wesley austen
: pt cze 19, 2026 9:08 pm
wesley "wes" austen

data i miejsce urodzenia
18.05.1998 r. I Toronto, Kanadazaimki
on/jegozawód
barmanmiejsce pracy
The Painted Ladyorientacja
heterodzielnica mieszkalna
parkdalepobyt w toronto
od urodzeniaumiejętności
potrafi grać na gitarze, pianinie, ukulele oraz nerwach. Śpiewa też całkiem dobrze. I hobbistycznie gra w hokeja, co mu nawet wychodzi!słabości
najbardziej boi się, że nie osiągnie w życiu tego, co sobie założył i będzie musiał przyznać rodzinie racjęSlow down you crazy child
Chodząca orkiestra. Taka łatka przylgnęła do Wesleya jeszcze w przedszkolu. Dziecko to po prostu musiało być wszędzie, gdzie coś się działo, przez co nie można się dziwić, że ulubieńcem opiekunek nie był. Mówili, że z tego wyrośnie, że gdy pójdzie do szkoły to mu to przejdzie; spokornieje, lecz tak nie było. Siwych włosów przysparzał wychowawcom w przedszkolu, ale również i w szkole, jednak tam był gorszy, bo znalazł sobie grupkę znajomych, co to razem z nim nauczycielom powolne dni utrudniali. Rodzice nie wierzyli, że ich syn jest diabłem wcielonym na lekcjach, ponieważ w domu nigdy nie dostrzegali, aby jakikolwiek problem z nim był. Możliwym powodem dla tego mógł być fakt, że oni sami w domu rzadko kiedy bywali. Ciągle przesiadywali w pracy, próbując utrzymać ich skromną, pięcioosobową rodzinę w tym wielkim mieście, do którego przygnali lata temu za marzeniami. Dzieci, to jest Wes i jego dwie starsze siostry, wychowywały się głównie same, a jedyne reprymendy jakie otrzymywali to od sąsiadki z mieszkania obok, która to jakkolwiek rodzeństwo starała się ułożyć.
You're so ambitious for a juvenile
Krnąbrny nicpoń - tak wołała za nim sąsiadka, ciągnąc go za ucho do mieszkania, gdy po raz kolejny na klatce lub podwórku narozrabiał i kolana oraz łokcie sobie przy tym zatarł. Kobieta wiele razy zwracała na to uwagę jemu, ale również jego rodzicom, że w tym wieku nie powinien aż tyle czasu sam spędzać, lecz na nic były jej słowa. Matka czy ojciec oczywiście, że chcieli dzieciom więcej czasu poświęcić, jednak zwyczajnie nie byli w stanie. Kobiecina zatem wzięła ich sobie sama na warsztat, głównie z braku laku, ale również tęsknoty do czyjejś obecności po śmierci męża. Zaoferowała się jako nieodpłatna opiekunka, z której usług rodzice postanowili skorzystać.
Nie można powiedzieć, że ułożyła Wes'a, gdzieżby. Aczkolwiek przynajmniej go odrobinę wyszlifowała. Do tego stopnia, że zachowanie poprawił z nagannego do dopuszczającego i to zaledwie w kilka miesięcy! Nauczycieli dziwiły się, jak to się stało, co go przekonało do zaprzestania aż takich wielkich psot. Odpowiedź była prosta: jakieś zajęcie. Sąsiadka przy którejś wizycie dzieciaków, odkopała z szafy starą gitarę swojego męża, która momentalnie zwróciła uwagę wówczas dziesięcioletniego chłopca. To chyba była ta tak zwana miłość od pierwszego wejrzenia.
But then if you're so smart tell me
Zdolny, ale leniwy - napisała mu pani w zeszycie od angielskiego, czytając jego rozprawę dotyczącą wpływu muzyki na rozwój człowieka, zaraz pod oceną celującą. Nieczęsto takie noty otrzymywał, ponieważ zwyczajnie mu się nie chciało. Zresztą, miał lepsze rzeczy do robienia niż uczenie się. Podgrywanie na gitarze; praca, by dołożyć się do rodzinnego padołka, podrywanie ładnych dziewczyn - gdzie w tym wszystkim miał znaleźć czas na szkołę? I chociaż sąsiadka prosiła, błagała, groziła, to Wes był nieugięty. Ledwo nawet liceum na "jakimś" poziomie skończył. Na zwykły community collage by się dostał, jednak do kontynuowania nauki go nie ciągnęło. Już pomijając fakt, że miał lepsze wydatki. I oczywiście plany na życie również. Wymarzyła mu się scena. Sądził, że w tak cudownym mieście jak Toronto, nie będzie to problemem. Ponura codzienność jednak wszystko to zweryfikowała.
