Strona 1 z 1

little mischiefs

: ndz cze 14, 2026 5:31 pm
autor: Thalia Rosenhall
23:00. Nightshade Lounge, North York.

Otrzymujesz zaproszenie na prywatny event z możliwością wejścia z osobą towarzyszącą.

Dress code - wieczorowy.

Telefony oraz nagrywanie nie są dozwolone na terenie wydarzenia. Szczegóły pozostają wyłącznie między zaproszonymi gośćmi.
Przeczytała wiadomość na ekranie telefonu, podekscytowana, że udało jej się dostać zaproszenie na jedną z tych najsławniejszych, sekretnych imprez. Jej kolega z pracy próbował zabrać ją na coś takiego jakiś czas temu, ale wtedy nie mogła (thank fuck, że poprosiła Ruperta by pisnął dobre słówko o niej ludzikom, którzy znali organizatorów), więc gdy tylko zobaczyła wiadomość, od razu wiedziała, kogo ze sobą weźmie.

g a b i

Jej partnerkę in crime, little miss mischief i osobę, na którą wiedziała, że będzie mogła liczyć, kiedy za bardzo się najebie i będzie potrzebowała, żeby ktoś potrzymał jej włosy nad kibelkiem. O tak. Gabs była jedyna w swoim rodzaju. Babka, która twardo stąpała po ziemi, a przy tym była lojalna co do joty. Nie było więc ani chwili zwątpienia, że Thalia pójdzie na tę imprezę właśnie z nią. Poza tym dawno się nie widziały, więc taki mini bonding session pewnie dobrze im zrobi. Wykręciła jej numer i zadzwoniła, a po chwili usłyszała sygnał, który dał jej znać, że Gabi odebrała. - Hejka, piękna - odezwała się, uśmiechając pod nosem. - Słuchaj, nie ma czasu. Wiem, że jest cholernie późno... - Zerknęła na godzinę.

22:00

- Ale! Dostałam zaproszenie na TOP SECRET imprezę, która zaczyna się za godzinę. Musimy być punktualnie i nie możemy mieć ze sobą żadnych telefonów - wyrzuciła z siebie niemal na jednym oddechu. - Nie podoba mi się brak tele, wiadomo, ale może wymyślimy coś, żeby chociaż jeden udało się wcisnąć? Co ty na to? - Uśmiechnęła się niemal diabelsko, bo cholera, dawno nie była na żadnej aż tak wielkiej imprezie, a sam fakt, że miały iść na nią we dwójkę, robił coś z chemią jej małego, rosenhallowego móżdżku. Nie wiedziała, czego spodziewać się po dzisiejszym wieczorze, ale wiedziała jedno.

Po nich obu nie wróżyło to nic dobrego.


gabs

little mischiefs

: pt cze 19, 2026 8:40 pm
autor: Gabriela R. Blais
„You wanna guess what me and Thalia have been textin' about? (You've been disrespectful)
Still tryin' to guess the password to my Google Drive (Are you obsessed with me?)
You wanna guess the address of the party we're at (You really are not invited)”


