Oliver Moon
: sob kwie 11, 2026 11:23 pm
Oliver Moon

data i miejsce urodzenia
22.11.2002 | Toronto, Kanadazaimki
he/himzawód
Barista | dealermiejsce pracy
Second Cup Coffee Co.orientacja
Panseksualnydzielnica mieszkalna
Malvernpobyt w toronto
Od urodzeniaumiejętności
◊ Potrafi całkiem nieźle gotować, a kawę przyrządza po mistrzowsku◊ Ma dość lekkie pióro, ale wszystkie jego wypociny lądują w szufladzie
◊ Potrafi otwierać proste zamki
◊ Niezły z niego aktor, do tej pory nikt nie zorientował się o jego chorobie
◊ Umie naprawiać drobne sprzęty domowe
◊ Ma całkiem ładny, ale absolutnie niewytrenowany głos. Śpiewa z resztą tylko pod prysznicem
◊ Jest bardzo dokładny i drobiazgowy
słabości
◊ Nie potrafi prosić o pomoc◊ Nie otwiera się przed innymi
◊ Ma tendencje do przesadnego analizowania sytuacji, często doszukując się ukrytych intencji u innych
◊ Nie potrafi odmówić pomocy innym, nawet swoim kosztem
◊ Słabo sypia
◊ Lubi rutynę - do tego stopnia że nagłe, niespodziewane odstępstwa od niej bardzo go stresują
◊ Brak prawa jazdy
Historię podobną tej, która spotkała Olivera słyszało się już setki, jeśli nie tysiące razy. Umiarkowanie szczęśliwa rodzina, 2+2, pewnego dnia postanowiła wybrać się samochodem na wycieczkę. Wystarczyła odrobina zmęczenia, chwila nieuwagi i sielanka zamieniła się w tragedię - doszło do poważnego wypadku. Przód pojazdu został niemal całkowicie zmiażdżony, dorośli zginęli na miejscu, natomiast jadąca z tyłu dwójka maluchów odniosła ledwie powierzchowne obrażenia.
Oliver był zbyt mały, aby pamiętać ten wypadek. Miał wtedy zaledwie dwa lata. Z tego samego powodu nie posiada też żadnych wspomnień o domu - o tym prawdziwym, rodzinnym domu. Twarze rodziców zna ze zdjęć, ale za każdym razem gdy spoglądał na kiepskiej jakości fotografię, widział tak naprawdę dwójkę obcych mu ludzi. Nie, przez długie lata jego rzeczywistością był dom dziecka - instytucja mająca pomagać sierotom takim jak on, otoczyć je opieką i pielęgnować dopóki nie znajdzie się ktoś, kto postanowi przygarnąć je pod swój dach. Problem polegał na tym, że wszystko to wyglądało ładnie tylko w założeniach i na papierze. W rzeczywistości niemal całe swoje dzieciństwo Oliver wspomina jako piekło.
Przez pewien czas byli jeszcze razem. Oliver za wszelką cenę starał się trzymać starszego brata, jedynej rodziny jaka mu pozostała. Modlił się i wierzył całym swoim małym, dziecięcym serduszkiem, że znajdą nowy dom we dwójkę. Wkrótce jednak rzeczywistość bardzo brutalnie zweryfikowała jego marzenia. W niedługi czas po tym jak Oliver skończył 11 lat, jego brat zniknął z jego życia, zaadoptowany przez całkiem sympatycznie wyglądającą parkę. Bracia rozstali się w gniewie i żalu, obaj zbyt dumni by wyciągnąć rękę na zgodę po zażartej kłótni. Z wściekłością wypisaną na dziecięcej twarzy Oliver obserwował przez okno jak plecy starszego chłopaka znikają za ogrodzeniem ośrodka. Zaraz potem rzucił się na poduszkę i płakał tak długo, póki z wyczerpania nie zasnął zwinięty w ciasny kłębek.
