32 y/o
Mark your calendar for Canada Day
197 cm
robi dyplom pomiędzy pracami
Awatar użytkownika
come as you are
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkija?
typ narracjitrzecia osoba
czas narracjiprzeszły
postać
autor

016.
Małe mieszkanie w Greektown było jego ostoją. Kawalerka, którą można było pokonać w jego pięciu długich krokach, albo w siedmiu takich mniejszych, w którym znajdowało się wszystko, czego mężczyzna potrzebował. Mała kuchnia z kuchenną wyspą i dwoma barowymi stołkami, kanapa, tv używane głównie jako background noise, mały kawowy stolik na którym spoczywał laptop, łóżko, które było właściwie tylko dużym materacem zajmującym mały zakamarek mieszkania, naturalnie tworząc coś w stylu gniazda. Bezpieczny kąt, miejsce, do którego zapraszał osoby, którym ufał i które były dla niego ważniejsze niż losowi przechodnie na ulicy czy "znajomi". Nie sprowadzał tu partnerek na noc, nie pamiętał ostatniego razu kiedy miał alkohol w lodówce, a jeśli był, to tylko dlatego, że Charlie przyniósł sobie coś fancy i zapomniał ze sobą zabrać. To był kąt Theo, czasami przytłaczająco pusty, zbyt cichy, zbyt spokojny i.. tego konkretnego wieczoru właśnie taki by był, gdyby nie fakt, że zdecydował się zaprosić August. Może miał tego pożałować. Może miał sobie udowodnić, że jest jednak nic nie wartym zwierzęciem nie zasługującym na zaufanie.. Ale plan był taki, żeby po prostu gdzieś się ułożyć wygodnie w dresikach i rozmawiać o czymkolwiek, bo zupełnie szczerze mówiąc, nie miał dość spędzania z nią czasu. Jego socjalna bateria, zwykle już dawno zgłaszałaby sprzeciw i prosiła o przerwę, ale nie przy niej.. Wydawała się nie mieć nic przeciwko jego spokojniejszej i raczej małomównej stronie? Wydawała się również szanować jego bariery i złapać całkiem szybko, że zwykle nie bawił się w prowokacje dla zabawy; bo kiedy powiedział prosto, że nie będzie z nią tej nocy spać, wyraźnie zwolniła. I dobrze. Mogli cieszyć się swoim towarzystwem, nie tracąc przy tym głowy i ubrań.. Tak. Totalnie mogli. Prawda?
- Chcesz coś ciepłego do picia? - zagadnął od wejścia, wychodząc z własnych butów, zanim zabrał swoją turystyczną lodóweczkę do małej kuchni z boku, by ją rozładować. Wyciągnął najpierw wszystko na kuchenną wyspę. - Swoją drogą zostało nam do zjedzenia caprese, ale równie dobrze mogę to ogarnąć później. Albo rano. Obiecałem ci śniadanie i kawę. - rzucił rozbawiony, wzruszając lekko ramionami, kiedy odkładał wszystko na miejsce. Puste naczynia do zlewu, skrojone składniki do lodówki, w której, swoją drogą, wszystko było w pojemnikach, zboczenie zawodowe. Odkręcił gorącą wodę, zatykając zlew, wlał trochę płynu do naczyń do środka, a czekając aż będzie mógł je szybko umyć, przeszedł w kilku krokach do szafy, by wygrzebać z niej dresowe spodnie i podkoszulek. - Dlaczego dobrze wyglądające ubrania są zwykle tak niewygodne?... Dobra, czekaj, cofam to. Ten garnitur, który mam ubrać na ślub mojego najlepszego przyjaciela jest zrobiony z czegoś, co jest super wygodne i aż tak bardzo nie krępuje ruchów. Ale to może być też dlatego, że były szyte na miarę... A, nie wiem. - paplał, rozluźniając się wyraźnie we własnym mieszkaniu. Zostawił sobie ciuchy na przebranie na oparciu kanapy, wyłączył wodę i zanim zabrał się za cokolwiek innego, oparł o blat w kuchni, rozpinając guziki koszuli. Ciepło. Niewygodnie. Sam się zaraz planował przebrać w domowy dres, ale najpierw musiał posprzątać po ich kolacji, bo nie byłby sobą.. I upewnić się, że August znalazła sobie wygodny kąt i miała wszystko, czego potrzebowała.
- Wspomniałaś o bólu w nodze.. często ci doskwiera? Ciepło działa przeciwbólowo, czy raczej zimno?.. I powiedz mi, jakbym zadawał za dużo pytań na które nie chcesz odpowiadać. - ciekawość była zdecydowanie cechą, której tak łatwo nie okazywał. Przywykł, że ludzie, których spotykał, uznawali jego szczerość i bezpośredniość za przytłaczającą i prędko nauczył się trzymać język za zębami.. chociaż miał wrażenie, że August była stworzona z podobnej gliny? Może dlatego czuł się przy niej znacznie bardziej swobodnie? Trochę jakby mógł odetchnąć pełną piersią, nie obawiając się, że zajmie zbyt wiele miejsca przy okazji, przeszkadzając jej samym swoim istnieniem.

