004. Who will die this time
: śr maja 20, 2026 9:26 pm
004. Who will die this time | Outfit
Muszę przyznać, że nie pamiętałem, kiedy ostatni raz wstałem tak wcześnie z własnej woli. Budzik miałem nastawiony na szóstą rano, jednak zdążyłem obudzić się kilka minut przed nim. Przez chwilę leżałem nieruchomo i gapiłem się w sufit. W tym czasie zastanawiałem się nad tym, czy a pewno podjąłem słuszną decyzję, aby spotkać się z matką.Przez większość życia funkcjonowała głównie w akcie urodzenia jako matka. Dobrze wiedziałem czym się zajmowała, bo ludzie czasami o niej wspominali. No i ojciec rzucał nieraz jakieś krótkie komentarze na jej temat, głównie by tłumaczyć jej nieobecność pracą. Nigdy jednak tego nie kupowałem. Dużo ludzi ma pracę. Dziwne, że oni potrafią akurat wracać później do domu.
Usiadłem na łóżku i przetarłem dłonią twarz. Niby spałem kilka godzin, ale mimo to czułem się zmęczony. Odruchowo sięgnąłem po telefon, by zobaczyć co słychać w wielkim świecie. Miałem masę powiadomień pod ostatnim filmem, którego opublikowałem. Normalnie to od razu wszedłbym w to i zaczął odpisywać na komentarze. Tym razem tylko zablokowałem ekran.
Przez chwilę tylko siedziałem i próbowałem się ostatecznie wybudzić. Kimberly jeszcze spała albo po prostu siedziała zamknięta u siebie. Obstawiałem jednak to pierwsze. Wziąłem szybki prysznic i ubrałem pierwszy lepszy dres, który akurat był pod ręką. Przez moment zastanawiałem się, czy nie powinienem wybrać czegoś bardziej eleganckiego, bo w końcu miałem odwiedzić matkę w pracy. Finalnie i tak uznałem, że to bez sensu. To nie była w końcu rozmowa kwalifikacyjna. Chociaż część mnie miała wrażenie, jakby właśnie czymś takim była.
Droga była krótka i minęła mi bardzo szybko. Siedziałem przy oknie autobusu i obserwowałem ludzi, którzy właśnie wychodzili do pracy. Najgorsze w tym wszystkim było to, że nie wiedziałem, czego właściwie się spodziewać po tym spotkaniu. Nie chodziło mi o sam komisariat, lecz o matkę. Nasze ostatnie spotkanie nie zakończyło się happy endem i nie miałem pojęcia, o czym miałbym z nią rozmawiać.
Wysiadłem niedaleko miejsca, gdzie pracowała matka. W środku czułem dziwne napięcie. Było to w sumie głupie. Niby mam już dwadzieścia lat. Setki tysięcy ludzi oglądają moje filmy, a mimo to zwykłe spotkanie z własną matką stresowało mnie bardziej niż cokolwiek innego. Zatrzymałem się przed wejściem, aby poprawić rękawy bluzy, a następnie wszedłem do środka. Usiadłem się w poczekalni i czekałem na przyjście matki.
Evina J. Swanson