Niestety kolejne lata życia Moona wcale nie były zbyt szczęśliwe ani też lekkie. Nikt nie zdecydował się go zaadoptować. Dorastając musiał poradzić sobie jakoś wśród obcych dzieciaków, gdzie królowało prawo dżungli. Nauczył się dbać tylko o siebie, wykorzystywać okazje i słabości innych dla własnej korzyści. Towarzystwo z którym zaczął się zadawać nie należało do tych grzecznych. Oliver z niecierpliwością wyczekiwał więc dnia, gdy wkroczy w dorosłość i będzie mógł żyć po swojemu. Oczywiście to także nie okazało się proste - nie stać go było na studia, łapał się każdej możliwej pracy, byle tylko zobyć trochę grosza. Nie bał się ciężkich robót, choć wiedział, że nie w taki sposób chce żyć.
Gdyby ktoś zapytał go, w którym momencie Oliver zaczął rozprowadzać dragi, nie potrafiłby odpowiedzieć. Cała jego paczka znajomych w tym siedziała. Chodzili na imprezy do najbardziej popularnych klubów i to właśnie tam Moon obserwował jak kręci się naprawdę dochodowy biznes. Kolorowe tabletki, torebki z białym proszkiem, zioło - wszystko to po kryjomu znikało w rękach roześmianej młodzieży, poważnych dorosłych, a niekiedy nawet nieco starszych już klientów. W kieszeniach dilerów zostawały za to grube pliki banknotów. Nawet po odliczeniu działki dla producenta, i tak można było na tym zarobić krocie. To było takie proste! Jego bilet do lepszej przyszłości. Dał się w to wciągnąć. Chciał się w to wciągnąć. I okazał się w tym dobry. Dzięki temu poziom jego życia polepszył się znacząco - i to w relatywnie krótkim czasie.
Fakt, że odtąd mógł wynająć sobie mieszkanie, nie sprawił jednak, że Oliver odzyskał pełnię radości z życia. Lata mijały, a on czuł się bardziej jak wydmuszka. Rano szedł do swojej legalnej pracy, wieczorem rozprowadzał kolejne dawki uzależniających specyfików, a w nocy leżał gapiąc się w sufit i zastanawiając się, co on właściwie robi. Jego zdrowie psychiczne jeszcze bardziej podupadło gdy którejś nocy grupka nastolatków na głodzie narkotykowym niemal zatłukła go na śmierć. Rekonwalescencja i powrót do "normalności" był trudny - do tego stopnia trudny, że Oliver przez chwilę rozważał nawet samobójstwo. Otrząsnął się jednak z tej myśli, ale przeraziła go ona tak bardzo, że postanowił poszukać dla siebie pomocy. Po kilku wnikliwych konsultacjach psychiatrycznych postawiono mu diagnozę - depresja kliniczna.
Dziś Oliver jakoś nadal próbuje przetrwać. Choć nie widzi dla siebie poprawy, nie widzi celu w życiu, idzie w zaparte, robiąc na złość każdej tragedii która spotkała go w życiu i która doprowadziła go do takiego stanu. Bywają momenty, że nie ma siły podnieść się z łóżka, nie jada całymi dniami. Są też jednak dni gdy czuje się całkiem dobrze, a uśmiech przywoływany na jego twarz nie jest tylko maską, mającą skryć pustkę w sercu. I takie dni zdarzają się ostatnio coraz częściej, odkąd mężczyzna znalazł jeszcze jeden powód by żyć - przygarniętą z ulicy kotkę Miho. Z nią u boku świat nagle nie wydaje się być Oliverowi aż taki zły.
- Muzyka okazała się być dla niego ogromną pomocą w najgorszych chwilach.
- Gdyby dane byłoby mu wybrać sobie kierunek studiów, zdecydowałby się na literaturę lub tekściarstwo. Spróbował nawet swoich sił w napisaniu kilku tekstów, ale wszystkie trafiły na dno szuflady.