słonko
Ostatnio zmieniony ndz cze 14, 2026 8:36 am przez Matheo Bachmann, łącznie zmieniany 1 raz.
LemonSpice
none
27 y/o
Welkom in Canada
166 cm
właścicielka kwiaciarnio-kawiarni "Seasons"
Awatar użytkownika
been there, done that, messed around.
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjityp narracji
czas narracji-
postać
autor

W sumie sama nie wierzyła, że naprawdę siedzi w mieszkaniu jakiegoś faceta tylko po to, żeby sobie pogadać. To po pierwsze. Po drugie, mieszkali właściwie w tej samej dzielnicy, ledwie kilka ulic od siebie, więc thanks fuck, że mogła po prostu ogarnąć się u siebie, przebrać w coś wygodniejszego, a on na nią poczekał. Dzięki temu teraz mogła tylko zrzucić buty i śmigać po jego podłodze w skarpetkach. Parsknęła cichym, szczerym śmiechem, gdy tylko zamknęły się za nimi drzwi. Zsunęła buty z nóg i odstawiła je równo przy ścianie. Rozejrzała się szybko. Kawalerka była dokładnie taka, jak sobie wyobrażała po tym, co o sobie mówił. Ciasna, ale zaskakująco przytulna. Minimalistyczna, a jednocześnie ciepła w ten surowy, męski sposób. - O matko, Theo… - zaczęła, kręcąc głową z rozbawieniem. - Jeszcze nawet nie zdjęłam z siebie bluzy, a ty już mi planujesz śniadanie i kawę? Powoli, bo zaraz pomyślę, że próbujesz mnie tu zatrzymać na stałe. - Zażartowała, ale w jej głosie nie było ani grama pretensji, tylko lekka, figlarna przekora. Zrzuciła bluzę, zostając w samych dresowych spodniach i crop topie, po czym rzuciła ją niedbale na oparcie kanapy. Zaraz potem usiadła na niej wygodnie, podciągając jedną nogę pod siebie. Obserwowała, jak krząta się po kuchni, rozładowuje lodówkę, zdejmuje koszulę.- Ciepłej herbaty chętnie się napiję- powiedziała, kiwając głową.- A jak zgłodnieję, to dam ci znać.

Uśmiechnęła się, ale po chwili zmarszczyła nos, widząc, jak pokracznie męczy się z guzikami. Wstała, podeszła do niego i po prostu, bez pytania, zaczęła je rozpinać, jak gdyby było to najnormalniejsze na świecie. Zerknęła przy tym w górę. - Nie mam zielonego pojęcia. U kobiet to chyba działa tak, że chcą wyglądać hot i podobać się facetowi, a widzisz… ja dzisiaj zmarnowałam te kłujące w dupę majtki i obcierającą sutki braletkę, skoro nawet za cycka mnie nie złapałeś.- Pokiwała głową z przesadną rozpaczą, ale już chwilę później wybuchnęła śmiechem. - Wygłupiam się - Kiedy wspomniał o bólu nogi, machnęła lekko ręką, chociaż jej mina na moment zrobiła się odrobinę bardziej poważna, - Ból w nodze… no cóż, boli, ale przynajmniej mam nogę i mogę chodzić, więc jakoś daję radę. Najczęściej odzywa się wieczorem albo kiedy za dużo łażę po mieście. Ciepło zdecydowanie pomaga bardziej niż zimno. Zwłaszcza termofor albo gorąca kąpiel. Ale dzisiaj jest w miarę okej. - Uśmiechnęła się szerzej, patrząc mu prosto w oczy. - Zwłaszcza że mam dość ciekawą alternatywę dla myślenia o bólu. - Rozpięła mu ostatni guzik, po czym szybko się odwróciła, jakby nie chciała kusić losu, i wróciła na kanapę. Usiadła z powrotem wygodnie, po czym po krótkiej chwili dodała z przekornym błyskiem w oku,- I pytaj śmiało, ile chcesz. Serio. Jak będę chciała uciąć temat albo uznam, że za bardzo wchodzisz mi w prywatność, to powiem ci wprost. Obiecuję. Nie jestem z porcelany i nie obrażam się za ciekawość. - Przechyliła głowę na bok, przyglądając mu się z lekkim uśmieszkiem. - A tak w ogóle… często przyprowadzasz tu dziewczyny na takie rozmowy w dresach i o bólu nogi? Bo jak tak, to czuję się mniej wyjątkowa. A jak nie… to chyba powinnam poczuć się wyróżniona, eh?

