Too old for this shit
: ndz kwie 12, 2026 11:38 am
Poszukiwania mordercy jego brata zeszły na jeden wieczór na dalszy plan. Miał już listę celów, które powoli odhaczał. Listę potencjalnych zabójców, którzy byli w mieście w momencie śmierci jego brata. Potwierdzał ich alibi, szukał zleceń. To nie była żadna lista śmierci. Nie będzie przecież strzelać na ślepo. Musiał być pewien swojego celu.
Na dzisiaj zawiesił jednak swoje plany. Jego relacja ze Sierrą znacząco się zmieniła po ich ostatnim wieczorze. Spędzili go bardziej jak para niż po prostu dwójka osób która lubi ze sobą sypiać. Magnus sam nie wiedział jak powinien to traktować. Czy rzeczywiście chciał od niej czegoś więcej niż po prostu dobrej zabawy? Miał kilkanaście dni by sobie to przetrawić, przemyśleć, a przede wszystkim zatęsknić. Bo rzeczywiście za nią zatęsknił. Nie tylko za seksem, który był do tej pory pewną kotwicą dla ich relacji. Łapał się na tym, że brakowało mu jej obecności. Tego jak się z niego czasami nabijała, jak się droczyła. To, że nigdy nie wiedział kiedy pojawi się jako część jego dnia było całkiem ekscytujące i po prostu miło spędzało się z nią czas. Nawet na takich pierdołach jak oglądanie dennych programów na netflixie. Coś, co robił rzadko z kimkolwiek. Było między nimi nieco bardziej intymnie. Prosiła go by na nią zaczekał, więc zaczekał. Użył swoich kontaktów by dowiedzieć się kiedy dokładnie wracała.
Na razie przestał myśleć o tym co może tak naprawdę ich łączyć. Miał ochotę odpocząć od swojego polowania, a zrobić coś miłego dla niej. Zdecydował, że tym razem to on ją zaskoczy. Może nie był jakimś szczególnie wybitnym kucharzem, ale uważał, że całkiem dobrze przyrządza mięso. Zamierzał zatem przygotować dla niej kolację niespodziankę w jej własnych czterech kątach. Chociaż klucze miał przez cały ten czas nie zdecydował się wcześniej ich używać.
Zrobił więc zakupy, przekręcił klucz w drzwiach i wszedł do przedsionka zapalając światło. Dom robił pewne wrażenie. Rynek nieruchomości jest czymś, co doskonale znał, więc był w stanie dość dokładnie określić ile takie cztery ściany mogły kosztować. Musiała całkiem dobrze zarabiać. Cokolwiek robiła, bo do tej pory tak naprawdę nie miał o tym pojęcia. A raczej miał mgliste pojęcie, aczkolwiek nawet gdyby próbowała mu tłumaczyć pewnie by nie zrozumiał. Nie było żadną tajemnicą, że nie był szczególnie elektronicznie utalentowany.
Przeszedł do kuchni, rozłożył zakupy na wyspie kuchennej i poczuł jak włoski na jego karku stają dęba. Znał to uczucie. Zagrożenie. Nawet jeśli był już na emeryturze, tego jednego nie wyzbył się w pełni. Na swoje szczęście bo inaczej właśnie miałby wbity nóż w plecy. Zamiast tego ten wylądował wbity w blat. Magnus zrobił unik, ale nie będąc już tak sprawnym jak kiedyś rozbił się o kuchenną szafkę i musiał zrobić przewrót zanim dźwignął się na równe nogi. Instynkt wziął górę. Stanął w pozycji obronnej, ułożył dłonie na wysokości klatki piersiowej i zamarł czekając na ruch swojego przeciwnika. Kilka uników gdy tamten próbował go pchnąć swoim nożem. W końcu znalazł moment, w którym mógł skrócić dystans, złapać go w pasie i robiąc suplex przerzucić go przez kuchenną wyspę. Nie tracił czasu i sięgnął po własny zestaw noży, który leżał na tej samej wyspie. Mając swój oręż w dłoni czuł się całkowicie pewnie. Gdy tamten dźwigał się na równe nogi Magnus już do niego wypadał. Walka na noże była zazwyczaj zakończona szybko. W jednym momencie. Magnus był specjalistą mniejszych cięć w strategicznych miejscach. Podcinając stawy, tętnice, męcząc swojego przeciwnika. Zanim sam o tym wiedział już był właściwie martwy. Ciśnienie krwi nagle spadało, mięśnie robiły się wiotkie. W tym momencie Grimstad wbił nóż w serce napastnika, od razu go przekręcając. Walka była skończona.
Dopiero teraz wiele dźwięków, bodźców oraz myśli zaczynało wracać. Adrenalina nadal buzowała w jego żyłach. Puścił nieboszczyka na podłogę, uniósł wzrok, a w drzwiach stałą Sierra. Zamarł. Po raz pierwszy w swojej karierze rzeczywiście zamarł. Powinien ją zabić? Powinien. Poskromił swój odruch. Wiedział, że gdyby rzucił tym nożem prawdopodobnie by trafił. Zamiast tego po prostu patrzył na nią tym chłodnym spojrzeniem, które powoli miękło. Z bezlitosnego, chłodnego zabójcy do Magnusa, którego do tej pory znała. Co oczywiście kontrastowało z zakrwawioną koszulą, podartą marynarką i narzędziem zbrodni w ręce.
