po szklanie i na rusztowanie
: ndz kwie 26, 2026 12:25 pm
W ostatnim czasie tyle się wydarzyło, że właściwie sam nie wiem w co powinienem najpierw włożyć ręce, a jak nie wiadomo co robić to najlepiej się napić. Ja co prawda od tygodnia jestem czysty jak łza, bo po wypadku z szampanem (na czole wciąż widoczne są pozostałości po przeogromnym, sinym guzie) nie mogę spożywać żadnych procentów, żeby mój mózg wrócił na właściwe tory, ale myślę, że zadowolę się bezalkoholowym drinkiem, tylko w odpowiednim towarzystwie. A odpowiednim towarzystwem były moje dwie przyjaciółki, z którymi nie widziałem się chyba całe wieki. W sumie nic dziwnego - najpierw wyjechałem na wakacje na wyspie, potem odjebaliśmy z Madoxem ślub w Vegas, potem wreszcie udało mi się odzyskać zegarek, z czym też łączyła się ostro pokurwiona historia z chińską łaźnią w rolach głównych, potem wreszcie postanowiłem na poważnie zająć się rozwodem, potem wpadłem na swoją zaginioną byłą, a potem... Potem wreszcie miałem trochę czasu żeby pospotykać się z przyjaciółmi. Więc wysłałem kilka wiadomości na nasz grupowy czat i tak po krótkiej wymianie zdań zadecydowałem, że spotykamy się w Poor Romeo, bo trzeba w końcu wyjść do ludzi, a nie wiecznie siedzieć w czterech ścianach własnych mieszkań. Szczególnie, że wiosnę czuć już było w powietrzu, a wieczory robiły się coraz bardziej przyjemne. W barze jestem pierwszy, więc od razu podchodzę do lady i zanim jeszcze zdążę zasiąść na wysokim stołku, to podbija do mnie uśmiechnięta barmanka i pyta czego sobie życzę - Pokoju na świecie i żeby z kranu leciał szampan - rzucam w odpowiedzi, a ona parska śmiechem - Żartuję, zrób mi jakieś bezalkoholowe cudo, okej? Zdaję się na ciebie - puszczam jej oczko. Dziewczyna kiwa głową, zabierając się za kręcenie mi koktajlu, bo drinkiem tego nie można nazwać, skoro nie miało w sobie żadnych procentów. Wdajemy się w krótką rozmowę, dopóki nie postawi przede mną wysokiej szklanki z kolorowym napojem, ozdobioną wielką truskawką i cukrem wokół brzegu. Czeka aż spróbuję, a kiedy zamaczam usta to na moją twarz od razu wstępuje szeroki uśmiech - Mmmm, dojebany - przyznaję, zgodnie zresztą z prawdą. Może nie tak dobry jak ten drink marzeń, który gejowski barman wykręcił mi w motocyklowym barze niedaleko Vegas, ale na pewno mógłbym umieścić go w pierwszej piątce. Z alkoholem byłby pewnie jeszcze lepszy. Płacę za swoje picie i dorzucam coś ekstra dla przemiłej barmanki, po czym zajmuję jeden ze stolików na przeciwko wejścia, żebym mógł od razu wychwycić dziewczyny jak wejdą. Z braku laku wyciągam telefon, piszę, że ja już siedzę i czekam, a potem dla zabicia czasu zaczynam skrollować Instagrama, co rusz spoglądając na drzwi wejściowe. I oto pierwsza pojawia się...
Mara Lakefield Cynthia A. Ward
Mara Lakefield Cynthia A. Ward