Strona 1 z 1

you can run, but you cannot hide

: pn cze 15, 2026 12:55 am
autor: Finn Arden
6:30 rano

Telefon. Odebrał, słysząc po drugiej stronie niski, męski głos, niezbyt zrozumiały angielski i groźbę, która sprawiła, że coś nieprzyjemnie ścisnęło go w żołądku. Wzdrygnął się na same słowa, które padły do słuchawki. Przez krótką chwilę nie był nawet pewien, czy to nie był jakiś słaby żart ze strony znajomych z pracy. W końcu telefon przyszedł na numer służbowy, więc teoretycznie wszystko było możliwe. Tylko że poczucie niebezpieczeństwa uderzyło go zbyt mocno, by mógł tak po prostu je zignorować. Rozłączył się przy ostatnich słowach nieznajomego głosu i niemal od razu poszedł pod prysznic.

Zimne krople wody uderzały o jego nagie ciało, a on stał pod strumieniem, wciąż zastanawiając się, czy to naprawdę był tylko chory żart. Jeżeli nie, to wiedział jedno. Nie chciał mieszać w to Eleanor. Nie mógł pozwolić, żeby cokolwiek jej się stało. Jakoś z tego wyjdzie, co nie? Dowie się więcej, kiedy tylko dotrze do pracy i odpali bazę danych. Wychodząc z łazienki, owinął biodra ręcznikiem i włączył telewizor gdzieś w tle, gdy wybierał ubrania na dzisiejszą 'zmianę'. Nie wsłuchiwał się szczególnie w wiadomości, dopóki nie padło nazwisko, które sprawiło, że zamarł w miejscu.
Conrad Fedorov został odnaleziony w swoim hotelu bez jakichkolwiek oznak życia. Śledztwo trwa. Jeżeli ktokolwiek posiada informacje w tej sprawie, proszony jest o kontakt z policją.
Arden stał jak oparzony. Przecież spędził z tym mężczyzną poprzednią noc. Fedorov był jego wieloletnim klientem. Za każdym razem, gdy pojawiał się w Toronto, prosił właśnie o jego towarzystwo. Ale kiedy Arden wychodził, Conrad żył. Był cały i zdrowy. Fuck. Wsuwając na siebie bokserki, próbował zmusić myśli do jakiegokolwiek porządku. Ledwo zdążył założyć spodnie, kiedy po mieszkaniu rozniosło się głośne walenie do drzwi. - Policja! Otwierać! - Nie zdążył nawet zareagować. Drzwi ustąpiły pod naporem, a chwilę później Arden poleciał na ziemię, przyciśnięty do podłogi, gdy zakuwali mu ręce za plecami. - Nic nie zrobiłem! - wyrzucił z siebie. - Zamknij się. Wszystko wyśpiewasz na komisariacie - rzucił jeden z policjantów. Pozwolili mu jedynie założyć koszulę, zanim wyprowadzili go z mieszkania i zabrali na posterunek.

Jakieś czterdzieści minut później siedział już w pokoju przesłuchań. Dopiero wtedy drzwi otworzyły się ponownie, a do środka wszedł wysoki mężczyzna. Arden nie dał mu nawet dojść do słowa. - Czy mogę w końcu to wszystko wyjaśnić i dowiedzieć się, o co tu do cholery chodzi?!

detektyw

you can run, but you cannot hide

: czw cze 18, 2026 11:56 pm
autor: Aaron Blackwood
Potarł kark dłonią, rozglądając się po pokoju hotelowym, w którym znajdowało się ciało mężczyzny, wyglądające jak żywcem wyjęte z krwawego horroru. Nawet nie chciał wiedzieć jaki świr preferuje takie zabawy, ale psychika morderców była zdrowo pokręcona. Kto bowiem przywiązuje wszystkie cztery kończyny ofiary do łóżka, by następnie rozpłatać mu brzuch, uwydatniając wnętrzności? Współczuł osobom, które będą musiały go zbierać. Może łatwiej byłoby przetransportować całe łóżko?
-Co macie? - zagadnął do młodszego technika pracującego nad zbieraniem i zabezpieczaniem dowodów. Pracował z nim już kilka razy i zdążył go polubić. Wydawał się momentami zagubiony, ale miał łeb na karku i wyjątkowo stalowe nerwy, biorąc pod uwagę na co przyszło mu patrzeć.
-Conrad Fedorov, bogaty syn ukraińskiego biznesmena. Znaleźliśmy przy nim dokumenty tożsamości. Wygląda na to, że ktoś ostro go nienawidził - zauważył chłopak, z czym Blackwood nie mógł się nie zgodzić. Taka zbrodnia, wyjątkowo krwawa, niemal zawsze wiązała się z silnymi emocjami towarzyszącymi zabójcy. Kochanka? Może zazdrosna żona? Stawiał, że obecność mężczyzny w hotelu nie była przypadkowa, a biorąc pod uwagę bałagan oraz porozrzucane ubrania, obstawiał, że również nocy nie spędził sam.
Zastanawiając się nad potencjalnymi scenariuszami, które następnie trzeba było sprawdzić, udał się do recepcji, aby porozmawiać z osobą, która znalazła ciało, jak i kimś, kto miał informacje na temat hotelowego gościa. Nie musiał naciskać zbyt mocno, aby powiedziano mu to, co chciał wiedzieć. Zdobył opis osoby towarzyszącej zamordowanemu, jak również informację, że nie pierwszy raz widziano ich razem. Czyżby faktycznie kochanek? Może nie podobało mu się, że był tym drugim? A może jakiś inny zazdrośnik, który nie akceptował zdrad?
Ustalenie personaliów niemal trzydziestoletniego mężczyzny okazało się równie proste. Informacje podane do wiadomości publicznej wystarczyły, by uzyskać imię i nazwisko. Przydzielony do tej sprawy, pojechał z jednym z patroli do mieszkania podejrzanego, by go aresztować. Zaskoczony, nawet nie oponował, kiedy młody policjant zakuwał go w kajdanki. Kiedy go wyprowadzali, przyjrzał się jego twarzy. Nie wyglądał na zabójcę, ale w swojej karierze widział wiele niewinnie wyglądających osób, które później okazywały się prawdziwymi potworami.
Docierając na komendę, od razu poszedł zgłosić komendantowi, że mają potencjalnego podejrzanego. Wiedział, że ten zaraz będzie chciał lecieć do prasy, niemniej nie mógł go powstrzymać. Nawet, jeśli nie popierał takiej praktyki. Było na to zdecydowanie za wcześnie.
Ledwo otworzył drzwi, kiedy został zbombardowany słowami usprawiedliwienia. Typowe dla osób znajdujących się w położeniu zatrzymanego.
-Pan Finn Arden jak mniemam - powiedział do niego, zajmując miejsce po drugiej stronie surowo wyglądającego stołu. - O co chodzi… - powtórzył. - Czyli nie domyśla się pan, czemu pana zatrzymano? - Utkwił w nim badawcze spojrzenie, starając się wychwycić każde, nawet najmniejsze zmiany na jego twarzy.

Finn Arden