Ten, w którym Jamie oddaje pod opiekę Tinnie swoje dziecko...
: pt cze 12, 2026 1:40 pm
Ostatnie dni przed wyjazdem były dla Jamie stresujące. Sama nie wiedziała, co bardziej ją poruszyło. Czy to, że wyjeżdżała po raz pierwszy w życiu na wakacje? Czy to, że robiła to zupełnie sama? Niestety, przyjaciółkom nawaliło się strasznie dużo rzeczy na ten wyjazd i musiała w końcu lecieć sama. Czy wreszcie to, że po raz pierwszy oddawała pod opiekę kawiarnię. Na tak długo. Dwa tygodnie. Najdłużej, jak nie pilnowała kawiarni, to były trzy dni, wtedy, jak złapała wirusa i nie przyznała się nikomu, że to Corona...
I chociaż wiedziała, że Clem jest wspaniałą, bardzo odpowiedzialną, młodą osobą, to jednak czuła niepokój. A co, jeśli wywali jakaś rura? Albo popsuje się piekarnik? Albo lodówka zaleje całą podłogę? Co, jeśli jacyś klienci będą niemili dla Tinnie? Co, jeśli któraś z dziewczyn nie przyjdzie do pracy?
- Jamie? Więcej mąki wysypujesz z miski, niż zostaje w cieście. - Clem zauważyła delikatnie, przechodząc koło niej na zapleczu z blachą świeżych muffinek.
Te z rana już się kończyły. No właśnie, stale trzeba było pilnować...
Podniosła spojrzenie spłoszonej łani, stojącej naprzeciwko nadjeżdżającej ciężarówki, na Clementine.
- Może jednak nie polecę? - zaproponowała, mając na myśli stertę ubrań rozrzuconą na swoim łóżku, raptem jedno piętro wyżej. - Na pewno sobie ze wszystkim poradzisz!
Dodała szybko, nie chcąc, żeby blondynka poczuła się urażona brakiem wiary w nią.
- Po prostu wiesz, jaki potrafi być u nas ruch. - spojrzała w kierunku dziewczyny stojącej za ladą, szykującej kawę dla klienta.
Tinnie jest taka młoda, co, jeśli inne wejdą jej na głowę? Jakby świat miał się skończyć w ciągu tych dwóch tygodni.
Tinnie
I chociaż wiedziała, że Clem jest wspaniałą, bardzo odpowiedzialną, młodą osobą, to jednak czuła niepokój. A co, jeśli wywali jakaś rura? Albo popsuje się piekarnik? Albo lodówka zaleje całą podłogę? Co, jeśli jacyś klienci będą niemili dla Tinnie? Co, jeśli któraś z dziewczyn nie przyjdzie do pracy?
- Jamie? Więcej mąki wysypujesz z miski, niż zostaje w cieście. - Clem zauważyła delikatnie, przechodząc koło niej na zapleczu z blachą świeżych muffinek.
Te z rana już się kończyły. No właśnie, stale trzeba było pilnować...
Podniosła spojrzenie spłoszonej łani, stojącej naprzeciwko nadjeżdżającej ciężarówki, na Clementine.
- Może jednak nie polecę? - zaproponowała, mając na myśli stertę ubrań rozrzuconą na swoim łóżku, raptem jedno piętro wyżej. - Na pewno sobie ze wszystkim poradzisz!
Dodała szybko, nie chcąc, żeby blondynka poczuła się urażona brakiem wiary w nią.
- Po prostu wiesz, jaki potrafi być u nas ruch. - spojrzała w kierunku dziewczyny stojącej za ladą, szykującej kawę dla klienta.
Tinnie jest taka młoda, co, jeśli inne wejdą jej na głowę? Jakby świat miał się skończyć w ciągu tych dwóch tygodni.
Tinnie