- Posiada czarną kotkę o imieniu Miho. Zwierzak przybłąkał się do niego pewnej nocy i został na stałe.
- Ledwo pamięta twarz swojego brata.
- Poczucie winy zżera go już od dawna - chciałby zerwać z rozprowadzaniem dragów, ale boi się że nie będzie w stanie utrzymać się w inny sposób.
- Właściwie nikt poza jego lekarzem nie jest świadom tego, że Oliver cierpi na depresję - mężczyzna potrafi to bardzo dobrze ukrywać. Wszyscy znają go raczej jako wesołego, troskliwego śmieszka.
- Posiada dwa telefony - jeden prywatny, drugi przeznaczony do kontaktu z klientami.
Oliver był zbyt mały, aby pamiętać ten wypadek. Miał wtedy zaledwie dwa lata. Z tego samego powodu nie posiada też żadnych wspomnień o domu - o tym prawdziwym, rodzinnym domu. Twarze rodziców zna ze zdjęć, ale za każdym razem gdy spoglądał na kiepskiej jakości fotografię, widział tak naprawdę dwójkę obcych mu ludzi. Nie, przez długie lata jego rzeczywistością był dom dziecka - instytucja mająca pomagać sierotom takim jak on, otoczyć je opieką i pielęgnować dopóki nie znajdzie się ktoś, kto postanowi przygarnąć je pod swój dach. Problem polegał na tym, że wszystko to wyglądało ładnie tylko w założeniach i na papierze. W rzeczywistości niemal całe swoje dzieciństwo Oliver wspomina jako piekło.
Przez pewien czas byli jeszcze razem. Oliver za wszelką cenę starał się trzymać starszego brata, jedynej rodziny jaka mu pozostała. Modlił się i wierzył całym swoim małym, dziecięcym serduszkiem, że znajdą nowy dom we dwójkę. Wkrótce jednak rzeczywistość bardzo brutalnie zweryfikowała jego marzenia. W niedługi czas po tym jak Oliver skończył 11 lat, jego brat zniknął z jego życia, zaadoptowany przez całkiem sympatycznie wyglądającą parkę. Bracia rozstali się w gniewie i żalu, obaj zbyt dumni by wyciągnąć rękę na zgodę po zażartej kłótni. Z wściekłością wypisaną na dziecięcej twarzy Oliver obserwował przez okno jak plecy starszego chłopaka znikają za ogrodzeniem ośrodka. Zaraz potem rzucił się na poduszkę i płakał tak długo, póki z wyczerpania nie zasnął zwinięty w ciasny kłębek.
Niestety kolejne lata życia Moona wcale nie były zbyt szczęśliwe ani też lekkie. Nikt nie zdecydował się go zaadoptować. Dorastając musiał poradzić sobie jakoś wśród obcych dzieciaków, gdzie królowało prawo dżungli. Nauczył się dbać tylko o siebie, wykorzystywać okazje i słabości innych dla własnej korzyści. Towarzystwo z którym zaczął się zadawać nie należało do tych grzecznych. Oliver z niecierpliwością wyczekiwał więc dnia, gdy wkroczy w dorosłość i będzie mógł żyć po swojemu. Oczywiście to także nie okazało się proste - nie stać go było na studia, łapał się każdej możliwej pracy, byle tylko zobyć trochę grosza. Nie bał się ciężkich robót, choć wiedział, że nie w taki sposób chce żyć.