Kto by się spodziewał, że życie ciężarnej może być tak nudne. Nagle jej świat się skurczył do jednej informacji, a faceci wyparowali jak za machnięciem magicznej różdżki. Zawsze myślała, że żeby pozbyć się jakiegoś przygłupa wystarczyło rzucić wyznaniem miłości i planami na przyszłość. Ale jak się okazało, rosnący w jej łonie pasożyt odstraszał zawodowo wszelkie zaproszenia na jakąkolwiek imprezę. Było to na tyle upokarzające, że zaczęła tracić zdrowe zmysły i jak typowa Pani domu oglądała telenowelę.
My Bitch.
W pierwszym odruchu myślała, że ma omamy z odstawienia wszelkich używek. Po kilku sekundach dopiero do niej dotarło, że dzwoniła do niej Thalia i jakoś tak uśmiech sam pojawił się na jej pełnych ustach, a Milagros i jej perypetie z Ivo automatycznie odeszły w odstawkę. - ¡Hola, hermosa! - cześć piękna! odpowiedziała od razu, gdy tylko przystawiła urządzenie do ucha i spojrzała na zegarek, który wskazywał dwudziestą drugą. - Godzinę?! Telefonem ja się zajmę! Kurwa, ty mi to dajesz wyzwania! - od razu zerwała się z kanapy i nacisnęła czerwoną słuchawkę, żeby nie marnować ani minuty. Kto powiedział, że życie Mamacity miało być nudne? Nawet bez używek była latiną, która odpierdalała zajebiste akcje. Zresztą kto wie na takiej tajnej imprezce może znajdzie jakiegoś amanta, którego zaliczy i wyciągnie z niego każdego dolara na dziecko. Mogła szaleć, przecież i tak już żaden jej nie zapłodni, a jej mała latorośl już od samego poczęcia powinna wiedzieć, że matka była loco.
Ledwo się wyrobiła, ale punktualnie czekała na przyjaciółkę na dole, jeszcze poprawiając usta czerwoną szminką. Odkąd miała krótkie do ramion czarne włosy, to upatrzyła sobie ten sposób malowania i skromnie mogła przyznać, że sama na siebie poleciałaby gdyby tylko mogła. Do tego obcisła długa suknia z wycięciem aż do biodra i głębokim dekoltem. Szpilki z czerwoną podeszwą i była gotowa na podbój świata. Najwięcej czasu poświęciła makijażowi oraz ukryciu dodatkowego telefonu, którego nie było jej żal stracić, bo umówmy się nikt nie wiedział co je tam czeka. Nie był to żaden staroć, ale zapasowy sprzęt, który jak widać miał okazję się przydać. Wyłączyła go oczywiście asekuracyjnie i schowała pod peruką, bo zanim zrobiła wielkie cięcie, to zamówiła dwie fryzury, które ją interesowały, żeby sprawdzić jak będzie wyglądać. Dzięki temu małemu trickowi nikt nie powinien się zorientować, że przemycała na secret party urządzenie.
- Co nie poznałaś mnie? - zadziornie uśmiechnęła się do przyjaciółki i złapała ją za dłoń, żeby okręciła się w tym sexy wdzianku, który miała na sobie. - Gdybyś częściej się tak ubierała, to nie wypuszczałabym cię z łóżka. - zaśmiała się i złożyła szybki pocałunek na jej ustach, żeby nie popsuć jej makijażu. I może tak powinna zrobić. Przerzucić się na same laski, bo te przynajmniej nie zostawiały po sobie niespodzianek w postaci dziecka. Cóż, nie tylko zmiana wyglądu miała dziś wywalić Thalię z majtek. O ile je w ogóle miała na sobie.
- Gotowa? Ktoś po nas przyjedzie czy mamy adres?

Thalia Rosenhall

little mischiefs

: ndz lip 19, 2026 7:58 pm
autor: Thalia Rosenhall
Rosenhall wiedziała, że co jak co, ale akurat nie musiała się przejmować tym, czy Gabi będzie chętna na jakąś last minute akcję. One zawsze wpadały w chore tarapaty i jakimś cudem zawsze się z nich wylizywały, lol. Głupi miał zawsze szczęście, czy coś w ten deseń co nie? Nie była do końca pewna, czy to zasługa jej cycków, czy może ogólnego charmu, którym pałała Gabriela, no bo hellooo?!?! Wystarczyło na nią spojrzeć i człowiek miał BIPANIC. Like, for real, okay? Gdyby nie to, że tak bardzo lubiła sobie od czasu do czasu poskakać na you know what, to by może rozważyła przejście na drugą stronę tęczy dla przyjaciółki XD Dlatego kiedy do niej zadzwoniła, usłyszała jej głos i to, jak przeplatała między słowami hiszpański, Thalia uśmiechnęła się szeroko do telefonu. - Awhhuii, wiedziałam, że można na tobie polegać - rzuciła usatysfakcjonowana. Cholera, nie mogła się doczekać, aż zobaczą, co tak naprawdę ukrywały ściany tego sekretnego klubu. A tym bardziej, jakie akcje się tam odpierdalały. Podobno niektóre osoby nigdy już stamtąd nie wróciły, a inni opowiadali, że tracili pamięć po jednej nocy w środku.
Zawsze ją to ciekawiło.
Wychodząc z budynku i idąc w kierunku jakiejś seksi babki, miała dziwne wrażenie, że skądś ją zna. No i wtedy usłyszała ten seksowny, zachrypnięty kobiecy głosik, przez co od razu uśmiechnęła się szeroko. - Fucking hell, Blais - rzuciła, przesuwając po niej spojrzeniem od góry do dołu. I kurwaaaaa. No hotówa. Obróciła się na miejscu, jakby była jednym z aniołków Charliego, z pomocą przyjaciółki, która kazała jej zrobić piruecik niemalże wokół własnej osi. Przejechała dłońmi po obcisłej, czarnej sukience i odrzuciła włosy za plecy, żeby jeszcze lepiej jej się zaprezentować. Nie no, teraz na bank obie wyglądały jak PROBLEM wart zapamiętania. Podeszła bliżej do Gabi i przesunęła dłońmi po jej krótkich włoskach. - Girly, co to za zmiana? Wyglądasz EKSTRA HOT - powiedziała z szerokim uśmiechem. - Tak, mam już adres. Musimy dosłownie przejść kawałek i będziemy na miejscu.

