ODPOWIEDZ
34 y/o
Enjoy the simplest things
180 cm
adwokat Vishwakar, Bradford & Grant Llp
Awatar użytkownika
ignorantia iuris nocet, ignorantia facti non nocet
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona
typ narracjipierwszoosobowy
czas narracjiteraźniejszy
postać
autor

W ostatnim czasie tyle się wydarzyło, że właściwie sam nie wiem w co powinienem najpierw włożyć ręce, a jak nie wiadomo co robić to najlepiej się napić. Ja co prawda od tygodnia jestem czysty jak łza, bo po wypadku z szampanem (na czole wciąż widoczne są pozostałości po przeogromnym, sinym guzie) nie mogę spożywać żadnych procentów, żeby mój mózg wrócił na właściwe tory, ale myślę, że zadowolę się bezalkoholowym drinkiem, tylko w odpowiednim towarzystwie. A odpowiednim towarzystwem były moje dwie przyjaciółki, z którymi nie widziałem się chyba całe wieki. W sumie nic dziwnego - najpierw wyjechałem na wakacje na wyspie, potem odjebaliśmy z Madoxem ślub w Vegas, potem wreszcie udało mi się odzyskać zegarek, z czym też łączyła się ostro pokurwiona historia z chińską łaźnią w rolach głównych, potem wreszcie postanowiłem na poważnie zająć się rozwodem, potem wpadłem na swoją zaginioną byłą, a potem... Potem wreszcie miałem trochę czasu żeby pospotykać się z przyjaciółmi. Więc wysłałem kilka wiadomości na nasz grupowy czat i tak po krótkiej wymianie zdań zadecydowałem, że spotykamy się w Poor Romeo, bo trzeba w końcu wyjść do ludzi, a nie wiecznie siedzieć w czterech ścianach własnych mieszkań. Szczególnie, że wiosnę czuć już było w powietrzu, a wieczory robiły się coraz bardziej przyjemne. W barze jestem pierwszy, więc od razu podchodzę do lady i zanim jeszcze zdążę zasiąść na wysokim stołku, to podbija do mnie uśmiechnięta barmanka i pyta czego sobie życzę - Pokoju na świecie i żeby z kranu leciał szampan - rzucam w odpowiedzi, a ona parska śmiechem - Żartuję, zrób mi jakieś bezalkoholowe cudo, okej? Zdaję się na ciebie - puszczam jej oczko. Dziewczyna kiwa głową, zabierając się za kręcenie mi koktajlu, bo drinkiem tego nie można nazwać, skoro nie miało w sobie żadnych procentów. Wdajemy się w krótką rozmowę, dopóki nie postawi przede mną wysokiej szklanki z kolorowym napojem, ozdobioną wielką truskawką i cukrem wokół brzegu. Czeka aż spróbuję, a kiedy zamaczam usta to na moją twarz od razu wstępuje szeroki uśmiech - Mmmm, dojebany - przyznaję, zgodnie zresztą z prawdą. Może nie tak dobry jak ten drink marzeń, który gejowski barman wykręcił mi w motocyklowym barze niedaleko Vegas, ale na pewno mógłbym umieścić go w pierwszej piątce. Z alkoholem byłby pewnie jeszcze lepszy. Płacę za swoje picie i dorzucam coś ekstra dla przemiłej barmanki, po czym zajmuję jeden ze stolików na przeciwko wejścia, żebym mógł od razu wychwycić dziewczyny jak wejdą. Z braku laku wyciągam telefon, piszę, że ja już siedzę i czekam, a potem dla zabicia czasu zaczynam skrollować Instagrama, co rusz spoglądając na drzwi wejściowe. I oto pierwsza pojawia się...

Mara Lakefield Cynthia A. Ward
twoja stara
???
35 y/o
NIE MA LIPY, JEST ODLEGŁOŚĆ
170 cm
lekarz medycyny sądowej Uniwersytet Toronto
Awatar użytkownika
Depresja przy barszczyku
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkishe/her
typ narracjityp narracji
czas narracji-
postać
autor

⋆˚࿔ friend 𝜗𝜚˚⋆ 𝓑𝓮𝓼𝓽𝓲𝓮🌹

Dawno nie wychodziła z własnego mieszkania.
Traktowała je jak prawdziwą twierdzę nie do zdobycia. Ostatnio jak wychodziła z niego, to poznała Matheo. Teraz jeszcze bardziej zabunkrowała się w apartamencie. Nie musiała wychodzić. Na youtubie puszczała odgłosy z pubu i czuła się, jakby była w środku. Jedyne czego jej brakowało to piwa z kija. Bąbelki, piana i ten wielki kufel ledwo mieszczący się w jej dłoniach. Cynthia żyła tym momentem, w którym mogła zapomnieć o wszystkim.
Chciała zostać w domu, a jednak wyszła do przyjaciół.
Powinna im opowiedzieć o Theo, może powiedzieliby jej coś mądrego, lub wykrzyknęli: jebać typa. Po nich spodziewała się wszystkiego. Zarówno troski jak i opierniczu. Może powinna go dostać? Bezsensownie spanikowała, kiedy Bachmann oświadczył jej, że chce zostać strażakiem. Nie powinna panikować, a te obrazy pojawiały się instynktownie przed nią. Zwyczajnie bała się go stracić, a to i tak stało się... samo.
Wzięła się za siebie.
O ile pójście na terapię, kupienie kilku kolorowych ubrań można było w ten sposób nazwać. Czas spędzała w domu, ale... Cynthia wyglądała inaczej. Zamiast standardowego zestawu ubrań przyszła w szarej sukience, a na ramionach miała zarzuconą skórzaną kurtkę. Zamiast wysoko związanych włosów były fale delikatnie opadające na jej ramiona. Przyszła jako druga i prychnęła, widząc Patela wesoło nawijającego do kelnerki.
Wiesz William, jednak jesteś najbardziej okrutny z całej naszej trójki 一 miłe przywitanie jak na Ward zaliczone 一 ja bym nie zaczęła pić bez was 一 kłamstwo. Gdyby była pierwsza siedziałaby już przy pierwszym kuflu piwa i to właśnie go zamawia u barmanki. Dwie trzecie ekipy już zebrane. Cynthia chwilę milczy, by w końcu poprawić samą siebie.
A na pewno nie jakiś tęczowy rzyg 一 nawet nie wyobrażała sobie, jakby wyglądała treść jego żołądka. Poprawka, doskonale wiedziała. Ostatnio na stole zawitała do niej młoda studentka, która prawdopodobnie przedawkowała. Kolorowa treść żołądka połączona z narkotykami wyglądała paskudnie.
ODPOWIEDZ

Wróć do „Poor Romeo”