Strona 1 z 1

one iced latte, please

: ndz cze 14, 2026 7:27 pm
autor: Thalia Rosenhall
trigger warning
CIENSZKIE TEMATY
Podążała ulicami Toronto z nadzieją, że uda jej się znaleźć jakąś ciekawą miejscówkę, w której mogłaby odpocząć, napić się czegoś dobrego i dokładnie zastanowić nad tym, czy naprawdę chciała otworzyć się przed swoimi braćmi w kwestii tego, co wydarzyło się kilka lat temu. Wszyscy wiedzieli, że uciekła z Oakville po śmierci swojego byłego chłopaka. Że oboje byli pod wpływem alkoholu i używek. Że Christopher stracił panowanie nad kierownicą. Nikt jednak nie wiedział, co w tamtym czasie… w tamtym momencie… naprawdę się stało. Pamiętała tylko urywki. Krzyk. Szarpaninę. To, jak próbowała wyrwać się z jego objęć, zanim wszystko nagle zamieniło się w nicość.

Poczucie winy i obrzydzenie do samej siebie sprawiły, że wyjechała do innego kraju, gdzie mieszkała przez jakiś czas, naiwnie myśląc, że wszystko powoli ułoży się w jedną całość. Że może znalazła sobie swoje miejsce w tym szarym świecie, gdzie judging looks spotykały człowieka na każdym kroku. Jednak, no cóż, tak nie było. Kto by pomyślał, że uciekanie od problemów wcale nie oznaczało, że one nagle znikną? Nie no, szok. Dużo ją czekało i doskonale zdawała sobie z tego sprawę, jednak sam fakt, że coraz częściej rozważała otworzenie się przed innymi, sprawiał, że na serduszku robiło jej się jednak odrobinę lżej.

Automatycznie, jakby coś jej podpowiedziało, obróciła głowę w prawą stronę, gdy podczas spaceru chodnikiem rzucił jej się w oczy napis kawiarenki Kitten and the Bear. Miała obsesję na punkcie kociaków, więc sama nazwa od razu przykuła jej uwagę. A skoro i tak chciała gdzieś siupnąć, to miejsce wydawało się wręcz idealne. Weszła do środka i uśmiechnęła się pod nosem, spoglądając na pięknie przygotowane desery, estetyczne szlaczki na kawach i ślicznie prezentujące się zastawy. Podeszła do lady, przyglądając się ciastkom i napojom, które mogłaby sobie zamówić. Po kilku minutach nadeszła jej kolej, a przed oczami pojawiła się drobna, śliczna kobieta. Wyszczerzyła się szeroko. - Czy mogę poprosić zimną kawę? I może jakieś ciastko? - zapytała, po czym nachyliła się odrobinę w jej stronę i dodała ciszej, - Najlepiej jakieś niskokaloryczne, jeżeli można.

kobieta za ladą

one iced latte, please

: ndz cze 14, 2026 8:24 pm
autor: Jamie Park
Tak... Kitten and the Bear. Nazwa, która powstała jeszcze wtedy, gdy Jamie wierzyła, że niedługo jej chłopak się jej oświadczy i kociak rzeczywiście będzie miał za plecami niedźwiedzia. Póki co zostały ciastka w kształcie kotków i muffinki przypominające niedźwiadki. No i nazwa, która chyba na tyle mocno zrosła się z okolicą, że nie dało się jej już w żaden sposób odkleić. Nawet gdyby zdjąć ten szyld, to dalej ludzie przychodziliby do Kitten...
- Zimną, czyli wystygłą czy mrożoną? - zapytała żartobliwie, zanim zdążyła pomyśleć, że mogłaby urazić swojego gościa takim tekstem.
Ale Thalia nie wyglądała na kogoś, kogo można było urazić byle żartem. Prawie czarne węgielki oczu Jamie przyglądały się z ciepłem dziewczynie, która właśnie nachylała się konfidencjonalnie, prosząc o niskokaloryczne ciastko.
Brewki Ji-lin zmarszczyły się, kiedy z przejęciem spojrzała na swoją własną gablotę, orientując się, że nie ma nic keto, fit ani low calories, chociaż w dzisiejszych czasach zdecydowanie powinna była mieć. Dla niej bezcukrowe ciastka smakowały dokładnie tak, jak się nazywały - rozczarowaniem.
- Och... - wyrwało jej się z lekkim przejęciem.
Chyba jeszcze nie zdarzyło jej się, żeby jakiś klient tak bardzo zbił ją z tropu. No, może raz, jak przyszedł do niej ten przystojny aktor z serialu o lekarzach, ale to było z zupełnie innego powodu. Natomiast teraz naprawdę poczuła się zażenowana tym, że nie bardzo może doradzić. W odruchu przeniosła się bliżej gabloty, patrząc na to, co miała do zaoferowania. Słodycze zamieniały się w worki z cukrem, kostki masła, śmietankę, żelatynę i inne rzeczy, o których można było powiedzieć wszystko, ale nie to, że były niskokaloryczne.
- Podobno, jak je się lody, to ilość energii potrzebna do ogrzania organizmu niweluje ilość dostarczonych kalorii. - zaproponowała, ale sama nie wierzyła w to, co mówi. - Chcemy uznać, że w tym miejscu kalorie nie mają znaczenia?
Zapytała, zupełnie nieświadoma tego, jak wielkie znaczenie miały dla Thalii.
- To zacznijmy od łatwiejszego. Mleko krowie czy roślinne? Żadnych syropów? Na miejscu? - zapytała, sięgając po wysoką szklankę, by przygotować ożywczy napój.