Why are you still so afraid?
Grajek od siedmiu boleści. Ze swoją gitarą próbował w wielu miejscach - raz z lepszym, raz z gorszym skutkiem. Częściej chyba z gorszym, skoro dalej nie świeci na światowych scenach swoim talentem, a zamiast tego podaje kawę i inne dania ludziom w restauracji. Mimo wszystko próbuje. Stara się. Nie poddaje. Wierzy, że to się zmieni, że jeszcze przyjdzie dzień, gdy ludzie będą mieli okazję go usłyszeć.
• Wyprowadził się z domu dość szybko, bo "na swoim" znalazł się jeszcze przed ukończeniem liceum. Wraz z kolegami wynajął niewielkie mieszkanie, w którym aktualnie głównie jedynie on przesiaduje i ewentualnie jego dziewczyna. Pozostałej dwójki więcej nie ma, jak są, lecz nie narzeka na to zbytnio.
• Często grywa w różnych knajpach i barach - bardzo lubi klimat takich występów.
• Wrzuca swoje kawałki oraz znane covery do internetu z różnym skutkiem. Pochwalić się jednak może, że jedno z jego wykonań osiągnęło do tej pory ponad sto tysięcy wyświetleń. Spodziewał się po tym, że oferty z wytwórni zaczną do niego spływać z każdej strony, lecz poza większą ilością obserwacji na IG raczej niewiele się zmieniło.
• Swoje próbki co jakiś czas wysyła do różnych wytwórni, lecz ani jedna jeszcze mu nie odpowiedziała. Może czekają na odpowiedni moment, co nie?
• Dba o swoje zdolności, poprzez częste próby, ale również i o wygląd. Na siłowni jest kilka razy w tygodniu, a w domu nie wstydzi się nosić maseczek na twarzy (jego ulubione to te aloesowe).
• Z rodziną utrzymuje dobre kontakty; dalej stara się im dokładać, ponieważ wie, że nie zawsze jest tak kolorowo. Czasem woli swój budżet nadszarpnąć i chwycić się paru nowych zleceń, byle dorzucić się do garnuszka mamy oraz ojca.
Chodząca orkiestra. Taka łatka przylgnęła do Wesleya jeszcze w przedszkolu. Dziecko to po prostu musiało być wszędzie, gdzie coś się działo, przez co nie można się dziwić, że ulubieńcem opiekunek nie był. Mówili, że z tego wyrośnie, że gdy pójdzie do szkoły to mu to przejdzie; spokornieje, lecz tak nie było. Siwych włosów przysparzał wychowawcom w przedszkolu, ale również i w szkole, jednak tam był gorszy, bo znalazł sobie grupkę znajomych, co to razem z nim nauczycielom powolne dni utrudniali. Rodzice nie wierzyli, że ich syn jest diabłem wcielonym na lekcjach, ponieważ w domu nigdy nie dostrzegali, aby jakikolwiek problem z nim był. Możliwym powodem dla tego mógł być fakt, że oni sami w domu rzadko kiedy bywali. Ciągle przesiadywali w pracy, próbując utrzymać ich skromną, pięcioosobową rodzinę w tym wielkim mieście, do którego przygnali lata temu za marzeniami. Dzieci, to jest Wes i jego dwie starsze siostry, wychowywały się głównie same, a jedyne reprymendy jakie otrzymywali to od sąsiadki z mieszkania obok, która to jakkolwiek rodzeństwo starała się ułożyć.
You're so ambitious for a juvenile
Krnąbrny nicpoń - tak wołała za nim sąsiadka, ciągnąc go za ucho do mieszkania, gdy po raz kolejny na klatce lub podwórku narozrabiał i kolana oraz łokcie sobie przy tym zatarł. Kobieta wiele razy zwracała na to uwagę jemu, ale również jego rodzicom, że w tym wieku nie powinien aż tyle czasu sam spędzać, lecz na nic były jej słowa. Matka czy ojciec oczywiście, że chcieli dzieciom więcej czasu poświęcić, jednak zwyczajnie nie byli w stanie. Kobiecina zatem wzięła ich sobie sama na warsztat, głównie z braku laku, ale również tęsknoty do czyjejś obecności po śmierci męża. Zaoferowała się jako nieodpłatna opiekunka, z której usług rodzice postanowili skorzystać.
