florian halstead
: pn cze 15, 2026 4:07 pm
florian 'flo' halstead

data i miejsce urodzenia
16.10.2003, Torontozaimki
zazwyczaj męskiezawód
bezrobotnymiejsce pracy
na utrzymaniu rodzicóworientacja
panseksualnydzielnica mieszkalna
Malvernpobyt w toronto
od zawszeumiejętności
1. Ma dobrą pamięć do twarzy, nawet jeśli z imionami bywa już różnie. Potrafi minąć kogoś po kilku latach i nagle przypomnieć sobie, gdzie widział tę osobę. Nie zawsze mówi to na głos, ale rejestruje ludzi uważniej, niż mogłoby się wydawać.2. Ma rękę do roślin. Wie, która potrzebuje więcej światła, której lepiej nie ruszać z parapetu i kiedy żółknące liście są dramatycznym ostatnim tchnieniem, a kiedy prośbą o mniej wody.
3. Umie robić ładne, przemyślane prezenty.
4. Szybko uczy się rzeczy praktycznych, szczególnie wtedy, gdy może kogoś obserwować. Nie potrzebuje długich instrukcji i często wystarczy mu przykład, kilka nieudanych prób i odrobina uporu.
słabości
1. Boi się bycia ciężarem, przez co często bagatelizuje własne problemy, żartuje w najgorszych momentach albo twierdzi, że "to nic takiego".2. Źle znosi ciszę po kłótni i chociaż próbuje udawać, że jest mu wszystko jedno, w środku analizuje każde zdanie, ton głosu i moment, w którym ktoś przestał odpowiadać. Milczenie bywa dla niego gorsze niż sama awantura.
3. Ma skłonność do zamykania się w sobie.
4. Zdarza mu się uciekać w zajęcia, kiedy nie chce myśleć. Sprząta, pracuje, wychodzi na spacer, odpowiada na wiadomości, robi cokolwiek, byle nie zostać sam na sam z tym, co naprawdę boli.
Patrzy w lustro i widzi obcą osobę, której imienia nie pamięta.
Przez dłuższą chwilę stoi w bezruchu, przypatrując się odbiciu: nie mruga, nie odsuwa się, nie próbuje poprawiać włosów ani zmyć z policzka śladu po nocy. Stoi i patrzy, sprawdzając, kiedy postać wymięknie i drgnie.
Tafla lustra jest jak ekran, na którym wyświetla się ktoś obcy. I choć chłopak próbuje dopasować do postaci siebie, znane cechy nie chcą przylgnąć do ciała, dlatego wreszcie zakłada, że widzi kogoś, kto nie jest nim.
Kiedy wreszcie dotyka kości policzkowych, palce rejestrują kontakt ze skórą, jednak umysł uparcie twierdzi, że to dotyk kogoś trzeciego. Przesuwa dłonią po twarzy, zahacza kciukiem o dolną wargę, wreszcie zaciskając palce na szyi. Z pozoru wszystko jest na swoim miejscu, lecz im większą uwagę przykłada się do poszczególnych elementów, tym silniejsze przekonanie, że nic na nim nie jest.
Zaczyna się poruszać dynamiczniej, równocześnie orientując się, że postać w lustrze nie ustępuje i przedrzeźnia go złośliwie, małpując jego gesty.
Aż wreszcie w odbiciu coś zaczyna się psuć; kontury obcej sylwetki delikatnie drgają, rozmywając się na krawędziach. Flo nie rozumie, co się dzieje i wytęża wzrok, jednak znów dociera do niego, że jest obok; że jest tylko pobocznym obserwatorem wydarzeń, które rozgrywają się bez niego.
Zaś wszystko sprowadza się do bezczelnej pewności, że to postać z lustra jest prawdziwa, zaś Flo jest jedynie jej chwilowym, kruchym cieniem.
Pewnym krokiem maszeruje przez miasto, a kiedy osiąga cel, śmiało chwyta za klamkę i przekracza próg gabinetu specjalisty.
Opowiada o perwersjach i b ł a g a o pomoc, bo chce być normalny; chce się pozbyć tego głupiego uczucia ze swojej głowy i wpasować się w ogólnie przyjęte normy. Łyka tabletki jedna za drugą, z przerażeniem pojmując, że farmakoterapia nie przynosi upragnionego rezultatu.
Dalej jest dziwny.
Dalej chce zrobić komuś krzywdę.
Dalej...
Przez dłuższą chwilę stoi w bezruchu, przypatrując się odbiciu: nie mruga, nie odsuwa się, nie próbuje poprawiać włosów ani zmyć z policzka śladu po nocy. Stoi i patrzy, sprawdzając, kiedy postać wymięknie i drgnie.
Tafla lustra jest jak ekran, na którym wyświetla się ktoś obcy. I choć chłopak próbuje dopasować do postaci siebie, znane cechy nie chcą przylgnąć do ciała, dlatego wreszcie zakłada, że widzi kogoś, kto nie jest nim.
Kiedy wreszcie dotyka kości policzkowych, palce rejestrują kontakt ze skórą, jednak umysł uparcie twierdzi, że to dotyk kogoś trzeciego. Przesuwa dłonią po twarzy, zahacza kciukiem o dolną wargę, wreszcie zaciskając palce na szyi. Z pozoru wszystko jest na swoim miejscu, lecz im większą uwagę przykłada się do poszczególnych elementów, tym silniejsze przekonanie, że nic na nim nie jest.
Zaczyna się poruszać dynamiczniej, równocześnie orientując się, że postać w lustrze nie ustępuje i przedrzeźnia go złośliwie, małpując jego gesty.
Aż wreszcie w odbiciu coś zaczyna się psuć; kontury obcej sylwetki delikatnie drgają, rozmywając się na krawędziach. Flo nie rozumie, co się dzieje i wytęża wzrok, jednak znów dociera do niego, że jest obok; że jest tylko pobocznym obserwatorem wydarzeń, które rozgrywają się bez niego.
Zaś wszystko sprowadza się do bezczelnej pewności, że to postać z lustra jest prawdziwa, zaś Flo jest jedynie jej chwilowym, kruchym cieniem.
Pewnym krokiem maszeruje przez miasto, a kiedy osiąga cel, śmiało chwyta za klamkę i przekracza próg gabinetu specjalisty.
Opowiada o perwersjach i b ł a g a o pomoc, bo chce być normalny; chce się pozbyć tego głupiego uczucia ze swojej głowy i wpasować się w ogólnie przyjęte normy. Łyka tabletki jedna za drugą, z przerażeniem pojmując, że farmakoterapia nie przynosi upragnionego rezultatu.
Dalej jest dziwny.
Dalej chce zrobić komuś krzywdę.
Dalej...
zgoda na powielanie imienia
niezgoda na powielanie pseudonimu
nieZgody MG
poziom ingerencji
niskizgoda na śmierć postaci
niezgoda na trwałe okaleczenie
niezgoda na nieuleczalną chorobę postaci
niezgoda na uleczalne urazy postaci
niezgoda na utratę majątku postaci
niezgoda na utratę posady postaci
nie