Late night talking
: ndz kwie 12, 2026 4:42 am
Małe mieszkanie w Greektown było jego ostoją. Kawalerka, którą można było pokonać w jego pięciu długich krokach, albo w siedmiu takich mniejszych, w którym znajdowało się wszystko, czego mężczyzna potrzebował. Mała kuchnia z kuchenną wyspą i dwoma barowymi stołkami, kanapa, tv używane głównie jako background noise, mały kawowy stolik na którym spoczywał laptop, łóżko, które było właściwie tylko dużym materacem zajmującym mały zakamarek mieszkania, naturalnie tworząc coś w stylu gniazda. Bezpieczny kąt, miejsce, do którego zapraszał osoby, którym ufał i które były dla niego ważniejsze niż losowi przechodnie na ulicy czy "znajomi". Nie sprowadzał tu partnerek na noc, nie pamiętał ostatniego razu kiedy miał alkohol w lodówce, a jeśli był, to tylko dlatego, że Charlie przyniósł sobie coś fancy i zapomniał ze sobą zabrać. To był kąt Theo, czasami przytłaczająco pusty, zbyt cichy, zbyt spokojny i.. tego konkretnego wieczoru właśnie taki by był, gdyby nie fakt, że zdecydował się zaprosić August. Może miał tego pożałować. Może miał sobie udowodnić, że jest jednak nic nie wartym zwierzęciem nie zasługującym na zaufanie.. Ale plan był taki, żeby po prostu gdzieś się ułożyć wygodnie w dresikach i rozmawiać o czymkolwiek, bo zupełnie szczerze mówiąc, nie miał dość spędzania z nią czasu. Jego socjalna bateria, zwykle już dawno zgłaszałaby sprzeciw i prosiła o przerwę, ale nie przy niej.. Wydawała się nie mieć nic przeciwko jego spokojniejszej i raczej małomównej stronie? Wydawała się również szanować jego bariery i złapać całkiem szybko, że zwykle nie bawił się w prowokacje dla zabawy; bo kiedy powiedział prosto, że nie będzie z nią tej nocy spać, wyraźnie zwolniła. I dobrze. Mogli cieszyć się swoim towarzystwem, nie tracąc przy tym głowy i ubrań.. Tak. Totalnie mogli. Prawda?
- Chcesz coś ciepłego do picia? - zagadnął od wejścia, wychodząc z własnych butów, zanim zabrał swoją turystyczną lodóweczkę do małej kuchni z boku, by ją rozładować. Wyciągnął najpierw wszystko na kuchenną wyspę. - Swoją drogą zostało nam do zjedzenia caprese, ale równie dobrze mogę to ogarnąć później. Albo rano. Obiecałem ci śniadanie i kawę. - rzucił rozbawiony, wzruszając lekko ramionami, kiedy odkładał wszystko na miejsce. Puste naczynia do zlewu, skrojone składniki do lodówki, w której, swoją drogą, wszystko było w pojemnikach, zboczenie zawodowe. Odkręcił gorącą wodę, zatykając zlew, wlał trochę płynu do naczyń do środka, a czekając aż będzie mógł je szybko umyć, przeszedł w kilku krokach do szafy, by wygrzebać z niej dresowe spodnie i podkoszulek. - Dlaczego dobrze wyglądające ubrania są zwykle tak niewygodne?... Dobra, czekaj, cofam to. Ten garnitur, który mam ubrać na ślub mojego najlepszego przyjaciela jest zrobiony z czegoś, co jest super wygodne i aż tak bardzo nie krępuje ruchów. Ale to może być też dlatego, że były szyte na miarę... A, nie wiem. - paplał, rozluźniając się wyraźnie we własnym mieszkaniu. Zostawił sobie ciuchy na przebranie na oparciu kanapy, wyłączył wodę i zanim zabrał się za cokolwiek innego, oparł o blat w kuchni, rozpinając guziki koszuli. Ciepło. Niewygodnie. Sam się zaraz planował przebrać w domowy dres, ale najpierw musiał posprzątać po ich kolacji, bo nie byłby sobą.. I upewnić się, że August znalazła sobie wygodny kąt i miała wszystko, czego potrzebowała.
- Wspomniałaś o bólu w nodze.. często ci doskwiera? Ciepło działa przeciwbólowo, czy raczej zimno?.. I powiedz mi, jakbym zadawał za dużo pytań na które nie chcesz odpowiadać. - ciekawość była zdecydowanie cechą, której tak łatwo nie okazywał. Przywykł, że ludzie, których spotykał, uznawali jego szczerość i bezpośredniość za przytłaczającą i prędko nauczył się trzymać język za zębami.. chociaż miał wrażenie, że August była stworzona z podobnej gliny? Może dlatego czuł się przy niej znacznie bardziej swobodnie? Trochę jakby mógł odetchnąć pełną piersią, nie obawiając się, że zajmie zbyt wiele miejsca przy okazji, przeszkadzając jej samym swoim istnieniem.
słonko
- Chcesz coś ciepłego do picia? - zagadnął od wejścia, wychodząc z własnych butów, zanim zabrał swoją turystyczną lodóweczkę do małej kuchni z boku, by ją rozładować. Wyciągnął najpierw wszystko na kuchenną wyspę. - Swoją drogą zostało nam do zjedzenia caprese, ale równie dobrze mogę to ogarnąć później. Albo rano. Obiecałem ci śniadanie i kawę. - rzucił rozbawiony, wzruszając lekko ramionami, kiedy odkładał wszystko na miejsce. Puste naczynia do zlewu, skrojone składniki do lodówki, w której, swoją drogą, wszystko było w pojemnikach, zboczenie zawodowe. Odkręcił gorącą wodę, zatykając zlew, wlał trochę płynu do naczyń do środka, a czekając aż będzie mógł je szybko umyć, przeszedł w kilku krokach do szafy, by wygrzebać z niej dresowe spodnie i podkoszulek. - Dlaczego dobrze wyglądające ubrania są zwykle tak niewygodne?... Dobra, czekaj, cofam to. Ten garnitur, który mam ubrać na ślub mojego najlepszego przyjaciela jest zrobiony z czegoś, co jest super wygodne i aż tak bardzo nie krępuje ruchów. Ale to może być też dlatego, że były szyte na miarę... A, nie wiem. - paplał, rozluźniając się wyraźnie we własnym mieszkaniu. Zostawił sobie ciuchy na przebranie na oparciu kanapy, wyłączył wodę i zanim zabrał się za cokolwiek innego, oparł o blat w kuchni, rozpinając guziki koszuli. Ciepło. Niewygodnie. Sam się zaraz planował przebrać w domowy dres, ale najpierw musiał posprzątać po ich kolacji, bo nie byłby sobą.. I upewnić się, że August znalazła sobie wygodny kąt i miała wszystko, czego potrzebowała.
- Wspomniałaś o bólu w nodze.. często ci doskwiera? Ciepło działa przeciwbólowo, czy raczej zimno?.. I powiedz mi, jakbym zadawał za dużo pytań na które nie chcesz odpowiadać. - ciekawość była zdecydowanie cechą, której tak łatwo nie okazywał. Przywykł, że ludzie, których spotykał, uznawali jego szczerość i bezpośredniość za przytłaczającą i prędko nauczył się trzymać język za zębami.. chociaż miał wrażenie, że August była stworzona z podobnej gliny? Może dlatego czuł się przy niej znacznie bardziej swobodnie? Trochę jakby mógł odetchnąć pełną piersią, nie obawiając się, że zajmie zbyt wiele miejsca przy okazji, przeszkadzając jej samym swoim istnieniem.
słonko