Sullivan Hartley
: ndz maja 31, 2026 11:14 am
Sullivan Michael "Sully" Hartley

data i miejsce urodzenia
23.11.1988 | Toronto, CAzaimki
Męskiezawód
Freelancer - Programistamiejsce pracy
-orientacja
Heterodzielnica mieszkalna
Don Mills (aktualnie hotele)pobyt w toronto
Od urodzenia z przerwą na fikcyjną śmierćumiejętności
- Żeglowanie - jedna z jego pasji.- Programowanie w kilku językach - hobby, które okazało się później całkiem przydatne
- Biegłość w języku francuskim, angielskim oraz włoskim
- Prawo jazdy na samochód osobowy, motor oraz ciężarówki
- Całkiem dobry z niego mechanik i złota rączka
- Certyfikowany instruktor nurkowania
słabości
- Węże - nienawidzi ich odkąd jeden ukąsił go podczas nurkowania na Filipinach.- Cierpi na bezsenność oraz początki depresji (oczywiście samo zdiagnozowanej)
- Lęk wysokości.
- Chociaż posiada prawo jazdy, na motorze nie jeździł już od lat od wypadku w Tajlandii
- Nie potrafi gotować, ale pieczenie wychodzi mu całkiem dobrze.
- Słabość do słodyczy i przekąsek.
Stojąc na pokładzie tonącej łodzi człowiek zaczyna się zastanawiać co tak naprawdę i przede wszystkim kiedy, poszło nie tak. Urodzić się w rodzinie Hartley'ów to jak dostać złoty bilet do fabryki czekolady. Wszystkie wrota stawały przed człowiekiem otworem. Ktokolwiek powiedział, że pieniądze szczęścia nie dają, miał rację, aczkolwiek takie życie zdecydowanie było łatwiejsze. Nawet jeśli większość swojego życia podporządkował rodzinnym wymaganiom względem pierworodnego syna, spadkobiercy rodzinnej fortuny, nie narzekał na to jak potoczyło się jego życie.
Miał wszystko, czego mógł potrzebować. Edukację, przestrzeń, jedzenie na swoim talerzu. Nawet marynarski program, na który wysłał go jego ojciec by nauczyć go dyscypliny wyszedł mu na dobre. Wyszedł z niego nie tylko z wieloma nowymi znajomościami, lecz przede wszystkim zaszczepił w nim jego największą pasję. Żeglarstwo i wszystko, co z tym związane. Za to zdecydowanie był mu dozgonnie wdzięczny. Każdą wolną chwilę poświęcał na żeglowanie po morzach i oceanach całego świata. Nauczył się też nurkować by eksplorować również to, co znajdowało się pod taflą wody.
Całkiem ironiczne, że to właśnie jego pasja została użyta przeciwko niemu. Co do tego nie miał najmniejszych wątpliwości. Jego łódź była bez zarzutu. Sprawdzał ją jeszcze tego poranka. Niewątpliwie pomiędzy porankiem, a wieczorem ktoś bardzo profesjonalnie uszkodził kadłub, ster oraz silnik. Nie sądził, że posunęli by się tak daleko. Powinien. Powinien wiedzieć. Skoro ostrzeżeniem było zakończenie jednej z najważniejszych relacji w jego życiu, co mogli zrobić by naprawdę uprzykrzyć, a raczej zakończyć jego życie?
Był winny, jak najbardziej. Winny mieszania się w sprawy swojego młodszego brata. Nie było takiej siły, która powstrzymałaby go od pomocy rodzinie. Za to pewnie też mógł podziękować swoim rodzicom. Zawsze opiekował się swoim młodszym rodzeństwem. Odpowiedzialność, dyscyplina, to wartości, które zostały mu zaszczepione od najmłodszych lat, więc oczywiście, że dotykały również jego młodszego brata. Zawsze czekał żeby wytrzeć mu dłonie po piaskownicy, krył go gdy stłukł coś w domu, a w ostatnich latach opłacał nawet kaucję w aresztach kiedy za mocno zabalował na jakiejś imprezie. Nie dlatego, że musiał dbać o dobre imię rodziny. Dlatego, że chciał. To było w jego DNA. Dlatego, kiedy zaczął podejrzewać, że w jego firmie dzieje się coś nie tak nie krył swojej troski. Próbował mu wyperswadować, że to może nie być najlepszy pomysł, że może otworzyć coś nowego. Próbował go przekonać, że jego wspólnik nie jest tak szczery, jak mogło się wydawać. Gdy nie słuchał, cóż... Sully wziął sprawy w swoje ręce. Gdy zaczął drążyć, jego życie również zaczęło się uprzykrzać. Do tego stopnia, że zniszczyli jego narzeczeństwo. Wrobili go w zdradę, której jego narzeczona nie potrafiła wybaczyć. Wtedy sprawa zrobiła się personalna.
Jak widać bardzo personalna również dla nich skoro postanowili go zabić. Na jego szczęście ktokolwiek to zlecił nie miał wszystkich informacji w swojej teczce. Jego pasja do żeglarstwa była wiedzą publiczną. Natomiast to, jak daleko ta pasja sięgała, było zarezerwowane tylko dla najbliższej rodziny. Najwyraźniej nie wiedzieli, że jest również certyfikowanym nauczycielem nurkowania. Podobnie jak tego, że takowy sprzęt zawsze trzymał w skrytce pod pokładem. Ktokolwiek próbował wykorzystać jego brata nie był aż takim profesjonalistą.
