Strona 1 z 1

002.

: ndz maja 10, 2026 2:39 am
autor: Audrey LeBlanc
Nienawidzę mieć maratonów w pracy. Zawsze po nich czuję się, jakbym miała kaca. Ciężko też mi jest wrócić do normalnego życia. Zwłaszcza że dostaję tylko dwa dni wolnego i ponownie zaraz wrócę do nowego maratonu, który pewnie zakończy się tak samo. Śmiercią, dziwnymi przypadkami oraz narzekaniem pacjentów, ponieważ wiecznie mają problem o dosłownie wszystko. Kocham pomagać, ale ilość narzekań i ich dziwny min, jest naprawdę męczące. Gorzej będzie, jak wybiorę w końcu specjalizację. Tu to dopiero początek, a jeszcze czeka mnie dyżur na SOR. Tam to dopiero będzie ciekawie i źle.
Idąc do swojej przyjaciółki, postanowiłam kupić dla nas jakieś dobre wino. Chcę spędzić chociaż trochę czasu z nią. Naprawdę dawno się nie widzieliśmy. Krótkie rozmowy, sms nie potrafią zastąpić rozmowy na żywo. A ja? Jak to wielka przylepa, naprawdę się stęskniłam. Zresztą mam tak z każdą przyjaciółką, którą posiadam. Muszę z nimi spędzać czas, nawet jeśli jestem po najgorszych dyżurach. Jedynie czego unikam w takich momentach to matkę. Mogłoby się to źle skończyć dla obu stron. Zwłaszcza jak jeszcze jest wyżej od mnie i jest moją matką.
Zadzwoniłam i zaczęłam grzecznie, aż mi otworzy drzwi. Zamachałam reklamówką z butelkami i uśmiechnęłam się niewinnie. Nie chcę się upić, ale chyba wyjdzie zupełnie inaczej. Dodatkowo liczę na wspólne oglądanie naszych głupi seriali o bogatych babkach. One zawsze nie wiedzą czego chcą, a mają wszystko ot, tak. Najlepsze są komentarze Cass, potrafi ich zjechać i jednocześnie być przy tym kulturalna. Zazdroszczę jej tego, naprawdę. Westchnęłam i po szybkim przytuleniu skierowałam się w stronę salonu. Odłożyłam na kanapę butelki i zauważyłam drobne zmiany w tym pomieszczeniu.
— Naprawdę uwielbiam twój gust. Jest prosty, ale jest w nim klasa. Musisz mi kiedyś zdradzić, gdzie kupujesz te wszystkie dodatki. Chciałabym zmienić wystrój salonu, a ja wiecznie nie mogę znaleźć, idealnych akcesoriów i mebli — Westchnęłam zrezygnowana. Może kiedyś mi się to uda, ale naprawdę będę musiała o to ją poprosić. Zwłaszcza przez mój okrojony czas, który pozwala mi na krótkie wyjścia po zakupy i tyle. Chociaż? Jakbym wzięła wolne, a Cassi by mi pomogła. Ogarnęłabym to z nią, być może nawet w dwa dni. — A teraz.. proszę odpowiedź mi wszystko, co mnie ominęło — Usiadłam wygodnie na kanapie, czekając na wszystkie plotki i nowinki. Najbardziej interesuje mnie, co wydarzyło się u niej. Później możemy przecież pokomentować nasze durne programy telewizyjne. Teraz jest czas dla mojej najlepszej przyjaciółki i tylko o tym chcę teraz słyszeć.

Cassiopeia Deveraux

002.