teddybear
32 y/o
Mark your calendar for Canada Day
197 cm
robi dyplom pomiędzy pracami
Awatar użytkownika
come as you are
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkija?
typ narracjitrzecia osoba
czas narracjiprzeszły
postać
autor

- Hey. - wszedł jej w słowo, rozbawiony, kiedy zaczęła się z nim przekomarzać, ale finalnie po prostu się roześmiał, kręcąc głową. Obiecał jej już wcześniej tamto śniadanie i kawę, a caprese zostało z kolacji i to nie tak, że nawet planował ją przyprowadzić do swojego mieszkania, a co dopiero zatrzymywać ją na stałe, ale.. No, ale ale były ale. - Tylko jak nie masz nic przeciwko dzielenia ze mną łóżka, to możemy się zastanowić. - rzucił pół-żartem, wzruszając lekko ramieniem, bo hey, jak dotychczas nie wchodziła mu w paradę, nie męczyła i generalnie wydawało mu się, że mógłby z nią spędzić dłuższy czas bez mentalnego zmęczenia. O czynsz nawet nie musiałaby się martwić, jego kawałek podłogi mógłby być jej kawałkiem podłogi, kiedy tylko miała na to ochotę.. Ale tego już na głos nie dodał. Nie lubił szastać hajsem i za bardzo się uzewnętrzniać z faktem, że żył skromnie, bo lubił, a nie dlatego, że musiał. Jego samochód był prawdopodobnie jedyną drogą rzeczą, którą sobie kupił, ale to tak naprawdę tyle. Skinął głową, nastawiając jeszcze tylko wodę po drodze na ich dwie herbatki i... Tak, to prawda, jego duże palce i małe guziczki to jednak było wyzwanie.
Zamrugał szybko, przyglądając się jej uważnie, gdy zastąpiła jego dłonie, ale zaraz uśmiechnął się ciepło. Może nie powinien, ale uznał ten gest za naprawdę uroczy i w gruncie rzeczy niewinny? Nie targała jego ubrań, nie ciągnęła go do siebie jak szalona, po prostu pomagała pozbyć się niewygodnej koszuli, nie? Słodka. Przyglądał się jej z tą samą łagodno-ciepłą mieszanką gdy zaczęła mu tłumaczyć jak te ładne ciuszki działały z perspektywy kobiet i... Naprawdę próbował się nie wyszczerzyć, na moment zaciskając usta w wąską linię, przygryzając własne wargi, ale zaraz spojrzał w bok, parsknął lekkim śmiechem, zanim wrócił spojrzeniem do jej oczu, w jego własnych tlił się chochliczy błysk. - Nic straconego, mamy całą noc.. Chyba że chodziło o tą niewygodną bieliznę, ale nie żeby mi jakoś specjalnie zależało. - rozbawienie było całkiem wyraźne w jego głosie, nawet jeśli ten przybrał nieco niższy ton. Nie, nie miał pojęcia, że tamta ładna, koronkowa braletka miała być przeznaczona dla jego palców.. ale cokolwiek miała na sobie pod tym dresem, na pewno też się nadawało. Jeśli nic nie miała to.. nawet lepiej? Powinien się pewnie skarcić we własnych myślach, ale wyraźnie czuł się zbyt swobodnie we własnym mieszkaniu. Wysłuchał jej uważnie, próbując wbić sobie w ADHD łeb, żeby pamiętać nazwę jej ex-nowotwora i zrobić własny research, ale.. Wybiła go z myśli, dodając, że był dobrym rozproszeniem. Mhm, zdecydowanie mógł ją rozproszyć; tyle że zanim zdążył ją złapać, czy się do niej pochylić, uciekła mu z zasięgu ramion. Aż wydał z siebie cichy, żałosny, pełen skargi dźwięk, no bo jak tak można, co?
Dobra, może i lepiej, że przeszła te kilka kroków dalej, układając się na kanapie, nawet jeśli sam oparł na moment pięści o biodra, patrząc za nią z mieszanką rozbawienia i absolutnej frustracji.. Okay, właściwie to wcale nie. Obok prawdziwej frustracji to nawet nie stał, właściwie to całkiem dobrze się bawił. Zanim zabrał się do tych kilku garów, skończył dla niej herbatę, nawet zaserwował grzecznie i, tak, był jednym z tych ludzi, którzy mieli korkowe podkładki pod kubki. - Hm? Um, nie, w sumie to rzadko ktoś przychodzi. Z zasady nie lubię ludzi w swojej przestrzeni, więc.. Chyba to drugie. - posłał jej lekki uśmiech, a skoro już i tak był pochylony, by odstawić jej herbatkę na stoliku, przesunął się na moment bliżej, łapiąc za jej podbródek, by dać jej krótkiego całusa w policzek. Ot. Bo miał taki kaprys i chwilę wcześniej mu uciekła z ramion zaraz po tym, jak pomogła mu rozpiąć koszulę. Kiedy się wyprostował, swoją drogą, zsunął tą samą koszulę z ramion, odrzucając ją na oparcie jedynego w pomieszczeniu fotela, obiecując sobie, że ogarnie to potem. Musiał wyjść z tych niewygodnych ciuchów, jeansów też. Zgrabnym ruchem rozpiął pasek spodni, wzrok postanowił skupić na dresie, w który chciał się przebrać, nie na August.. Bo kontakt wzrokowy przy okazji rozbierania się, to był krok w nie tą stronę, nie? W końcu mieli u niego tak całkiem platonicznie siedzieć.. Tak. Totalnie tak. Rozpiął spodnie, pozwolił ciężkiemu materiałowi opaść, zamieniając je sprawnie na dres. Odetchnął w komforcie, zaraz potem łapiąc podkoszulek, który nadal miał na grzbiecie, jednym ruchem odrzucając go na bok i zwykle zostałby w tej półnagiej formie, ale.. Zerknął krótko na Winters. - Szczytem wyróżnienia jest to, że założę koszulkę, czego zwykle w domu nie robię. - rzucił, wyraźnie z tego faktu rozbawiony, zamieniając żonobijkę na tamtą starą koszulkę z jakimś spranym nadrukiem, którą wyciągnął chwilę wcześniej. Poświęcił moment, żeby te ciuchy sprawnie złożyć w schludną kostkę, zostawiając je na fotelu.
- To skoro mogę być ciekawy, to.. Dlaczego kwiaciarnio-kawiarnia? Bo marketing, czy po prostu kawa i kwiaty to twoja pasja? - zagadnął ją jeszcze, stwierdzając, że chętnie posłucha, myjąc te kilka naczyń, które zostawił w zlewie, zanim przysiądzie się do niej na kanapie. Miła odmiana, swoją drogą; zamiast słuchać true crime albo muzyki, rozmawiać z kobietą, która siedziała, na jego kanapie i bardzo ładnie się do niego uśmiechała..

