Strona 1 z 1

Charytatywnie dla dzieci..

: wt cze 09, 2026 6:56 pm
autor: Melanie Campbell
Melanie nie udzielała się w takich eventach za często, tym bardziej gdy była wciąż jeszcze mało rozpoznawalnym prawnikiem. Takie imprezy jednak dawały swoje plusy, poszukiwanie współprac albo nowego partnera z którym mogłaby pomyśleć o współpracy przy otwarciu kancelarii. Po wakacjach na Hawajach, wracała z nową energią i też świeżym spojrzeniem na niektóre sprawy. Sama mogła nie wiele ale przy wsparciu kogoś z branży? Tutaj od razu można by powiedzieć, że coś się uda i może z tego wytworzyć. Ona sama nie miała na tyle energii, wkładu własnego aby swoje nazwisko wieszać jedynie na drzwiach, musiała wejść w to w duecie. Impreza chociaż charytatywna i zorganizowana dla dzieci, przywołała do siebie sporo ciekawych ludzi, w tym takich z pasją i budżetem. Były osoby, które znała ale także takie, które dopiero miała zamiar poznać, poświęcić im czas i wkręcić się w towarzystwo. To dawało nie raz pole do popisu, do polecenia się komuś kto akurat potrzebuje porady prawnej albo właśnie prawnika. Nie zapominała jednak przy tym o datku, który miała ze sobą, a który chciała wpłacić. Sama dzieci nie miała i nie planowała ich mieć, ale to nie znaczyło, że nie mogła się podzielić swoimi pieniędzmi. Chociaż miała oszczędności na własną kancelarię i wynajęcie lokalu, tak realia były brutalne - aby zaczęła coś sama na własny koszt, potrzebowała wielkiego bum albo sporej współpracy z którymś z gigantów, którzy mieli swoje firmy w okolicy. To mogło zająć wieki albo... jeszcze więcej.
Przyjęcie zaopatrywane było w całkiem dobre jedzenie i nieco alkoholu, po który miała zamiar sięgnąć gdy kelner pojawił się w zasięgu jej wzroku. Drobne bąbelki nikomu nie zaszkodzą, a dla dorosłych to zawsze okraszenie wieczoru. Sięgając po kieliszek szampana, jej dłoń natchnęła się na tą należąca do mężczyzny. Z początku wycofała się próbując odpuścić ale chyba faktycznie trafiła na dżentelmena, co w tym mieście graniczyło z cudem.
- Nie, proszę. Śmiało. Zaczekam na nową partię i podobno wjedzie też sushi.. - rzuciła z uśmiechem, czekając finalnie na decyzję faceta. Jeśli chciał być miły to ustąpiła na końcu i skinięciem głosy podziękowała za możliwość złapania ostatniego pełnego kieliszka z tacy kelnera.
- Nie wiem co tutaj robię, przybliży mi Pan może czego dotyczy ta impreza? Wpadłam z racji wsparcia jednej z placówek dla nieletnich. Ale.. to łączy się z prawniczym bełkotem. - wyjaśniła w skrócie swoją obecność tutaj i zainteresowanie ów charytatywnym eventem. Jeśli chodziło o najmłodszych czy dzieciaki, jej serce zawsze było otwarte i pełne wsparcia, tym bardziej gdy w grę wchodziło cierpienie, które było powiązane z jej profesją, a więc prawem.


Robbie Cole

Charytatywnie dla dzieci..

: śr cze 10, 2026 5:13 pm
autor: Robbie Cole
Mężczyzna odpowiedział przyjaznym uśmiechem, ale pod maską widać było jego spięcie. Zresztą mimo tego, że wyglądał w smokingu naprawdę świetnie, to jakoś on do niego nie pasował. Zdecydowanie lepiej wyglądałby w skórzanej kurtce, z piwem w ręku, siedzący na masce starej Impali.
Pokręcił głową w zaprzeczeniu, dając do zrozumienia, że nie zgadza się na poświęcenie z jej strony.
- W takim razie oboje zaczekamy na nową partię. - odpowiedział.
Mimo to sięgnął po kieliszek tylko po to, żeby podać go jej.
Za to na tacy wylądowała jego szklanka z whisky. Skroplona woda spływała po ściankach naczynia, ale nie było w nim lodu. Za to płyn wydawał się podejrzanie rozcieńczony.
Wstrząsnął nim przyjacielski śmiech, kiedy tak otwarcie wspomniała o tym, że nawet nie wie, co tutaj robi. Jego ręka odruchowo powędrowała do kołnierzyka, szukając jakiegoś miejsca, które mogłoby ulżyć jego cierpieniom, ale twarz nie dawała po sobie poznać prawie nic. Powiódł spojrzeniem po wszystkich zebranych, połowy twarzy nie rozpoznając. Za to odruchowo pozdrawiał wszystkich tych, którzy pozdrawiali jego albo uśmiechali się do niego. Pewnie zabrakłoby mu palców, gdyby miał liczyć wszystkie te razy, kiedy pozdrowienia wcale nie były skierowane do niego.
- Jak mam być szczery, to sam do końca nie wiem... Zdaje się, że jeden z wiernych fanów Blue Jays wspiera też małe domy dziecka w Ontario.
Zbieranie funduszy nie było jego najmocniejszą stroną. Znacznie bardziej wolał pracę u podstaw, ale miał świadomość, że takie wydarzenia, jak to, też musiały się odbywać. Inaczej nie byłoby za co pracować u podstaw z tymi dzieciakami.
- Podejrzewam też, że połowa uczestników nie wie, z jakiego powodu się tutaj znajduje. - ostatnie zdanie wypowiedział nieco konfidencjonalnie, nachylając się nieco do Melanie.

Melanie Campbell