-
Melanie chodź silna z zewnątrz, krucha w środku. Waleczna prawniczka, cicha romantyczka, czekająca aż miłość zapuka do jej drzwi.
nieobecnośćniewątki 18+takzaimkizaimkityp narracjityp narracjiczas narracji-postaćautor
Przyjęcie zaopatrywane było w całkiem dobre jedzenie i nieco alkoholu, po który miała zamiar sięgnąć gdy kelner pojawił się w zasięgu jej wzroku. Drobne bąbelki nikomu nie zaszkodzą, a dla dorosłych to zawsze okraszenie wieczoru. Sięgając po kieliszek szampana, jej dłoń natchnęła się na tą należąca do mężczyzny. Z początku wycofała się próbując odpuścić ale chyba faktycznie trafiła na dżentelmena, co w tym mieście graniczyło z cudem.
- Nie, proszę. Śmiało. Zaczekam na nową partię i podobno wjedzie też sushi.. - rzuciła z uśmiechem, czekając finalnie na decyzję faceta. Jeśli chciał być miły to ustąpiła na końcu i skinięciem głosy podziękowała za możliwość złapania ostatniego pełnego kieliszka z tacy kelnera.
- Nie wiem co tutaj robię, przybliży mi Pan może czego dotyczy ta impreza? Wpadłam z racji wsparcia jednej z placówek dla nieletnich. Ale.. to łączy się z prawniczym bełkotem. - wyjaśniła w skrócie swoją obecność tutaj i zainteresowanie ów charytatywnym eventem. Jeśli chodziło o najmłodszych czy dzieciaki, jej serce zawsze było otwarte i pełne wsparcia, tym bardziej gdy w grę wchodziło cierpienie, które było powiązane z jej profesją, a więc prawem.
Robbie Cole
-
a Canadian is somebody who knows how to make love in a canoenieobecnośćniewątki 18+niezaimkizaimkityp narracjityp narracjiczas narracji-postaćautor
Pokręcił głową w zaprzeczeniu, dając do zrozumienia, że nie zgadza się na poświęcenie z jej strony.
- W takim razie oboje zaczekamy na nową partię. - odpowiedział.
Mimo to sięgnął po kieliszek tylko po to, żeby podać go jej.
Za to na tacy wylądowała jego szklanka z whisky. Skroplona woda spływała po ściankach naczynia, ale nie było w nim lodu. Za to płyn wydawał się podejrzanie rozcieńczony.
Wstrząsnął nim przyjacielski śmiech, kiedy tak otwarcie wspomniała o tym, że nawet nie wie, co tutaj robi. Jego ręka odruchowo powędrowała do kołnierzyka, szukając jakiegoś miejsca, które mogłoby ulżyć jego cierpieniom, ale twarz nie dawała po sobie poznać prawie nic. Powiódł spojrzeniem po wszystkich zebranych, połowy twarzy nie rozpoznając. Za to odruchowo pozdrawiał wszystkich tych, którzy pozdrawiali jego albo uśmiechali się do niego. Pewnie zabrakłoby mu palców, gdyby miał liczyć wszystkie te razy, kiedy pozdrowienia wcale nie były skierowane do niego.
- Jak mam być szczery, to sam do końca nie wiem... Zdaje się, że jeden z wiernych fanów Blue Jays wspiera też małe domy dziecka w Ontario.
Zbieranie funduszy nie było jego najmocniejszą stroną. Znacznie bardziej wolał pracę u podstaw, ale miał świadomość, że takie wydarzenia, jak to, też musiały się odbywać. Inaczej nie byłoby za co pracować u podstaw z tymi dzieciakami.
- Podejrzewam też, że połowa uczestników nie wie, z jakiego powodu się tutaj znajduje. - ostatnie zdanie wypowiedział nieco konfidencjonalnie, nachylając się nieco do Melanie.
Melanie Campbell