słonko
LemonSpice
none
27 y/o
Welkom in Canada
166 cm
właścicielka kwiaciarnio-kawiarni "Seasons"
Awatar użytkownika
been there, done that, messed around.
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjityp narracji
czas narracji-
postać
autor

Czuła się bardzo komfortowo w jego mieszkanku, tak swojsko - ani na sekundę nie przeszło jej przez myśl, ze czuła się spięta, wiec siedziała sobie wygodnie na kanapie, podciągnąwszy nogi pod siebie, i obserwowała Theo z lekkim, rozbawionym uśmieszkiem. Gdy zdjął koszulę, a potem sprawnie zamienił jeansy na dresy, poczuła przyjemne, ciepłe mrowienie w brzuchu. FUUUCK, wygląda jeszcze lepiej bez tych ciuchów… - pomyślała i natychmiast się upomniała, żeby nie gapić się zbyt otwarcie. Kiedy jednak sięgnął po starą koszulkę i założył ją ''specjalnie dla niej”, nie wytrzymała. - O matko, to ja naprawdę jestem wyjątkowa? - parsknęła śmiechem, kręcąc głową z udawaną rozpaczą.- Normalnie chodzisz po domu półnagi, a dla mnie wkładanie ciuchów to już szczyt wyróżnienia? WOWZIE Czuję się zaszczycona… i trochę oszukana, bo właśnie straciłam darmowy widok. - Jej oczy błyszczały figlarnie, ale w środku czuła lekkie przyspieszenie pulsu. Flirtuję z nim jak idiotka, a on jeszcze nawet mnie nie dotknął porządnie. Co ja wyprawiam?Mimo tego wewnętrznego głosu, uśmiechała się szeroko, szczerze. Lubiła tę swobodę, którą przy nim czuła… nie musiała udawać kogoś lepszego, bardziej poukładanego. Mogła być po prostu sobą, w dresach, crop topie i skarpetkach.