: ndz maja 31, 2026 11:49 pm
autor: Cassiopeia Deveraux
003. Let's start with a few details | Outfit
Uśmiechnęłam się na komentarz dotyczący wystroju. Nadal nie przywykłam do tego, że ktoś nazywał to miejsce moim domem. Większość pudeł stała się już pusta. Jeszcze przed samym spotkaniem z Audrey zdążyłam powiesić obrazy na ścianach i poustawiać drobiazgi na półkach. Mimo to nadal miałam wrażenie, że mieszkanie nadal wyglądało jak przestrzeń przygotowana dla kogoś, kto mógł w każdej chwili ponownie spakować walizki.
- Chętnie ci pomogę. Możemy tak spędzić cały dzień. Najpierw wino, później pójdziemy do na zakupy, a na koniec będziemy udawały, że nie wydałyśmy zbyt dużo pieniędzy na poduszki i świeczki - powiedziałam z rozbawieniem.
Podeszłam do środkowej szafki w kuchni i wyciągnęłam kieliszki. - W sumie to nie wydarzyło się nic spektakularnego. I chyba właśnie to jest dla mnie największą nowością - przyznałam, nalewając wino. - Nadal uczę się jak żyć w tym mieście. Znalazłam dwie dobre kawiarnie, niewielką księgarnię i schronisko, z którym chciałabym nawiązać współpracę. Rozmawiałam już z osobami, które ją prowadzą. Powiedzieli, że potrzebują przede wszystkim większego zainteresowania starszymi zwierzętami. Wiesz jak to jest. Wszyscy zachwycają się szczeniakami, a później obok siedzą psy, które czekają już kilka lat.
Wzięłam kieliszek i usiadłam wygodniej. Następnie założyłam nogę na nogę. - Myślałam też o lokalnej kampanii. Takie bez wielkiej produkcji i przesadnie idealnych zdjęć. Chciałabym pokazać je takimi, jakie są. Może są już siwe i nie tak silne jak za młodych lat, ale nadal zasługują na dom.
Przez chwilę stukałam paznokciami w kieliszek. - Poza tym próbuję nauczyć się odpoczywać. Okazuje się, że jestem w tym beznadziejna. Kiedy nie mam sesji ani spotkań, to szukam sobie kolejnych obowiązków. Chyba trochę boję się ciszy. Bo wtedy człowiek zaczyna zadawać sobie pytania, na które wcześniej nie miał czasu.
Uśmiechnęłam się łagodnie. - Ale dzisiaj żadnych trudnych pytań. Pijmy wino i nadrabiajmy zaległości. Możemy też po oceniać wybory życiowe bogatych kobiet z telewizji. A w międzyczasie powiedz mi, czy matka już ci odpuściła trochę?

Audrey LeBlanc

002.

: pt lip 03, 2026 9:49 pm
autor: Audrey LeBlanc
Rozmowa z Cassie jest taka prosta i jednocześnie taka przyjemna. Sama nie wiem, dlaczego tak to nam wychodzi, ale jestem z tego szczerze zadowolona. Kiedy potrzebuję pogadać o czymś naprawdę ważnym idę do Sher. Jeśli chodzi o Cass, to z nią lubię rozmawiać na jeszcze poważniejsze i szczere rozmowy. Wiadomo z kuzynom też mogę o wszystkim gadać, ale ona teraz wiecznie jest zajęta swoim chłopakiem i tak się nie da. Raczej jej uwaga jest naprawdę skierowana w zupełnie inne tory, aż czasem tęsknię za wolną Sherr, gdzie miała dla mnie naprawdę megadużo czasu.
— Liczyłam na upicie się winem, a jutro najpewniej zaliczylibyśmy niestety kaca. Jednak trzeba czasem zaszaleć i sprawdzić jeszcze inne możliwości — Mruknęłam. Sięgnęłam po kieliszek i napiłam się naprawdę dużego łyku wina. Przechyliłam głowę w bok, przez co moje blond włosy opadły na ramię. Skrzywiłam się na kolejne słowa przyjaciółki. Międzyczasie przyszedł do nas Ash, który jedynie, czego chciał to zasnąć obok nas. Zaczęłam go głaskać po plecach, aż w końcu zasnął.
— Wiem, bardzo dobrze. Sama adaptowałam tego Słodziaka, ale w tamtym momencie bardziej pasował mi mały, kto do wychowania go pod mój styl życia — Dorosłe koty mają swój własny tryb życia oraz spędzają czas jak zostały wychowane. Naprawdę chciałam mieć dwa kociaki, ale nie mogę sobie na razie pozwolić na to wszystko. Może jak znajdę dla siebie partnera i wszystko jakoś się ułoży? Postawiłabym teraz na jakiegoś biednego kociaka, który oddałby nam taką samą miłość co młody kot. Sięgnęłam po krakersa i zjadłam go. — A twoja rodzina? Nie odzywa się? Ja ciszy też nie lubię, gubię się czasem w tym mieszkaniu. Wiesz fajnie, że posiadam takie duże mieszkanie… Jednak dla mnie jednej to, aż za dużo. Wiem jak się czujesz, ale naprawdę cieszę się, że tu jesteś — Złapałam ją za rękę. Ścisnęłam ją delikatnie na pocieszenie. Gdyby nie rodzina, jeszcze bardziej byłabym zagubioną. Cieszę się, że mam matkę koło siebie oraz rodzeństwo. Może nie mam z nimi superrelacji, ale jakaś jest. No i Scher jest mi jak siostra, nawet lepsza niż Grace. Puściłam jej rękę i zastukałam również w kieliszek.
— Trochę? Raczej nie da mi dość łatwo zakończyć tego tematu. Mogę kogoś sobie poszukać, jeśli jej się spodoba to będzie prostsze. Jednak nie jestem gotowa na ślub, nawet jeśli wychowała mnie jak chciała — Przyznałam to bardzo szczerze. Wychowała mnie jak chciała, jestem grzeczna i zawsze prawie się zgadzałam na jej plany, ale teraz jest naprawdę dziwnie i sama nie wiem, czy ja tego naprawdę jednak chcę. — A ty kogoś masz na oku?

Cassiopeia Deveraux