ODPOWIEDZ
29 y/o
For good luck!
186 cm
Escort Agent w Devil’s Heart
Awatar użytkownika
everyone has secrets, but not everyone can fool a man like that.
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

6:30 rano

Telefon. Odebrał, słysząc po drugiej stronie niski, męski głos, niezbyt zrozumiały angielski i groźbę, która sprawiła, że coś nieprzyjemnie ścisnęło go w żołądku. Wzdrygnął się na same słowa, które padły do słuchawki. Przez krótką chwilę nie był nawet pewien, czy to nie był jakiś słaby żart ze strony znajomych z pracy. W końcu telefon przyszedł na numer służbowy, więc teoretycznie wszystko było możliwe. Tylko że poczucie niebezpieczeństwa uderzyło go zbyt mocno, by mógł tak po prostu je zignorować. Rozłączył się przy ostatnich słowach nieznajomego głosu i niemal od razu poszedł pod prysznic.

Zimne krople wody uderzały o jego nagie ciało, a on stał pod strumieniem, wciąż zastanawiając się, czy to naprawdę był tylko chory żart. Jeżeli nie, to wiedział jedno. Nie chciał mieszać w to Eleanor. Nie mógł pozwolić, żeby cokolwiek jej się stało. Jakoś z tego wyjdzie, co nie? Dowie się więcej, kiedy tylko dotrze do pracy i odpali bazę danych. Wychodząc z łazienki, owinął biodra ręcznikiem i włączył telewizor gdzieś w tle, gdy wybierał ubrania na dzisiejszą 'zmianę'. Nie wsłuchiwał się szczególnie w wiadomości, dopóki nie padło nazwisko, które sprawiło, że zamarł w miejscu.
Conrad Fedorov został odnaleziony w swoim hotelu bez jakichkolwiek oznak życia. Śledztwo trwa. Jeżeli ktokolwiek posiada informacje w tej sprawie, proszony jest o kontakt z policją.
Arden stał jak oparzony. Przecież spędził z tym mężczyzną poprzednią noc. Fedorov był jego wieloletnim klientem. Za każdym razem, gdy pojawiał się w Toronto, prosił właśnie o jego towarzystwo. Ale kiedy Arden wychodził, Conrad żył. Był cały i zdrowy. Fuck. Wsuwając na siebie bokserki, próbował zmusić myśli do jakiegokolwiek porządku. Ledwo zdążył założyć spodnie, kiedy po mieszkaniu rozniosło się głośne walenie do drzwi. - Policja! Otwierać! - Nie zdążył nawet zareagować. Drzwi ustąpiły pod naporem, a chwilę później Arden poleciał na ziemię, przyciśnięty do podłogi, gdy zakuwali mu ręce za plecami. - Nic nie zrobiłem! - wyrzucił z siebie. - Zamknij się. Wszystko wyśpiewasz na komisariacie - rzucił jeden z policjantów. Pozwolili mu jedynie założyć koszulę, zanim wyprowadzili go z mieszkania i zabrali na posterunek.

Jakieś czterdzieści minut później siedział już w pokoju przesłuchań. Dopiero wtedy drzwi otworzyły się ponownie, a do środka wszedł wysoki mężczyzna. Arden nie dał mu nawet dojść do słowa. - Czy mogę w końcu to wszystko wyjaśnić i dowiedzieć się, o co tu do cholery chodzi?!

detektyw
29 y/o
For good luck!
188 cm
detektyw wydziału zabójstw w Toronto Police Service
Awatar użytkownika
a Canadian is somebody who knows how to make love in a canoe
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkizaimki
typ narracjinarracja trzecioosobowa
czas narracjiczas przeszły
postać
autor

Potarł kark dłonią, rozglądając się po pokoju hotelowym, w którym znajdowało się ciało mężczyzny, wyglądające jak żywcem wyjęte z krwawego horroru. Nawet nie chciał wiedzieć jaki świr preferuje takie zabawy, ale psychika morderców była zdrowo pokręcona. Kto bowiem przywiązuje wszystkie cztery kończyny ofiary do łóżka, by następnie rozpłatać mu brzuch, uwydatniając wnętrzności? Współczuł osobom, które będą musiały go zbierać. Może łatwiej byłoby przetransportować całe łóżko?
-Co macie? - zagadnął do młodszego technika pracującego nad zbieraniem i zabezpieczaniem dowodów. Pracował z nim już kilka razy i zdążył go polubić. Wydawał się momentami zagubiony, ale miał łeb na karku i wyjątkowo stalowe nerwy, biorąc pod uwagę na co przyszło mu patrzeć.
-Conrad Fedorov, bogaty syn ukraińskiego biznesmena. Znaleźliśmy przy nim dokumenty tożsamości. Wygląda na to, że ktoś ostro go nienawidził - zauważył chłopak, z czym Blackwood nie mógł się nie zgodzić. Taka zbrodnia, wyjątkowo krwawa, niemal zawsze wiązała się z silnymi emocjami towarzyszącymi zabójcy. Kochanka? Może zazdrosna żona? Stawiał, że obecność mężczyzny w hotelu nie była przypadkowa, a biorąc pod uwagę bałagan oraz porozrzucane ubrania, obstawiał, że również nocy nie spędził sam.
Zastanawiając się nad potencjalnymi scenariuszami, które następnie trzeba było sprawdzić, udał się do recepcji, aby porozmawiać z osobą, która znalazła ciało, jak i kimś, kto miał informacje na temat hotelowego gościa. Nie musiał naciskać zbyt mocno, aby powiedziano mu to, co chciał wiedzieć. Zdobył opis osoby towarzyszącej zamordowanemu, jak również informację, że nie pierwszy raz widziano ich razem. Czyżby faktycznie kochanek? Może nie podobało mu się, że był tym drugim? A może jakiś inny zazdrośnik, który nie akceptował zdrad?
Ustalenie personaliów niemal trzydziestoletniego mężczyzny okazało się równie proste. Informacje podane do wiadomości publicznej wystarczyły, by uzyskać imię i nazwisko. Przydzielony do tej sprawy, pojechał z jednym z patroli do mieszkania podejrzanego, by go aresztować. Zaskoczony, nawet nie oponował, kiedy młody policjant zakuwał go w kajdanki. Kiedy go wyprowadzali, przyjrzał się jego twarzy. Nie wyglądał na zabójcę, ale w swojej karierze widział wiele niewinnie wyglądających osób, które później okazywały się prawdziwymi potworami.
Docierając na komendę, od razu poszedł zgłosić komendantowi, że mają potencjalnego podejrzanego. Wiedział, że ten zaraz będzie chciał lecieć do prasy, niemniej nie mógł go powstrzymać. Nawet, jeśli nie popierał takiej praktyki. Było na to zdecydowanie za wcześnie.
Ledwo otworzył drzwi, kiedy został zbombardowany słowami usprawiedliwienia. Typowe dla osób znajdujących się w położeniu zatrzymanego.
-Pan Finn Arden jak mniemam - powiedział do niego, zajmując miejsce po drugiej stronie surowo wyglądającego stołu. - O co chodzi… - powtórzył. - Czyli nie domyśla się pan, czemu pana zatrzymano? - Utkwił w nim badawcze spojrzenie, starając się wychwycić każde, nawet najmniejsze zmiany na jego twarzy.