Upiła łyk herbaty, którą jej podał z zaserwowanym buziakiem, co sprawiło, ze uśmiechnęła się w tym samym momencie słodko i oparła brodę na kolanie, patrząc na niego ciepło. - Kwiaciarnio-kawiarnia to… właściwie moja mała ucieczka od świata swoja droga potrafi być naprawdę chujowy- zaczęła spokojniej, choć w jej głosie nadal pobrzmiewała lekka przekora. - Kwiaty przypominają mi, że piękno jest tymczasowe i nie udaje, że będzie trwało wiecznie. A kawa? Kawa daje kopa i smakuje życiem. - Przez chwilę milczała, wodząc palcem po brzegu kubka. - Czy to brzmi zbyt ckliwie? - przemknęło jej przez głowę, a jednak wypowiedziała to niechcący na glos. Przy Theo jakoś nie bała się być szczera. 
Zmrużyła oczy i pochyliła się lekko w jego stronę, gdy skończył myć naczynia. - A ty najwyraźniej masz słabość do dziewczyn, które rozpinają ci koszulę i wpadają na ciebie - rzuciła z zadziornym uśmiechem, unosząc brew. - Przyznaj się… ile takich kobiet jak ja spotkałeś w życiu, eh?! - W środku August czuła przyjemną mieszankę ekscytacji, gdy sobie tak z nim pogrywała.

Podobało jej się, jak łatwo przy nim żartuje, jak on reaguje na jej przekomarzanki, ale jednocześnie bała się, że za bardzo się rozkręci i przekroczy tę cienką granicę, którą sama sobie wyznaczyła. Jeszcze chwilę temu mówiła, że przyszła tylko pogadać… a teraz siedziała na jego kanapie i otwarcie flirtowała. Czekając na jego odpowiedź, lekko przygryzła dolną wargę, a jej palce bezwiednie bawiły się brzegiem poduszki leżącej obok. Było jej ciepło, przyjemnie i… niebezpiecznie dobrze.

Siedziała jeszcze chwilę na kanapie, patrząc, jak Theo kończy myć te kilka naczyń. Widziała jego szerokie ramiona, napięte mięśnie pleców pod cienką koszulką i nagle poczuła dziwną, ciepłą ochotę, żeby po prostu do niego podejść. Kurde, on naprawdę jest wielki (that’s what she said hehe)… - pomyślała z rozbawieniem i lekkim przyspieszonym biciem serca. Ta myśl nie chciała jej opuścić. Zanim zdążyła się dobrze zastanowić, odstawiła kubek z herbatą na stolik, wstała i cicho podeszła do niego od tyłu. Bez słowa objęła go ramionami w pasie, przytulając policzek do jego szerokich pleców. Pachniał czymś przyjemnie męskim. Było jej cholernie dobrze. - Jesteś ogromny jak jakiś niedźwiedź albo wiking… - wymruczała mu w plecy, ściszonym, lekko zawstydzonym głosem, ale z wyraźną nutą przekory. - Pewnie robisz za idealny grzejnik zimą, eh? - Przytuliła się mocniej, zaciskając dłonie na jego brzuchu. Czuła ciepło jego ciała przez cienki materiał koszulki. Czekała, co powie, jednocześnie wdychając jego zapach i uśmiechając się sama do siebie… pół zawstydzona, ale w większości bardzo z siebie zadowolona. Przez chwilę milczała, tylko mocniej wtuliła się w niego, bo bardzo nie chciała, żeby przerwał ten moment, zwłaszcza kiedy było jej tak kurewsko dobrze…