Ślicznotka od niskokalorycznych ciastek <3

one iced latte, please

: ndz cze 14, 2026 10:43 pm
autor: Thalia Rosenhall
Bardzo podobał jej się wystrój tego miejsca. Już po samym wejściu można było poczuć ciepło i tę przyjemną, niemal cukierkową atmosferę unoszącą się w powietrzu. Thalia stała przed kobietą i uśmiechała się, gdy ta zadała jej pytanie. - Hm... - przysunęła palce do podbródka, skanując menu kolejny już raz, po czym zsunęła wzrok na kobietę. - Niech będzie mrożona. Przyda się w ten upalny dzień jako forma odświeżenia - stwierdziła rozbawiona. Nie przypuszczała, że wyjście gdzieś samej przyniesie jej taką frajdę, a na dobrą sprawę niczego nawet jeszcze nie zrobiła.

Przyglądała się jej, gdy ta zerknęła na wypieki i tak nagle ta rozpromieniona buzia nieznajomej wyglądała jakby odrobinę bardziej przygasła. Czy było to coś, co Rosenhall powiedziała? Może uraziła ją pytaniem o niskokaloryczne ciasto w krainie dosłownie słodkiej rozpusty? Zresztą, kogo ona oszukiwała? To nie było tak, że naprawdę dbała o kalorie. Ona po prostu jadła albo nie jadła. Nigdy nie było nic pomiędzy. Jednak z jakiegoś nieznanego sobie powodu bardzo chciała chociaż tutaj, w tym miejscu, stworzyć pozór, jakby faktycznie miała nad tym jakąkolwiek kontrolę. Nie no, może przesadzała? Może to naprawdę nie było nic takiego? Tylko że kiedy już próbowała sobie w głowie ułożyć, że sobie wymyśla, z ust kobiety wydobyło się ciche ''oh''. O nie. Faktycznie może ją uraziła?!

O zgrozo. (i wcale tu nie chodzi o naszego forumowego bożyszcze hihi)
Spojrzała na nią z lekkim przerażeniem i już miała zacząć się tłumaczyć, kiedy dziewczyna znowu coś powiedziała. Thalia słuchała jej uważnie, a kącik ust delikatnie jej drgnął na te ciepłe słowa. - Podobno? - zaśmiała się, zanim dodała - Może skuszę się właśnie na nie, jeżeli uda ci się wziąć przerwę i do mnie dołączyć.- Że co? Czy ona serio to powiedziała? Thalia Rosenhall na misji zdobywania przyjaciół. Oho. - Krowie może być. I na miejscu, tak! - uśmiechnęła się szeroko, wyciągając telefon z torebki przewieszonej przez ramie, - Ile jestem winna?

cute pracowniczka

one iced latte, please

: pn cze 15, 2026 8:06 pm
autor: Jamie Park
Uff! Przynajmniej jeden kryzys zażegnany i można było zabrać się za przygotowywanie mrożonej kawy. Wspaniałego, mlecznego napoju pełnego kostek lodu i wyśmienitej kawy, spienionej ręcznie, zupełnie tak, jak robiło się to w Grecji. Przepis, jak chyba większość w tej cukierni, był „ukradziony” od przemiłej starszej pani, która wyemigrowała tutaj jako mała dziewczynka za lepszym życiem w Ameryce. Historia jakich wiele, ale Jamie kolekcjonowała je razem ze wspaniałymi przepisami na słodkości.
Ekspres wesoło zabuczał, kiedy Jamie posłała uśmiech Thalii i zabrała się za przygotowywanie napoju. W jej ruchach było coś magicznie powolnego, chociaż pracowała bardzo sprawnie. Jakby znała na pamięć każdą czynność i miejsce każdego wykorzystywanego przedmiotu. Było w niej coś wybitnie szczęśliwego, ale jednocześnie coś na kształt rytuału.
- Co? - zapytała z zaskoczeniem, a jej oczy zrobiły się wielkie jak te spodki, których używała pod filiżanki.
Na jej buzi momentalnie pojawił się rumieniec. Aż tak bardzo się zmieniła po urodzinowym wyjeździe? W sensie, że zaczęła nagle być interesująca dla innych?
- Ammm... - spojrzała w kierunku kasy, zastanawiając się przez moment, czy dziewczyny sobie poradzą, ale wreszcie kiwnęła głową, zapraszając Thalię do gabloty z lodami.
Tym samym dała sobie jeszcze chwilę na to, by przemyśleć odpowiedź.
- Lody mamy ręcznie robione, dzisiaj rano sama kręciłam słony karmel. Co ciekawe, pistacjowe są z prawdziwymi pistacjami i też są trochę słone. - zawahała się, ale poczucie obowiązku jednak nad nią wzięło górę, więc nachyliła się nad gablotą, żeby nieco ciszej powiedzieć do swojego nowego gościa. - Tylko są na śmietanie, więc chyba trochę Cię okłamałam z tymi kaloriami.
Jej brwi żyły chyba własnym życiem, podkreślając każdą emocję, która odbijała się na tej żywej buzi.
- Ale mogę to rzeczywiście wynagrodzić moim, skromnym towarzystwem...

Thalia Rosenhall