Chwyciła ją pod ramię, ruszając obok niej chodnikiem, a dźwięk ich obcasów rozbrzmiewał na asfalcie, - Słuchaj, gdzie masz telefon? - zapytała, zerkając na nią zaciekawiona. - Myślisz, że damy radę wejść z nim i nie zostać złapane? - Uśmiechnęła się do niej szeroko, - Also, nie uwierzysz. Byłam na imprezie parę dni temu i typ prawie mnie wziął na biurku - powiedziała z dumą, no bo cholercia, było to nie lada osiągnięcie, mkay??? Po chwili machnęła ręką, bo dobra, priorytety... teraz musiała się dowiedzieć co u swojej partner in crime bo wyglądała jakby promieniała... Gdyby nie znała Blais to pomyślałaby, że może jest w ciąży, no ale Gabi.. pewnie by jej o tym powiedziała, no nie? LOL. - Ale nieważne. Co tam u ciebie? Jak życie? Mów szybko, bo jak tam wejdziemy, to nie wiem, ile będę w stanie usłyszeć.

blais

little mischiefs

: czw sie 06, 2026 11:37 am
autor: Gabriela R. Blais
Czyste szaleństwo w cycatej, ludzkiej postaci. Dreszczyk emocji, który zniewalał myśli i pchał prosto w paszczę gada, z której czasami ktoś nie wychodził żywy. Ryzyko jedynie podbijało stawkę, a dwie śliczne niewiasty nie posiadały za grosz żadnego hamulca. Liczył się fun. Męskie spojrzenia powoli sunące po ich ciałach, szukając choćby chwili wzajemnego zainteresowania. Świadomość własnej seksualności była już bronią samą w sobie, ale jeśli do tego pakietu dodać szczyptę inteligencji... Ta noc należała do nich.
Jej spojrzenie niemal od razu zatrzymało się na dłużej na wyeksponowanym biuście przyjaciółki. To było silniejsze. Tyłek też miała niczego sobie, ale co mogła poradzić, na to, że kochała kobiece piękno? Powinny kiedyś odcisnąć swoje ciała na płótnie i przekazać te odbitki do jakiegoś burdelu - charytatywnie.
- Pewne zmiany wymagają ostrego cięcia. - tak było. Gdy kobieta zmieniała fryzurę, wybebeszała całe swoje dotychczasowe życie. Takie radykalne środki nieraz były potrzebne. Jednak nie teraz o tym.
Ujęła zgrabnie ramię swojej towarzyszki i cicho się zaśmiała, okręcając czarny kosmyk wokół palca. - Pod peruką. Zanim zrobiłam ciach, to musiałam sprawdzić, jak będę w takim wydaniu wyglądać. I wyglądam lepiej niż pieprzona Kleopatra. - ta skromność siebie. Ten niezachwiany sposób bycia, który powalił niejednego na kolana. - Twój brak wiary we mnie, niemal mnie rani. - przejechała długimi paznokciami po swoim dekolcie i uniosła kącik ust w kpiącym uśmieszku. - Prawie? Nie dosięgał do biurka, czy to była twoja kolejna zabawka? - zainteresowała się tym tematem, bo umówmy się. Wszelkie romanse i potencjalne zaliczenia były godne każdej chwili uwagi.
- Jestem w ciąży. I mam pięciu potencjalnych tatusiów. Prawie jak w jakiejś pieprzonej rosyjskiej ruletce. - spuściła bombę na przyjaciółkę i w tym samym momencie, podeszły do dwóch karczków, którzy najwidoczniej pilnowali, żeby nikt nie proszony nie pojawił się na tej secret orgii. Macu, macu… Nawet uniosła nogę na wypadek, gdyby przystojniaczek chciał zajrzeć jej jeszcze pod kieckę, ale ogary zachowywały się zbyt profesjonalnie. Nuda. Chociaż widziała, jak grdyka mu się poruszyła, gdy musiał przełknąć ślinę, sprawdzając jej udo, czy aby na pewno nie przemyca czegoś nielegalnego.
- To co, gotowa? - splotła ich dłonie razem, gdy stanęły przed wielkimi masywnymi drzwiami, na których wiły się różnego rodzaju ozdoby wyryte w drewnie. Musiało to kosztować majątek. A każdy wiedział, że bogacze mieli nie tylko wyrafinowany gust w kwestii sztuki i alkoholu - Mam nadzieję, że nie będziemy składać w ofierze żadnych dzieci. - zaśmiała się, ale kto wie, co na nich miała czekać po drugiej stronie.
Skrzydła drzwi powoli się uchyliły, a one wkroczyły w ciemność.

