Strona 1 z 1

Emmett Lapointe

: pn cze 01, 2026 10:33 pm
autor: Emmett Lapointe
Emmett Lapointe
Belmont Cameli
homeprofilebiopermits
Obrazek
data i miejsce urodzenia
16.10.2001 r. I Toronto, Kanada
zaimki
On, jego
zawód
Hokeista
miejsce pracy
University of Toronto
orientacja
Heteroseksualny
dzielnica mieszkalna
York Mills
pobyt w toronto
Od urodzenia
umiejętności
Bardzo dobrze jeździ na łyżwach i ma świetną koordynację ruchową.
Potrafi prowokować rywali i wyprowadzać ich z równowagi.
Jest odporny na presję podczas ważnych spotkań.
Ma dobry refleks i potrafi szybko reagować.
słabości
Bywa arogancki i zbyt pewny siebie.
Łatwo wdaje się w sprzeczki, zwłaszcza kiedy ktoś podważa jego umiejętności.
Jest bardzo niecierpliwy i chce osiągać efekty od razu.
Strona wyrwana z pamiętnika Emmetta Lapointe, Toronto, 16 października

Dokładnie dzisiaj skończyłem dwadzieścia cztery lata. Nigdy nie miałem zwyczaju zapisywać takich rzeczy, ale matka zawsze mi powtarzała, że człowiek powinien czasem zatrzymać się na chwilę i sprawdzić, dokąd właściwie zmierza. Brzmiało to jak jedna z tych rad, których słuchało się tylko po to, żeby później o nich zapomnieć. Jednak tym razem postanowiłem zrobić wyjątek.
Urodziłem się 16 października 2001 roku w Toronto. W mojej rodzinie od samego początku było jasne, że prędzej czy później skończę na lodzie. I to dosłownie. Mój ojciec przez lata grał zawodowo w hokeja. Najlepszy okres swojej kariery spędził w drużynie Montreal Wolves. Zdobył z nimi mistrzostwo krajowej ligi, a kilka sezonów później został wybrany najlepszym obrońcą. W domu bardzo często o tym opowiadał. Lubił przypominać ludziom, to kim był i czego dokonał. Miał nawet gablotę z medalami, która była ustawiona w salonie, dokładnie na przeciwko kanapy. Trudno było jej nie zauważyć.
Matka również większość życia spędziła na lodowisku. Była łyżwiarką figurową. Co prawda nie zdobyła ona tylu nagród co ojciec, ale to ona miała więcej cierpliwości. Ojciec nauczył mnie walczyć o wynika. A matka wpoiła jak utrzymywać równowagę i nie wyglądać przy tym jak kretyn.
Pierwsze łyżwy dostałem, jeszcze zanim nauczyłem się dobrze czytać. Ojciec zabierał mnie na lodowisko przed szkoła albo zaraz po zajęciach. Początkowo traktowałem to jak zabawę i dopiero później przestało to nią być. Z czasem treningi zmieniły się w obowiązek. Jeżeli popełniłem błąd, to musiałem powtarzać ćwiczenie do skutku. Gdy byłem zmęczony, to ojciec mówił, że zmęczenie nie było argumentem. A jeżeli wygrywałem, to zadawał pytanie, dlaczego nie zdobyłem jeszcze jednej bramki.
Nie mogłem jednak powiedzieć, że go nienawidziłem. To dzięki niemu szybko zacząłem wyróżniać się na tle innych zawodników. Po prostu nigdy nie wiedziałem, czy byłem wystarczająco dobry, czy tylko nie zdążyłem jeszcze go rozczarować.
W szkole radziłem sobie przyzwoicie. Nie byłem kujonem i nigdy nie próbowałem nim zostać. Oceny miały dla mnie znaczenie głównie dlatego, że bez nich nie pozwoliliby mi grać. Uczyłem się więc tyle, ile było konieczne. Za to na lodowisku nie lubiłem robić nic połowicznie.