Gdyby ktoś zapytał go, w którym momencie Oliver zaczął rozprowadzać dragi, nie potrafiłby odpowiedzieć. Cała jego paczka znajomych w tym siedziała. Chodzili na imprezy do najbardziej popularnych klubów i to właśnie tam Moon obserwował jak kręci się naprawdę dochodowy biznes. Kolorowe tabletki, torebki z białym proszkiem, zioło - wszystko to po kryjomu znikało w rękach roześmianej młodzieży, poważnych dorosłych, a niekiedy nawet nieco starszych już klientów. W kieszeniach dilerów zostawały za to grube pliki banknotów. Nawet po odliczeniu działki dla producenta, i tak można było na tym zarobić krocie. To było takie proste! Jego bilet do lepszej przyszłości. Dał się w to wciągnąć. Chciał się w to wciągnąć. I okazał się w tym dobry. Dzięki temu poziom jego życia polepszył się znacząco - i to w relatywnie krótkim czasie.
Fakt, że odtąd mógł wynająć sobie mieszkanie, nie sprawił jednak, że Oliver odzyskał pełnię radości z życia. Lata mijały, a on czuł się bardziej jak wydmuszka. Rano szedł do swojej legalnej pracy, wieczorem rozprowadzał kolejne dawki uzależniających specyfików, a w nocy leżał gapiąc się w sufit i zastanawiając się, co on właściwie robi. Jego zdrowie psychiczne jeszcze bardziej podupadło gdy którejś nocy grupka nastolatków na głodzie narkotykowym niemal zatłukła go na śmierć. Rekonwalescencja i powrót do "normalności" był trudny - do tego stopnia trudny, że Oliver przez chwilę rozważał nawet samobójstwo. Otrząsnął się jednak z tej myśli, ale przeraziła go ona tak bardzo, że postanowił poszukać dla siebie pomocy. Po kilku wnikliwych konsultacjach psychiatrycznych postawiono mu diagnozę - depresja kliniczna.
Dziś Oliver jakoś nadal próbuje przetrwać. Choć nie widzi dla siebie poprawy, nie widzi celu w życiu, idzie w zaparte, robiąc na złość każdej tragedii która spotkała go w życiu i która doprowadziła go do takiego stanu. Bywają momenty, że nie ma siły podnieść się z łóżka, nie jada całymi dniami. Są też jednak dni gdy czuje się całkiem dobrze, a uśmiech przywoływany na jego twarz nie jest tylko maską, mającą skryć pustkę w sercu. I takie dni zdarzają się ostatnio coraz częściej, odkąd mężczyzna znalazł jeszcze jeden powód by żyć - przygarniętą z ulicy kotkę Miho. Z nią u boku świat nagle nie wydaje się być Oliverowi aż taki zły.
Ciekawostki
- Jedynym śladem po wypadku, który zabił rodziców Moona, jest długa, wąska blizna na wierzchu prawego nadgarstka mężczyzny.- Muzyka okazała się być dla niego ogromną pomocą w najgorszych chwilach.
- Gdyby dane byłoby mu wybrać sobie kierunek studiów, zdecydowałby się na literaturę lub tekściarstwo. Spróbował nawet swoich sił w napisaniu kilku tekstów, ale wszystkie trafiły na dno szuflady.
- Posiada czarną kotkę o imieniu Miho. Zwierzak przybłąkał się do niego pewnej nocy i został na stałe.
- Ledwo pamięta twarz swojego brata.
- Poczucie winy zżera go już od dawna - chciałby zerwać z rozprowadzaniem dragów, ale boi się że nie będzie w stanie utrzymać się w inny sposób.
- Właściwie nikt poza jego lekarzem nie jest świadom tego, że Oliver cierpi na depresję - mężczyzna potrafi to bardzo dobrze ukrywać. Wszyscy znają go raczej jako wesołego, troskliwego śmieszka.
- Posiada dwa telefony - jeden prywatny, drugi przeznaczony do kontaktu z klientami.
zgoda na powielanie imienia
niezgoda na powielanie pseudonimu
nieZgody MG
poziom ingerencji
średnizgoda na śmierć postaci
niezgoda na trwałe okaleczenie
niezgoda na nieuleczalną chorobę postaci
takzgoda na uleczalne urazy postaci
takzgoda na utratę majątku postaci
takzgoda na utratę posady postaci
tak