiłam Ci, żebyś się nie skradał! Dosłownie jak deadliny, o których wiecznie zapominasz - fuknęła, przewracając przy tym oczami. Poprawiła swoją ołówkową spódnicę, starając się przywrócić do porządku i wróciła do drukarki. - To miłe, że postanowiłeś zawitać na spotkanie. Tata się ucieszy - starała się, naprawdę starała się zabrzmieć naturalnie, ale wraz z ostatnimi słowami z jej ust wydobyło się niewielkie westchnięcie. Oczywiście, że Thomas będzie zadowolony z faktu, że jego ukochane dziecko pojawiło się na tak ważnym spotkaniu. To teoretycznie powinno wskazywać na to, że Ree zależało, prawda? - Potrzebujesz czegoś konkretnie? - dopytała, manipulując klawiaturą przy wyświetlaczu, żeby dać drukarce odpowiednie polecenie. Niestety coś jej ciągle przeskakiwało. Chyba za szybko się ucieszyła.
Reece Covington