Finn Arden
Eve
narracji pierwszoosobowej, nierealnych sytuacji, postaci do porzygu idealnych
29 y/o
For good luck!
186 cm
Escort Agent w Devil’s Heart
Awatar użytkownika
everyone has secrets, but not everyone can fool a man like that.
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Nie wiedział, co powinien zrobić. Coś, co miało być jednym cholernie niewinnym zleceniem, zamieniło się w falę oskarżeń, w którą został wciągnięty, zanim zdążył w ogóle zrozumieć, co się właściwie wydarzyło. Wiedział, że jego praca nie należała do łatwych, a momentami potrafiła być zwyczajnie niebezpieczna. Niektórzy klienci chcieli o wiele więcej, niż opisywali w kwestionariuszach, jednak Fedorov zawsze był dla niego dobry. Ukraiński bogacz zazwyczaj potrzebował po prostu rozmowy, czasami bliskości, której Finn nie miał problemu mu dawać. Był delikatny, spokojny i nigdy nie przekraczał ustalonych wcześniej granic. Ostatnimi czasy zachowywał się jednak coraz bardziej nerwowo.

Finnegan pamiętał, jak poprzedniej nocy Fedorov mówił mu, że musi się zrelaksować. Że ma wrażenie, jakby ktoś go śledził. Jakby nie był w stanie przejść ulicami miasta bez oglądania się za siebie i sprawdzania, czy nikt za nim nie idzie. Trochę go to wtedy zdziwiło, ale przecież zawsze był tam po to, żeby słuchać. Powiedział mu więc tylko, że pewnie sobie coś wkręca, że to stres i przemęczenie. Tyle że teraz Fedorov nie żył, a Finn był ostatnią osobą, która widziała go żywego.

Nie no, zajebiście.
Dopiero co naprawdę chciał się postarać i sprawdzić, czy z Eleanor mogłoby wyjść coś poważniejszego, ale przecież pani szanowana adwokat nie będzie spotykała się z mordercą. Chłopak do towarzystwa zamienił się w podejrzanego o zabójstwo. Świetna łatka na kolejne kilka lat. Jego reputacja w środowisku escortów pójdzie się jebać, a razem z nią całe jego życie. Siedział z dłońmi wbitymi we włosy, mając ochotę wyrwać je sobie z głowy. Na całe szczęście zdążył jeszcze skontaktować się z Elką i powiedzieć jej, co się wydarzyło. Nie wiedział, czy przyjedzie, ani czy w ogóle będzie chciała się w to mieszać, ale przynajmniej wiedziała, gdzie był... chociaż znając ją jak tak teraz pomyślał, to pewnie już była w drodze by go zobaczyć. Moja złośnica.

Chwilę później usłyszał dźwięk otwieranych drzwi. Do pomieszczenia wszedł poważnie wyglądający mężczyzna, którego mina nie zwiastowała niczego dobrego. - Tak, to ja - odpowiedział Finn, prostując się na krześle. Zdążył już trochę ochłonąć i przestał zasypywać funkcjonariusza pytaniami, choć nerwy nadal rozsadzały go od środka. - Nie, nie domyślam się. To znaczy... domyślam - poprawił się szybko. Zerknął na mężczyznę, lecz niemal natychmiast odwrócił wzrok. - Chodzi o mojego klienta, prawda? - zapytał nerwowo. - Naprawdę nic nie zrobiłem. Kiedy stamtąd wychodziłem, jeszcze żył. - Kurwa. Za dużo mówił. Zacisnął usta, jakby mogło to cofnąć słowa, które już zdążyły wydostać się z jego buzi. - Czy mogę prosić o wodę? - zapytał po chwili, nerwowo przeczesując palcami loki. - I czy mogę rozmawiać w obecności przedstawiciela prawnego? Jest już w drodze. - Miał nadzieję, że faktycznie pozwolą mu poczekać. A jeżeli nie, zamierzał już więcej niczego nie mówić. Nie chciał, żeby każde kolejne zdanie zostało później przekręcone i wykorzystane przeciwko niemu.

Kurwa mać.


glina
ODPOWIEDZ

Wróć do „Toronto Police Service Headquarters”