Swoją oficjalną śmierć wykorzystał na swoją korzyść. Ojciec nauczył go by zawsze mieć trochę środków na zagranicznych kontach oraz w gotówce. Na czarną godzinę. Zamierzał odkryć kto wrabia jego brata. Kto próbował go zabić. Przede wszystkim musiał znaleźć na to wszystko dowody. Potrzebował czasu, czasu, który właśnie mu dali. Utrzymywał się z oszczędności oraz kodowania. Z pomocą AI można było z łatwością tworzyć strony, apki i sprzedawać to na kontraktach, kiedy sam poświęcał się zbieraniu informacji. Nie był żadnym detektywem, ale pomiędzy marynarką i biznesem rodzinnym, wiedział jak działa ten świat. Przede wszystkim miał motywację.
Teraz wracał z dowodami odzyskać swoje dawne życie. Rodzinę, pozycję oraz może nawet narzeczoną.
Miał wszystko, czego mógł potrzebować. Edukację, przestrzeń, jedzenie na swoim talerzu. Nawet marynarski program, na który wysłał go jego ojciec by nauczyć go dyscypliny wyszedł mu na dobre. Wyszedł z niego nie tylko z wieloma nowymi znajomościami, lecz przede wszystkim zaszczepił w nim jego największą pasję. Żeglarstwo i wszystko, co z tym związane. Za to zdecydowanie był mu dozgonnie wdzięczny. Każdą wolną chwilę poświęcał na żeglowanie po morzach i oceanach całego świata. Nauczył się też nurkować by eksplorować również to, co znajdowało się pod taflą wody.
Całkiem ironiczne, że to właśnie jego pasja została użyta przeciwko niemu. Co do tego nie miał najmniejszych wątpliwości. Jego łódź była bez zarzutu. Sprawdzał ją jeszcze tego poranka. Niewątpliwie pomiędzy porankiem, a wieczorem ktoś bardzo profesjonalnie uszkodził kadłub, ster oraz silnik. Nie sądził, że posunęli by się tak daleko. Powinien. Powinien wiedzieć. Skoro ostrzeżeniem było zakończenie jednej z najważniejszych relacji w jego życiu, co mogli zrobić by naprawdę uprzykrzyć, a raczej zakończyć jego życie?
Był winny, jak najbardziej. Winny mieszania się w sprawy swojego młodszego brata. Nie było takiej siły, która powstrzymałaby go od pomocy rodzinie. Za to pewnie też mógł podziękować swoim rodzicom. Zawsze opiekował się swoim młodszym rodzeństwem. Odpowiedzialność, dyscyplina, to wartości, które zostały mu zaszczepione od najmłodszych lat, więc oczywiście, że dotykały również jego młodszego brata. Zawsze czekał żeby wytrzeć mu dłonie po piaskownicy, krył go gdy stłukł coś w domu, a w ostatnich latach opłacał nawet kaucję w aresztach kiedy za mocno zabalował na jakiejś imprezie. Nie dlatego, że musiał dbać o dobre imię rodziny. Dlatego, że chciał. To było w jego DNA. Dlatego, kiedy zaczął podejrzewać, że w jego firmie dzieje się coś nie tak nie krył swojej troski. Próbował mu wyperswadować, że to może nie być najlepszy pomysł, że może otworzyć coś nowego. Próbował go przekonać, że jego wspólnik nie jest tak szczery, jak mogło się wydawać. Gdy nie słuchał, cóż... Sully wziął sprawy w swoje ręce. Gdy zaczął drążyć, jego życie również zaczęło się uprzykrzać. Do tego stopnia, że zniszczyli jego narzeczeństwo. Wrobili go w zdradę, której jego narzeczona nie potrafiła wybaczyć. Wtedy sprawa zrobiła się personalna.
Jak widać bardzo personalna również dla nich skoro postanowili go zabić. Na jego szczęście ktokolwiek to zlecił nie miał wszystkich informacji w swojej teczce. Jego pasja do żeglarstwa była wiedzą publiczną. Natomiast to, jak daleko ta pasja sięgała, było zarezerwowane tylko dla najbliższej rodziny. Najwyraźniej nie wiedzieli, że jest również certyfikowanym nauczycielem nurkowania. Podobnie jak tego, że takowy sprzęt zawsze trzymał w skrytce pod pokładem. Ktokolwiek próbował wykorzystać jego brata nie był aż takim profesjonalistą.
Swoją oficjalną śmierć wykorzystał na swoją korzyść. Ojciec nauczył go by zawsze mieć trochę środków na zagranicznych kontach oraz w gotówce. Na czarną godzinę. Zamierzał odkryć kto wrabia jego brata. Kto próbował go zabić. Przede wszystkim musiał znaleźć na to wszystko dowody. Potrzebował czasu, czasu, który właśnie mu dali. Utrzymywał się z oszczędności oraz kodowania. Z pomocą AI można było z łatwością tworzyć strony, apki i sprzedawać to na kontraktach, kiedy sam poświęcał się zbieraniu informacji. Nie był żadnym detektywem, ale pomiędzy marynarką i biznesem rodzinnym, wiedział jak działa ten świat. Przede wszystkim miał motywację.
Teraz wracał z dowodami odzyskać swoje dawne życie. Rodzinę, pozycję oraz może nawet narzeczoną.
zgoda na powielanie imienia
niezgoda na powielanie pseudonimu
nieZgody MG
poziom ingerencji
średnizgoda na śmierć postaci
niezgoda na trwałe okaleczenie
niezgoda na nieuleczalną chorobę postaci
niezgoda na uleczalne urazy postaci
takzgoda na utratę majątku postaci
takzgoda na utratę posady postaci
tak