one more drink, pretty please?
: pt cze 26, 2026 6:43 pm
Caleb miewał niewielkie problemy z alkoholem. A przynajmniej tak sobie wmawiał, gdy siedząc późnym wieczorem w barze, znajdującym się stosunkowo niedaleko prokuratury, popijał trzeciego już drinka z rzędu. Nigdy nie umiał sobie odmówić, szczególnie po ciężkim dniu w pracy. W końcu zasługiwał na relaks i na normalne życie — ten argument, który sam sobie przedstawiał, zawsze do niego przemawiał. W takich momentach, Fairchild często podważał swoje decyzje z przeszłości i zastanawiał się czy ścieżka, jaką wybrał, satysfakcjonowała go tak jak powinna. Może brakowało mu tej wersji siebie z liceum; tej szalonej, młodzieńczej strony, która w niczym się nie ograniczała. Brakowało mu gry w piłkę nożną i większej ilości sportu, a przede wszystkim luzu, gdy nie myślał kto i co o nim powie. Teraz wszystko miało wpływ na jego karierę, na status i opinię z zewnątrz. Na wiele rzeczy nie mógł sobie pozwolić, choć sam mimo wszystko lubił od czasu do czasu łamać własne zasady, by sprawdzić jak daleko zajdzie. Wszyscy musieli kiedyś dorosnąć, ale on chyba podświadomie nigdy tego do końca nie zaakceptował.
Alkohol przyjemnie palił jego gardło, a myśli stawały się prostsze do przetworzenia; nie analizował już spraw, nad którymi siedział całymi godzinami i nie zwracał zbyt dużej uwagi na otoczenie. Poluzowując krawat przy swojej szyi, mężczyzna wygodnie osunął się na stołku, dostrzegając jak jeden z prokuratorów, z którymi wyszedł tej nocy, zaczął rozmawiać z jakąś kobietą, przez co znowu wyglądał jak frajer. Ostatnio zbyt często kończył sam z drinkiem, szukając czyjegoś towarzystwa choćby na jedną noc. Zwykle trafiał na kobiety o podobnych intencjach, co nieco ułatwiało mu sprawę. Nie musiał później niczego wyjaśniać ani mierzyć się z upierdliwymi wiadomościami.
Może nadal tkwiłby w tej swojej bańce myśli, gdyby ktoś nie trącił go ramieniem. Caleb oderwał spojrzenie od szklanki w swoich palcach, zatrzymując spojrzenie na dziewczynie. Może błędnie to odczytał, ale blondynka wyglądała podobnie jak on; jakby potrzebowała oderwać się od tego, co ją otaczało, jakby sama błądziła po barze. A może Fairchild naiwnie szukał sobie wymówki, by móc złapać kogoś, kto wyglądał przyjemnie dla oka? Może sam wymyślał powody, żeby znaleźć sobie osobę, która mogłaby dotrzymać mu tego wieczoru towarzystwa. Prokurator lubił przejściowe znajomości; takie, które zapchałyby chwilową pustkę i nie pozostawiały szczególnych emocji. August właśnie taka mu się wydawała — wystarczająca na te parę godzin, dlatego chwycił ją dość łagodnie za przedramię, subtelnie odwracając ją w swoją stronę.
— Żadne przepraszam nie wchodzi już w grę? — zapytał, oscylując spojrzeniem wokół jej twarzy, przy okazji posyłając jej lekki półuśmiech.
august winters
Alkohol przyjemnie palił jego gardło, a myśli stawały się prostsze do przetworzenia; nie analizował już spraw, nad którymi siedział całymi godzinami i nie zwracał zbyt dużej uwagi na otoczenie. Poluzowując krawat przy swojej szyi, mężczyzna wygodnie osunął się na stołku, dostrzegając jak jeden z prokuratorów, z którymi wyszedł tej nocy, zaczął rozmawiać z jakąś kobietą, przez co znowu wyglądał jak frajer. Ostatnio zbyt często kończył sam z drinkiem, szukając czyjegoś towarzystwa choćby na jedną noc. Zwykle trafiał na kobiety o podobnych intencjach, co nieco ułatwiało mu sprawę. Nie musiał później niczego wyjaśniać ani mierzyć się z upierdliwymi wiadomościami.
Może nadal tkwiłby w tej swojej bańce myśli, gdyby ktoś nie trącił go ramieniem. Caleb oderwał spojrzenie od szklanki w swoich palcach, zatrzymując spojrzenie na dziewczynie. Może błędnie to odczytał, ale blondynka wyglądała podobnie jak on; jakby potrzebowała oderwać się od tego, co ją otaczało, jakby sama błądziła po barze. A może Fairchild naiwnie szukał sobie wymówki, by móc złapać kogoś, kto wyglądał przyjemnie dla oka? Może sam wymyślał powody, żeby znaleźć sobie osobę, która mogłaby dotrzymać mu tego wieczoru towarzystwa. Prokurator lubił przejściowe znajomości; takie, które zapchałyby chwilową pustkę i nie pozostawiały szczególnych emocji. August właśnie taka mu się wydawała — wystarczająca na te parę godzin, dlatego chwycił ją dość łagodnie za przedramię, subtelnie odwracając ją w swoją stronę.
— Żadne przepraszam nie wchodzi już w grę? — zapytał, oscylując spojrzeniem wokół jej twarzy, przy okazji posyłając jej lekki półuśmiech.
august winters