wiking
32 y/o
Mark your calendar for Canada Day
197 cm
robi dyplom pomiędzy pracami
Awatar użytkownika
come as you are
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkija?
typ narracjitrzecia osoba
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Chciał, żeby czuła się u niego swobodnie, okay? Pomijając już fakt, że zabrał ją do tej swojej małej przestrzeni, pomijając ten, że rzadko przyjmował gości jako takich.. Chciał, żeby czuła się dobrze przy nim. Żeby ani przez moment nie przeszło jej przez myśl, że może miał wobec niej jakieś niezbyt przyjemne pomysły. Wszystko, czego dla niej chciał, było ciepłe, łagodne i miało dawać jej przyjemność. Nie wiedział, czy byłby w stanie powiedzieć to wszystko na głos, zwykle był jednak lepszy w pokazywaniu niż w mówieniu i.. Nope, myślenie też mu nie wychodziło. Lubił natomiast łatwość, z którą wydawała się z nim żartować i przekomarzać. Jej figlarność i lekkość mu się udzielała, wkradała się za każdą obronną ścianę, którą mógłby między nimi postawić.. Mógłby. Ale wcale nie chciał. - Będziesz musiała sama ją ze mnie ściągnąć. - pociągnął lekko za materiał starej koszulki, wyszczerzył się do niej trochę arogancko, zanim wrócił do tego, co miał do zrobienia, zanim pozwoli sobie na chwilę relaksu. W gruncie rzeczy nie miałby nic przeciwko chodzeniu po mieszkaniu półnago.. Zupełnie szczerze, po prostu nie chciał, żeby uznała, że nie ma szacunku ani do niej, ani do siebie, prawda? Bo gdyby paradował przed nią jak mięso na przecenie, pokazując jej tylko tyle, by chciała więcej.. To trochę tak, jakby sam dawał przyzwolenie na to, by zapomnieli o własnych barierach, jakkolwiek niewielkie i drobne by nie były.
Wysłuchał jej odpowiedzi, uśmiechając się lekko pod nosem, bo brzmiało.. Na swój sposób całkiem poetycko? Trochę jakby znalazła sobie własny sposób na radzenie sobie z przemijaniem i znajdowała w nim coś pięknego. - Nah, podoba mi się. - przyznał na głos, kiwając głową, nawet jeśli nie potrafił tak do końca ubrać swoich myśli w słowa. Zaraz potem się roześmiał, kiedy wytknęła mu rozwiązłość i w sumie miałaby trochę rację, gdyby nie fakt, że.. - Zwykle nie pozwalam się dotykać, więc chyba mam słabość do jednej konkretnej dziewczyny. - odpowiedział szczerze, bo o ile miał naprawdę wiele kobiet w swoim życiu, o tyle lwią część z nich miał w bardzo transakcyjny sposób. Pod mocnym wpływem alkoholu, zgadzając się z góry na konkretne rzeczy, nie przywiązując do nich zbyt dużej wagi, na swój sposób wykorzystując i pozwalając się wykorzystać w zamian. Z nią chciał więcej i tylko dlatego postawił tą małą granicę między nimi, obiecując sobie i jej, że nie będzie z nią spał, dopóki.. Dopóki co właściwie? I co miał na myśli przez "spanie z nią"? Ugh, pewnie powinien być bardziej konkretny i nie pozostawiać nic w domyśle.
Słyszał jej kroki. Serce w jego klatce przyspieszyło, drobny dreszcze ekscytacji spłynął po kręgosłupie w oczekiwaniu na jej dotyk; nawet nie wiedział kiedy wstrzymał oddech, zdając sobie z tego sprawę dopiero w momencie, w którym go objęła, a on wypuścił z płuc powietrze w cichym westchnieniu. Ciepło. Dobrze. Przymknął na moment oczy, uśmiechając się do siebie, czując, jak jego mięśnie relaksują się pod jej dotykiem. Nie odpowiedział od razu, dokańczając myć dłonie i najpierw otarł je małym ręczniczkiem z boku, niespiesznie, nie chcąc, by się odsuwała. - ..poczekaj.. - mruknął cicho, pokrył jej dłonie swoimi, by nie przyszło jej przypadkiem do głowy, by się odsuwać. Zamiast tego, odwrócił się do niej, zamykając w swoich ramionach, ciepłym, niedźwiedzim uścisku, jednym ramieniem obejmując całość pleców, dłonią drugiego wtulając jej głowę w swoją klatkę piersiową. Pochylił się, by dać jej całusa w czubek głowy, zanim przytulił do niej własny policzek. - Mhm, a mimo to, pasujesz do mnie idealnie.. - kolejny cichy pomruk zadrżał jego klatką, kiedy spokojnie przesuwał dłońmi po jej plecach, palcami głaskał skórę na jej głowie. Złapał głębszy oddech, napawając się jej słodkim zapachem, pozwolił, by ten spokojny moment trwał, łagodnie, czule, sprawiając, że jego serce przepełniało się ciepłem.
- Hey, August?.. Podniosę cię, okay? - zagadnął ją po tej chwili, dał moment, by mogła mu odmówić, a potem przesunął dłonie do jej bioder, złapał mocniej, by zaraz posadzić na blacie małej, kuchennej wyspy. Oparł dłonie na jej udach, przez jego twarz przemknęła konsternacja, kiedy zastanawiał się, czy to dobry pomysł, żeby znalazł się pomiędzy nogami Winters, tak blisko i.. Koniec końców, po prostu się do niej pochylił, opierając pięści po obu jej bokach. - Hey. - uśmiechnął się ciepło, przysuwając jeszcze odrobinę bliżej, by musnąć wargami policzek, dalej krawędź jej szczęki, by zaraz dotknąć nosem ucha. Złożył krótki pocałunek w tym miękkim słodkim punkcie zaraz pod uchem, próbując zignorować uderzenie ciepła biegnące wzdłuż jego kręgosłupa, do bioder. - Jestem całkiem ciepły, tak. Chcesz sprawdzić? - zagadnął, z twarzą nadal przy jej szyi, zanim się wyprostował, łapiąc jedną dłoń August i kierując ją pod swoją koszulkę, pozwalając, by spoczęła na jego biodrze. Zwolnił uścisk, zabierając dłoń, pozwalając, by eksplorowała jak tylko chciała; dotyk palców na nagiej skórze posłał kolejne małe dreszcze przez jego ciało, stawiając na baczność drobne włoski na przedramionach. Oh, naprawdę nie powinien być tak blisko, ale pachniała tak dobrze i tak przyjemnie pasowała do jego ciała, że ciężko było powiedzieć nie, kiedy wszystko w nim krzyczało tak.

sweetness
LemonSpice
none
27 y/o
Welkom in Canada
166 cm
właścicielka kwiaciarnio-kawiarni "Seasons"
Awatar użytkownika
been there, done that, messed around.
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjityp narracji
czas narracji-
postać
autor

„Mhm, a mimo to pasujesz do mnie idealnie.”