Grałem kolejno w kilku juniorskich zespołach z Toronto. W jednym z nich zostałem na dłużej i tam po raz pierwszy zacząłem regularnie pojawiać się w lokalnych rankingach. Może i nie byłem największym zawodnikiem na lodzie, ale nadrabiałem to szybkością i refleksem, a także tym, że dobrze wiedziałem, kiedy przeciwnik zaczynał się denerwować. Bardzo często to wykorzystywałem. Wystarczyło rzucić pod nosem jakiś komentarz, albo zaśmiać się po nieudanym zagraniu i konkurenci tracili nad sobą kontrolę. Ojciec twierdził, że prowokowanie przeciwników było tanią sztuczką. Ale ja uważałem, że wynik nadal liczył się tak samo, niezależnie od metody.
Po ukończeniu szkoły średniej dostałem stypendium sportowe na University of Toronto. Jako kierunek wybrałem zarządzanie sportem. Nie miałem zamiaru zostać profesorem ani pracować całe życie za biurkiem, ale uznałem, że warto mieć też plan awaryjny. Kariera sportowa nie trwa przecież wiecznie. Poza tym chciałem kiedyś zarabiać na hokeju również wtedy, gdy nie będę mógł już grać.
Studia nie były szczególnie ekscytujące, ale przynajmniej miałem możliwość nawiązania nowych kontaktów. Poznałem różnych zawodników, trenerów i ludzi, którzy wiedzieli do kogo zadzwonić, kiedy pojawiała się wolna pozycja w składzie. Szybko zrozumiałem, że talent był ważny, ale nie pozwalał załatwić wszystkiego. Trzeba było jeszcze umieć się sprzedać, a z tym akurat nigdy nie miałem problemu.
Na trzecim roku dostałem szansę w półprofesjonalnej drużynie. Początkowo byłem tylko rezerwowym skrzydłowym, ale wcale mi to nie przeszkadzało. Dobrze wiedziałem, że nie będę grzał miejsca na ławce przez długi czas. Trenowałem więcej niż pozostali i korzystałem z każdej okazji, żeby zwrócić na siebie uwagę. Kiedy jeden z podstawowych zawodników wypadł ze składu, to zająłem jego miejsce. Potem nie oddałem go już do końca sezonu.
Ostatni sezon był najlepszy w mojej dotychczasowej karierze. Udało mi się zdobyć najwięcej punktów w drużynie i po raz pierwszy dostałem realne propozycje do klubów z wyższej ligi. Co prawda nie były to jeszcze kontakty, o których pisałyby gazety, ale stanowiły one krok we właściwą stronę.
Od początku miałem jednak jeden konkretny cel. Chciałem dostać się do Toronto Maple Leafs. Nie interesowało mnie granie gdziekolwiek tylko po to, żeby móc powiedzieć, że zrobiłem karierę. Chciałem wejść na lód w barwach drużyny, którą oglądałem od dzieciństwa i usłyszeć swoje nazwisko na trybunach. Najbardziej jednak zależało mi, aby ojciec po raz pierwszy nie mógł znaleźć żadnego niepochlebnego komentarza.
Ludzie często postrzegali mnie za arogancką osobę. Może i mieli rację, ale ja nie widziałem jednak powodu, żeby udawać skromność tylko po to, żeby inni czuli się lepiej. Wiedziałem, że byłem dobry i mogłem być jeszcze lepszy. Nie oznaczało to jednak, że niczego nie traktowałem poważnie. Wręcz przeciwnie. Za moimi żartami i pewnością siebie kryło się sporo pracy. Zamierzałem osiągnąć więcej niż ojciec.
zgoda na powielanie imienia
Nie
zgoda na powielanie pseudonimu
Nie
Zgody MG
poziom ingerencji
Wysoki
zgoda na śmierć postaci
Nie
zgoda na trwałe okaleczenie
Nie
zgoda na nieuleczalną chorobę postaci
Nie
zgoda na uleczalne urazy postaci
Nie
zgoda na utratę majątku postaci
Nie
zgoda na utratę posady postaci
Nie

Emmett Lapointe

: czw cze 04, 2026 1:18 pm
autor: Emmett Lapointe
Maple Hearts poproszę o sprawdzenie <3