Thalia Rosenhall

little mischiefs

: ndz wrz 13, 2026 5:09 am
autor: Thalia Rosenhall
Jeżeli kiedykolwiek przez myśl przemknęło jej, że jej życie było banalne, nudne albo zwyczajnie brakowało w nim jakichś ekscytujących wrażeń, well... naprawdę nie musiała szukać daleko. Wystarczyło, że otworzyła książeczkę telefoniczną i wykręciła numer do Gabs, a atrakcje miała wręcz zagwarantowane. Co do tego nie miała żadnych wątpliwości. Even for a brief freaking second, mkay?

Nie no, dalej zbierała koparę z podłogi, bo kompletnie nie spodziewała się po przyjaciółce aż tak radykalnego cięcia, chociaż trzeba było przyznać jedno. Wyglądała HOT. Sama chyba nie miałaby tych przysłowiowych jaj, żeby aż tak skrócić włosy, ale no... już dawno doszłyśmy do wniosku, że Gabs nie należała do kobiet, które czegokolwiek się bały. A jeżeli nawet tak było? To zdecydowanie nie pokazywała tego zbyt często. - Czekaj... - zamrugała kilkakrotnie, po czym wybuchnęła śmiechem. - To peruka?! Fucking hell, serio wygląda zajebiście realistycznie. - Posłała jej ciepły uśmiech, jeszcze przez moment przyglądając się nowej fryzurze. - No i niejeden facet pewnie marzy teraz o tym, żeby pieprzyć cię jak Julek - Kleopatrę. - Zaśmiała się, bo automatycznie przypomniała jej się scena z Asteriksa i Obeliksa - Misja Kleopatra, gdzie Juliusz Cezar był absolutnie O B S E S S E D Kleopatrą i no.. świrowali sobie pięknie, ładnie w tej swojej piramidce.

Następnym razem, kiedy Rosenhall zwątpi w Blais, będzie musiała przebiec się nago po deptaku nad jeziorem Ontario. Done? DONE. Uśmiechnęła się szeroko. - Ayyyy, my girl - rzuciła z uznaniem, unosząc brew i obserwując, jak przyjaciółka przejeżdża paznokciami po swoim dekolcie. Hihi. Nie musiała pytać o nic więcej. Po chwili machnęła jednak ręką i westchnęła teatralnie. - Ah, jakiś debil nam przerwał, ale przynajmniej zrobił mi dobrze - puściła do niej oczko. No i wtedy jakby złapał ją jakiś eye twitch, bo patrzyła na Gabs i czekała. Na cokolwiek. Fanfary? Klaksony? Krzyk? Jakieś OH MY GOD? I’M JUST KIDDING. Ale serio, nic? - What the fuck, Gabs? - zapytała zszokowana. - Dlaczego mi DOPIERO TERAZ o tym mówisz?! - Ayyyy, karrrrramba.

Jeszcze chwilę zajęło jej pogodzenie się z faktem, że jedyną osobą, która będzie dzisiaj pić w tym towarzystwie, zostanie ona sama, ale no... Zdrowie dziecka najważniejsze, eh? - No nic, będę zajebistą ciotką. Biedną, ale będę kochać owocnie. - Objęła przyjaciółkę bokiem, po czym razem ruszyły w czeluści lokalu, gdzie ochroniarz obejrzał je chyba z każdej możliwej strony i wypytał o chuj wie ile rzeczy.

No ale udało się.

Jakieś pół godziny później wkroczyły do świata rozpusty, narkotyków iiiiii... cholernie głośnej muzyki. Rosenhall rozejrzała się dookoła i momentalnie zmarszczyła brwi. - Czemu to wygląda jak jakieś swingers party?! - nachyliła się, praktycznie krzycząc Gabs prosto do ucha. I jak na zawołanie podszedł do nich starszy pan w mankini, posyłając obu soczystego buziaczka w powietrzu, zanim wymruczał, - Mmm, threesome?

Jezu.
Gdzie one się, kurwa, wpakowały?


gabs