Te słowa jeszcze raz zabrzmiały jej w głowie, a coś słodkiego i ciepłego rozlało się w jej piersi. Uśmiechnęła się do siebie, policzkiem wtulona w jego koszulkę. - Mhm, pasuję idealnie… -powtórzyła cicho, prawie szeptem, prosto w jego pierś. Jej głos był lekko zawstydzony... czego nie czuła zbyt często... ale pełen szczerego ciepła. - fuck, Theo… kiedy ty to mówisz, brzmi to tak… prawdziwie. I love it. - Jej ramiona zacisnęły się wokół jego pasa, a dłonie rozłożyły szeroko na jego plecach, czując napięte mięśnie pod cienkim materiałem. Pachniał tak kurewsko dobrze… Zamknęła oczy, napawając się tym spokojnym, niedźwiedzim uściskiem. - Wiesz… jeszcze przed chwilą mówiłeś, że będę musiała sama ściągać z ciebie tę koszulkę - mruknęła z figlarną nutą, nie podnosząc głowy.- A teraz sam mnie tak przytulasz i nie chcesz, żebym się odsunęła. I jeszcze to, że zwykle nie pozwalasz się dotykać… że masz słabość tylko do jednej konkretnej dziewczyny… - Lekko uniosła twarz, by spojrzeć na niego z dołu. Jej oczy błyszczały przekornie, a policzki delikatnie się zarumieniły. - Sprawiasz, że czuję się cholernie rozpieszczona i dostrzeżona. - Uśmiechnęła się szerzej, - Troszkę mi ciężko uwierzyć, że nie mówisz tego innym dziewczynom. - Uniosła brew z zadziornym uśmieszkiem, a chwilę później znów się wtuliła, wciskając nos w zagłębienie jego szyi. Jej oddech był ciepły i lekko przyspieszony. - Theo, troszkę mnie kusisz, wiesz? - wyszeptała.

W tym momencie poczuła, jak jego dłonie przesuwają się na jej biodra. Zanim zdążyła cokolwiek powiedzieć, podniósł ją... łatwiutko, jakby ważyła tyle co piórko. Cicho sapnęła z zaskoczenia, ale instynktownie objęła go ramionami za szyję - Theo! - parsknęła śmiechem. Chłodny laminat dotknął jej ud przez cienkie dresy, kontrastując z ciepłem jego ciała, które teraz znajdowało się między jej nogami. Automatycznie rozchyliła je nieco szerzej, pozwalając mu podejść bliżej. Serce waliło jej jak szalone. Teraz, gdy był tak blisko, jej dłoń swobodnie powędrowała pod jego koszulkę... z jego pomocą. Figlarność szybko mieszała się z czymś znacznie gorętszym. Palce wsunęły się pod materiał odważniej, sunąc po jego biodrze, a potem na bok brzucha. Drugą ręką objęła jego kark, wplatając palce we włosy. - No i co teraz, niedźwiedziu? - wyszeptała, patrząc mu prosto w oczy. - Posadziłeś mnie tu… kusisz mnie, żebym wkładała ręce pod twoją koszulkę… a jeszcze chwilę temu mówiłeś, że nie będziesz ze mną spał, dopóki… no właśnie, dopóki co? - Lekko przygryzła dolną wargę, a w jej spojrzeniu pojawiła się prowokująca iskra. - Bo jeśli dalej będziesz tak ze mną igrał, to jednak wrócę spać do siebie.
Ukrywanie treści: włączone
Hidebb Message Hidden Description


