Colors of the wind
: ndz maja 10, 2026 12:53 am
Can you paint with all the colors of the wind?
Wiadomość o mieszkaniu w formie prezentu była pierwszą pozytywną rzeczą w życiu Cory w ostatnich miesiącach, a już na pewno w tym roku. 2026 zdecydowanie nie będzie należeć do najlepszych w jej życiu, a przynajmniej pierwsza jego połowa przebiega jak na razie katastrofalnie. U niej nie ma wzlotów i upadków, a po prostu odbija się co rusz od dna. Chociaż w momencie, gdy nagle człowiek, którego uważałaś całe życie za ojca, wyrzuca Cię z domu, można już powiedzieć, że puka od spodu w to dno?
Starała się jednak znajdować pozytywne aspekty. Tak duży gest od rodzeństwa i matki był dla niej czymś wzruszającym, bo nie musiała się już tułać między apartamentem Cherry, a Maddie. Kochała obie , ale jednak pomimo ich szczerych chęci czuła się tam po prostu tylko gościem. Potrzebowała własnej przestrzeni, którą będzie mogła urządzić według własnej wizji. Potrzebowała lokum tylko dla siebie. Wiedziała, że ekipa już tam weszła i przygotowuje je według projektu Charity, ale Cora chciała pójść i sprawdzić etap pracy. Może uda się jeszcze na koszt darczyńców wprowadzić ewentualne zmiany w aranżacji? W końcu Cora teraz liczy skrupulatnie każdy grosz.
Podjechała pod wskazany, przez Charliego, adres i od razu po wyjściu z taksówki rozglądała się po okolicy. Była to widoczna degradacja o kilka klas, ale czy to stanowiło dla niej problem? Nie. Od dziecka żyła w luksusie, ale to nie on ją określał i to nie jego goniła. Pieniądze potrafiły uszczęśliwiać, ale nie dawały szczęścia. Dlatego konieczność przeprowadzenia się do gorszej dzielnicy nie była dla niej niczym strasznym. Budynek był mniej luksusowy od jej poprzedniego, ale była to średnia klasa. Weszła do mieszkania korzystając z otrzymanych kluczy i jej oczom się ukazało duże, wysokie i przestronne mieszkanie. Wszędzie była jeszcze rozłożona folia malarska świadcząca, że prace remontowe się nie zakończyły. - Wow…- szepnęła rozglądając się wokół i skupiając na dużych oknach idących przez całą wysokość loftowego mieszkania, a także wychodzące na antresolę. Już w jej głowie pojawiały się wizje jak je urządzi! Możliwość tego dodawała wiatru w jej żagle, więc nawet nie wiedziała czy oprócz niej jest ktoś jeszcze w mieszkaniu czy nie. Szła podziwiając miejsce, które miała od teraz nazywać swoim nowym domem.
I wszystko byłoby piękne, gdyby nagle nie poczuła jak jej noga wpada w coś mokrego, a następnie całe jej ciało leci do przodu. Z głośnym odgłosem upadła na podłogę, ale największy odgłos wydała z siebie duża, metalowa puszka, którą blondynka rozlała wpadając na nią. - O żesz kurwa!- krzyknęła patrząc pod siebie, a raczej za siebie, bo wciąż leżała na ziemi na brzuchu wpatrując się jak oniemiała jak biała farba rozlewa się po folii, a tym samym brudzi jej spodnie i spływa coraz dalej i dalej…. Czy kiedyś jej złą passa się skończy?
Max Korhonen
Wiadomość o mieszkaniu w formie prezentu była pierwszą pozytywną rzeczą w życiu Cory w ostatnich miesiącach, a już na pewno w tym roku. 2026 zdecydowanie nie będzie należeć do najlepszych w jej życiu, a przynajmniej pierwsza jego połowa przebiega jak na razie katastrofalnie. U niej nie ma wzlotów i upadków, a po prostu odbija się co rusz od dna. Chociaż w momencie, gdy nagle człowiek, którego uważałaś całe życie za ojca, wyrzuca Cię z domu, można już powiedzieć, że puka od spodu w to dno?
Starała się jednak znajdować pozytywne aspekty. Tak duży gest od rodzeństwa i matki był dla niej czymś wzruszającym, bo nie musiała się już tułać między apartamentem Cherry, a Maddie. Kochała obie , ale jednak pomimo ich szczerych chęci czuła się tam po prostu tylko gościem. Potrzebowała własnej przestrzeni, którą będzie mogła urządzić według własnej wizji. Potrzebowała lokum tylko dla siebie. Wiedziała, że ekipa już tam weszła i przygotowuje je według projektu Charity, ale Cora chciała pójść i sprawdzić etap pracy. Może uda się jeszcze na koszt darczyńców wprowadzić ewentualne zmiany w aranżacji? W końcu Cora teraz liczy skrupulatnie każdy grosz.
Podjechała pod wskazany, przez Charliego, adres i od razu po wyjściu z taksówki rozglądała się po okolicy. Była to widoczna degradacja o kilka klas, ale czy to stanowiło dla niej problem? Nie. Od dziecka żyła w luksusie, ale to nie on ją określał i to nie jego goniła. Pieniądze potrafiły uszczęśliwiać, ale nie dawały szczęścia. Dlatego konieczność przeprowadzenia się do gorszej dzielnicy nie była dla niej niczym strasznym. Budynek był mniej luksusowy od jej poprzedniego, ale była to średnia klasa. Weszła do mieszkania korzystając z otrzymanych kluczy i jej oczom się ukazało duże, wysokie i przestronne mieszkanie. Wszędzie była jeszcze rozłożona folia malarska świadcząca, że prace remontowe się nie zakończyły. - Wow…- szepnęła rozglądając się wokół i skupiając na dużych oknach idących przez całą wysokość loftowego mieszkania, a także wychodzące na antresolę. Już w jej głowie pojawiały się wizje jak je urządzi! Możliwość tego dodawała wiatru w jej żagle, więc nawet nie wiedziała czy oprócz niej jest ktoś jeszcze w mieszkaniu czy nie. Szła podziwiając miejsce, które miała od teraz nazywać swoim nowym domem.
I wszystko byłoby piękne, gdyby nagle nie poczuła jak jej noga wpada w coś mokrego, a następnie całe jej ciało leci do przodu. Z głośnym odgłosem upadła na podłogę, ale największy odgłos wydała z siebie duża, metalowa puszka, którą blondynka rozlała wpadając na nią. - O żesz kurwa!- krzyknęła patrząc pod siebie, a raczej za siebie, bo wciąż leżała na ziemi na brzuchu wpatrując się jak oniemiała jak biała farba rozlewa się po folii, a tym samym brudzi jej spodnie i spływa coraz dalej i dalej…. Czy kiedyś jej złą passa się skończy?
Max Korhonen