I told him what hurts me and he did it effortlessly
: ndz cze 14, 2026 7:55 pm
Pomieszkiwanie z Tracy’m było całkiem sympatyczne, a jednak Debbie od pewnego czasu nie była w stanie wyrzucić z głowy myśli o tym, co powiedział jej całkiem niedawno. Nie chciała go wykorzystywać i nie miała zamiaru robić tego umyślnie, dlatego w końcu zajęła się przeglądaniem mieszkań na wynajem.
Musiała znaleźć sobie własny kąt, aby w nieskończoność nie udawać, że ich układ był czymś w pełni normalnym.
Przez pewien czas musiała jednak korzystać z możliwości, które jej stworzył. Chcąc jednak dać mu nieco więcej przestrzeni, coraz częściej wychodziła gdzieś z koleżankami. Poprzedniego wieczora miała zresztą taki sam plan, chociaż ich grono pomniejszyło się dość niespodziewanie, kiedy jedna z jej znajomych odwołała wyjście. To nie przeszkodziło im jednak w dalszej zabawie.
Noc spędziła u jednej z koleżanek, nie spiesząc się szczególnie z powrotem do mieszkania Raynotta. Nie chciała przeszkodzić mu z samego rana, domyślając się tego, że mógł skorzystać z okazji i zaprosić sobie jakiegoś gościa. Nie spodziewała się jednak, że tą osobą mogłaby być dziewczyna, która wystawiła je poprzedniego wieczora, a z którą ona i Tracy zaledwie tydzień temu spędzili noc.
Nie przypuszczała nawet, że ta dwójka miała ze sobą jakiś kontakt.
Kiedy więc dotarła do mieszkania blondyna i dość pewnie weszła do środka, nie spodziewała się natknąć tam na swoją koleżankę. Ten widok nie tylko ją zaskoczył, ale też sprawił, że Debbie poczuła się d z i w n i e. Trochę tak, jakby coś zaczęło rozgrywać się za jej plecami, a ona znów została odsunięta. Momentalnie wróciła też wspomnieniami do tego, jak kilka lat wcześniej zakończył się jej związek.
Na samą myśl o tym zrobiło jej się niedobrze, ale przecież wiedziała, że nie ma żadnych podstaw ku temu, aby na którekolwiek z nich się dąsać. Właśnie dlatego starała się zachowywać dostatecznie uprzejmie do czasu, aż jej koleżanka opuściła mieszkanie blondyna, co na szczęście nie zajęło jej długo. Mimo to, przez cały ten czas oczekiwania, McDowell nie potrafiła znaleźć sobie miejsca.
Czuła coś, czego nie doświadczała zbyt często - dyskomfort, który nie zniknął nawet wtedy, kiedy już zostali z Raynottem sami.
Oscylując myślami wokół tego, czy przypadkiem sama nie powinna znaleźć sobie zajęcia poza domem na resztę dnia, przeniosła niepewne spojrzenie na blondyna. Koniuszkiem języka zwilżyła dolną wargę, a później zajrzała do jednej z kuchennych szafek, aby wyjąć z niej szklankę i nalać sobie do niej wodę. — Nie wiedziałam, że się spotykacie — napomnkęła luźno, nie wracając jednak spojrzeniem do Raynotta. Najwyraźniej potrzebowała chwili, aby to przetrawić.
Tracy Raynott
Musiała znaleźć sobie własny kąt, aby w nieskończoność nie udawać, że ich układ był czymś w pełni normalnym.
Przez pewien czas musiała jednak korzystać z możliwości, które jej stworzył. Chcąc jednak dać mu nieco więcej przestrzeni, coraz częściej wychodziła gdzieś z koleżankami. Poprzedniego wieczora miała zresztą taki sam plan, chociaż ich grono pomniejszyło się dość niespodziewanie, kiedy jedna z jej znajomych odwołała wyjście. To nie przeszkodziło im jednak w dalszej zabawie.
Noc spędziła u jednej z koleżanek, nie spiesząc się szczególnie z powrotem do mieszkania Raynotta. Nie chciała przeszkodzić mu z samego rana, domyślając się tego, że mógł skorzystać z okazji i zaprosić sobie jakiegoś gościa. Nie spodziewała się jednak, że tą osobą mogłaby być dziewczyna, która wystawiła je poprzedniego wieczora, a z którą ona i Tracy zaledwie tydzień temu spędzili noc.
Nie przypuszczała nawet, że ta dwójka miała ze sobą jakiś kontakt.
Kiedy więc dotarła do mieszkania blondyna i dość pewnie weszła do środka, nie spodziewała się natknąć tam na swoją koleżankę. Ten widok nie tylko ją zaskoczył, ale też sprawił, że Debbie poczuła się d z i w n i e. Trochę tak, jakby coś zaczęło rozgrywać się za jej plecami, a ona znów została odsunięta. Momentalnie wróciła też wspomnieniami do tego, jak kilka lat wcześniej zakończył się jej związek.
Na samą myśl o tym zrobiło jej się niedobrze, ale przecież wiedziała, że nie ma żadnych podstaw ku temu, aby na którekolwiek z nich się dąsać. Właśnie dlatego starała się zachowywać dostatecznie uprzejmie do czasu, aż jej koleżanka opuściła mieszkanie blondyna, co na szczęście nie zajęło jej długo. Mimo to, przez cały ten czas oczekiwania, McDowell nie potrafiła znaleźć sobie miejsca.
Czuła coś, czego nie doświadczała zbyt często - dyskomfort, który nie zniknął nawet wtedy, kiedy już zostali z Raynottem sami.
Oscylując myślami wokół tego, czy przypadkiem sama nie powinna znaleźć sobie zajęcia poza domem na resztę dnia, przeniosła niepewne spojrzenie na blondyna. Koniuszkiem języka zwilżyła dolną wargę, a później zajrzała do jednej z kuchennych szafek, aby wyjąć z niej szklankę i nalać sobie do niej wodę. — Nie wiedziałam, że się spotykacie — napomnkęła luźno, nie wracając jednak spojrzeniem do Raynotta. Najwyraźniej potrzebowała chwili, aby to przetrawić.
Tracy Raynott