niedźwiedź
32 y/o
Mark your calendar for Canada Day
197 cm
robi dyplom pomiędzy pracami
Awatar użytkownika
come as you are
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkija?
typ narracjitrzecia osoba
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Jej dotyk odbierał mu rozsądek. W codziennym życiu naprawdę uważał, że stąpał po ziemi pewnie, ciężko, nie bujał w obłokach i raczej skłaniał się bardziej w stronę racjonalnego, chłodnego myślenia, niż słuchania panującego zwykle gdzieś głęboko w nim chaosu. Właściwie to chłodne myślenie było jedyną rzeczą, które trzymało cały ten chaos na uwięzi. Fakt, czasami było mu naprawdę ciężko się skupić czy sformułować zdanie w jednym, nie trzech językach, ale to co go ratowało to wyuczony spokój. Przekora i upór, które dostał w genach od matki zdecydowanie pomagały w trzymaniu własnego zachowania w ryzach. Be a man. Schowaj w buty wszystko, co czujesz, nie oddawaj serca nikomu, tylko swoim najbliższym i.. Nawet jeśli jego matka naprawdę starała się go ochronić przed tą stroną toksycznej męskości, ta była wszędzie, infiltrując sposób w jaki myślał częściej, niż chciałby to przyznać. Zmarszczone brwi, chłodne oczy, wysoko podniesiona głowa i szerokie ramiona, pierś wypięta w nieskazitelnej posturze; wszystko to pomagało trzymać ludzi na dystans.. Zazwyczaj. August strzeliła go jak grom z jasnego nieba, dosłownie, bo przecież wpadła na niego znikąd i wszystko, czym była, przedzierało się przez każdą, najmniejszą osłonę, którą się otaczał. Jej uśmiech. Jej przekora. Jej poczucie humoru. Jej promienna osobowość. Wszystko to było jak trzymanie fragmentu słońca w dłoniach; dla większości pewnie musiała zmusić swoje promienie do mdlenia, przyciemniać się dla innych, sprawiać, żeby była "mniej".. Ale cholera, nawet jeśli w pierwszej sekundzie oślepiła go wszystkim czym była, na tamtą chwilę, trzymając ją w ramionach wiedział, że dawała mu tyle ciepła i szczęścia, i.. Sam nie wiedział, czy na to wszystko zasługiwał. A jej dotyk.. Boże drogi, drobne dłonie sunące po jego plecach, przeskakiwały przyjemną elektrycznością, uzależniały, sprawiały, że chciał ją prosić o więcej. Więcej wszystkiego, nie tylko jej dotyku. Chciał być zachłanny, chciał, żeby była jego na tak wiele sposobów, że aż mu było wstyd. Ta drobna kobieta była absolutnie wszystkim, czego pragnął i wydawała się od samego początku zakleszczyć gdzieś głęboko w jego klatce piersiowej.
A potem zobaczył jej drobny rumieniec, na który jego serce znów przeskoczyło kilka uderzeń, a oddech na moment uwiązł w klatce. - ..jeszcze nigdy nie straciłem głowy aż tak... Uh, zapominam słowa.. Aż tak.. Efektownie? - zmarszczył na moment brwi, próbując znaleźć słowo, którego szukał, ale całkiem szybko się poddał. - Przepraszam? - dodał jeszcze, bo przecież w gruncie rzeczy nie chciał jej kusić.. Prawda? Powiedział, że nie będzie z nią spał tego konkretnego dnia, nawet jeśli nie miał nic przeciwko spania obok niej i co do tego był całkiem pewny, bo wystarczyłoby jedno "nie" z jej strony, żeby odnalazł własne postanowienie. Kuszenie nie było celem. Chciał po prostu być blisko niej, a każda komórka jego ciała prosiła, żeby nie wypuszczał jej z ramion i.. Ciężko było nie słuchać. Zwłaszcza, kiedy przysunęła twarz do jego szyi przed momentem, wywołując kolejne drobne dreszcze biegnące w dół jego brzucha.
Uśmiechnął się niemal mimowolnie, kiedy wywołał jej śmiech i zaraz sam jej krótko zawtórował, szczerząc zęby w uśmiechu. Przez moment. Znalazł się między jej nogami, tak blisko, dłonie August na rozpalonej skórze na jego skośnych mięśniach z boku ciała, na karku, we włosach. Kolejne cholernie przyjemne dreszcze wywołały bezgłośne westchnienie, rozchylając jego usta, powieki lekko opadły, oczy nieco pociemniały, mimo że po ustach nadal błądził lekki uśmiech. Utrzymał jej spojrzenie, jego własne odbiło rozbawienie, gdy nazwała go niedźwiedziem.
Ukrywanie treści: włączone
Hidebb Message Hidden Description


sweetness
LemonSpice
none
27 y/o
Welkom in Canada
166 cm
właścicielka kwiaciarnio-kawiarni "Seasons"
Awatar użytkownika
been there, done that, messed around.
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjityp narracji
czas narracji-
postać
autor

Ukrywanie treści: włączone
Hidebb Message Hidden Description


niedźwiedź
32 y/o
Mark your calendar for Canada Day
197 cm
robi dyplom pomiędzy pracami
Awatar użytkownika
come as you are
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkija?
typ narracjitrzecia osoba
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Ukrywanie treści: włączone
Hidebb Message Hidden Description
LemonSpice
none
27 y/o
Welkom in Canada
166 cm
właścicielka kwiaciarnio-kawiarni "Seasons"
Awatar użytkownika
been there, done that, messed around.
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjityp narracji
czas narracji-
postać
autor

Ukrywanie treści: włączone
Hidebb Message Hidden Description


niedźwiedź
ODPOWIEDZ

Wróć do „#21”