-
Everyone's a star
Baby, it's a dream
Show me who you are
Take me in your arms
You're something supеriornieobecnośćniewątki 18+takzaimkiona/jejtyp narracjitrzecioosobowyczas narracjiprzeszłypostaćautor
Alkohol przyjemnie palił jego gardło, a myśli stawały się prostsze do przetworzenia; nie analizował już spraw, nad którymi siedział całymi godzinami i nie zwracał zbyt dużej uwagi na otoczenie. Poluzowując krawat przy swojej szyi, mężczyzna wygodnie osunął się na stołku, dostrzegając jak jeden z prokuratorów, z którymi wyszedł tej nocy, zaczął rozmawiać z jakąś kobietą, przez co znowu wyglądał jak frajer. Ostatnio zbyt często kończył sam z drinkiem, szukając czyjegoś towarzystwa choćby na jedną noc. Zwykle trafiał na kobiety o podobnych intencjach, co nieco ułatwiało mu sprawę. Nie musiał później niczego wyjaśniać ani mierzyć się z upierdliwymi wiadomościami.
Może nadal tkwiłby w tej swojej bańce myśli, gdyby ktoś nie trącił go ramieniem. Caleb oderwał spojrzenie od szklanki w swoich palcach, zatrzymując spojrzenie na dziewczynie. Może błędnie to odczytał, ale blondynka wyglądała podobnie jak on; jakby potrzebowała oderwać się od tego, co ją otaczało, jakby sama błądziła po barze. A może Fairchild naiwnie szukał sobie wymówki, by móc złapać kogoś, kto wyglądał przyjemnie dla oka? Może sam wymyślał powody, żeby znaleźć sobie osobę, która mogłaby dotrzymać mu tego wieczoru towarzystwa. Prokurator lubił przejściowe znajomości; takie, które zapchałyby chwilową pustkę i nie pozostawiały szczególnych emocji. August właśnie taka mu się wydawała — wystarczająca na te parę godzin, dlatego chwycił ją dość łagodnie za przedramię, subtelnie odwracając ją w swoją stronę.
— Żadne przepraszam nie wchodzi już w grę? — zapytał, oscylując spojrzeniem wokół jej twarzy, przy okazji posyłając jej lekki półuśmiech.
august winters