Sierra Valencia
Na dzisiaj zawiesił jednak swoje plany. Jego relacja ze Sierrą znacząco się zmieniła po ich ostatnim wieczorze. Spędzili go bardziej jak para niż po prostu dwójka osób która lubi ze sobą sypiać. Magnus sam nie wiedział jak powinien to traktować. Czy rzeczywiście chciał od niej czegoś więcej niż po prostu dobrej zabawy? Miał kilkanaście dni by sobie to przetrawić, przemyśleć, a przede wszystkim zatęsknić. Bo rzeczywiście za nią zatęsknił. Nie tylko za seksem, który był do tej pory pewną kotwicą dla ich relacji. Łapał się na tym, że brakowało mu jej obecności. Tego jak się z niego czasami nabijała, jak się droczyła. To, że nigdy nie wiedział kiedy pojawi się jako część jego dnia było całkiem ekscytujące i po prostu miło spędzało się z nią czas. Nawet na takich pierdołach jak oglądanie dennych programów na netflixie. Coś, co robił rzadko z kimkolwiek. Było między nimi nieco bardziej intymnie. Prosiła go by na nią zaczekał, więc zaczekał. Użył swoich kontaktów by dowiedzieć się kiedy dokładnie wracała.
Na razie przestał myśleć o tym co może tak naprawdę ich łączyć. Miał ochotę odpocząć od swojego polowania, a zrobić coś miłego dla niej. Zdecydował, że tym razem to on ją zaskoczy. Może nie był jakimś szczególnie wybitnym kucharzem, ale uważał, że całkiem dobrze przyrządza mięso. Zamierzał zatem przygotować dla niej kolację niespodziankę w jej własnych czterech kątach. Chociaż klucze miał przez cały ten czas nie zdecydował się wcześniej ich używać.
Zrobił więc zakupy, przekręcił klucz w drzwiach i wszedł do przedsionka zapalając światło. Dom robił pewne wrażenie. Rynek nieruchomości jest czymś, co doskonale znał, więc był w stanie dość dokładnie określić ile takie cztery ściany mogły kosztować. Musiała całkiem dobrze zarabiać. Cokolwiek robiła, bo do tej pory tak naprawdę nie miał o tym pojęcia. A raczej miał mgliste pojęcie, aczkolwiek nawet gdyby próbowała mu tłumaczyć pewnie by nie zrozumiał. Nie było żadną tajemnicą, że nie był szczególnie elektronicznie utalentowany.
Przeszedł do kuchni, rozłożył zakupy na wyspie kuchennej i poczuł jak włoski na jego karku stają dęba. Znał to uczucie. Zagrożenie. Nawet jeśli był już na emeryturze, tego jednego nie wyzbył się w pełni. Na swoje szczęście bo inaczej właśnie miałby wbity nóż w plecy. Zamiast tego ten wylądował wbity w blat. Magnus zrobił unik, ale nie będąc już tak sprawnym jak kiedyś rozbił się o kuchenną szafkę i musiał zrobić przewrót zanim dźwignął się na równe nogi. Instynkt wziął górę. Stanął w pozycji obronnej, ułożył dłonie na wysokości klatki piersiowej i zamarł czekając na ruch swojego przeciwnika. Kilka uników gdy tamten próbował go pchnąć swoim nożem. W końcu znalazł moment, w którym mógł skrócić dystans, złapać go w pasie i robiąc suplex przerzucić go przez kuchenną wyspę. Nie tracił czasu i sięgnął po własny zestaw noży, który leżał na tej samej wyspie. Mając swój oręż w dłoni czuł się całkowicie pewnie. Gdy tamten dźwigał się na równe nogi Magnus już do niego wypadał. Walka na noże była zazwyczaj zakończona szybko. W jednym momencie. Magnus był specjalistą mniejszych cięć w strategicznych miejscach. Podcinając stawy, tętnice, męcząc swojego przeciwnika. Zanim sam o tym wiedział już był właściwie martwy. Ciśnienie krwi nagle spadało, mięśnie robiły się wiotkie. W tym momencie Grimstad wbił nóż w serce napastnika, od razu go przekręcając. Walka była skończona.
Dopiero teraz wiele dźwięków, bodźców oraz myśli zaczynało wracać. Adrenalina nadal buzowała w jego żyłach. Puścił nieboszczyka na podłogę, uniósł wzrok, a w drzwiach stałą Sierra. Zamarł. Po raz pierwszy w swojej karierze rzeczywiście zamarł. Powinien ją zabić? Powinien. Poskromił swój odruch. Wiedział, że gdyby rzucił tym nożem prawdopodobnie by trafił. Zamiast tego po prostu patrzył na nią tym chłodnym spojrzeniem, które powoli miękło. Z bezlitosnego, chłodnego zabójcy do Magnusa, którego do tej pory znała. Co oczywiście kontrastowało z zakrwawioną koszulą, podartą marynarką i narzędziem zbrodni w ręce.
Sierra Valencia