Hey, Dorothea, do you ever stop and think about me?
: ndz cze 21, 2026 9:08 pm
Pewnie jak byłam w wieku Maddie, też byłam taka żywiołowa. W sumie nigdy oto się nie spytałam matki. Zazwyczaj mało rozmawialiśmy o tym okresie w moim życiu. Jednak ta mała dziewczynka musi mieć po kimś tyle energii. Wiecznie skacze, szuka czegoś i chciałaby uzbierać każdy kwiatek na trawie, jaki spotka. To akurat mega urocze, ponieważ kwiaty uwielbiam. Zwłaszcza jak z kwiatów oraz chwastów, potrafi coś po swojemu stworzyć. Potem każdy bukiecik stoi w naszej kuchni, nawet jeśli to tylko zwykłe chwasty.
Dzisiaj miałam wolne od pracy, więc mogłam spędzić cały dzień z moją córeczką. Na początku była smutna, ponieważ nie poszła do przeddeszczowa. Ma tam swoich przyjaciół i wspólne zabawy, ale humor jej się od razu poprawił, jak obiecałam jej wspólny wypad do parku oraz zoo. Ostatnio kwiatki i zwierzątka to jej ulubione zainteresowania. Nawet malowanie poszło w odstawkę i musiałam ogarnąć dla niej wielką encyklopedię o zwierzętach, która wydaje dźwięki, jeśli przyłoży się tam magiczny pisak. Ona się uczy, a ja mam chwilę dla siebie. Wręcz idealny układ, jak ogarniam dodatkowe papiery z pracy.
Puściłam jej rączkę, a ona poleciała w stronę bawiących się dzieci. Pokiwałam głową do osób, które znałam. Obok placu zabaw stała budka z napojami. Kupiłam dla siebie mleczną kawę z dodatkowym syropem, a dla córki soczek wieloowocowy. Wody na bank by tutaj nie wypiła, a za jakiś czas będzie się chciało jej pić. Wolę być przygotowana. Dodatkowo zakupiłam jakieś zdrowe przekąski i zamierzałam usiąść na jednej z ławek, aby chwilę z kimś porozmawiać i wypić kawę. Jednak idąc w stronę ławek, zauważyłam znajomą dla mnie twarz. Czyżby był to Stellan? Przełknęłam ślinę, poczułam sama nie wiem. Radość? Ulgę, że jednak żyje? Sama nie wiem. Byliśmy kiedyś parą, a potem każde z nas poszło w inną stronę. Teraz ja mam dziecko, nawet jeśli sama ją wychowuje. Mocniej zacisnęłam palce na kubeczku, ale postanowiłam pójść w jego stronę. Z jego ławki, dalej mogę obserwować dziecko. Może on też założył z kimś rodzinę? W sercu poczułam dziwne ukłucie, jakbym poczuła zazdrość? A może to, co mogło nas czekać, gdybyśmy się nie rozstali?
— Stellan? Co ty tu robisz? Myślałam, że jesteś dalej zagranicą — Niepewnie usiadłam na koniec ławki. Założyłam nogę na nogę, a torbę postawiłam na ziemi. Nie miałam w niej nic ważnego, głównie jedzenie i picie. Wszystko, co potrzebowałam, miałam w telefonie. Wypuściłam powietrze z ust i pomachałam w stronę Maddie, która pomachała w moją stronę. Dobrze i nie dobrze, sama nie wiem czy jestem gotowa na przedstawienie ich sobie nawzajem. Sama nie wiem, dlaczego, ale czuję stres. Tak powinnam mieć, przed jej ojcem, a nie miłością ze szkoły.
Stellan Thompson
Dzisiaj miałam wolne od pracy, więc mogłam spędzić cały dzień z moją córeczką. Na początku była smutna, ponieważ nie poszła do przeddeszczowa. Ma tam swoich przyjaciół i wspólne zabawy, ale humor jej się od razu poprawił, jak obiecałam jej wspólny wypad do parku oraz zoo. Ostatnio kwiatki i zwierzątka to jej ulubione zainteresowania. Nawet malowanie poszło w odstawkę i musiałam ogarnąć dla niej wielką encyklopedię o zwierzętach, która wydaje dźwięki, jeśli przyłoży się tam magiczny pisak. Ona się uczy, a ja mam chwilę dla siebie. Wręcz idealny układ, jak ogarniam dodatkowe papiery z pracy.
Puściłam jej rączkę, a ona poleciała w stronę bawiących się dzieci. Pokiwałam głową do osób, które znałam. Obok placu zabaw stała budka z napojami. Kupiłam dla siebie mleczną kawę z dodatkowym syropem, a dla córki soczek wieloowocowy. Wody na bank by tutaj nie wypiła, a za jakiś czas będzie się chciało jej pić. Wolę być przygotowana. Dodatkowo zakupiłam jakieś zdrowe przekąski i zamierzałam usiąść na jednej z ławek, aby chwilę z kimś porozmawiać i wypić kawę. Jednak idąc w stronę ławek, zauważyłam znajomą dla mnie twarz. Czyżby był to Stellan? Przełknęłam ślinę, poczułam sama nie wiem. Radość? Ulgę, że jednak żyje? Sama nie wiem. Byliśmy kiedyś parą, a potem każde z nas poszło w inną stronę. Teraz ja mam dziecko, nawet jeśli sama ją wychowuje. Mocniej zacisnęłam palce na kubeczku, ale postanowiłam pójść w jego stronę. Z jego ławki, dalej mogę obserwować dziecko. Może on też założył z kimś rodzinę? W sercu poczułam dziwne ukłucie, jakbym poczuła zazdrość? A może to, co mogło nas czekać, gdybyśmy się nie rozstali?
— Stellan? Co ty tu robisz? Myślałam, że jesteś dalej zagranicą — Niepewnie usiadłam na koniec ławki. Założyłam nogę na nogę, a torbę postawiłam na ziemi. Nie miałam w niej nic ważnego, głównie jedzenie i picie. Wszystko, co potrzebowałam, miałam w telefonie. Wypuściłam powietrze z ust i pomachałam w stronę Maddie, która pomachała w moją stronę. Dobrze i nie dobrze, sama nie wiem czy jestem gotowa na przedstawienie ich sobie nawzajem. Sama nie wiem, dlaczego, ale czuję stres. Tak powinnam mieć, przed jej ojcem, a nie miłością ze szkoły.
Stellan Thompson