Nie można powiedzieć, że ułożyła Wes'a, gdzieżby. Aczkolwiek przynajmniej go odrobinę wyszlifowała. Do tego stopnia, że zachowanie poprawił z nagannego do dopuszczającego i to zaledwie w kilka miesięcy! Nauczycieli dziwiły się, jak to się stało, co go przekonało do zaprzestania aż takich wielkich psot. Odpowiedź była prosta: jakieś zajęcie. Sąsiadka przy którejś wizycie dzieciaków, odkopała z szafy starą gitarę swojego męża, która momentalnie zwróciła uwagę wówczas dziesięcioletniego chłopca. To chyba była ta tak zwana miłość od pierwszego wejrzenia.
But then if you're so smart tell me
Zdolny, ale leniwy - napisała mu pani w zeszycie od angielskiego, czytając jego rozprawę dotyczącą wpływu muzyki na rozwój człowieka, zaraz pod oceną celującą. Nieczęsto takie noty otrzymywał, ponieważ zwyczajnie mu się nie chciało. Zresztą, miał lepsze rzeczy do robienia niż uczenie się. Podgrywanie na gitarze; praca, by dołożyć się do rodzinnego padołka, podrywanie ładnych dziewczyn - gdzie w tym wszystkim miał znaleźć czas na szkołę? I chociaż sąsiadka prosiła, błagała, groziła, to Wes był nieugięty. Ledwo nawet liceum na "jakimś" poziomie skończył. Na zwykły community collage by się dostał, jednak do kontynuowania nauki go nie ciągnęło. Już pomijając fakt, że miał lepsze wydatki. I oczywiście plany na życie również. Wymarzyła mu się scena. Sądził, że w tak cudownym mieście jak Toronto, nie będzie to problemem. Ponura codzienność jednak wszystko to zweryfikowała.
Why are you still so afraid?
Grajek od siedmiu boleści. Ze swoją gitarą próbował w wielu miejscach - raz z lepszym, raz z gorszym skutkiem. Częściej chyba z gorszym, skoro dalej nie świeci na światowych scenach swoim talentem, a zamiast tego podaje kawę i inne dania ludziom w restauracji. Mimo wszystko próbuje. Stara się. Nie poddaje. Wierzy, że to się zmieni, że jeszcze przyjdzie dzień, gdy ludzie będą mieli okazję go usłyszeć.
• Wyprowadził się z domu dość szybko, bo "na swoim" znalazł się jeszcze przed ukończeniem liceum. Wraz z kolegami wynajął niewielkie mieszkanie, w którym aktualnie głównie jedynie on przesiaduje i ewentualnie jego dziewczyna. Pozostałej dwójki więcej nie ma, jak są, lecz nie narzeka na to zbytnio.
• Często grywa w różnych knajpach i barach - bardzo lubi klimat takich występów.
• Wrzuca swoje kawałki oraz znane covery do internetu z różnym skutkiem. Pochwalić się jednak może, że jedno z jego wykonań osiągnęło do tej pory ponad sto tysięcy wyświetleń. Spodziewał się po tym, że oferty z wytwórni zaczną do niego spływać z każdej strony, lecz poza większą ilością obserwacji na IG raczej niewiele się zmieniło.
• Swoje próbki co jakiś czas wysyła do różnych wytwórni, lecz ani jedna jeszcze mu nie odpowiedziała. Może czekają na odpowiedni moment, co nie?
• Dba o swoje zdolności, poprzez częste próby, ale również i o wygląd. Na siłowni jest kilka razy w tygodniu, a w domu nie wstydzi się nosić maseczek na twarzy (jego ulubione to te aloesowe).
• Z rodziną utrzymuje dobre kontakty; dalej stara się im dokładać, ponieważ wie, że nie zawsze jest tak kolorowo. Czasem woli swój budżet nadszarpnąć i chwycić się paru nowych zleceń, byle dorzucić się do garnuszka mamy oraz ojca.
zgoda na powielanie imienia
takzgoda na powielanie pseudonimu
takZgody MG
poziom ingerencji
średnizgoda na śmierć postaci
takzgoda na trwałe okaleczenie
takzgoda na nieuleczalną chorobę postaci
takzgoda na uleczalne urazy postaci
takzgoda na utratę majątku postaci
takzgoda na utratę posady postaci
tak