slow dancing in a burning room
: śr cze 17, 2026 8:02 pm
slow dancing in a burning room
Driven by the strangle of vein
Showing no mercy, I'd do it again
Open up your eyes
You keep on crying
Baby I'll bleed you dry
Showing no mercy, I'd do it again
Open up your eyes
You keep on crying
Baby I'll bleed you dry
trigger warning
krótka wzmianka o molestowaniuNie było łatwo wrócić do normalności. Jego ciało nie leczyło się tak sprawnie jak kiedyś i, zbyt zmęczone kolejnymi obciążeniami, coraz częściej odmawiało posłuszeństwa. Szycie rany postrzałowej okazało się wyjątkowo profesjonalne, a więc skóra zasklepiała się równomiernie i gładko, powoli tworząc kolejną bliznę. Problem stanowiła jednak kula, która nadal tkwiła w ciele, sumiennie przypominając Carlosowi o swojej obecności. Były dni spokojne, pozbawione dyskomfortu, zupełnie jakby nigdy nie doszło do incydentu z postrzałem. Znacznie częściej zdarzały się jednak noce pełne tępego bólu i gorącego pulsowania. Prawa ręka drętwiała, palce traciły czucie – może pocisk uciskał nerwy, a może po prostu rozszarpał tkanki podczas wlotu. Czasami nie potrafił utrzymać kubka z kawą w dłoni, innym razem trudność sprawiało mu podpisanie się na dokumentach, które napływały do The Painted Lady. Noszenie broni nie wchodziło w grę, metal był zbyt ciężki, a spust stawiał za duży opór. Czuł się bezużyteczny, ale niechętnie postanowił dać sobie czas i po prostu zacisnąć zęby. Robił dobrą minę do złej gry, nie chcąc martwić Cassandry. Były czasy, że potrafił się nad sobą litować, ale minęły dawno temu.
Stan jego ciała był jednak najmniejszym z problemów.
Minęło sporo czasu zanim udało mu się porozmawiać z Cassandrą o tym co zaszło. Szczerość, niezależnie od tego jak oczyszczająca, zawsze była trudna i niewygodna. Temat ataku na Carlosa był tylko przedsionkiem piekła – im głębiej schodzili, tym więcej żalu i niezrozumienia odnajdywali. Próbował traktować Cassnadrę jak równą sobie. Jak kogoś, kto rozumie niebezpieczeństwo z jakim wiązało się ich życie. Próbował zapomnieć, że była córką Martina i kimś, kogo obiecał się chronić za wszelką cenę. Nie potrafił, pojawiły się więc wyrzuty i drobne zgrzyty, które wkrótce przerodziły się w zażartą kłótnię.
Nie traktuj mnie protekcjonalnie, potrafię sobie poradzić.
Wiesz, że nie chodzi o to co potrafisz.
Pojawiły się pytania, na które nie znał odpowiedzi. Nie chciał z nią dyskutować o swoich planach, bo im mniej wiedziała, tym bezpieczniejsza była. Odsuwanie jej od brudnych interesów wiązało się z kolejnymi tarciami, ale oboje musieli to przetrwać. Cassandra doskonale wiedziała, że postrzał nie był tylko wypadkiem, a planowanym zamachem, ale mógł udawać, że zemsta nie stanowiła jego priorytetu. Skupił się na prowadzeniu The Painted Lady, zbywając wszelkie próby rozmów o tożsamości sprawców. Wydawało się jednak, że im bardziej próbował odciąć Cass od niebezpieczeństwa, tym mocniej do niego lgnęła.
I co, zamierasz tak po prostu puścić to płazem? A co jeśli jednak spróbują dokończyć to co zaczęli?
Co, jeśli przyjdą po mnie, Carlos?
To wciąż nie było najgorsze. Najbardziej bolesny cios nadszedł później, gdy oboje, zbyt zmęczeni ciągłymi szarpaninami, zdecydowali się na kolejną falę szczerości. Właśnie wtedy nadeszło to, o czym rozmawiał z Joe – poczucie winy i nienawiść względem samej siebie, które skrywała Cassandra. Trauma skrywana przed światem, która choć należała do przeszłości, kształtowała młodą kobietę od lat.
Molestował mnie. Nie chciałam nikomu o tym mówić, ale…
Nie musiał pytać kto. Jak przez mgłę pamiętał jej wyznanie w samochodzie, gdy wykrwawiał się na tapicerkę. Trener łyżwiarstwa. Człowiek, któremu zaufała jako dziecko. Ktoś, kto miał być wzorem i oparciem, a stał się kolejnym powodem, przez który świat nie zasługiwał na zbawienie.
Ojciec się dowiedział. W tamtą noc, gdy… Wiesz.
Mógłby znaleźć tego człowieka. Chciał znaleźć tego człowieka, bo gdy wpatrywał się w zaszklone oczy Cassandry, nie czuł nic oprócz gniewu. Palącej furii, która rozrywała ciało i przyćmiewała umysł. Zniszczy go, tak jak on zniszczył ją. Zakończy jego karierę i wypuści na wierzch wszystkie tajemnice, które ukrywał przez lata, bo nie zasługiwał na wybaczenie.
Nie rób nic głupiego Carlos. Nie chcę żebyś robił cokolwiek.
Nie mogę stracić też ciebie.
Byłą jedyną osobą, która mogłaby uciszyć nadciągającą burzę. Kiedy jednak zniknęła, by zająć się matką, nie było nikogo, kto były w stanie go powstrzymać. Jeśli on nie wymierzy sprawiedliwości, nie będzie nikogo, kto to zrobi. Nie był wystarczająco cierpliwy by czekać, aż Bóg zdecyduje się ukarać grzeszników. Obiecał Martinowi, że się nią zaopiekuje, dokończy więc to, czego nie zdążył zrobić jego przyjaciel. Niezależnie od tego co mówiła, musiała pragnąć, by tamten człowiek zapłacił za swoje przewinienia. Poczuł strach i obrzydzenie, które czuła ona, gdy odbierał jej pasję i pewność siebie.
Jego dłoń drżała, gdy wsadzał pistolet za pasek spodni. Poły marynarki zarzuconej na ramiona ukryły broń. Znajome pulsowanie w skroni odsyłało go do czasów, gdy dni takie jak ten były codziennością. Ściągnie długów i łamanie ludzi. Gorące lata w Meksyku pachnące topionym woskiem i przejrzałymi owocami. Kadzidlany dym w małym kościółku, do którego co niedzielę brała go matka i wypolerowane koraliki różańca przesuwane pomiędzy brudnymi dłońmi.
Otworzył drzwi do mieszkania, chcąc gwałtownie przejść przez próg – z powrotem do tamtych czasów i tamtego Salazara, którego przez tak długi czas próbował pogrzebać. Po drugiej stornie nie czekał na niego jednak duszny Meksyk i jego brutalna rzeczywistość. Nie było przyzwolenia na łamanie praw i odwracanie spojrzenia. Była Joe Grainer, kolejny z jego problemów.