009. dirty money, quiet secrets
: sob kwie 25, 2026 10:21 pm
042.
Some secrets are whispered.
Some are hidden in cash.
Some are hidden in cash.
trigger warning
przekleństwaBo Stewart odkurzała już od rana, jeszcze zanim on wygrzebał się z pościeli i chociaż zarzekała się, że wcale nie, to Madox wiedział, że robiła to specjalnie, buczała tym odkurzaczem w sypialni. Nawet poduszka na głowie nie pomogła. I tak ją słyszał. Przekręcał się jeszcze chwilę z boku na bok. Nakrywał kołdrą i odkrywał, a w końcu zrzucił ją na podłogę.
- Dobra... Ale będziesz chciała... - chciał jej zagrozić, ale w sumie jak? Skoro on i tak prędzej, czy później pękał. Nie było czegoś takiego, co potrafiłby jej odmówić. Dlatego ta groźba mu wcale nie wyszła, nie miała pokrycia.
Zresztą zaraz też wylazł z łóżka, ale zanim je pościelił, to już skakał na niego Sombra, a zaraz prowadził go do drzwi. Madox wciągnął tylko na siebie dres i koszulkę, a zaraz kucał przy dobermanie, który wywalał się na plecy, żeby go wygłaskać.
- Chyba mu się chce, muszę najpierw z nim iść - oznajmił Pilar, a ona po drodze jeszcze wręczyła mu worki ze śmieciami, żeby chociaż to zrobił. Oni ostatnio produkowali strasznie dużo śmieci, ale Madox był pewny, że to Rosa i Ricz, a do tego jeszcze Gabi. Pełno szklanych butelek i jakiś opakowań.
Ale chciał, czy nie, to Madox znowu leciał na dół wynieść śmieci i wysikać psa, chociaż to drugie to akurat nigdy nie stanowiło dla niego problemu. Sombra był usłuchany, więc nie musiał się szarpać ze smyczą bo doberman pilnował się i szedł mu przy nodze. Czasem tylko odbiegł, żeby coś obwąchać. I tym razem też to zrobił, w jakimś psim parku poleciał poganiać się z innymi psami, a Madox obserwował to opierając się o ogrodzenie. Pogadał sobie z właścicielką jakiegoś jamnika na temat tego, które smaczki jedzą ich pieski, aż w końcu zawołał do siebie dobermana i ruszyli do domu, chociaż...
Była taka ładna pogoda, że Noriega nie umiał sobie odmówić i wykorzystał to jeszcze na to, żeby się przebiec po parku. Szybka przebieżka z psem. Pilar też mogłaby biegać z nimi, zamiast tańczyć po mieszkaniu z odkurzaczem. I Madox sobie nawet o tym pomyślał, kiedy w końcu zatrzymał się pod ich kamienicą. Może ją jeszcze namówi? Przecież sprzątanie im nie ucieknie, a pogoda może się zmienić.
Nie było go chyba godzinę...
Jak wchodził po schodach, to już czuł w kościach, że Pilar nie będzie zadowolona. Po prostu to wiedział, dlatego po drodze kupił jej jeszcze batona z żabciami, może tym ją udobrucha?
Ale kiedy wszedł do mieszkania, a tam dywan w salonie leżał podwinięty, a jego skrytka w podłodze... wyjebana do góry nogami, to Madox od razu wiedział, że żaden baton z żabcią nie pomoże. Właściwie...
Nie miał pojęcia, co mogłoby pomóc, zwłaszcza, że Pilar wywaliła już na podłogę jego torbę z forsą, a kanadyjskie dolary walały się wszędzie, na kanapie, na stoliku i na podłodze. Wyglądało to trochę, jakby wybuchał tu jakaś gotówkowa bomba, a Madox się zawahał kiedy wchodził do salonu. Nawet Sombra stanął w korytarzu, przy drzwiach, jakby czuł, że zaraz się zacznie...
Mógł jednak zostać i posprzątać. To może nic takiego by się nie stało? Chociaż właściwie nie wiedział co się tutaj odjebało.
- Co... - zaczął ostrożnie - co się stało? - głupie pytanie? No chyba nie do końca, biorąc pod uwagę fakt, że torba była pusta i wszędzie walały się te dolary.
¿Qué carajo pasó aquí? .𓏲⊹₊˚